czwartek, 28 stycznia 2016

Pod Wędrownym Aniołem - spotkanie z Autorką

Dzisiaj, 28 stycznia 2016 roku, byłam w Szklarskiej Porębie w Muzeum Dom Hauptmannów na spotkaniu z panią Joanną Marią Chmielewską, w związku z wydaniem przez nią nowej książki "Pod Wędrownym Aniołem". Spotkanie prowadził pan Przemek Wiater.
Pani Joanna przyjechała do Szklarskiej Poręby ponad pięć lat temu, z podszczecińskich Gryfic. Prowadzi w Szklarskiej Porębie pensjonat "Pod Wędrownym Aniołem". Książka, którą nabyłam podczas spotkania jest inna od pozostałych powieści Autorki, w których fabuła była fikcją, a akcja osadzona była w fikcyjnych miejscach. Natomiast fabuła "Pod Wędrownym Aniołem" stanowi opowieść o prawdziwym zadomawianiu się Autorki w  Szklarskiej Porębie. 

Na prośbę prowadzącego, aby powiedziała kilka słów o sobie, pani Joanna zdradziła nam, że jest z  wykształcenia pedagogiem, ma męża i troje dzieci. 

Pan Przemek Wiater: Dlaczego Szklarska? Dlaczego przeprowadzka?

Pani Joanna Maria Chmielewska: Kiedy w Gryficach wybudowano nam galerię niespełna sześć metrów od okna, postanowiliśmy się wyprowadzić. Zdecydowaliśmy się na Szklarską Porębę zupełnie jej nie znając. Kiedyś byłam w Szklarskiej Porębie tylko przez kilka godzin. Zwiedziłam Wodospad Kamieńczyk i Muzeum Ziemi Juna. Na pamiątkę kupiłam broszkę. 

P. W.: Książkę przeczytałem szybko od dechy do dechy. Jest to ciepła mieszanka obrazków z przeszłości dawnej kolonii artystycznej, ze współczesnością. Zastanawiałem się nad określeniem literatura kobieca, nie wiem, czy nie byłoby to nadużycie, ale książka jest napisana w sposób lekki, zwiewny i kobiecy.

Jakie dostrzegasz plusy mieszkania w Szklarskiej Porębie? Co tobie sprawiło radość? Co ciebie wzbogaciło?

J. M. Ch.: Mogłam wyjść z domu i każda ścieżka prowadziła mnie w nowym, nieznanym kierunku. To było ciekawe doświadczenie. Poza tym zafascynowała mnie kolonia artystyczna i mieszkańcy Szklarskiej Poręby, którzy pasjonują się przeszłością.

P. W.: Jeśli chodzi o kulturę, to Szklarska Poręba należy do Europejskiej Federacji Kolonii Artystycznych Euro - Art, jako drugie, po Kazimierzu Dolnym, polskie miasto. 
A co Ciebie zaskoczyło negatywnie? Jakie minusy?

J. M. Ch.: Wolę mówić o plusach. Wielu ludzi dziwiło się, że się tu przeprowadziliśmy. Mówili: "ja, gdybym mógł, to bym stąd wyjechał". 

P. W.: Plany wydawnicze na przyszłość?

 J. M. Ch.: Myślę już nad kolejną książką, ale tym razem będzie to fikcja, a fabuła nie będzie się działa w Szklarskiej Porębie.

Pytanie z sali: Skąd się wziął pomysł na tę książkę?

J.M.Ch.: To był szereg bodźców, które
doprowadziły mnie do tego, że ją napisałam. Przyszłam do muzeum i zobaczyłam maszynę do pisania. Maszyna działa na wyobraźnię o wiele mocniej, niż komputer. 

Napisałam i wydałam powieść, a po niecałym roku mojego zamieszkania w Szklarskiej Porębie, mój wydawca zasugerował mi, abym napisała książkę o niej, o Szklarskiej. Potem znajoma mówiła mi, że ma dość książek, w których ktoś kupuje dom i wyprowadza się do Toskanii lub Prowansji. Ona chce przeczytać powieść, w której ktoś wyprowadził się do Szklarskiej Poręby.
Pan Zygmunt Trylański, który prowadzi stronę, na której reklamuję mój pensjonat, poprosił, abym wzięła taką możliwość pod uwagę. Później dowiedziałam się, że mieszkam w Dolinie Siedmiu Domów, gdzie mieszkali artyści. Nazywano to miejsce Pisarską Porębą.

P. W. wtrącił:  Carl Hauptmann żartował "Sam sobie rąbię drewno, świetne miejsce dla literata" :)
 
W Muzeum Hauptmannów przeczytałam wiersz Jana Sztaudyngera, który napisał od ręki podczas jednego z pobytów w kawiarni. W końcu, z błyskiem w oku i monografią Szklarskiej Poręby w plecaku biegałam po okolicy i identyfikowałam opisane miejsca.


