środa, 25 października 2017

Laboranci u Ducha Gór

Zioła towarzyszyły człowiekowi od zarania dziejów.  Nie ma narodu, który nie miałby własnych tradycji zielarskich, własnej, ludowej medycyny. A jednak, w Karkonoszach doby renesansu zielarstwo stało się intratnym zawodem i wspięło na wyżyny ówczesnej nauki.
"Chociaż zielarska profesja znana była od dawna, określenie „laborant” zostało użyte po raz pierwszy na inskrypcjach barokowych nagrobków znajdujących się na północno-zachodniej ścianie kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jadwigi w Miłkowie, a pochodzących z samego końca XVII w." [1]
Przemysław Wiater od lat podąża tropem laborantów, wyszukując w starych księgach wzmianek o ludziach zajmujących się zielarstwem, dawnych receptur, notatek w pamiętnikach podróżników odwiedzających Dolny Śląsk (między innymi Izabeli Czartoryskiej), tłumaczy znalezione teksty z języka niemieckiego i popularyzuje w lokalnych wydawnictwach. Karkonoscy laboranci znani byli w całych Prusach, a ich leki docierały na dwory Europy oraz Rosji. Na kartkach książki zobaczymy sprzęt jakim się posługiwali laboranci, stare dokumenty oraz istniejące do dzisiaj domy dawnych laborantów. Dzięki dr Wiaterowi możemy poznać fenomen dolnośląskiego zielarstwa, a wszystko ukazane jest na tle historii zielarstwa w ogóle, związków laborantów z tajemniczym Duchem Gór zamieszkującym Karkonosze, legend i malarstwa. 

Duch Gór, rzeźba nad wejściem do Urzędu Pocztowego
w Jeleniej Górze (ul. Pocztowa), ok. 1930
Pięknie wydaną książkę zdobią ilustracje oraz pobudzające wyobraźnię, związane z zielarską profesją, karkonoskie legendy. Znajdziemy tam historię rozkwitu oraz upadku cechu laborantów, stare przepisy na ziołowe leki, tajemnicze teorie i .... opisy szarlatanerii, jaką była na przykład maść na latanie.
Duch Gór, przedstawiany jako laborant, z długą, siwą brodą i kosturem, przemierzający groźne i niedostępne góry może i dzisiaj rozpalić wyobraźnię turystów, a także mieszkańców. 

Gorąco zachęcam do lektury książki "Laboranci u Ducha Gór" Przemysława Wiatera, do odkrywania tajemnic krainy Ducha Gór oraz poznawania dziedzictwa Dolnego Śląska, jakim jest dawne ziołolecznictwo.

[1] "Laboranci u Ducha Gór", Wiater Przemysław, Ad Rem 2017r., s. 10

niedziela, 22 października 2017

Królowa jest tylko jedna - "Królowa Zbrodni" A. Wilson

Swego czasu głośna była sprawa morderstwa, które popełniono we Wrocławiu w 2000 roku. Dopiero powieść „Amok”, wydana trzy lata później, rzuciła światło na okoliczności zbrodni i pozwoliła ująć mordercę, jej autora.
Powieści detektywistyczne Agathy Christie są tak doskonałe, że zapewne wielu czytelników zadawało sobie pytanie, na ile autorka posługiwała się wyobraźnią, a na ile z autopsji znała ciemną stronę ludzkiej natury. Podobne przemyślenia towarzyszyć nam mogą podczas lektury innych poruszających książek, w których pisarz wyjątkowo sprawnie posługuje się piórem.

Ile jest prawdy w tym, że aby przekonująco pisać o zbrodni trzeba ją samemu popełnić?

Życie Agathy Christie zawiera jeden zagadkowy i niewyjaśniony do tej pory epizod. Nigdzie w autobiografii nie znajdziemy bodaj słowa na temat tajemniczych jedenastu dni, podczas których Agatha Christie zniknęła. Obraz autorki, jaki wyłania nam się z autobiograficznych powieści, pokazuje kobietę, która starannie kontroluje informacje, które na jej temat staną się publicznie dostępne. Agatha żyła w czasach, w których nie szukano rozgłosu za pomocą skandali, odwrotnie, unikano ich za wszelką cenę. Były wydarzeniami w złym guście, wstydliwymi. Podobnie wstydliwą sprawą były kłopoty małżeńskie, zdrada czy rozwód. Dlatego jest sprawą co najmniej zagadkową, że aspirująca do tzw. towarzystwa pisarka, szanowana żona i matka, wywołała tak wielkie zamieszanie wokół swojej osoby. 

