sobota, 29 lipca 2017

Sudeckie wędrówki - Krzysztof Gdula

"Książka jest o moich wędrówkach górskich, ale ich opisy raczej nie złożą się na przewodnik, ponieważ starałem się prowadzić czytającego nie tyle polnymi dróżkami czy górskimi szlakami, co ścieżkami swoich wrażeń z przeżywania piękna natury. Wędruję głównie po Sudetach, do tych gór mam najbliżej, ale równie dobrze mogłyby być to inne góry, albo Roztocze czy lasy Białowieży, ponieważ otoczenie może tylko wspomóc nasze przeżywanie, wyręczyć nas nie potrafi. Jednak góry mają coś, co trudno zastąpić: zmienność krajobrazów, oczyszczające wrażenie własnej małości i dal – tajemniczą, uroczą i wołającą nas ku horyzontowi, którego nigdy nie da się dotknąć. Tym samym cel i spełnienie zawsze są przed nami, wystarczy wziąć plecak i wejść na jedną z tysięcznych dróg biegnących w nieskończoną Dal.
Kiedyś, gdy chciałem założyć na głowę koronę gór polskich, poszedłem na dach Gór Kaczawskich, na Skopca. Później, wspominając poznany szlak, wróciłem – i będę wracać.
Te góry nie są dla zdobywców szczytów i trudnych tras, one są dla tych, którzy nieśpiesznie wędrując, albo po prostu włócząc się, gdzie uwiedzione lub zaciekawione oczy poniosą, chcą smakować urok natury i słuchać siebie, odzewu swojego ducha. One są do podziwiania i kochania – dokładnie tak, jak kobiety. W tej książce starałem się zawrzeć swój podziw dla Sudetów, a zwłaszcza dla Gór Kaczawskich; czy udanie, Czytelnicy ocenią." - Tak prezentuje książkę wydawca. 



Organy Wielisławskie [źródło zdjęcia]
Goździk kropkowany
Dianthus deltoides [źródło zdjęcia]














Autor wędruje po mojej rodzinnej okolicy, więc już na wstępie ma duży plus, za sympatię do Pogórza Kaczawskiego. Każdy rozdział, który autor opisuje, budzi moje własne wspomnienia. Oto Wielkie Organy Wielisławskie, naturalny twór geologiczny, w postaci różowych słupów skały zwanej porfirem. Było to jedno z miejsc, gdzie jeździłam z ś.p. moimi Rodzicami w niedzielne popołudnia. Mama pisała monografię goździka kropkowanego Dianthus deltoides w ramach pracy magisterskiej (studia zaoczne), porównywała różne parametry tych roślin, na stanowiskach o różnej glebie utworzonej na różnych skałach. 

Widok na miasto i Wilczą Górę [źródło zdjęcia]
Jest i Wilcza Góra (Wilkołak) koło Złotoryi, w połowie ucięta w celu pozyskania bazaltu. Ileż odbyłam tam spacerów z moimi dziećmi, szkolnych wycieczek i ognisk u podnóża? Nie zliczę. Wilkołak wpisany jest w krajobraz Złotoryi. Budzi we mnie wspomnienia miłe, ale też bardzo, bardzo smutne, ponieważ na samej górze, nad wyrobiskiem, nie jest bezpiecznie. 
Okolice wsi Podgórki i ja przeszłam. Przemoczyliśmy wtedy buty, ale mogłam pokazać dzieciom dziewięćsiła bezłodygowego, chronioną roślinę. Innym razem, jedna z moich córek, spadła w agroturystyce z kuca, na którym jechała wierzchem. Nie zrażona wdrapała się natychmiast z powrotem na siodło, czym wzbudziła uznanie wśród chłopaków opartych o ogrodzenie padoku. 
Jest i Wąwóz Myśliborski, gdzie rośnie rzadka, chroniona paproć - Języcznik zwyczajny, wzdłuż wąwozu panuje swoisty mikroklimat i skąd mam sporo pięknych zdjęć moich córek w rodzinnym albumie. 
Zamiast pisać o książce, snuję wspomnienia, ale taka ta książka jest, że budzi nostalgię, wywołuje z pamięci dawne chwile. U kogoś, kto nie zna Pogórza Kaczawskiego, mam taką nadzieję, książka może obudzić ochotę, by wybrać się w ten piękny rejon naszego kraju. Wycieczki są tutaj niezbyt męczące, można zabrać w teren dzieci, krajobrazy przecudne (szczególnie przełomy rzeki Kaczawy w okolicy wsi Sędziszowa, tam gdzie znajdują się Organy Wielisławskie), jest spokój. 
Bardzo polecam, i książkę, i wycieczki po okolicy Pogórza Kaczawskiego!!


