wtorek, 16 lutego 2016

Drugi - Ewa Nowak

W piątym tomie serii Miętowej Ewy Nowak poznajemy pokancerowaną, niepełną rodzinę Szybalskich i Chabrosów. Jednym z dwóch, głównych bohaterów, jest Arek Szybalski, uczeń liceum, który ma dorosłego brata Emila i ojca Adama, zajmującego się tłumaczeniami. Mama Bożena zmarła tragicznie cztery lata wcześniej. Adam nie szuka nowej partnerki, bo nadal bardzo kocha żonę. Trzech facetów radzi sobie jak umie, a w prowadzeniu domu pomaga im, a przynajmniej tak twierdzi, siostra Bożeny - Ilona Chabros. Ta z kolei samotnie wychowuje dwóch synów, licealistę Hadriana -  drugiego z bohaterów książki i małego Alanka. Chłopcy mają różnych ojców,  ale tatusiowie w ogóle nie pojawiają się na kartach opowieści. Dla Ilony Chabros, przedsiębiorczej bizneswoman, mężczyźni potrzebni są tylko po to, żeby na świecie pojawiły się dzieci, nie zamierza natomiast budować żadnego związku z mężczyzną. Podobny charakter i brak umiejętności utrzymywania więzi z ludźmi cechuje jej ojca, Zbigniewa Chabrosa, który po odejściu od niego żony (babci Hadriana, Alana, Emila i Arka) rozpoczął karierę polityczną. Podobny do córki i z jej pomocą, prze po przysłowiowych trupach do celu. Ilonie nie wystarcza do szczęścia sukces jej firmy, pomimo wielu zawodowych obowiązków usiłuje mieć pod całkowitą kontrolą wychowanie synów, a raczej ich rozwój i karierę. Zarządza ich życiem poprzez telefon komórkowy, traktując to jak kolejny projekt.

Hadrian Chabros, który o swoim ojcu nie wie nic, jest już w wieku nastoletnim gwiazdą telewizyjnych reklam. Przystojny, o miłym sposobie bycia staje się obiektem uwielbienia całych rzesz dziewcząt. Jego kuzyn Arek, jest dla odmiany zakompleksionym chłopakiem, ponieważ się jąka. Widzi siebie jako nieporadnego kalekę, „Pierdzigębę”, jak o sobie mówi.
Chociaż Hadrian potrafi swobodnie podpisać wielbicielce zdjęcie ze swoją podobizną, okraszając je zgrabną formułką, a po Walentynkach wychodzi ze szkoły z reklamówką pełną otrzymanych kartek, nie ma dziewczyny, nie potrafi zaangażować się, poczuć, że mu na kimś zależy. Kontrolowany na każdym kroku przez matkę usiłuje zdobyć odrobinę przestrzeni dla siebie, zrobić cokolwiek, co sam lubi, a nie wyłącznie to, co dla jego dobra zaplanowała mu matka. W końcu zaczyna prowadzić podwójne życie.

Natomiast Arek zakochał się nieszczęśliwie w Idze. Nieszczęśliwie, bo Iga ma chłopaka. Dodatkowo z powodu kłopotów z nauką matematyki zmieniła szkołę i teraz chodzi do tego samego liceum, co i Arek, który jest matematykiem doskonałym. Arek z daleka obserwuje Igę i coraz bardziej martwi się, bo widzi, że dziewczyna ma jakieś kłopoty. Chciałby jej pomóc, ale nieśmiałość i kompleksy paraliżują go, uniemożliwiają działanie.

Lekkim piórem Ewa Nowak kreśli interesujących bohaterów i stawia ich w sytuacjach, w jakich znajduje się wielu współczesnych nastolatków – wychowywani przez samotne, nadopiekuńcze matki, dostający pieniądze zamiast miłości.
Autorka nie cofa się nawet przed wątkiem romansu nauczycielki i ucznia liceum, a także wprowadza mnóstwo humoru postawą profesora „Całka”, który chłopaka swojej córki, a także swojego ucznia, nazywa „zięciem”.

Bez nudnego dydaktyzmu autorka pokazuje mechanizmy, które funkcjonują we współczesnych rodzinach i niekiedy wręcz szkodliwe dla młodych ludzi przekonania dorosłych. Może chociaż jedna Ilona Chabros, jak jej książkowa odpowiedniczka, obudzi się i przejrzy na oczy, aby dostrzec to, co w wychowaniu dziecka jest najważniejsze, czyli serce i czas na wysłuchanie tego, co dziecko ma do powiedzenia.
Polecam tę świetną, dającą do myślenia książkę młodym i dorosłym czytelnikom.



Drugi. Seria Miętowa [Ewa Nowak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



Drugi
Cykl: Miętowa (tom 5)
Wydawnictwo: Egmont Polska
data wydania 21 stycznia 2013
ISBN 9788323779827
liczba stron 296

piątek, 12 lutego 2016

Obiecaj - efekt Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania

Okładka antologii z 2015 roku
Wrocław słynie nie tylko z Międzynarodowego Festiwalu Kryminału MFK, ale także z Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania MFO.W kwietniu 2015 roku ogłoszona została 11 edycja festiwalu  pod hasłem przewodnim "Obiecaj", a nagrodą główną było 5 tysięcy złotych.[ogłoszenie konkursu]
17 sierpnia 2015 roku ogłoszono nazwiska nominowanych do nagrody głównej.


Jury w składzie: Inga Iwasiów, Anna Marchewka i Dariusz Sośnicki (przewodniczący) postanowiło nominować do wynoszącej pięć tysięcy złotych nagrody głównej następujące osoby:

1. Karolina Dyja, Prabuty, „Obiecałaś, że będzie grzeczna”
2. Andrzej Gajowniczek, Polska Cerekiew, „Brudka”
3. Marta Hermanowicz, Warszawa, „Czysty Leo”
4. Michał Hardy, Warszawa, „Bogini zapłać”
5. Liliana Hermetz, Warszawa, „Adieu”
6. Ewa Jarocka, Wrocław, „Patyk”
7. K.A. Kowalewska, Warszawa, „Najpierw dziecko”
8. Urszula Kuczyńska, Warszawa, „Studium przypadku ornitofobii”
9. Berenika Lenard, Grundarfjordur/Islandia, „Śmierdzi ze zlewu suchą rurą. Chyba naprawdę umarł”
10. Magdalena Niziołek-Kierecka, Bruksela/Belgia, „Syndrom sztokholmski”
11. Tomasz Stawiszyński, Warszawa, „Mistrz”
12. Mirka Szychowiak, Księżyce, „Wzgórze Olgi”
13. Monika Wasilewska, Warszawa, „Niech odpoczywa w pokoju”
14. Michał Weicher, Poznań, „Szczur w supermarkecie”
15. Agata Wieczorowska, Kraków, „Przystanek młodych ludzi”

Antologie pokonkursowe
Nominacja była jednoznaczna z zaproszeniem na nieodpłatne warsztaty kreatywnego pisania odbywające się we Wrocławiu, w ramach festiwalu, w dniach 30.09-4.10.2015, prowadzone przez Ingę Iwasiów, Dariusza Sośnickiego oraz pisarzy-gości MFO.
Podczas trwania Festiwalu w dniach 30.09 - 4.10.2015 miejsce miała premiera antologii z udziałem autorów, którzy odczytywali fragmenty swoich opowiadań [źródło]
Laureatką głównej nagrody została Marta Hermanowicz, która napisała opowiadanie “Czysty Leo”.[źródło]

