piątek, 25 maja 2018

Gałąź Ducha Gór - niebajki dla dużych i małych

W Karkonoszach żyje jeż Jerzy i ryś Ryszard, którzy umilają sobie czas wymyślaniem śmiesznych historii o napotkanych rzeczach. Do bohaterów przyłącza się dzik Edzik. W sześciu rozdziałach książki, czytelnik śledzi losy zwierząt od dzieciństwa do dorosłości. W każdym rozdziale pojawia się zdarzenie, które czegoś bohaterów uczy, wystawia je na próbę, zmusza do działania. Opowieści Konrada Jaskólskiego rozwijają się na dwóch płaszczyznach - realnej, rzeczywistej i filozoficznej. Warstwa konkretów ucieszy dzieci, a zabawa skojarzeniami, ich rodziców. 

Opowieść pierwsza jest "O tym, jak jeż Jerzy zaprowadził rysia Ryszarda do Ducha Gór".

Dwaj przyjaciele, jeż Jerzy i ryś Ryszard wiodą ontologiczne dyskusje na temat bytu i niebytu. Na poziomie konkretów, jeż Jerzy, posiada bardzo bujną wyobraźnię i objaśnia rysiowi Ryszardowi, na swój sposób, świat. 
"Rozochocony zabawą Ryszard nie dawał za wygraną. Za wszelką cenę pragnął dodać od siebie jakąś ciekawostkę. Chwilę pomyślał i wpadł na genialny, jak mu się wydawało, pomysł. Zanurzył łapę w ściółce, a następnie rozłożył ją przed towarzyszem. 
– To jest nic – ogłosił wyniośle. 
Sprawa wydawała się bardzo prosta. Na łapie Ryszarda rzeczywiście nie było niczego. Zanurzył ją w ściółce dla zmyłki, żeby wyglądało, jakby coś z niej wyciągał. 
Jerzy był jednak sprytny i nie dał się łatwo wpuścić w maliny. 
– Mylisz się, Rysiu. To nie jest nic. 
– Jak to nie? To jest nic, które uciekło z niebytu! – serce Ryszarda zaczęło bić szybciej. 
– To są dwie bakterie – powaga Jerzego zbijała z tropu. 
– Bakterie? – Ryszard przybliżył łapę do oczu. – Gdzie?" [1]
Prowadzony przez autora za rękę czytelnik, odkrywa razem z rysiem Ryszardem, abstrakcyjną płaszczyznę opowiedzianej historii:
– Czyli niebyt jest, chociaż nie można go sobie wyobrazić, a wymyślania nie ma, mimo że czujemy je w każdej chwili! – Ryszard nie krył entuzjazmu z odkrycia.[2]
W kolejnych rozdziałach autor stawia bohaterów przed bardzo aktualnymi problemami bytowymi w tym najpowszechniejszym sensie. Dzięki metaforze, jaką jest przeniesienie współczesnych problemów do świata zwierząt, rodzic może z dzieckiem kontynuować rozmowę o tym, na ile ważne jest nasze własne dobro, a na ile dobro społeczności, w której się żyje, co to znaczy być przyjacielem, czy zmiany są dobre czy złe i na ile świat dorosłych różni się od świata dzieci. Bohaterowie podejmują wyprawę do miasta, co skutkuje mnóstwem ciekawych spostrzeżeń.
Być może podczas wędrówek po Karkonoszach, Karpaczu lub Jeleniej Górze spotkamy wróżkę (ważkę) Elenę, która zawodowo wprowadza dobry nastrój u wszystkich - od Zabobrza po Sobieszów, awanturnika bobra Bogumiła, popielicę dentystkę, kraba na rowerze zrobionym z guzików i drutu lub pracowitą Dziurę w Moście. Krab przybył aż z Portugalii, a kiedy ktoś jest w potrzebie, chętnie podrapie ugryzione przez komara plecy albo uszczypnie na życzenie kogoś, kto nie dowierza temu, co go spotkało.  Która część Jeleniej Góry sprawia najwięcej kłopotów i jak sprytny krab sobie z nimi poradził - nie zdradzę, ale przytoczę cytat o tym, co przywiodło kraba w Karkonosze.
"Ciach, ciach, ciach, trzasnęły szczypce kraba. 
– Spieszę się! – wyświszczał skorupiak, pedałując co sił wzdłuż ulicy Bankowej. 
– Zaczekaj! – tkliwie szepnęła Elena. 
Krab zatrzymał się i, dysząc ze zmęczenia, zsiadł z roweru. 
Ciach, ciach, ciach. Zanim przemówił, kilka razy zatrzaskał swoimi szczypcami.
(...)    
– Przeczytałeś ogłoszenie i postanowiłeś tu przybyć? – Elenie trudno było uwierzyć w zapał małego kraba do tak dalekiej wędrówki. 
Ciach, ciach. 
– Tak, bo ja jestem krab lewostronny. Mogę chodzić tylko w lewo. Na ogłoszeniu była mapka z zaznaczoną drogą w Karkonosze. Przez większość trasy skręcało się w lewo i dlatego się zdecydowałem."[3]
W każdej z opowieści przewija się motyw istnienia i nieistnienia, bytu i niebytu, pustego i pełnego. Filozofia okazuje się łatwa, zrozumiała i pomocna w pojmowaniu tak, wydawałoby się, trudnych istnień jak choćby Duch Gór, a Karkonosze wraz z Jelenią Górą stanowią piękne miejsce do snucia różnych historii.
A czego dowiadujemy się o Duchu Gór?
"Każdy ma takiego Ducha Gór, jakiego w sobie wychowa."[4]
Serdecznie polecam małym i dużym, wesołym i smutnym, latem oraz zimą.

