piątek, 8 stycznia 2016

„Łyżeczka”, która nie zachwyca


 UWAGA NA SPOILERY!

Treść: Powieść jest próbą zajrzenia za kulisy rodzinnych niesnasek i nieporozumień, trzech pokoleń kobiet: Hanny, jej córki Mieczysławy i wnuczki, Majki. Niewątpliwie główną bohaterką książki, której losom i odczuciom podporządkowana jest cała narracja, jest Majka. To przedstawicielka współczesnego pokolenia trzydziestokilkulatków, żona Adama i mama małego Piotrusia. Wbrew sugestiom swojej matki, Majka na swój własny sposób realizuje się zawodowo i buduje swoje prywatne życie. Matka nie pochwala decyzji córki, a przecież sama, w swoim własnym życiu, także doświadczyła boleśnie wpływu despotycznej matki (Hanny) na swój los.
Majka wije się pod wpływem ingerowania Mieczysławy w jej sprawy. Pięknie podsumowała problem klientka Majki, Lucyna Jabłońska, która mimowolnie uczestniczyła w scenie wtrącania się matki Majki w życie córki:
„Jedyny sposób na ludzi, którzy zawsze mają rację, to zgadzać się z nimi we wszystkim. (…) Tylko, czemu stosowanie się do dobrych rad jest zawsze takie trudne.”
Książka podzielona jest na rozdziały, w których autorka oddaje głos poszczególnym bohaterom. Fragmenty dotyczące Majki, prowadzone są w narracji pierwszoosobowej, Majka zwierza się czytelnikowi ze swoich problemów, natomiast te, które dotyczą Mieczysławy, ojca Majki - Władysława lub (najrzadziej) Hanny, opowiada nam narrator. Uważam, że jest to zabieg nie do końca uczciwy wobec czytelnika, gdyż Mieczysława czy Hanna jawią się nam jako potwory, a Majka jako biedna ofiara despotycznej rodzicielki. Bardzo bym chciała poznać myśli Mieci, gdy ingeruje w sprawy córki, w swoim mniemaniu dla jej dobra.
Niestety, poznaję tylko powierzchowne refleksje, które nie docierają do sedna, odsłaniają jedynie poglądy związane z bytowymi sprawami, na przykład z oszczędzaniem, a wynikające z niedostatku w dzieciństwie matki Majki, lecz nie tłumaczą one, dlaczego swoją relację z córką Mieczysława widzi w taki, a nie inny sposób.
Migawki dotyczące wojennych przeżyć Hanny, w zderzeniu z codziennością Majki pokazują, w jak różnych światach przyszło żyć tym kobietom. Zderzenie jest tak mocne, że chyba wbrew intencjom autorki, znielubiłam Majkę. Wydała mi się rozpieszczoną i roszczeniową przedstawicielką pokolenia, „któremu się należy”, „które jest tego warte” i które zagubiło podstawowe wartości w życiu, zamieniło je na dobra konsumpcyjne oraz za wszelką cenę unika odpowiedzialności za cokolwiek. Problemy, które wytrącają z równowagi Majkę, w porównaniu z tymi, które musiała rozwiązać Hanna, są po prostu śmieszne, a cała, opowiadana przez nią historia zalatuje zwykłymi plotkami.

Łyżeczka [Izabela Szylko]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
W moim otoczeniu także zdarzają się „Mieczysławy” czy „Hanny”, podobne do powieściowych. Nie, nie są to osoby łatwe we współżyciu, a z wiekiem to, co uważamy za ich wady, ma zwyczaj pogłębiania się, stawania coraz bardziej uciążliwym. Los doświadcza znanych mi wielu ludzi o wiele głębiej, niż powieściową Majkę i zazwyczaj mają wystarczająco dużo siły, żeby sobie z tym poradzić. Bo prawdziwe życie nie jest laurką, jaką oglądamy w reklamie, a Majka, która rozsypuje się pod wpływem takich wydarzeń, jakie opisała autorka, najwyraźniej jest ulepiona z miękkiej gliny. Dla mnie, jest to rodzaj kobiety, która biegnie na terapię, gdy jej się złamie paznokieć.
Paradoksalnie, jeśli chodzi o powieściowych bohaterów, najciekawszą i wnoszącą ożywienie postacią jest właśnie Mieczysława. To bohaterka z krwi i kości, bez której w ogóle nie byłoby o czym napisać.

Ogromnie szkoda, że ważki problem, jakim jest konflikt pokoleń, został w powieści „Łyżeczka” spłycony i sprowadzony do poziomu narzekań. Nie ma w książce żadnej głębszej refleksji, która nadawałaby tej historii jakąkolwiek wartość, poza poczuciem solidarności z bohaterką i poczuciem, że nie jest się samemu z podobnym problemem na karku.
Ot, banalne sprawy opowiedziane w banalny sposób.
Zakończenie natomiast, wzbudziło we mnie niesmak i zażenowanie. Stanęła mi przed oczami scena, gdy Mieczysława przegląda śmieci córki i narzeka, że tak dużo jedzenia jest wyrzucane lub Majka pozwoliła mu się zepsuć. Dla Majki i jej męża Adama, Mieczysława jest takim zbędnym śmieciem, który się wyrzuca, żeby nie sprawiał kłopotu. 

Zdecydowanie nie polecam, chyba, że lubicie słuchać jałowych narzekań!

Forma:
Wysłuchałam audiobooka, do którego przyciągnęło mnie nazwisko Grażyny Barszczewskiej. Ideą było oddanie głosu Majki pani Małgorzacie Buczkowskiej, a narratora pani Grażynie. Sporadycznie, w przytoczonych przez Majkę dialogach, kwestie wypowiadane przez jej męża Adama, wypowiada  Ksawery Szlenkier.
Niestety, Majka mówi najwięcej, a to oznacza, że wspaniałego głosu pani Grażyny Barszczewskiej, jej świetnej interpretacji, jest mało.
Małgorzata Buczkowska jako lektora jest według mnie poprawna, ale ani nie zachwyca, ani nie przekonuje, niekiedy nawet denerwowała mnie przeciąganiem głosek. I nie jest to wrażenie, które pojawiło się w wyniku kontrastu z głosem pani Grażyny Barszczewskiej. To jest wrażenie, które pojawiło się od pierwszych chwil słuchania audiobooka, bo to właśnie Małgorzata Buczkowska jako Majka, rozpoczyna opowieść.
Pan Ksawery Szlenkier nie popisał się zupełnie, czytane przez niego kwestie brzmią sztucznie, poza tym sprawiają wrażenie nagranych osobno i wmontowanych, mają też inną głośność niż fragment, do którego je wstawiono.
Całe nagranie, jest pod względem natężenia dźwięku niedopracowane. Fragmenty, które czyta pani  Małgorzata Buczkowska nagrane są głośniej, a te, które czyta pani Grażyna Barszczewska ciszej, co zmuszało mnie do regulowania głośności w trakcie słuchania.


Jestem rozczarowana wykonaniem. Wolałabym, zamiast silenia się na minisłuchowisko, wysłuchać porządnie przeczytanej książki, przez lektora z prawdziwego zdarzenia. A najlepiej w interpretacji pani Grażyny Barszczewskiej!

Łyżeczka
Wydawnictwo: Nowy Świat
data wydania 6 października 2014
ISBN 9788373865587
liczba stron 240
Ocena treści: 3/6
*


Wysłuchałam audiobooka:
Długość:
7 godz. 47 min.
Typ:
Realizacja:
Studio O'RETY 
Ocena audiobooka jako formy przekazu treści: 3/6