Sudeckie wędrówki
Krzysztof Gdula
Wydawnictwo: Primo Libro
data wydania 2016
ISBN 9788365499394
liczba stron 192

Krzysztof Gdula
Krzysztof Gdula o sobie:
Jestem synem, mężem, ojcem i dziadkiem. Na razie jednej tylko wnuczki, ale za to nie bez powodu noszącej imię najpiękniejszej kobiety świata.

Technik z wykształcenia i wykonywanej pracy, humanista z przekonania. Z zamiłowania górski wędrowiec i czytelnik. Słucham muzyki baroku i piszę. Fascynuje mnie piękno, ale i osiągnięcia ludzkiego umysłu.[link]
Blog autora: 

poniedziałek, 10 lipca 2017

Cuda natury, kulturowe tradycje - jeziorka, stawy i wodospady polskich Sudetów i Karpat

"Trudno zaiste o piękniejszy widok od tatrzańskich jezior, wedle góralskiego obyczaju zwanych zwyczajowo stawami, rozlanych w polodowcowych kotłach, gdy w ich przepastnych wodach przeglądają się wyniosłe szczyty i skaliste turnie. Podobne wrażenia odnaleźć można i w Karkonoszach, gdzie Polacy na czarowne górskie jeziorka przenieśli bliską swemu sercu nazwę stawów. Ale przecież swój niezaprzeczalny urok posiadają i okolone zielenią lasów, osuwiskowe zazwyczaj jeziorka Beskidów. Stąd też pomysł na niniejszą książkę, która przybliżyć ma przepiękne cuda natury, jakimi bez wątpienia pozostają jeziora i jeziorka polskich gór. A że po raz pierwszy opisano wszystkie lub prawie wszystkie w jednym miejscu, nadaje to niniejszej publikacji poniekąd nowatorski charakter, który pozwala uzasadnić przed Czytelnikiem powstanie owej książki."[Wstęp, s. 8]
Jeziorka i stawy Gór Świętokrzyskich, Sudetów i polskich Karpat. Cuda natury, kulturowe tradycje
Bartłomiej Grzegorz Sala
Wydawnictwo: Ciekawe Miejsca
data wydania 2015 (data przybliżona)
ISBN 9788363424718
liczba stron 152

To pierwsza książka, która prezentuje miłośnikom gór, turystom oraz ludziom ciekawym świata znajdujące się w górach w Polsce jeziora i stawy. 
Autor krótko opisuje ich pochodzenie geologiczne, powierzchnię i głębokość, a także pochodzenie nazwy, historię turystyki w rejonie zbiornika, przytacza ciekawostki, informacje o zabudowaniach (schroniskach) czy ewentualnej ochronie, typu Park Narodowy czy Rezerwat Przyrody. 
Jeśli tylko opisywane jeziorko czy staw stały się modelem dla malarza, grafika lub poety, Bartłomiej Sala wspomina o tym, podając nazwiska twórców i tytuły prac. 
Pojawia się element folkloru, bardziej lub mniej wyrazisty, także w postaci legend. Ponadto poezja, pamiętniki, a nawet filmy, w których akwen wodny stanowił scenografię. 
Z karkonoskich zbiorników wodnych, najwięcej miejsca autor poświęcił stawom w Śnieżnych Kotłach, które już w 1933 roku stały się rezerwatem przyrody, a od 1959 roku objął je Karkonoski Park Narodowy. 
"Śnieżne Kotły słyną od dawna jako wybitna turystyczna atrakcja, zarazem stanowiąc unikalne stanowisko flory alpejskiej i reliktowej arktycznej oraz rzadkich gatunków zwierząt, roślin i grzybów. Występują tu m. in. płochacze halne, drozdy obrożne, zimozioły północne, pierwiosnki najmniejsze, sasanki alpejskie, róże alpejskie, niezapominajki alpejskie, świetliki maleńkie, skalice śnieżne (jedyne stanowisko w Europie Środkowej) i porosty z gatunku Rhizocarpon lecanorium."[s.18]

Zimoziół pólnocny (Linnea borealis), fot. Henripekka Kallio LINK
Śnieżne Kotły i Śnieżne Stawki pojawiały się w niemieckim malarstwie, w poezji w prozie, choćby opisy Izabeli Czartoryskiej i Rozalii Salusonowej, które autor cytuje, podobnie jak wiersze. Wielki i Mały Staw stały się filmowym plenerem w filmie Kazimierza Tarnasa z 1995 roku "Awantura o Basię", według prozy Kornela Makuszyńskiego. 

Obraz Hermanna Hendricha "Mały Staw albo Duch Gór jako śpiący olbrzym" (fot. www.facebook.com/przemek.wiater)
Folklor, znacznie skromniejszy w Karkonoszach w porównaniu z Tatrami czy Beskidami, głównie przetrwał w postaci legend. Bartłomiej Sala przytacza kilka z nich. 

Książka rozpoczyna się Jeziorkiem Szmaragdowym w Górach Świętokrzyskich, potem autor omawia akweny Sudetów, Karpat - Tatr, Gorców, Beskidu Sądeckiego, Beskidu Niskiego i Bieszczadów. Omawia je w taki sam sposób jak Śnieżne Stawy w Karkonoszach.

Książka jest bardzo popularną prezentacją jezior, wymienia wszystkie, ale traktuje je pobieżnie. Jeśli czytelnik jest zainteresowany zgłębianiem tematyki, musi sięgnąć choćby po umieszczone w "Wybranej literaturze" pozycje. Dla turysty, który wybrał się w jeden z górskich rejonów  naszego kraju i chciałby nieco poznać aspekt historyczno-kulturowy z nim związany, pozycja będzie satysfakcjonująca. Dla osób obeznanych z regionem, obawiam się, że nie wniesie wiele nowego.
Drażniły mnie powtórzenia - omawiając Wielki i Mały Staw w Śnieżnych Kotłach autor dwukrotnie umieścił ten sam tekst dotyczący filmu ""Awantura o Basię". Takich powtórzeń jest więcej i wywarły one na mnie niedobre wrażenie. 

W książce znajdują się strony z kolorowymi zdjęciami omawianych jezior i stawów. 

Zdjęcia Zimozioła północnego i obrazu Hermanna Hendricha nie ma w książce, dodałam je korzystając z zasobów internetu. 


Wodospady polskich Sudetów i Karpat. Cuda natury, kulturowe tradycje
Bartłomiej Grzegorz Sala
Wydawnictwo: Wydawnictwo CM
data wydania 2015 (data przybliżona)
ISBN 9788363424848
liczba stron 120

Książka "Wodospady polskich Sudetów i Karpat. Cuda natury, kulturowe tradycje" jest pozycją bliźniaczą, jak określił ją autor, w stosunku do tomu "Jeziorka i stawy Gór Świętokrzyskich, Sudetów i polskich Karpat". Z braku wodospadów brak w niej Gór Świętokrzyskich. 
Książka w taki sam sposób jak poprzednia pozycja omawia geologię, pochodzenie, historię, folklor oraz sztukę związane z poszczególnymi wodospadami.