Antologię wstępem opatrzył pan Dariusz Sośnicki.  Napisał w nim:  
"Co tu kryć, wobec losu jesteśmy bezradni. To dlatego obietnice cieszą się takim wzięciem. Pozwalamy, by kapłan obiecywał nam duchowy ład, a nawet życie wieczne, zaś polityk dobrobyt i bezpieczeństwo. Ci, których kochamy, mają obiecać, że nas nie opuszczą, czasem aż do śmierci, a ci, którym oddajemy nasz czas i nasze umiejętności, mają zapewnić, że nam się to opłaci." str. 7
W antologii znajduje się piętnaście opowiadań. Po każdym z nich znajdziemy krótką notkę biograficzną autora i odpowiedzi na trzy, takie same pytania. Dotyczyły one warsztatu pisarskiego - pytano o to, który pisarz jest dla autora mistrzem opowiadania, dlaczego fragment powieści nie jest opowiadaniem oraz pytanie o mocne strony własnego opowiadania i napotkane trudności. To jest interesujący fragment zbioru. Można skonfrontować swoje przemyślenia na ten temat z opiniami innych, można poznać nazwiska nieznanych nam, być może, autorów, którzy dla kogoś są mistrzami opowiadań lub utwierdzić się w przekonaniu, że jest nim ten lub ów pisarz, którego i my cenimy. Jeśli lubimy tę krótką  formę literacką, możemy zobaczyć, na ile inspirujący bywa wpływ pisarzy, których wymienili autorzy opowiadań zamieszczonych w antologii, na ich własną twórczość.

Marta Hermanowicz
Laureatką głównej nagrody została Marta Hermanowicz opowiadaniem "Czysty Leo", którego bohater, muzyk rockowy, cierpi na zaburzenia kompulsywne, a potrzeba zachowania higieny przybiera u niego monstrualny wymiar. Oczywiście można, w przypadku tego bohatera, rozpatrywać jego nerwicę w sensie metaforycznym, nie zmienia to faktu, że chcąc się za wszelką cenę uwolnić się od zarazków, popada w niewolę swoich nawyków. Leo tak bardzo wymyka się schematom, że ostatecznie zostaje gwiazdą w wyniku opacznego zrozumienia przez otoczenie jego manii. Marta Hermanowicz, podobnie jak jej idol Milan Kundera, stawia bohatera w sytuacji wewnętrznego konfliktu, wynikającego z chęci ucieczki przed problemem emocjonalnym. Precyzyjnie utkana przez autorkę intryga przetacza się przez życie Leo, czyniąc z niego postać jednocześnie dramatyczną i komiczną.
Magdalena Niziołek-Kierecka

Zbiór otwiera opowiadanie Magdaleny Niziołek-Kiereckiej pt. Syndrom sztokholmski.  

To jest bardzo dojrzale napisane opowiadanie, sama kwintesencja problemu. Nie bez kozery autorka przytacza na końcu nazwisko swojego mistrza, Raymonda Carvera. Podobnie jak u tego pisarza, w opowiadaniu Magdaleny Kiereckiej zdania są proste, bez udziwnień, a jednocześnie idealnie trafiające w sedno. Wątek przemocy domowej jest zaledwie zarysowany, ale uderza czytelnika z tym większą siłą, im prostsze są słowa tekstu. Obietnica, a raczej odmowa jej spełnienia, staje się wyrafinowaną zemstą. Całe napięcie pomiędzy bohaterami opowiadania zbudowane jest na tym, co nie zostało dopowiedziane, na drobnych gestach, przemykających przez głowę myślach, z których czytelnik wyczytuje, rozgrywający się  niemal w ciszy, ogromny dramat. 