Sandra Nejranowska (Wydawnictwo Ad Rem): Czy w Gryficach czułaś potrzebę pisania?

J. M. Ch.: Nie, ani w Gryficach, ani w Szczecinie, gdzie także mieszkałam.

S. N.: Skąd wziął się tytuł "Pod Wędrownym Aniołem"?

J.M.Ch.: Zbierałam różne anioły, kolekcjonowałam figurki i chcieliśmy, żeby nazwa pensjonatu jakoś się z nimi wiązała. 

S. N.: A teraz siedzisz pod dwoma aniołami :) [za panią Joanną Marią Chmielewską wisiał obraz Wlastimila Hofmana - zdjęcie poniżej]. Jakie miejsca w Szklarskie Porębie szczególnie sobie upodobałaś?
 
Wlastimil Hofman - Testament mojej sztuki, 1922

J.M.Ch.: Bardzo lubię Chybotek i Chatę Izerską.

Pytanie z sali o Martę Hauptmann, pierwszą żonę Carla, o której pani Joanna pisze w swojej książce.

J.M.Ch.: Kiedy dowiedziałam się, że wydano po polsku wspomnienia Marty Hauptmann bardzo zainteresowałam się tą postacią. Po tym, jak się rozwiedli, Carl poprosił Martę, aby nie opuszczała Szklarskiej Poręby. W domu, do którego wyprowadziła się Marta, Carl miał swój pokój i codziennie, między 17 a 19 tam przychodził. Marta pomagała mu przy pisaniu i redagowaniu książek tak, jak czyniła to, gdy byli małżeństwem. W  domu, w którym mieszkała Marta jest obecnie pensjonat "Polny krzew". Udało mi się przenocować w dawnej sypialni Marty. Kiedy Carl Hauptmann zmarł Marta powiedziała "Zgasło słońce mojego życia". Pochowana została na cmentarzu ewangelickim w Szklarskiej Porębie, niedaleko grobu Carla. 

Pani Joanna, Chmielewska,  Pani_Wu, Sandra z Ad Rem




Po rozmowie pani Joanna podpisywała książki, wokół toczyły się rozmowy, błyskały flesze, a Wasza blogerka pilnie uzupełniała notatki :)


12 komentarzy:

  1. Szalenie Ci dziękuję za tę relację. Widziałam zapowiedzi i było mi niezmiernie żal, że tak daleko mieszkam. Bardzo interesuje mnie ta książka. Zauroczyła mnie już Małgorzata Lutowska i (jak wiesz) nieobce mi się stały wątki dotyczące kolonii artystycznej, braci Hauptmannów i okolicznych artystów... Czekam teraz niecierpliwie na Twoją recenzję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie i recenzja :) A w sprawie relacji, jak wiesz, robię co mogę, żeby ci, którzy nie byli chociaż trochę posmakowali atmosfery, chociaż trochę byli na bieżąco z wydarzeniami w Kotlinie Jeleniogórskiej :)

      Usuń
  2. Bardzo interesujący wywiad :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę spotkania autorskiego! :D
    Oraz gratuluję kolejnego wywiadu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mała Pisareczko, wywiad dopiero będzie, a to jest relacja ze spotkania, na którym pytania zadawał dr Przemysław Wiater :) Ja tylko notowałam :)

      Usuń
  4. Super! Miałam okazję poznać autorkę na Targach Książki w Krakowie. A ten tytuł już czeka na mojej półce na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może poćwiczymy czytanie synchroniczne? ;)

      Usuń
  5. Wcale nie dziwię się, że autorkę zauroczyła Szklarska Poręba, a może Duch Gór, o którym pisał Hauptmann?
    Książka wydaje się być interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest :) Duch Gór jest obecny tak długo, jak długo o nim pamiętamy. Carla Hauptmanna nazywano nawet Rubezahlem, można więc powiedzieć, że istniał naprawdę. O książce napiszę, gdy ją przeczytam, a przeczytam, gdy mi trochę grypa odpuści :)

      Usuń
  6. Ciekawa miejscowość ta Szklarska Poręba.
    Byłam w niej tylko raz, krótko i niewiele pamiętam ale taki ciekawy szczegół mi się wtedy rzucił w oczy.....w księgarni, która musowo odwiedziłam sprzedawcą był młodzieniec z płomiennym irokezem ....widok ten mam do dzisiaj w oczach.
    Książka bardzo interesująca ...nie miałam pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak kolonia artystyczna.
    Już kiedyś zwróciłam dzięki okładce uwagę na tę książkę, bo sama autorka jest mi nieznana .....a nazwisko skojarzyło mi się z inną Chmielewską....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę tego gościa z ksiagarni ;)
      Tak, to zbieżność nazwisk. Natomiast na okładce jest Carl Hauptmann, który mieszkał w Szklarskiej Porębie i jego pierwsza żona, Marta. Carl i jego brat, Gerhard, laureat Nagrody Nobla, byli pisarzami.

      Usuń