niedziela, 13 marca 2016

Radio Yokohama - Marcin Bruczkowski, Monika Borek

Studio radia Yokohama przypomina statek dryfujący na bezmiarze oceanu. Byt niemal samowystarczalny, w którym ludzie pracują, śpią i jedzą, nie wychodząc po za jego obręb całymi tygodniami. Bo i po co wychodzić, skoro wewnątrz jest klimatyzacja, a na zewnątrz parno, duszno albo właśnie wieje tajfun lub leje deszcz?
A może to metafora samej Japonii?
Ponieważ życie w ciasnej, klaustrofobicznej przestrzeni może być trudne, siedziba radia ukrywa wiele niespodzianek dla urozmaicenia pobytu. Po pierwsze są to właściwie cztery połączone ze sobą budynki, biegnące dookoła maleńkiego podwórka w środku, po drugie długie, wąskie korytarze wyłożone są matami o różnym stopniu zniszczenia lub kawałkami linoleum (przypomina mi to tratwę Kon-Tiki Thora Heyerdala), po trzecie klatki schodowe prowadzą na różne piętra i żeby dostać się z pierwszego na trzecie trzeba wejść jedną klatką schodową na drugie piętro, potem iść korytarzem i kolejną klatką schodową na trzecie. Bezpośredniej klatki schodowej z pierwszego na trzecie nie ma, za to jest jeszcze czwarte piętro, jest na nim nawet balkon, ale nie ma schodów, które by tam prowadziły.

źródło
Wcale to nie przeszkadza Amandzie, gitarzystce i śpiewaczce soulowej z Malezji, która uprawia wspinaczkę i ćwiczy sobie trochę kondycję dzięki szczelinom w pękających ścianach, o które zahacza palce rąk i stóp, jednocześnie skracając sobie drogę z piętra na piętro. Ale to dopiero jak Amanda pozna plan dziwnego budynku, bo na początku gubi się jak wszyscy i musi dostać .... mapkę. 
Pan Ikeda, konserwator, z lutownicą w dłoni biega po obiekcie i naprawia usterki. Tu i ówdzie można potknąć się o jego nogi wystające spod jakiegoś urządzenia, które ... hm ... naprawia, o ile właśnie nie zasnął i nie pochrapuje.  A wszyscy wiedzą, że urządzenie, za którego naprawę zabrał się pan Ikeda, teraz już definitywnie nie będzie działało. 



Jest w studio dyrektor, pan Hayakawa, przybywa z wizytą właścicielka radia, zachowująca się jak monarchini pani Orito, jest prowadzący nocne życie i bezszelestnie poruszający się kot Debiru, a także snujący się po korytarzach duch mężczyzny w staromodnym płaszczu i kapeluszu. Ale nade wszystko są realizatorzy nagrań i nagrywani wokaliści, muzycy oraz lektorzy. Międzynarodowe towarzystwo tworzy coś w rodzaju wieży Babel, bywa, że każdy posługuje się innym językiem i brakuje tłumacza. Zresztą po co komukolwiek tłumacz, skoro wszyscy mówią, a nikt nie słucha? Ani siebie nawzajem, ani tego, czego chcieliby posłuchać słuchacze. 


O przepraszam! Pan Tabashi słucha. 
Pan Tabashi, to można by rzec, człowiek orkiestra. W zasadzie woźny, ale od czasu do czasu prowadzi "domowy" zakład fryzjerski na użytek mieszkańców i pracowników oraz ..... prowadzi po godzinach psychoterapię na prawdziwej kozetce. Z odpiłowanymi nogami, żeby to była kozetka japońska, a raczej, żeby nie uszkodziła podłogowej maty.


Wizja trzech postaci z ksiązki 'Radio Yokohama' (Rie, Chie i Akemi) autorstwa Gabrieli Matusiak
Japońskie zwyczaje, przefiltrowane przez polskie i typowe dla autora poczucie humoru, dają nam obraz codzienności "gajdzina" w egzotycznej Japonii, gdzie jest mu zbyt ciasno w przegęszczonych pomieszczeniach, a czyny wypływające z dobrych chęci mogą przynieść wręcz odwrotny skutek, w zderzeniu z japońską mentalnością. Ubaw gwarantowany, dla wielbicieli poczucia humoru, jaki reprezentuje autor, ma się rozumieć. Gwoli wyjaśnienia, książkę otwiera cytat Latającego Cyrku Monthy Pythona.


Fot. Paweł Bruczkowski.
Narrację prowadzi Martin Bos, być może, w jakimś stopniu alter ego autora i Monika Borek, którą napisała fragmenty z punktu widzenia Amandy. Przeżywający kryzys wieku średniego bohater, w podupadającej z powodu kryzysu firmie odkrywa interesującą i kontrowersyjną przeszłość miejsca, gdzie obecnie znajduje się siedziba radia. Na trop zupełnie innych tajemnic wpada Amanda. Ostatecznie zagadki układają się w logiczną całość, a rozbawiony dowcipnym stylem Marcina Bruczkowskiego czytelnik zaczyna sobie przypominać to, czego się w szkole nauczył o historii Japonii, co wyczytał w poprzednich książkach autora i zaczyna rozumieć, że oprócz dobrej zabawy, kolejnej porcji wiedzy oraz rozważań na temat tego - dlaczego ludzie nie słuchają siebie nawzajem - pod chichotliwą warstwą fabuły czają się pytania, na które sam musi poszukać odpowiedzi, bo autor, owszem, ulepi metaforę, wciśnie coś między wiersze, ale na tacy, wprost, jak Polak Polakowi nie powie. Za długo już w tej Azji był :)

Życzę miłej zabawy przy lekturze książki!


Zdjęcia pochodzą z bloga Autora  
        

Radio Yokohama                                                                
Marcin Bruczkowski, Monika Borek                                   
Wydawnictwo: Rosner i Wspólnicy
szczegółowe informacje
data wydania 2008
ISBN 978-83-603-3629-8
liczba stron 388