sobota, 30 kwietnia 2016

Zerwane zaręczyny - Agatha Christie


Czy można zabić z zazdrości? Czemuż by nie? Zazdrość to obok pieniędzy i zemsty jedna z najbardziej kryminogennych emocji.
Ale proszę Szanownych Państwa, czy takie niskie pobudki mogłyby kierować osobą Elinor Carlisle, należącą do tzw. towarzystwa, osobą z dobrym pochodzeniem i manierami?
Przyjrzyjmy się bliżej sprawie. Elinor poznajemy w bardzo nietypowych jak na książki Agathy Christie okolicznościach, bowiem jest aresztowana pod zarzutem zamordowania Mary Gerard, córki odźwiernego. Z zazdrości właśnie, o afekt narzeczonego Elinor, niejakiego Roddy’ego Welmana, do owej ślicznej Mary.
Jeżeli chodzi o pieniądze, to sprawa jest niezwykle prosta. Osoby na poziomie uważają, że o pieniądzach się nie rozmawia. Pieniądze, proszę Szanownych Państwa, się ma. Możemy się zresztą dobitnie o tym przekonać podczas rozmowy (po informacji, iż Elinor jest aresztowana cofamy się do czasu sprzed zbrodni) narzeczonych. Rozmowę wywołał list anonimowy, który został przysłany z posiadłości krewnej obu stron, a po której młodzi mieli wkrótce odziedziczyć spory majątek.
„(…) To list anonimowy. Obrzydliwość!

Wyrazista, pogodna twarz Roddy’ego zmieniła się, zastygła; brwi uniosły się pytająco.

– Niepodobna! – zawołał tonem odrazy.

– Obrzydliwość! – powtórzyła Elinor i zrobiła krok w kierunku biurka. – Najlepiej podrzeć to zaraz.

Miała szczery zamiar tak postąpić, bo osoba Roddy’ego i anonim dziwnie nie pasowały do siebie. Mogłaby list wyrzucić i nie wracać więcej do tej sprawy. Roddy nie przeszkodziłby jej na pewno, bo duma górowała w nim nad ciekawością. Ale Elinor, pod wpływem nagłego impulsu, rozmyśliła się.

– Przeczytaj najpierw – powiedziała. – Później list spalimy. Chodzi o ciocię Laurę.

– O ciocię Laurę? – Roddy znów uniósł brwi.

Sięgnął po ćwiartkę papieru, przebiegł ją wzrokiem i oddał z wyrazem niesmaku na twarzy.

– Tak – powiedział. – To trzeba spalić. Dziwni są ludzie!

– Ktoś ze służby, jak sądzisz?

– Prawdopodobnie... – zawahał się. – Ciekaw jestem kto... co to za osoba? O kim tu mowa?

– Moim zdaniem to Mary Gerrard – odparła po namyśle Elinor.

– Mary Gerrard... – zastanowił się Roddy. – Któż to taki?

– Córka tych z domku odźwiernego. Chyba pamiętasz ją jako dziecko.”[s.7]



Ziarno niepokoju zostało zasiane. Anonim spełnił swoje zadanie. Jednakże w domowych pieleszach, w czterech ścianach, nawet najbardziej eleganckie damy oraz najbardziej eleganccy dżentelmeni niekiedy wspomną o czymś tak prozaicznym, jak środki do życia:


„Roddy kilkakrotnie przemierzył pokój nerwowym krokiem tam i z powrotem.

– Wiesz co, Elinor? – odezwał się wreszcie. – Moim zdaniem trzeba tam pojechać.

– Z takiego powodu? – wzdrygnęła się z obrzydzeniem.

– Nie... Skąd znowu! Chociaż... Do licha! Postawmy sprawę uczciwie. Więc: tak! Anonim to nikczemność, ale może kryć się za nim trochę prawdy. Na przykład to, że ciocia Laura jest poważnie chora.

– Rozumiem, Roddy.

Spojrzał na nią z życzliwym uśmiechem, jak gdyby pojmował i rozgrzeszał ułomności natury ludzkiej.

– A na pieniądzach zależy – podjął – tobie, Elinor, i mnie.

– Masz słuszność – przyznała żwawo.

– Nie świadczy to o moim wyrachowaniu – ciągnął poważnie Roddy – ale ostatecznie sama ciocia Laura sto razy powtarzała, że nie ma innych związków rodzinnych, prócz ciebie i mnie. Ty jesteś jej najbliższą krewną, córką brata, a ja bratankiem męża. Często dawała do zrozumienia, że po jej śmierci cały majątek przypadnie jednemu z nas lub najprawdopodobniej obydwojgu. Chodzi, Elinor, o bardzo pokaźny majątek. (…)

– Kochana staruszka! – podjął z uznaniem Roddy. – Ale widzisz, Elinor, musimy przyznać że, zapewne bez złej woli, obydwoje żyjemy trochę nad stan, nie oglądając się na środki, jakimi rzeczywiście dysponujemy.

– Chyba masz słuszność – przyznała posępnie. – Tylko że wszystko tak drogo kosztuje... Ubranie i kosmetyki, no i takie drobnostki jak kino czy kawiarnia... Ba! Nawet płyty gramofonowe.

– Kochanie – roześmiał się młody człowiek. – Jesteś jak ptaszkowie niebiescy, nie orzesz ani siejesz.

– Czy sądzisz, że powinnam to robić? – oburzyła się Elinor.

– Nie. (…) Chciałem tylko powiedzieć, że bez pomocy cioci Laury musiałabyś zapewne poszukać jakiejś nudnej pracy – umilkł na chwilę, by podjąć. – To samo odnosi się do mnie.”[s. 8-9]
Tak, nudna praca to nie przelewki. Szanowni Państwo sami rozumiecie, że pojawia się kolejny, prawdopodobny motyw zabójstwa, pieniądze. Z tym, że zginęła córka odźwiernego, osoba, która nie posiadała żadnego majątku.

Klasyczny trójkąt, umierająca, starsza krewna, która posiada spory majątek – to są główne motywy zbrodni w „Zerwanych zaręczynach”. Wszystkie poszlaki wskazują, że zabójcą jest tylko jedna, zawsze ta sama, osoba.

Finał powieści rozgrywa się na sali sądowej, zupełnie jakbyśmy czytali dzieło Earle Stanleya Gardnera, a nie Agaty Christie. Lecz to nie Perry Mason dokonuje rozwikłania zagadki, a Herkules Poirot.
Rozwiązanie jest ….bardzo brawurowe, jak by to określono w tzw. towarzystwie. Bardzo. Herkules Poirot jest faktycznie geniuszem, skoro tego dokonał, gdyż autorka postawiła go przez zadaniem mało prawdopodobnym do wykonania.

W dobie rozkwitu fantastyki, pewną dozę nieprawdopodobieństwa w powieści „Zerwane zaręczyny”, po mocnym przymrużeniu oka można przyjąć. Natomiast smaczki z opisu życia tzw. wyższych sfer są bezcenne.
Polecam dla relaksu!
                                                     
Maciej Słota
Wysłuchałam audiobooka w interpretacji Macieja Słoty. Świetny!


Zerwane zaręczyny
Autor Agatha Christie
ISBN  978-83-7267-413-5

Audiobook. Wersja pełna nieskrócona.

Czyta: Maciej Słota
Czas nagrania: 6h 44' 26”
Wydawnictwo Omega

Zerwane zaręczyny [Agatha Christie]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE