czwartek, 28 stycznia 2016

Pod Wędrownym Aniołem - spotkanie z Autorką

Dzisiaj, 28 stycznia 2016 roku, byłam w Szklarskiej Porębie w Muzeum Dom Hauptmannów na spotkaniu z panią Joanną Marią Chmielewską, w związku z wydaniem przez nią nowej książki "Pod Wędrownym Aniołem". Spotkanie prowadził pan Przemek Wiater.
Pani Joanna przyjechała do Szklarskiej Poręby ponad pięć lat temu, z podszczecińskich Gryfic. Prowadzi w Szklarskiej Porębie pensjonat "Pod Wędrownym Aniołem". Książka, którą nabyłam podczas spotkania jest inna od pozostałych powieści Autorki, w których fabuła była fikcją, a akcja osadzona była w fikcyjnych miejscach. Natomiast fabuła "Pod Wędrownym Aniołem" stanowi opowieść o prawdziwym zadomawianiu się Autorki w  Szklarskiej Porębie. 

Na prośbę prowadzącego, aby powiedziała kilka słów o sobie, pani Joanna zdradziła nam, że jest z  wykształcenia pedagogiem, ma męża i troje dzieci. 

Pan Przemek Wiater: Dlaczego Szklarska? Dlaczego przeprowadzka?

Pani Joanna Maria Chmielewska: Kiedy w Gryficach wybudowano nam galerię niespełna sześć metrów od okna, postanowiliśmy się wyprowadzić. Zdecydowaliśmy się na Szklarską Porębę zupełnie jej nie znając. Kiedyś byłam w Szklarskiej Porębie tylko przez kilka godzin. Zwiedziłam Wodospad Kamieńczyk i Muzeum Ziemi Juna. Na pamiątkę kupiłam broszkę. 

P. W.: Książkę przeczytałem szybko od dechy do dechy. Jest to ciepła mieszanka obrazków z przeszłości dawnej kolonii artystycznej, ze współczesnością. Zastanawiałem się nad określeniem literatura kobieca, nie wiem, czy nie byłoby to nadużycie, ale książka jest napisana w sposób lekki, zwiewny i kobiecy.

Jakie dostrzegasz plusy mieszkania w Szklarskiej Porębie? Co tobie sprawiło radość? Co ciebie wzbogaciło?

J. M. Ch.: Mogłam wyjść z domu i każda ścieżka prowadziła mnie w nowym, nieznanym kierunku. To było ciekawe doświadczenie. Poza tym zafascynowała mnie kolonia artystyczna i mieszkańcy Szklarskiej Poręby, którzy pasjonują się przeszłością.

P. W.: Jeśli chodzi o kulturę, to Szklarska Poręba należy do Europejskiej Federacji Kolonii Artystycznych Euro - Art, jako drugie, po Kazimierzu Dolnym, polskie miasto. 
A co Ciebie zaskoczyło negatywnie? Jakie minusy?

J. M. Ch.: Wolę mówić o plusach. Wielu ludzi dziwiło się, że się tu przeprowadziliśmy. Mówili: "ja, gdybym mógł, to bym stąd wyjechał". 

P. W.: Plany wydawnicze na przyszłość?

 J. M. Ch.: Myślę już nad kolejną książką, ale tym razem będzie to fikcja, a fabuła nie będzie się działa w Szklarskiej Porębie.

Pytanie z sali: Skąd się wziął pomysł na tę książkę?

J.M.Ch.: To był szereg bodźców, które
doprowadziły mnie do tego, że ją napisałam. Przyszłam do muzeum i zobaczyłam maszynę do pisania. Maszyna działa na wyobraźnię o wiele mocniej, niż komputer. 

Napisałam i wydałam powieść, a po niecałym roku mojego zamieszkania w Szklarskiej Porębie, mój wydawca zasugerował mi, abym napisała książkę o niej, o Szklarskiej. Potem znajoma mówiła mi, że ma dość książek, w których ktoś kupuje dom i wyprowadza się do Toskanii lub Prowansji. Ona chce przeczytać powieść, w której ktoś wyprowadził się do Szklarskiej Poręby.
Pan Zygmunt Trylański, który prowadzi stronę, na której reklamuję mój pensjonat, poprosił, abym wzięła taką możliwość pod uwagę. Później dowiedziałam się, że mieszkam w Dolinie Siedmiu Domów, gdzie mieszkali artyści. Nazywano to miejsce Pisarską Porębą.

P. W. wtrącił:  Carl Hauptmann żartował "Sam sobie rąbię drewno, świetne miejsce dla literata" :)
 
W Muzeum Hauptmannów przeczytałam wiersz Jana Sztaudyngera, który napisał od ręki podczas jednego z pobytów w kawiarni. W końcu, z błyskiem w oku i monografią Szklarskiej Poręby w plecaku biegałam po okolicy i identyfikowałam opisane miejsca.


Sandra Nejranowska (Wydawnictwo Ad Rem): Czy w Gryficach czułaś potrzebę pisania?

J. M. Ch.: Nie, ani w Gryficach, ani w Szczecinie, gdzie także mieszkałam.

S. N.: Skąd wziął się tytuł "Pod Wędrownym Aniołem"?

J.M.Ch.: Zbierałam różne anioły, kolekcjonowałam figurki i chcieliśmy, żeby nazwa pensjonatu jakoś się z nimi wiązała. 

S. N.: A teraz siedzisz pod dwoma aniołami :) [za panią Joanną Marią Chmielewską wisiał obraz Wlastimila Hofmana - zdjęcie poniżej]. Jakie miejsca w Szklarskie Porębie szczególnie sobie upodobałaś?
 
Wlastimil Hofman - Testament mojej sztuki, 1922

J.M.Ch.: Bardzo lubię Chybotek i Chatę Izerską.

Pytanie z sali o Martę Hauptmann, pierwszą żonę Carla, o której pani Joanna pisze w swojej książce.

J.M.Ch.: Kiedy dowiedziałam się, że wydano po polsku wspomnienia Marty Hauptmann bardzo zainteresowałam się tą postacią. Po tym, jak się rozwiedli, Carl poprosił Martę, aby nie opuszczała Szklarskiej Poręby. W domu, do którego wyprowadziła się Marta, Carl miał swój pokój i codziennie, między 17 a 19 tam przychodził. Marta pomagała mu przy pisaniu i redagowaniu książek tak, jak czyniła to, gdy byli małżeństwem. W  domu, w którym mieszkała Marta jest obecnie pensjonat "Polny krzew". Udało mi się przenocować w dawnej sypialni Marty. Kiedy Carl Hauptmann zmarł Marta powiedziała "Zgasło słońce mojego życia". Pochowana została na cmentarzu ewangelickim w Szklarskiej Porębie, niedaleko grobu Carla. 

Pani Joanna, Chmielewska,  Pani_Wu, Sandra z Ad Rem




Po rozmowie pani Joanna podpisywała książki, wokół toczyły się rozmowy, błyskały flesze, a Wasza blogerka pilnie uzupełniała notatki :)


środa, 27 stycznia 2016

Diupa - Ewa Nowak

Drugi tom Serii Miętowej pani Ewy Nowak to perypetie rodziny Rybackich. Rodzice znają się od lat z Gwidoszami, o których przeczytać możemy w tomie pierwszym "Wszystko, tylko nie mięta", moja opinia  TUTAJ.
Rodzinka ma dwójkę nastoletnich dzieci, Wiktora (który pod koniec książki obchodzi osiemnaste urodziny) i młodszą o dwa lata Wiktorię. Matka posiada siostrę bliźniaczkę, a ta siedmioletniego synka Krzysia i spodziewa się kolejnego dziecka. 
Głównymi bohaterami tomu są Wiktor i Wika, Krzyś zaś, podobnie jak Marynia z pierwszego tomu, wprowadza element humorystyczny. Ponieważ Krzyś chodzi do logopedy, co i rusz recytuje wierszyki - językowe łamańce, których celem jest poprawa jego wymowy. 
Młodzi bohaterowie przeżywają miłosne perypetie, a koloru dodaje wszystkiemu tytułowa Diupa, barwna papuga, która przybłąkała się do ich mieszkania.

Diupa. Seria Miętowa [Ewa Nowak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Oprócz perypetii, jakie są udziałem wtykającej wszędzie dziób papugi oraz zawirowań miłosnych młodych bohaterów, Wiktorię męczy poczucie wstydu. Zrobiła coś, czego robić nie należy i została na tym przyłapana. Jest jej głupio i nie umie sobie poradzić z uczuciami, jakie się w niej kłębią. Dziecinnie i naiwnie marzy, aby problem znikł poprzez....zniknięcie Wojtka, kolegi z klasy, który wie o jej blamażu. 
Kiedy "marzenia" Wiktorii spełniają się, bohaterka popada w wewnętrzny konflikt, gdyż czuje się odpowiedzialna za nieszczęście, które spotkało Wojtka. 
Podobny problem z nieradzeniem sobie ze wstydem ma dziewczyna Wiktora, Damroka. Ona, z jednej strony chciałaby unicestwić ojca alkoholika, a z drugiej obwinia siebie za złe myśli o ojcu.
Podobne powtórzenie motywu dotyczy Wojtka i Diupy, oboje, niezależnie od siebie, ulegli podobnego rodzaju wypadkowi. Nieszczęściem Wojtka gryzie się Wika, a nieszczęściem papugi Wiktor, którego niedbalstwo doprowadziło do tragedii.
Ciekawą postacią jest babcia, matka bliźniaczek (matek głównych bohaterów książki). Starsza pani mocno odbiega od stereotypu babci. Pojawia się też niewidomy, emerytowany nauczyciel, wypisz-wymaluj kojarzący się z Dmuchawcem z Jeżycjady.
Matka Wiktora i Wiktorii wydaje się być alter ego autorki - jest to nauczycielka, która wieczorami pisze powieść o swojej rodzinie.
Brawa:  za wartką akcję i świetne dialogi oraz spójną konstrukcję fabuły.

