sobota, 6 lutego 2016

Pod skrzydłami Wędrownego Anioła

Joanna Maria Chmielewska w Domu Hautmannów, na tle obrazów Wlastimila Hofmana i z naszyjnikiem-talizmanem, o których to wszystkich rzeczach napisała w książce.


„Pod Wędrownym Aniołem” to książka osobista i bardzo prawdziwa. Autorka, tak samo jak prekursorka gatunku Frances Mayes, opisuje rzeczywiste zmagania swojej rodziny z remontem domu i oswajaniem nowego miejsca. Żadnego lukru, żadnych samych szczęśliwych zbiegów okoliczności i prostych, życzliwych ludzi z sercem (a raczej nalewką) na dłoni, od których roi się kobieca literatura. Wręcz przeciwnie, mnóstwo przeszkód do pokonania i dojmujące na początku, poczucie osamotnienia.
Państwo Chmielewscy postanowili zmienić swój sposób na życie porzucając oświatę na rzecz pracy „na własnym”, w postaci agroturystyki. Żeby dało się z inwestycji przeżyć, poszukiwali miejsca, gdzie sezon trwa cały rok. Być może taka jest właściwość ludzi ze Szczecina i okolic, że podobnie jak trzydzieści lat wcześniej telewizyjna dziennikarka Monika Szwaja, wybierają Karkonosze, a nie Podhale. I nie wiedzą jeszcze, że Karkonosze, jak Podhale niegdyś, przyciągają ludzi o artystycznych duszach.

Kiedy Chmielewscy ujarzmili już dom, kurz po najgorszym remoncie opadł i pojawili się pierwsi goście pensjonatu, Wędrowny Anioł, który zapewnił gospodarzom schronienie pokazał niespodzianki, jakie przygotował ich duszom. Szklarska Poręba jest bowiem nie tylko turystyczną miejscowością, Zimową Stolicą Trójki, ale jest też miejscem, które od dziesięcioleci inspiruje artystów. Pani Joanna podążyła śladami pisarza Carla Hauptmanna i jego pierwszej żony Marthy, malarza Wlastimila Hofmana, Jana Sztaudyngera, zajrzała do pracowni współczesnych artystów, nawiązała przyjaźnie. Wydeptując ścieżki, które nie zawsze opisane są w turystycznych przewodnikach, prowadzi czytelnika do takiej Szklarskiej Poręby, jakiej wielu ludzi nie zna. Nie zawsze też ją znają, a może lepiej powiedzieć – nie doceniają jej, miejscowi, którzy marzą o wyrwaniu się w świat.

Jako mieszkanka okolic Szklarskiej Poręby niezmiernie się cieszę, że nasz region zyskał ambasadora w osobie Joanny Marii Chmielewskiej, a czytelnikom mogę powiedzieć tylko jedno: dajcie się poprowadzić ścieżkami, którymi wiedzie nas autorka, posłuchajcie tego, co ma nam do opowiedzenia, poczujcie magię Doliny Szczęścia, w której mieszka. A jeśli zapragniecie zobaczyć na własne oczy to, co zostało opisane, niech ta książka będzie Waszym przewodnikiem.
Gorąco zachęcam do lektury!

Miło mi poinformować, że powyższa recenzja została doceniona przez portal BiblioNETka i wyróżniona przez Redakcję :) TUTAJ.