wtorek, 3 maja 2016

Dziennik ukraiński. Notatki z serca protestu - Andriej Kurkow



„Obyś żył w ciekawych czasach”.
 chińskie przysłowie, a może przekleństwo



„Jeżeli kogoś, i jego kraju, nie spotyka nic szczególnego, wydaje się, że życie nie ma końca i jest niezmienne. Ten stan, w którym czas mierzy się etapami kariery zawodowej, kupnem nowego domu czy samochodu, rodzinnymi wakacjami, ślubami i rozwodami, oznacza po prostu stabilizację. Dla kogoś, kto mieszka w jakimś „punkcie zapalnym”, a choćby tylko w pobliżu czynnego wulkanu, wartość przeżytych dni, każdej przeżytej godziny jest nieskończenie większa niż wartość całego tygodnia w stanie stabilizacji.”[1]

Tymi słowami Andrzej Kurkow rozpoczyna swoje fascynujące zapiski, poczynione w ciągu pięciu miesięcy trwania dramatycznych wydarzeń w Kijowie, od dnia 21 listopada 2013 roku. Mieszkanie autora znajdowało się 500 metrów od Majdanu, gdzie protestujący przyszli po raz pierwszy w odpowiedzi na hasło rzucone na Facebooku. Marzenia zwykłych ludzi, którzy chcieli żyć inaczej, niż zaplanował to Wiktor Janukowycz zderzyły się polityką Europy, która najpierw wydarzenia na Majdanie poparła, by wycofać w obliczu konfliktu zbrojnego na Krymie. 

Relacje z wydarzeń przeplatają się z codziennym życiem. Kurkow ma żonę i troje dzieci, trzeba zrobić zakupy, pójść do szkoły na wywiadówkę, spotkać się z rodziną, udzielić wywiadu dla prasy, napisać kolejny rozdział powieści, zajrzeć na Majdan i porozmawiać z ludźmi, zrobić notatki w dzienniku: „Coraz bardziej byłem przekonany, że całe ukraińskie sądownictwo ogarnia stan „obłąkania”. Wiele wyroków sądowych zapada nocą, kiedy kraj właściwie powinien spać. (…) Poza tym sędziom, jak wielokrotnie udowodnili to dziennikarze, często wciskano w ręce już wcześniej i bez ich udziału wydany, wydrukowany i podpisany wyrok. Tak w każdym razie wyglądały wyroki, które wydawano wobec przedstawicieli opozycji i każdego, kto po prostu nie był zadowolony z rządzących i nie robił z tego tajemnicy.”[2]

Głosem spokojnym, niemal pozbawionym emocji zauważa: „Rewolucyjny surrealizm kwitnie. Do rewolucji tymczasem „przyłączyło się” więcej dziwnych typów, niż brało w niej udział. Zdarzają się wśród nich zwykli kryminaliści i przestępcy, którzy pod płaszczykiem Prawego Sektora plądrują sklepy i gospodarstwa na południu Ukrainy.”[3]

Nam, którzy znamy przebieg wydarzeń na Ukrainie z medialnych przekazów, ukazują się szczegóły zazwyczaj pomijane, mniej zorientowanym w polityce czytelnikom rozjaśniają się pewne powiązania i mechanizmy popychające ludzi do takich, a nie innych reakcji, sięgających korzeniami daleko w głąb historii. Kurkow nie traci nadziei: „Bądźmy dobrej myśli! Wszyscy są zmęczeni czekaniem na wojnę, groźbami Rosji, strachem o przyszłość. Chciałoby się tę stronę ukraińskiej historii odwrócić tak szybko, jak to tylko możliwe, i przejść do happy endu!”[4]

Życie pokaże co będzie dalej, a ja zapraszam do lektury!
 -------
[1] „Dziennik ukraiński”, Andriej Kurkow , tłumaczenie Elżbieta Zarych, Wydawnictwo: Noir sur Blanc, s. 7
[2] tamże, s. 17
[3] tamże, s. 175
[4] tamże, s. 198

Dziennik ukraiński [Andriej Kurkow]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Dziennik ukraiński
Notatki z serca protestu
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Tłumaczenie Elżbieta Zarych
tytuł oryginału Ukrainisches Tagebuch. Aufzeichnungen aus dem Herzen des Protests
data wydania 2 listopada 2015
ISBN 9788373925595
liczba stron 232

4 komentarze:

  1. Oj tak... Życie i tak samo się potoczy i dopiero wtedy poznamy prawdę. Przyszłość maluje się z każdą pojedynczą sekundą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I będąc w środku wydarzeń nie zawsze jest się obiektywnym. Obiektywizm przychodzi dopiero po czasie.

      Usuń
  2. Sądząc po cytowanych fragmentach książka zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest ciekawa. Napisana lekkim, gawędziarskim stylem, jest jak opowieść snuta wieczorem przy herbacie.

      Usuń