niedziela, 13 listopada 2016

Ciągłe myślenie o grzechu jest gorsze niż sam grzech - „Pamiętnik kobiety cudzołożnej” - Curt Leviant



Cudzołóstwo to grzech zawarty we wszystkich „dekalogach” każdej religii oraz we wszystkich pisanych i niepisanych zasadach współżycia społecznego. Czyn niemoralny. Zdaje się także być najczęściej łamanym zakazem. Kto nigdy nie zgrzeszył, bodaj w myślach, niech dalej nie czyta recenzji.

Bohaterami powieści są Amerykanie żydowskiego pochodzenia, niezbyt ortodoksyjni, popełniający błędy, w tym grzech cudzołóstwa. Szukając usprawiedliwienia dla swoich czynów cytują cudowne, żydowskie szmoncesy, wymyślają własne, pokrętne teorie.
Głównych bohaterów, Charliego i Guida, poznajemy podczas spotkania klasowego, zorganizowanego po wielu latach od skończenia szkoły. Była to klasa wyłącznie męska. Dawni uczniowie, teraz mężczyźni w sile wieku, snują wspomnienia, w tym, te najbardziej emocjonujące – związane z dziewczynami, a potem, z kobietami.
Książka jest przesycona erotyzmem, zaskakującym słownictwem, humorem i psychologiczną głębią. Nie ma tam „przepisów”, szczegółów uprawiania seksu, pornografii. Pomimo tego, przez ponad 630 stron to właśnie one, seks i erotyka, determinują poczynania bohaterów. Nazwać tę powieść romansem oznacza jednocześnie powiedzieć prawdę i bardzo ją skrzywdzić. W większości przypadków romanse są powierzchowne pod względem językowym, psychologicznym czy złożoności postaci. Tutaj jest odwrotnie.

Jakże czytelnikowi podano to danie! To wykwintna uczta na najlepszej porcelanie, nasycona doskonałą muzyką Haydna, Mozarta i Bacha, rozmowami o literaturze, pełna wyrafinowanego poczucia humoru i zaskakujących zestawień.
Poszukiwacz akcji, rozpędzonej fabuły oraz tak zwanych „momentów” będzie zawiedziony. Opowieść snuje się spokojnie, krąży, powraca by przyjrzeć się wydarzeniom oczami każdego z bohaterów, jak motyw muzyczny powtarzany po wielokroć, jednakże za każdym razem inaczej. Razem z Charliem słuchamy wyznań Guida, które są formą terapii, spowiedzi, albo długiej opowieści przeplatanej dygresjami. Charlie jest psychologiem, terapeutą, potrafi słuchać zawodowo w dosłownym tego słowa znaczeniu. Trzeba przyznać, że autor (chwała mu za to), nie raczy nas eksperymentalną formą wynurzeń Guida. Jego opowieść jest chronologiczna, spójna, a wiele dygresji znajdziemy w… przypisach. Spróbowałam formę tych przypisów odtworzyć umieszczając cytaty z podobny sposób.

Muzyka, która przesyca powieść jest nie tylko tłem, ale też siłą sprawczą wydarzeń. Aviva, kochanka Guida, jest wiolonczelistką. Guido, dawno temu, także grał na wiolonczeli. Nietrudno domyślić się, że połączył ich ten instrument. Muzyka jest też metaforą pasji z jaką kosztuje się życie i metaforą erotyki - dla jednego z bohaterów niezbędnej jak tlen, dla drugiego… no właśnie. Czy ktoś, dla kogo muzyka jest tylko profesją, jaką po powrocie do domu odkłada się na półkę, potrafi otworzyć się na doznania erotyczne? Czy poszukując w muzyce rozróżnienia między artystą a rzemieślnikiem, możemy to samo powiedzieć o życiu erotycznym bohaterów? Czy rozbudzenie zmysłów do przyjmowania doznań obejmuje je wszystkie razem i czy można zauważyć między nimi jakiś związek? Dlaczego niektórzy mają, jak mawiał Guido, coś w rodzaju „listków figowych” na uszach na doznania erotyczne?
Powiedzonka Guida to osobny wątek w książce.