K. A. Kowalewska
Znajdujące się w tomie opowiadanie K. A. Kowalewskiej "Najpierw dziecko" zrobiło na mnie ogromne wrażenie z powodu poruszanej tematyki. Kiedy autorka je pisała, problemy zapłodnienia "in vitro" wyglądały zupełnie inaczej, niż obecnie. Dobry pisarz jednak, jak papierek lakmusowy, reaguje na najmniejsze nawet zmiany w otoczeniu, zanim zobaczy je na własne oczy ogół społeczeństwa. W ten oto sposób opowiadanie stało się proroczym przesłaniem dni, kiedy stare obietnice tracą moc i zmieniają się w przerażające teraz.
Jak jej ulubiona autorka opowiadań, Alice Munro, Kowalewska buduje świat kobiety, dla której w danym momencie istnieje tylko jeden cel,  przetrwanie jej dziecka. Bohaterka płaci wysoką cenę za zaufanie, którym obdarzyła inne osoby, a nam nakazuje zastanowić się nad naszą ufnością wobec obietnic składanych przez medycynę.

Każde z zaprezentowanych opowiadań jest swoistym mikrokosmosem, każdy autor posługuje się innym środkiem wyrazu, inaczej dociera do nas z przesłaniem. Rzadko się zdarza, aby zbiór opowiadań różnych autorów prezentował tak równy, wysoki poziom, jak tom "Obiecaj".
Zapraszam na literacką ucztę!


Obiecaj
Wydawnictwo: Igloo
data wydania 2015 (data przybliżona)
ISBN 9788363945053
liczba stron 238

środa, 10 lutego 2016

Promocja książki „Cmentarz Nieśmiertelnych" Henryk Waniek - nadchodzące wydarzenie

Promocja pierwszej książki Arch2pelagu, Henryka Wańka "Cmentarza nieśmiertelnych", odbędzie się:
19 lutego w Domu Gerharta i Carla Hauptmannów w Szklarskiej Porębie o godz. 17.00.  
Udział wezmą, obok Autora, prof. dr Andrzej Zawada, dr. Jacek Grębowiec oraz Andrzej Więckowski, którzy mówić będą o twórczości Henryka Wańka i o prezentowanej książce. Jest ona zbiorem esejów o koloniach artystycznych, które tworzyły się w Szklarskiej Porębie na przełomie wieków XIX i XX wokół braci Hauptmannów i skupiały najwybitniejszych artystów, pisarzy i filozofów tamtego czasu. 

Natomiast promocja tej książki we Wrocławiu odbędzie się w tym samym składzie 29 lutego o godz. 16.30 w Domku Romańskim.

Henryk Waniek
Henryk Waniek – wybitny śląski malarz, grafik, pisarz, publicysta, krytyk artystyczny i literacki. Jest
 znawcą historii, filozofii, religioznawstwa i literatury mistycznej. Jest twórcą wielu  książek eseistycznych.  Jego twórczość pisarska jest odbiciem jego zainteresowań ezoterycznych i historiozoficznych związanych ze Śląskiem, wpisanych w skomplikowane dzieje tych ziem.
[źródło, a także więcej informacji o „Archipelagu”(„Arch2pelagu”) TUTAJ]





W sierpniu 2015 roku, także w Muzeum Dom Hauptmannów miała miejsce promocja książki Henryka Wańka "Jak Johannes Kepler jadąc do Żagania na Śląsku zahaczył o księżyc", którą sam autor zapowiedział tak:
Podaję, że ta powieść powstawała w latach 1992-2014, ale mówiąc ściśle, zacząłem ją pisać jako scenariusz filmowy w roku 1984 lub 85. Później, już bez myśli o filmie, wielokrotnie zmieniałem, dopisywałem, usuwałem jej fragmenty, aż razem z innymi szpargałami trafiła na dno mojej pamięci. Trafiłem na nią ponownie w roku 1992, od czasu do czasu znów przy niej majstrując. Około roku 1998 pokazałem ją dwóm pisarzom. Wiesław Myśliwski wyraził się o niej bez entuzjazmu. Marian Pilot był bardziej życzliwy. Ale chyba obaj nie mieli racji. Sporadycznie usiłowałem uczynić ją lepszą, mając jednak inne sprawy na głowie. Anonimowy recenzent Wydawnictwa Literackiego, przeczytawszy może dwie lub trzy kartki uznał, że jest to powieść pikarejska. Niech mu będzie. Ja bym powiedział, że to raczej baśń przyprawiona prawdą. Tylko, że obecnie jest ona czymś zupełnie innym niż wtedy. Czym? Proszę sprawdzić.