Bęcki: za zbytnie inspirowanie się Jeżycjadą i bohaterów będących trudnymi do odróżnienia klonami Gwidoszów.

Polecam, czyta się świetnie!



Diupa
Cykl: Miętowa (tom 2)
Wydawnictwo: Egmont Polska
data wydania 5 listopada 2012
ISBN 9788323778790
liczba stron 272


wtorek, 26 stycznia 2016

Dziękuję za udział w moich aukcjach dla WOŚP!


Serdecznie dziękuję 
za udział w moich aukcjach charytatywnych dla WOŚP. 
Dzięki Wam, 
WOŚP wzbogacił się  o 151,75 złotych!  

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Wszystko, tylko nie mięta

Opisana lekkim piórem, z ogromną dawką poczucia humoru i świetnymi dialogami rodzina Gwidoszów z Warszawy, przypomina rodzinę Borejków z Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Rodzinka składa się z pięciu osób, przy czym tato i głowa rodziny, Mariusz Gwidosz, bardzo przypomina Ignacego Borejko swoim stoickim podejściem do życia i skłonnościami do czytania mądrych książek. Trójka dzieci, które są de facto bohaterami powieści, to Kuba, uczeń klasy maturalnej, Malwina, dwa lata młodsza od Kuby i pięcioletnia Marynia, której rola polega na wprowadzaniu elementów humorystycznych do książki. Marynia zadaje wszystkim kłopotliwe pytania dotyczące prokreacji i przypomina Genowefę Bombke z 'Opium w rosole" Musierowicz.



Wszystko tylko nie mięta. Seria Miętowa [Ewa Nowak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka w książce dotyka bardzo istotnych problemów, jakimi są: anoreksja, plotki i pomówienia, przejmowanie roli dorosłego członka rodziny przez nastolatka i związana z tym opieka nad młodszym rodzeństwem czy postrzeganie osób niepełnosprawnych przez społeczeństwo. Niestety, pani Nowak prześlizguje się tylko po powierzchni tych problemów, jakby priorytetem była rozrywkowa rola książki, niekoniecznie uzupełniona o głębsze refleksje.

Brawa: za poczucie humoru, świetne dialogi i wartką akcję.
Bęcki: za brak własnego stylu (powielanie Musierowicz) i brak pogłębienia interesującej problematyki, która jedynie jest zasygnalizowana w książce.

Książkę polecam, li i jedynie, ku rozrywce.




Wszystko, tylko nie mięta
Cykl: Miętowa (tom 1)
Wydawnictwo: Egmont Polska
data wydania 2012
ISBN 9788323778714
liczba stron 240

sobota, 23 stycznia 2016

Samotny jeździec czyli Rafał Gręźlikowski podbija Dolny Śląsk!



"Nigdy nie wstaję z łóżka lewą nogą - straciłem ją podczas walki z nowotworem.


Nie przeszkadza mi to jednak zmierzać ku swym marzeniom ! :)"





Tak napisał na Facebooku pan Rafał Gręźlikowski.
Od blisko dwóch lat kibicuję wirtualnie wyczynom tego niesamowitego człowieka. Jutro,  24 stycznia 2016 r. pan Rafał weźmie udział w pierwszym w Polsce, wyścigu "Fat Bike Race" - czyli wyścigu w zimowych, górzystych warunkach, na rowerach o potężnych grubościach opon.   
Na stronie wydarzenia, na Facebooku [TUTAJ] pan Rafał napisał:
"Kolejnym krokiem będzie przedostanie się do Chojnowa, skąd rozpocznę zaplanowany od dawna szlak rowerowo zamkowy. Staną na nim takie perły jak chociażby zamek Grodziec, Chojnik czy Bolczów... !
Przez co najmniej 7 dni będę podróżował na silnie obciążonym bagażami rowerze odwiedzając w tym czasie nie mniej niż 7 warowni Dolnego Śląska, w większości wznoszących się na pokaźnych wzgórzach. W części z nich spędzę noc pod namiotem. A niezależnie od aury i własnego zmęczenia - tradycyjnie postaram się jak najwierniej przenieść ich magię w fotograficzne co i filmowe kadry. Żebyście i Wy mogli poniekąd zakosztować tego szlaku wraz ze mną !"
Plakat wyścigu "Fat Bike Race"
Kim jest pan Rafał?
"Jestem
- sportowcem (byłym mistrzem Polski w 3 różnych dyscyplinach sportu)
- podróżnikiem (wyznaczającym swe szlaki od zamku do zamku, na terenie naszego kraju odwiedziłem ich jak dotąd ponad 300)
- autorem książki "Zamki, ruiny i legendy" (opartej na moich fotografiach, własnoręcznie spisanych legendach oraz kilku wierszach)
- ojcem rodziny, marzącym aby choć odrobinę zaszczepić swoje ideały własnym dzieciom. A cóż jest bardziej przekonującego ponad żywy przykład, autentyczną wytrwałość i dążenie do obieranych celów ? :)"
[źródło]
Namiot, w którym sypia pan Rafał podczas wypraw.
Książkę pana Rafała zaprezentowałam 6 lipca 2014 roku wpisem pt. Zero Barier – zamki, ruiny i legendy.
To nie jest pierwsza rowerowa wyprawa pana Rafała, samotna i odbywająca się w ekstremalnie trudnych warunkach. Tym razem, jest to pierwsza wyprawa zimowa. 
O kompletowaniu sprzętu, przezwyciężaniu trudności logistycznych oraz podnoszeniu kondycji można przeczytać na stronie wydarzenia: Zimowa wyprawa rowerowo zamkowa - chcę śledzić jej przebieg. Można także obejrzeć na YouTube film "Test sprzętu przed zimową wyprawą rowerowo zamkową":


Na stronie wydarzenia: Zimowa wyprawa rowerowo zamkowa - chcę śledzić jej przebieg, pojawi się codzienna relacja z wyprawy. Zachęcam Was, aby codziennie śledzić zmagania pana Rafała z trudnymi warunkami, a przede wszystkim, z własnymi ograniczeniami.  
Piękne zdjęcia, które robi pan Rafał, można znaleźć na facebookowej stronie:  Zamki, ruiny i legendy, a także na blogu: Zamki, ruiny i legendy. Kanał filmowy na YouTube jest TUTAJ.
Mam cichą nadzieję, że powstanie album fotograficzny z wyprawy na Dolny Śląsk :)

Zawsze uśmiechnięty i szczęśliwy
 Dokąd zawita pan Rafał podczas zimowej wyprawy na Dolny Śląsk? Oto informacja z Jego bloga:

TRASA
Moją wyprawę zaplanowałem szlakiem następujących zamków:
1. Zamek Grodziec (Jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce, wznoszący się na szczycie wygasłego wulkanu)
2. Ruiny zamku Wleń (Prawdopodobnie najstarszy zamek w naszym kraju)
3. Ruiny zamku Chojnik (Nigdy nie zdobyty, jedynie strawiony przez pożar po uderzeniu pioruna. Położony na szczycie potężnej góry)
4. Ruiny zamku Księcia Henryka (Porywająca wyobraźnię budowla na leśnym szczycie, ponad stromymi zboczami. Były zamek myśliwski)
5. Ruiny zamku Bolczów (Jedne z najpiękniejszych ruin zamku w naszym kraju, wzniesione na skałach, wysoko, pośród skał i lasów)
6. Ruiny zamku Radosno (Tajemnicza budowla w Górach Kamiennych, zamieszkiwana w przeszłości przez tutejszych zbójców)
7. O wyborze siódmego zamku zadecyduję już w trakcie wyprawy. Biorąc pod uwagę zasoby własnych sił i trudność „zdobycia” tychże murów. Bez wątpienia będzie to równie interesujące miejsce ! A wariantów przygotowałem sobie kilka…:)  

Punkt pierwszy wyprawy, czyli Zamek Grodziec, jest  moim ulubionym miejscem. Czekam na relację z Grodźca z największą niecierpliwością :)
 
Rafał Gręźlikowski
Bądźmy świadkami heroicznego wyczynu niesamowitego człowieka! 
Zaglądajmy na stronę wyprawy na Facebooku, komentujmy lub tylko klikajmy, 
aby pan Rafał nie czuł się samotny, nocując zimą w górach:
Zimowa wyprawa rowerowo zamkowa - chcę śledzić jej przebieg.