Wiele pytań pojawia się w głowie czytelnika na temat pełni życia, swojej w nim roli, poczucia spełnienia i spraw stłumionych, zduszonych w zarodku, często w dzieciństwie. Jest także rozdział, w którym autor oddaje głos Avivie.

Muzyka pojawia się także w konstrukcji powieści, przypominającej suitę. Z instrumentu realizującego podstawę harmoniczną utworu, czyli basso continuo, wiolonczela dość późno bo w XVIII wieku, usamodzielniła się, by w XIX i XX wieku stać się instrumentem solowym, wyemancypowanym, podobnie jak wiolonczelistki, które przestały podczas gry trzymać instrument z boku. Wspominam o tym, bo historia wiolonczeli jako instrumentu, współgra z historią życia jednej z postaci.

Zanim osądzimy bohaterów, wysłuchajmy ich opowieści. Ileż dramatów odsłaniają w swoich relacjach. Te same wydarzenia, a także sami bohaterowie, widziani oczami różnych osób stają się zupełnie innymi ludźmi, mówią innym językiem, inaczej opisują rzeczywistość. Na naszych oczach opadają zasłony, maski, odkrywają się tajemnice i sekrety, schowane głęboko na dnie duszy. Czyja prawda jest tą prawdziwą?
Może wśród bohaterów o losach naznaczonych życiowymi błędami i porażkami, o nieoczywistych motywach działania, odnajdziemy cząstkę siebie?

Odważna, wyrafinowana i fascynująca książka. Cudownie perwersyjna. Hipnotyzuje i pobudza wszystkie zmysły. Bardzo mocno polecam!


Indeks

Teorie, które mają usprawiedliwić cudzołóstwo

„- Czasami pytam siebie, czy to nie grzech robić to, co robię. I odpowiadam sobie: frenetyzm! Widzisz, Charlie, sprawdziłem znaczenie tego słowa zaraz po powrocie do domu tamtego dnia i pomyślałem o gnostykach, którzy wierzyli, że jednym ze sposób uniknięcia grzechu jest jego popełnienie.
- Ciekawe – odrzekł Charlie. – Talmud mówi to samo. Ciągłe myślenie o grzechu jest gorsze niż sam grzech.”[1]

Wszechobecny seks

”Pieprzenie się, pieprzenie się, seks, seks,. Odnosiła wrażenie, że zajmuje to dziewięćdziesiąt procent ich czasu. Na szczęście nie miała już tych nieprzyjemnych dni. Nadal jednak, raz na jakiś czas, bardzo rzadko, pojawiał się problem żołądkowy. Kiedyś, gdy byli już w łóżku i się wygłupiali, powiedziała:
- Przepraszam, dzisiaj nie mogę. Mam problem z żołądkiem.
- Co?! – wrzasnął – Teraz mi to mówisz?
Wskazał palcem.
Spojrzała na wybrzuszone prześcieradło.
- Widzę. Ty też masz problem.
- Sądzisz, że możemy go rozwiązać?
- Cóż, twój problem jest większy od mojego.
- Nie – sprostował. – Niech mój problem będzie twoim rozwiązaniem.”[2]

Avivy podejście do muzyki

 „Tak, musiała przyznać, że taka właśnie jest: powierzchowna. Jakaż to kolosalna różnica pomiędzy jej nastawieniem do muzyki a nastawieniem Pabla Casalsa. Na początku znajomości z Guidem (który sprawiał wrażenie, jakby wszystko wiedział) zabolało ją, choć nie dała tego po sobie poznać, kiedy przytoczył uwagę Casalsa o swoim stradivariusie: „Nadal ciężko pracuję, żeby mu dorównać”. Ten sam nauczyciel w Mannes (…) mawiał do studentów: „Nauczyliście się gramatyki, teraz przejdźmy do poezji”. (…) Czegoś takiego nie powiedziałby Plaskow, ponieważ za bardzo ugrzązł w gramatyce muzyki, technice, rzekomym zamiarze kompozytora, tradycji.”[3]

Włoskie przysłowia i sentencje ludowe Guida

 „Ma uszy jak liście figowe: wielkie i bezużyteczne [O osobie niemuzykalnej, Kalabria] [4]

*
„- Jesteś zatem ludowym geniuszem (…)
- Wiem. Jestem prawdziwą antologią folkloru a vista.”[5]