-----------------
[1] "Gałąź Ducha Gór", Jaskólski Konrad, Ad Rem Jelenia Góra 2018, s. 19
[2] tamże, s. 23
[3] tamże, s. 114-115
[4] tamże, s. 26

niedziela, 13 maja 2018

Taniec na Uranie


Z materiałów prasowych wydawnictwa:
"To już drugi z serii przewodników emocjonalnych Wydawnictwa Ad Rem. Tym razem w osobistej, pełnej oryginalnych skojarzeń opowieści Czytelnik zabrany zostaje do podziemnego świata Kowar, odbywa podróż w czasie do miasta, w którym jeszcze nie tak dawno wydobywano uran. 
Autor Jarosław Szczyżowski, przewodnik sudecki, założyciel i aktor Teatru Korkontoi ukazuje Kowary jak miasto oglądane w negatywie. Jakby rzeczywistość nie przyznawała się tutaj do samej siebie, odwracała na lewą stronę, udawała. Ale co? I dlaczego? 
Z każdym krokiem, który stawiamy z tym przewodnikiem w ręku, atmosfera gęstnieje, wszak dowiadujemy się o sprawach objętych niegdyś ścisłą tajemnicą państwową. Jej złamanie groziło nawet śmiercią, a same kopalnie nosiły zakamuflowaną nazwę Zakłady Przemysłowe R-1.
Osobliwy klimat przewodnika podkreślają znakomite rysunki Łukasza Michewicza, leśnika z wykształcenia, ilustratora z zamiłowania, który ołówkiem tka nić prowadzącą Czytelnika przez kolejne mroczne „sztolnie” historii kowarskiego uranu. 
Książeczka, podobnie jak pierwszy przewodnik emocjonalny Wydawnictwa Ad Rem Miedzianka. Miasto, którego nie ma, ma niewielki format, przez co jest podczas wędrówki bardzo poręczna. Szarawe strony, na których możemy odnaleźć fragmenty wspomnień dawnych pracowników kowarskich kopalni świetnie komponują się z trochę mroczną treścią przewodnika. Pod względem treści, jej układu i sposobu wydania to kolejny majstersztyk redaktorski Ad Rem-u.
Czym jest tytułowy Taniec na uranie? Droga z Kowar do Kopalni „Podgórze” nie jest tylko drogą w przestrzeni, ale i drogą w czasie, i wyobraźni. Drogą przez szepty, jęki, płacz i śmiech ludzi, którzy… tańczyli swój danse macabre."

rys. Łukasz Michewicz

rys. Łukasz Michewicz

Taniec na Uranie
Jarosław Szczyżowski, Łukasz Michewicz
Seria: Przewodnik Emocjonalny
Wydawnictwo: Ad Rem
data wydania2018 (data przybliżona)
ISBN 9788365895356
liczba stron 71






Łukasz Michewicz
"Wierzę w ludzi. Bacznie przyglądam się przyrodzie, żeby wszystko zrozumieć lepiej. Wiem, że życie to etap w podróży, a ciekawość to pierwszy stopień do wolności. W tej życiowej podróży czasem rysuję, a rysowanie jest dla mnie jak podążanie ręki za myślą, która nie zna granic. Bo nie wierzę w granice. Prawdziwą naturę rzeczy dostrzegam na poziomie ducha. Staram się robić to, co do mnie należy, jak najlepiej." [z okładki]