Pan Rafał Gręźlikowski  - Morskie Oko  (fot. R. Gręźlikowski, zdjęcie z bloga)

wtorek, 19 stycznia 2016

Alicja w Krainie Czarów i Alicja po drugiej stronie Lustra - audiobook [Michał Kula]

Alicji nie ma potrzeby przedstawiać, każdy chyba zna małą, angielską dziewczynkę, która zasnęła popołudniu na łące i niechybnie dostała udaru słonecznego, bo śniła majaki. I to do tego stopnia, że śniło jej się iż jadła grzybki "halucynki" od których była raz duża, a raz mała ;)
Podejrzewam, że proceder zajadania się grzybkami był w Anglii popularną rozrywką, skoro dzieciom śniły się absurdalne sny, a w końcu doprowadziły do powstaniu Monty Pythona, Trzech panów w łódce nie licząc psa i Harry'ego Pottera.  
Tak, czy inaczej, pan Lewis Carroll spisał się w roli kronikarza snów śpiewająco, a skoro postanowiłam posłuchać audiobooka, nie mógł to być audiobook zwyczajny. Wybrałam słuchowisko w interpretacji pana Michała Kuli (jest to wersja pełna), który z formy, jaką jest opowieść, uczynił arcydzieło godne tekstu, który interpretował. Miód na moje uszy! :)

Zresztą oceńcie sami:
- jedna próbka tekstu jest TUTAJ,    - a druga TUTAJ.

Alicja w Krainie Czarów i Alicja po drugiej stronie Lustra - audiobook


 „Alicja w Krainie Czarów”

Dziwny i niezwykły świat, jaki został wykreowany przez Lewisa Carrolla, fascynuje nie tylko dzieci ale i dorosłych. Przygody Alicji pobudzają wyobraźnię, kształtują wrażliwość i zaskakują. Od pierwszego wydania w 1865 r. książka cieszy się niesłabnącą popularnością. Nagranie obejmuje pełny tekst w doskonałym tłumaczeniu Roberta Stillera. Publikację wyróżnia wspaniała, miejscami zabawna, interpretacja aktora Michała Kuli. Wspólne rodzinne słuchanie „Alicji w Krainie Czarów” pozwoli Wam na czerpanie radości z obcowania z klasyczną literaturą.

Autor: Lewis Carroll
Tłumaczenie: Robert Stiller
Czyta: Michał Kula
Czas nagrania: 3 godz. 32 min.
Wydawnictwo: PROMATEK Audio , Maj 2009
ISBN: PAK06_MP3


„Alicja po drugiej stronie Lustra”

Kontynuacja przygód Alicji autorstwa Lewisa Carrolla, po raz pierwszy wydana w 1871 r. Rzeczywistość, w jakiej znajduje się Alicja po drugiej stronie lustra, wymyka się wszelkim schematom i regułom. Alicja podczas swojej wędrówki rozgrywa bardzo dziwną partię szachów… Nagranie obejmuje pełny tekst książki w doskonałym tłumaczeniu Roberta Stillera. Książkę czyta Michał Kula, aktor teatralny i filmowy, dzięki jego interpretacji przygody Alicji bawią i fascynują.

Autor: Lewis Carroll
Tłumaczenie: Robert Stiller
Czyta: Michał Kula
Czas nagrania: 3 godz. 56 min.
Wydawnictwo: PROMATEK Audio , Maj 2009
ISBN: PAK06_MP3


Michał Kula
Michał Kula (ur. 12 stycznia 1955 w Będzinie) – polski aktor. Występował w popularnym serialu Pitbull, gdzie grał rolę Barszczyka, naczelnika wydziału.
Absolwent warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Debiutował w 1978 roku u Izabeli Cywińskiej jako Rozzante w Miłości nad Padwą. Występował w Teatrze Muzycznym we Wrocławiu, Teatrze Nowym w Poznaniu, Teatrze im. Siemaszkowej w Rzeszowie i Kochanowskiego w Opolu. Od 1994 aktor Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Jest byłym mężem aktorki Ewy Agopsowicz-Kuli.

Niestety, w cyfrotece nie ma jeszcze fragmentu Alicji w Krainie Czarów, ale podaję LINK do cyfroteki, może ktoś zechce posłuchać fragmentów innych bajek, w interpretacji Michała Kuli.