 Na okładce znajduje się fragment książki:
"Nie sądzę by ktoś uwierzył, że takie to proste - siup! - i już jesteś na księżycu. Owszem, w marzeniach, fantazjach, baśniach i bajkach, co raz to się mówi. Gdzieś między złotym osłem, a śpiącym rycerzem, księżycowe wyprawy są równie niemądre jak samonakrywający się stolik. Kto uwierzy?
A jednak musiałem - nie pierwszy i nie ostatni raz - uznać swoją pomyłkę, choć w sumie nie tak wielką. W każdym razie podróż na księżyc, jaką urządziłem cudakowi, co go do mojego domu licho przyniosło, wypadła nader pomyślnie. I taki właściwie byłby koniec tej powieści. Ale gdzie jest jej początek? Tego właśnie nie umiem ustalić. Muszę więc sięgnąć do pamięci najgłębiej, jak się tylko da. Może tam będzie?"

Henryk Waniek -  wielokrotnie nagradzany za swą twórczość autor około 20 książek, m.in. Finis Silesiae, Hermes w Górach Śląskich, Inny Hermes, Opis podróży mistycznej z Oświęcimia do Zgorzelca 1257-1957, Pitagoras na trawie, Dziady berlińskie, Wyprzedaż duchów, Sprawa Hermesa.[źródło]


sobota, 6 lutego 2016

Pod skrzydłami Wędrownego Anioła

Joanna Maria Chmielewska w Domu Hautmannów, na tle obrazów Wlastimila Hofmana i z naszyjnikiem-talizmanem, o których to wszystkich rzeczach napisała w książce.


„Pod Wędrownym Aniołem” to książka osobista i bardzo prawdziwa. Autorka, tak samo jak prekursorka gatunku Frances Mayes, opisuje rzeczywiste zmagania swojej rodziny z remontem domu i oswajaniem nowego miejsca. Żadnego lukru, żadnych samych szczęśliwych zbiegów okoliczności i prostych, życzliwych ludzi z sercem (a raczej nalewką) na dłoni, od których roi się kobieca literatura. Wręcz przeciwnie, mnóstwo przeszkód do pokonania i dojmujące na początku, poczucie osamotnienia.
Państwo Chmielewscy postanowili zmienić swój sposób na życie porzucając oświatę na rzecz pracy „na własnym”, w postaci agroturystyki. Żeby dało się z inwestycji przeżyć, poszukiwali miejsca, gdzie sezon trwa cały rok. Być może taka jest właściwość ludzi ze Szczecina i okolic, że podobnie jak trzydzieści lat wcześniej telewizyjna dziennikarka Monika Szwaja, wybierają Karkonosze, a nie Podhale. I nie wiedzą jeszcze, że Karkonosze, jak Podhale niegdyś, przyciągają ludzi o artystycznych duszach.

Kiedy Chmielewscy ujarzmili już dom, kurz po najgorszym remoncie opadł i pojawili się pierwsi goście pensjonatu, Wędrowny Anioł, który zapewnił gospodarzom schronienie pokazał niespodzianki, jakie przygotował ich duszom. Szklarska Poręba jest bowiem nie tylko turystyczną miejscowością, Zimową Stolicą Trójki, ale jest też miejscem, które od dziesięcioleci inspiruje artystów. Pani Joanna podążyła śladami pisarza Carla Hauptmanna i jego pierwszej żony Marthy, malarza Wlastimila Hofmana, Jana Sztaudyngera, zajrzała do pracowni współczesnych artystów, nawiązała przyjaźnie. Wydeptując ścieżki, które nie zawsze opisane są w turystycznych przewodnikach, prowadzi czytelnika do takiej Szklarskiej Poręby, jakiej wielu ludzi nie zna. Nie zawsze też ją znają, a może lepiej powiedzieć – nie doceniają jej, miejscowi, którzy marzą o wyrwaniu się w świat.