Avivy wyznanie

„- Nigdy nie miałam odwagi, żeby cokolwiek zainicjować. Zawsze bałam się odrzucenia. Zawsze się hamowałam. Może dlatego, że byłam skupiona na sobie i nie myślałam o potrzebach drugiej osoby. Nie umiałam kochać. Człowiek musi się wyluzować, otworzyć, stracić nad sobą kontrolę, a ja tego nie potrafiłam. „[6]

Aviva o Guido, co myśli

„Nie rozumie kobiet, myślała Aviva, prawdopodobnie nigdy nie rozumiał. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyźni i kobiety przebywają w innej strefie czasowej. U kobiety teraz i odległa przyszłość zlewają się w jedno, a mężczyźni żyją dla pojedynczej chwili. Dla niej dzisiaj stanowiło nierozłączną cząstkę obiecanego jutra. Kiedy go widziała, była z nim, postrzegała czas jak muzyczny motyw, który później pojawi się w symfonii i przejdzie w piękny finał. Każda chwila, każda nuta budowały frazy całego utworu. Pragnęła go teraz, a to nierozłącznie wiązało się z pragnieniem zatrzymania go na lata, związania się z nim na zawsze. Z nim bowiem miała wszystko: zabawę, intelekt, talent, osobowość i seks. Niekoniecznie w tej kolejności. Seksapil przenikał każdy fragment jego istoty. Ten facet urodził się seksowny. Jaki jednak był z niego pożytek? Czy będzie miała go jutro? Czy będzie do niej należał, czy też umknie jej, jak umykają w bajkach magiczne chwile? Jak umykają magiczne chwile szczęśliwego dzieciństwa?”[7]

------------
[1] Pamiętnik kobiety cudzołożnej”, Leviant Curt, tłumaczenie Sławomirska Barbara, Wydawnictwo Świat Książki, Bellona 2016, s. 114
[2] tamże, s. 225-226
[3] tamże, s. 211
[4] tamże, s. 609
[5] tamże, s. 347
[6] tamże, s. 290
[7] tamże, s. 255


Pamiętnik kobiety cudzołożnej
Curt Leviant
Tłumaczenie: Barbara Sławomirska
Wydawnictwo: Świat Ksiązki, Bellona S.A.
tytuł oryginału: Diary of an Adulterous Woman
data wydania: 15 września 2016
ISBN 9788311141315
liczba stron 632
okładka: Anna Damasiewicz

Curt Leviant
Curt Leviant urodził się w 1932 roku w Wiedniu. Jest emerytowanym profesor Jewish Studies, także pisarzem i tłumaczem. Do Stanów Zjednoczonych przyjechał w 1938 roku.[LINK]

Wprowadziłam książkę do zasobów serwisu:
Godreads: TUTAJ
BiblioNETka: TUTAJ

Recenzje:
Godreads: TUTAJ
BiblioNETka: TUTAJ
Lubimy Czytać: TUTAJ

5 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że brzmi to zachęcająco....bardzo. Bo to zapowiada ucztę intelektualno-erotyczną, ale bez opisów scen, które potrafią zniesmaczyć. To jakby oglądać film Woody Allena. Muszę przyznać, że lubię żydowski humor.

    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, filmy Woody Allena miałam pod powiekami :) Jest w tej książce coś z atmosfery jego filmów. Nie ma scen niesmacznych, ale są brawurowe. Samo życie. Poczucie humoru pierwszej klasy. Cieszę się, że cytaty, które wybrałam zainteresowały Ciebie.
      Przyjemnie pisze się recenzję świetnej książki. Opinia pisze się wtedy sama :)

      Usuń
  2. Już zaczynam słyszeć tę muzykę, która sprawia, że kolejne wydarzenia są tak ochoczo przyjmowane. Bardzo mnie zachęciłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłko, cieszę się. Przecież czytamy książki również dla rozrywki i odprężenia, a wtedy chcemy mieć coś na dobrym poziomie. Książka jest świetna, dialogi doskonałe a intryga przewrotna. Czego potrzeba więcej w ponury, jesienno-zimowy wieczór? :)

      Usuń
    2. To prawda, mi nic więcej nie potrzeba do jesienno-zimowego szczęścia :)

      Usuń