Michał Kula jako lektor w cyfrotece
Kilka słów o tłumaczeniu. Książkę, którą czytał Michał Kula tłumaczył Robert Stiller. Zajrzałam do egzemplarza, który mam w domu i zobaczyłam, że tekst się różni od tego, którego słucham. Jasne! Papierową książkę, którą niedawno kupiłam, tłumaczyli: Antoni Marianowicz i Hanna Baltyn. Ten przekład, który posiadam w wersji papierowej,  podoba mi się mniej, niż przekład Roberta Stillera, którego wysłuchałam. 
Na temat różnic w tłumaczeniach znalazłam interesujący wpis Ewy Stusińskiej w Dwutygodniku.com pt."W głąb translatorskiej nory". [LINK
Ciekawa jestem tłumaczenia Macieja Słomczyńskiego, które jest drugim (po tłumaczeniu Antoniego Marianowicza) co do popularności, polskim tłumaczeniem Alicji. Tłumaczenie Roberta Stillera jest w rankingu popularności trzecie.

piątek, 15 stycznia 2016

O zarabianiu na książkach - cytaty Agaty cz. 7


"Swoją działalność literacką z tamtego okresu [po ślubie z Maxem Mallowanem] pamiętam jak przez mgłę. Chyba nadal nie uważałam się za pisarkę z prawdziwego zdarzenia. Pisałam różne rzeczy, owszem - powieści, opowiadania. Ukazywały się drukiem i pomału przywykałam do myśli, że mogę na nie liczyć jako na stałe źródło dochodów. Kiedy jednak w formularzach dochodziłam do rubryki "zawód", nieodmiennie umieszczałam tam uświęcone tradycją "przy mężu". Byłam kobietą zamężną, taki miałam status i takiż zawód. A przy okazji pisywałam książki. Nigdy nie określałam własnego pisarstwa dumnym mianem kariery zawodowej. Kariera - toż to czysty absurd!" [386]
"Nabrałam coraz większej pewności siebie. Czułam, że bez trudu dam radę "wyprodukować" jedną książkę rocznie, może nawet kilka opowiadań. A co najlepsze, w tamtych czasach literaturę mogłam bezpośrednio przeliczyć na pieniądze. Za gotowy tekst płacono, powiedzmy, sześćdziesiąt funtów. Po odliczeniu podatku dostawałam na czysto czterdzieści pięć. Taka sytuacja wybitnie zwiększała mój dorobek. Mówiłam sobie: "Chciałabym zburzyć oranżerię i przerobić na loggię. Ile to wyniesie?". Liczyłam, siadałam do maszyny, myślałam, planowałam: po tygodniu fabuła była gotowa. Wystarczyło ją rzucić na papier i proszę, jest loggia.
Jakaż różnica w porównaniu z ostatnimi dziesięcioma, dwudziestoma latami! Nigdy nie wiem, ile mam. Nie wiem, ile zarobiłam. Nie wiem, ile zarobię w przyszłym roku. Już nie wspomnę o podatku dochodowym. Każdy księgowy wywleka jakieś sprawy sprzed Bóg wie ilu lat, twierdzi, że coś "nie zostało uzgodnione". I co tu robić w takich warunkach?

Wówczas jeszcze królował rozsądek. Przeżywałam swój - jak go nazywam - plutokratyczny okres. W Ameryce akurat zaczynano drukować moje książki w odcinkach; nie dość, że zarabiałam na tym znacznie więcej niż w Anglii, to jeszcze cała kwota była w owych czasach zwolniona od podatku. Wprawdzie nie napływały takie sumy, jakie otrzymywałam później, ale już majaczyły na horyzoncie. Jednym słowem, wystarczyło pilnie pracować i zgarniać pieniądze.

Ponownie życie zweryfikowało poglądy Agathy w tej sprawie, w porównaniu z tym, co głosiła jako młoda osoba (Wpis: O pracy  - cytaty Agaty cz. 4, a także O kobietach - cytaty Agaty cz. 5).

Autobiografia [Agata Christie]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Autobiografia
Tłumaczenie Konikowska Magdalena, Lechowska Teresa
tytuł oryginału An Autobiography
data wydania 22 września 2010
ISBN 978-83-245-8956-2
liczba stron 480



Cytaty Agaty na moim blogu:

1.  Remedium na finansowe kłopoty - cytaty Agaty cz. 1 (Autobiografia)
2.  Pasja kolekcjonerska - cytaty Agaty cz. 2 (Autobiografia)
3.  "Psie cechy" Agathy - cytaty Agaty cz. 3 (Autobiografia)
4.  O pracy - cytaty Agaty cz. 4 (Autobiografia)
5.  O kobietach - cytaty Agaty cz. 5 (Autobiografia) [15.12.2015]
6.  O mężczyznach  - cytaty Agaty cz. 6 (Autobiografia) [26.12.2015]
7. O zarabianiu na książkach  - cytaty Agaty cz. 7 (Autobiografia)  [29.12.2015]
8.  Agata sama o sobie - cytaty Agathy cz. 8 (Autobiografia) [27.01.2016]
Dalszych wpisów - cytatów szukajcie w zakładce  Na tropie Agathy (Christie)

poniedziałek, 11 stycznia 2016

piątek, 8 stycznia 2016

„Łyżeczka”, która nie zachwyca


 UWAGA NA SPOILERY!