Dlaczego? Nie spodziewała się rozgłosu? Przeliczyła się? Czy może, faktycznie straciła pamięć?

Andrew Wilson w „Królowej zbrodni” snuje własną wersję wydarzeń. Wplata w nią autentyczne zdarzenia i okoliczności, które ustaliła policja w grudniu 1926 roku, ludzi, którzy mieli związek z śledztwem oraz krewnych i znajomych autorki, a przede wszystkim – samą Agathę Christie!
Aby uwiarygodnić swoją wersję wydarzeń, Wilson gruntownie przestudiował życiorys pisarki, jej „Autobiografię” oraz artykuły prasowe. Dzięki temu, Agatha Christie, na kartkach powieści staje jak żywa, razem ze swoimi atutami i kompleksami, umiejętnościami oraz lękami.
Andrew Wilson wplątał Agathę w historię rodem z jej kryminałów, postawił w sytuacji wręcz niesamowitej, ale prawdopodobnej. Tego, co faktycznie wydarzyło się podczas owych jedenastu dni, prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy, lecz dzięki „Królowej zbrodni”, możemy popuścić wodze wyobraźni.

W książce mamy dwa wątki, prowadzone równolegle: pisaną w pierwszej osobie relację samej Agathy Christie oraz wątek poszukiwań, w których uczestniczą różne osoby – policja i znajomi pisarki.  Postać Agathy oparta jest na jej książkach autobiograficznych i biografiach innych autorów, szczególnie Jareda Cade.
Zgodnie z faktami, na kartach książki spotykamy pisarkę w bardzo trudnym okresie jej życia – jej matka niedawno zmarła i Agatha przeżywa żałobę, a mąż Archie ma kochankę i żąda rozwodu. Agatha, w związku z tym, cierpi na niemoc twórczą i bez powodzenia usiłuje napisać „Zagadkę Błękitnego Ekspresu”. Sytuację komplikuje fakt, że po sukcesie „Zabójstwa Rogera Ackroyda” oczekiwania czytelników są bardzo wysokie.

Dla czytelników, którzy znają biografię autorki, książka jest fascynującą podróżą do jej świata. Odnajdujemy w niej krewnych, agenta literackiego, sekretarkę, córkę a nawet teriera o imieniu Peter. Jest też Archie, o którym od samej Agathy wiemy dość mało. Pojawia się także fikcyjna postać doktora Kursa, stworzona na wzór fikcyjnej postaci doktora Shepparda z powieści Agathy „Zabójstwo Rogera Ackroyda”, a która odgrywa w powieści znaczącą rolę. Nic w fikcji stworzonej przez Andrew Wilsona, nie jest przypadkowe. Im lepiej czytelnik „Królowej zbrodni” orientuje się w życiu i powieściach Agathy, tym większą przyjemność będzie czerpał z lektury książki.
Oczywiście, są i trucizny. Jakżeby inaczej. Jest zbrodnia, są trucizny, ale kto i dlaczego popełnił zbrodnię? Tego dowiecie się z lektury „Królowej zbrodni”.

Królowa zbrodni [Andrew Wilson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Wątek poszukiwań powstał na podstawie dokumentów, które znajdują się w policyjnych aktach, w prasie z grudnia 1926 roku oraz w oficjalnym oświadczeniu, które wydała rodzina Agathy. Wynika z niego, że pisarka doznała poważnego zaniku pamięci, ale zarówno wtedy, jak i obecnie, wiele osób w to wątpi. W archiwum pisarki, które tak dokładnie skatalogował i opisał John Curran, brakuje zeszytu z notatkami do „Zabójstwa Rogera Ackroyda”. Na kartkach powieści Wilsona pojawia się prowadzący śledztwo komisarz Kenward, Una Crowe i wiele innych, prawdziwych postaci.
Informacje o tym, które wątki w książce są autentyczne, znajdziemy na stronie 300.

„Królowa zbrodni” to ciekawa powieść na jesienny wieczór, ale i hołd dla Agathy Christie. Solidne przygotowanie się przez autora, wciągająca fabuła i sama Królowa Zbrodni – czyż to nie gwarancja dobrej rozrywki?
Serdecznie polecam nie tylko fanom Agathy Christie!