Jako mieszkanka okolic Szklarskiej Poręby niezmiernie się cieszę, że nasz region zyskał ambasadora w osobie Joanny Marii Chmielewskiej, a czytelnikom mogę powiedzieć tylko jedno: dajcie się poprowadzić ścieżkami, którymi wiedzie nas autorka, posłuchajcie tego, co ma nam do opowiedzenia, poczujcie magię Doliny Szczęścia, w której mieszka. A jeśli zapragniecie zobaczyć na własne oczy to, co zostało opisane, niech ta książka będzie Waszym przewodnikiem.
Gorąco zachęcam do lektury!

Miło mi poinformować, że powyższa recenzja została doceniona przez portal BiblioNETka i wyróżniona przez Redakcję :) TUTAJ.

środa, 3 lutego 2016

Pan Misio dla dzieci w każdym wieku



Od najdawniejszych dziejów słowa pisanego, a być może i przed nim, snuto opowieści, w których bohaterami były zwierzęta obdarzone ludzkimi cechami. Znajdziemy w nich mnóstwo mniej lub bardziej zawoalowanych aluzji do międzyludzkich relacji. „Pana Misia”, chociaż napisany jest prozą, postawiłabym spokojnie na półce z bajkami Ezopa, La Fontaine czy Krasickiego, gdyż wpisuje się w formę przypowieści z morałem, w której ludzkich bohaterów odgrywają zwierzęta.

Licząca prawie sto pięćdziesiąt stron książeczka, posiada kilka poziomów przekazu. Dzieci znajdą tu przygody leśnych zwierzątek, a dorośli mnóstwo dowcipnie zakamuflowanych, a funkcjonujących w naszej kulturze skojarzeń, aluzji, czy odniesień, w tym politycznych. Nie wyobrażam sobie nikogo z rodziców obecnych maluchów, czy pokolenia dziadków, kto by przeczytał tę książkę dziecku nie krztusząc się ze śmiechu i nie gratulując autorowi inwencji. Tam, gdzie dziecko będzie kibicować zwierzątkom, dorosły zobaczy układy w swojej pracy lub między dorosłymi znajomymi oraz odniesienia do starych i nowych czasów.


Jakie wartości książka „Pan Misio” ma do przekazania dzieciom, do których przecież jest adresowana? Otóż w leśnych ostępach mieszka tytułowy bohater i jest władcą Lasu. Władcą spokojnym, sprawiedliwym i niegroźnym. Stara się jak może pogodzić swoje zwierzęce instynkty z postanowieniem, aby nie krzywdzić innych istot. W Lesie mieszka również chytry i cwany Lis, prędka i rozplotkowana Wiewiórka, Basior z Waderą wychowujące młode oraz Szczur donosiciel. Jako postaci dalszego planu pojawiają się Bobry, Kura, Mysz, Borsuk, Koń, Puchacz i Świnka Morska. Zwierzęta mają ludzkie przywary, zgodnie z obecnym w tego typu bajkach kodem, a problemy, które spotykają zwierzęcych bohaterów odzwierciedlają te, z którymi może mieć do czynienia w przedszkolu lub w szkole nasza pociecha. Najważniejszą sprawą jednak jest potrzeba przyjaźni, co pięknie ujął w słowa Pan Misio:
„Ale przecież nie o jagódki chodziło. Cho­dziło o to, żeby pożerować z przyjacielem.”[1]
Prosto i pięknie autor wyjaśnia także motywy postępowania zwierząt, dając dziecku do ręki klucz do zrozumienia zachowań niektórych kolegów i koleżanek: 
Szczur był przerażony. Trzeba przyznać, że był przera­żony przez większość swego życia. To właśnie strach popychał go do ciągłego kombinowania i robienia różnych świństw. Dawało to opłaka­ne rezultaty. Nie dość, że był mały i bezradny, to jeszcze nikt go nie lubił.”[2]
Kiedy leśna społeczność staje w obliczu zagrożenia, trzeba zewrzeć szyki, porzucić stare waśnie by szukać ratunku. Czy rzeczywiście ten, kto dużo mówi, jednocześnie dużo czyni? A może to jest okazja, by któryś z bohaterów się zrehabilitował? Jakie cechy pozwolą zwierzętom uzyskać ratunek? I czemu skarbem największym okazały się stosy porzuconych na strychu książek?
Na te pytania, czytelnik mały i duży, znajdzie w książce odpowiedzi. Każdy osobne, dla siebie, a trochę odpowiedzi wspólnych, bo świat dorosłego wyrasta ze świata dziecka i aż tak bardzo się od siebie nie różnią.

Warstwa językowa jest odpowiednia dla młodego odbiorcy. Książka dodatkowo posiada walor edukacyjny, gdyż młody czytelnik wiele dowiaduje się o zwyczajach zwierząt leśnych i trochę o gospodarskich, poznaje bezboleśnie nowe słowa, choćby takie jak basior, wadera i wataha. O znaczenie kilku innych słów, zapytać będzie musiał czytającego mu dorosłego, a to jest przecież idealny początek rozmowy.

Książka zawiera także elementy wychowawcze. Zwierzęta są wobec siebie kulturalne i dbają o poprawną polszczyznę: 
Było bardzo ważne, żeby zwracać się do niego „panie Misiu”, bo jak słyszał po­ufałe „Misiu”, to się denerwował.”[3]. 
Autor swobodnie bawi się językiem i pokazuje, jak można pogodzić i klasę, i humor. Na przykład porwana przez Lisa Kura, ściśnięta między jego szczękami, woła na widok Pana Misia i Wilka:
 „– Ależ panowie…”[4]
Na koniec kilka słów na temat strony graficznej książki. Czarno-białe rysunki Dalii Żmudy-Trzebiatowskiej mają urok starych rycin, zwierzęta nie są zniekształcone, aby wyglądać bardziej słodko lub przypominać animowanych bohaterów, są prawdziwymi zwierzętami, bez wszechobecnego dzisiaj lukru.
Starania wydawcy, z którego książką stykam się po raz pierwszy, także zasługują na brawa – nie ma błędów, literówek, nic z tak powszechnego obecnie niechlujstwa.

Myślałam, że nikt już nie potrafi napisać pięknej i mądrej książki dla dzieci, starannie jej wydać ilustrując ze smakiem, że pozostanie grzebanie w antykwariatach i lamusach, by zdobyć wartościowe bajki. Jakże się cieszę, że na podobieństwo opisanego w książce strychu, gdzie przetrwały skarby w postaci książek, pojawiają się tacy autorzy jak pan Trokowicz, i takie wydawnictwa jak RW2010, którzy mają odwagę powiedzieć wszechobecnemu kiczowi oraz infantylizmowi w bajkach - „nie”.



A „Pana Misia” gorąco polecam wszystkim dzieciom w wieku od zera do stu lat!

-------
[1] Trokowicz Bartłomiej, „PAN MISIO. Czy lisy śnią o gadających kurach?”, Oficyna wydawnicza RW2010 Poznań 2015, s. 19
[2] tamże, s. 28
[3] tamże, s. 5
[4] tamże, s. 22



Bartłomiej Trokowicz urodził się 6 maja 1972 roku w Gdańsku. Z zawodu jest grafikiem komputerowym. Zapytany o znajomość zwierzęcej natury odpowiedział: „O zwierzętach nie wiem za wiele, ot, przez 40 lat życia przylgnęło do mnie odrobinę wiedzy. Uwielbiam niedźwiedzie, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie są to przytulaśne futrzaki.”.