Treść: Powieść jest próbą zajrzenia za kulisy rodzinnych niesnasek i nieporozumień, trzech pokoleń kobiet: Hanny, jej córki Mieczysławy i wnuczki, Majki. Niewątpliwie główną bohaterką książki, której losom i odczuciom podporządkowana jest cała narracja, jest Majka. To przedstawicielka współczesnego pokolenia trzydziestokilkulatków, żona Adama i mama małego Piotrusia. Wbrew sugestiom swojej matki, Majka na swój własny sposób realizuje się zawodowo i buduje swoje prywatne życie. Matka nie pochwala decyzji córki, a przecież sama, w swoim własnym życiu, także doświadczyła boleśnie wpływu despotycznej matki (Hanny) na swój los.
Majka wije się pod wpływem ingerowania Mieczysławy w jej sprawy. Pięknie podsumowała problem klientka Majki, Lucyna Jabłońska, która mimowolnie uczestniczyła w scenie wtrącania się matki Majki w życie córki:
„Jedyny sposób na ludzi, którzy zawsze mają rację, to zgadzać się z nimi we wszystkim. (…) Tylko, czemu stosowanie się do dobrych rad jest zawsze takie trudne.”
Książka podzielona jest na rozdziały, w których autorka oddaje głos poszczególnym bohaterom. Fragmenty dotyczące Majki, prowadzone są w narracji pierwszoosobowej, Majka zwierza się czytelnikowi ze swoich problemów, natomiast te, które dotyczą Mieczysławy, ojca Majki - Władysława lub (najrzadziej) Hanny, opowiada nam narrator. Uważam, że jest to zabieg nie do końca uczciwy wobec czytelnika, gdyż Mieczysława czy Hanna jawią się nam jako potwory, a Majka jako biedna ofiara despotycznej rodzicielki. Bardzo bym chciała poznać myśli Mieci, gdy ingeruje w sprawy córki, w swoim mniemaniu dla jej dobra.
Niestety, poznaję tylko powierzchowne refleksje, które nie docierają do sedna, odsłaniają jedynie poglądy związane z bytowymi sprawami, na przykład z oszczędzaniem, a wynikające z niedostatku w dzieciństwie matki Majki, lecz nie tłumaczą one, dlaczego swoją relację z córką Mieczysława widzi w taki, a nie inny sposób.
Migawki dotyczące wojennych przeżyć Hanny, w zderzeniu z codziennością Majki pokazują, w jak różnych światach przyszło żyć tym kobietom. Zderzenie jest tak mocne, że chyba wbrew intencjom autorki, znielubiłam Majkę. Wydała mi się rozpieszczoną i roszczeniową przedstawicielką pokolenia, „któremu się należy”, „które jest tego warte” i które zagubiło podstawowe wartości w życiu, zamieniło je na dobra konsumpcyjne oraz za wszelką cenę unika odpowiedzialności za cokolwiek. Problemy, które wytrącają z równowagi Majkę, w porównaniu z tymi, które musiała rozwiązać Hanna, są po prostu śmieszne, a cała, opowiadana przez nią historia zalatuje zwykłymi plotkami.

Łyżeczka [Izabela Szylko]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
W moim otoczeniu także zdarzają się „Mieczysławy” czy „Hanny”, podobne do powieściowych. Nie, nie są to osoby łatwe we współżyciu, a z wiekiem to, co uważamy za ich wady, ma zwyczaj pogłębiania się, stawania coraz bardziej uciążliwym. Los doświadcza znanych mi wielu ludzi o wiele głębiej, niż powieściową Majkę i zazwyczaj mają wystarczająco dużo siły, żeby sobie z tym poradzić. Bo prawdziwe życie nie jest laurką, jaką oglądamy w reklamie, a Majka, która rozsypuje się pod wpływem takich wydarzeń, jakie opisała autorka, najwyraźniej jest ulepiona z miękkiej gliny. Dla mnie, jest to rodzaj kobiety, która biegnie na terapię, gdy jej się złamie paznokieć.
Paradoksalnie, jeśli chodzi o powieściowych bohaterów, najciekawszą i wnoszącą ożywienie postacią jest właśnie Mieczysława. To bohaterka z krwi i kości, bez której w ogóle nie byłoby o czym napisać.

Ogromnie szkoda, że ważki problem, jakim jest konflikt pokoleń, został w powieści „Łyżeczka” spłycony i sprowadzony do poziomu narzekań. Nie ma w książce żadnej głębszej refleksji, która nadawałaby tej historii jakąkolwiek wartość, poza poczuciem solidarności z bohaterką i poczuciem, że nie jest się samemu z podobnym problemem na karku.
Ot, banalne sprawy opowiedziane w banalny sposób.
Zakończenie natomiast, wzbudziło we mnie niesmak i zażenowanie. Stanęła mi przed oczami scena, gdy Mieczysława przegląda śmieci córki i narzeka, że tak dużo jedzenia jest wyrzucane lub Majka pozwoliła mu się zepsuć. Dla Majki i jej męża Adama, Mieczysława jest takim zbędnym śmieciem, który się wyrzuca, żeby nie sprawiał kłopotu. 

Zdecydowanie nie polecam, chyba, że lubicie słuchać jałowych narzekań!

Forma:
Wysłuchałam audiobooka, do którego przyciągnęło mnie nazwisko Grażyny Barszczewskiej. Ideą było oddanie głosu Majki pani Małgorzacie Buczkowskiej, a narratora pani Grażynie. Sporadycznie, w przytoczonych przez Majkę dialogach, kwestie wypowiadane przez jej męża Adama, wypowiada  Ksawery Szlenkier.
Niestety, Majka mówi najwięcej, a to oznacza, że wspaniałego głosu pani Grażyny Barszczewskiej, jej świetnej interpretacji, jest mało.
Małgorzata Buczkowska jako lektora jest według mnie poprawna, ale ani nie zachwyca, ani nie przekonuje, niekiedy nawet denerwowała mnie przeciąganiem głosek. I nie jest to wrażenie, które pojawiło się w wyniku kontrastu z głosem pani Grażyny Barszczewskiej. To jest wrażenie, które pojawiło się od pierwszych chwil słuchania audiobooka, bo to właśnie Małgorzata Buczkowska jako Majka, rozpoczyna opowieść.
Pan Ksawery Szlenkier nie popisał się zupełnie, czytane przez niego kwestie brzmią sztucznie, poza tym sprawiają wrażenie nagranych osobno i wmontowanych, mają też inną głośność niż fragment, do którego je wstawiono.
Całe nagranie, jest pod względem natężenia dźwięku niedopracowane. Fragmenty, które czyta pani  Małgorzata Buczkowska nagrane są głośniej, a te, które czyta pani Grażyna Barszczewska ciszej, co zmuszało mnie do regulowania głośności w trakcie słuchania.


Jestem rozczarowana wykonaniem. Wolałabym, zamiast silenia się na minisłuchowisko, wysłuchać porządnie przeczytanej książki, przez lektora z prawdziwego zdarzenia. A najlepiej w interpretacji pani Grażyny Barszczewskiej!

Łyżeczka
Wydawnictwo: Nowy Świat
data wydania 6 października 2014
ISBN 9788373865587
liczba stron 240
Ocena treści: 3/6
*


Wysłuchałam audiobooka:
Długość:
7 godz. 47 min.
Typ:
Realizacja:
Studio O'RETY 
Ocena audiobooka jako formy przekazu treści: 3/6











niedziela, 3 stycznia 2016

Nowy Rok z Liebster Blog Award 2016


Ha! Rozpoczynam Nowy Rok zabawą blogową. Za wytypowanie mnie dziękuję blogerce

 Pytania!
1.  Czy blogowanie przychodzi Ci równie łatwo o każdej porze roku?
Oczywiście, że nie! W zimie przeszkadzają mi krótkie dni i mrozy, wtedy jestem śpiąca, natomiast latem, w upały, nie mogę myśleć. Jesienny lub wiosenny wiatr mnie rozprasza, a deszcz wprowadza w ponury nastrój. Kiedy jest akurat nie za ciepło i nie za chłodno, a do tego świeci słońce, to uciekam z domu na powietrze. Jak się dobrze zastanowić, to mam stale "pod górkę" ;)

2.  Czy  jest inny temat, któremu poświęciłbyś bloga niż obecny?
Niby tak, mam jeszcze jednego bloga związanego z kresowymi korzeniami mojej rodziny, ale nie angażuję się w niego z taką energią jak w blogi książkowe :)

3.  Czy zdarzyło Ci się coś zabawnego związanego z blogowaniem? 
 Raczej mnóstwo bardzo miłych sytuacji. 

  4.  Czego przydatnego dowiedziałaś się z blogów innych osób?
Wszystkiego co dobre na moim blogu, dowiedziałam się od innych blogerów, z ich blogów. Wszystko co kiepskie, wymyśliłam sama ;)

  5. Jaki jest najzabawniejszy post jaki czytałaś?
Jak mam potrzebę poczytania zabawnych, a jednocześnie celnych postów, to zaglądam do gościa, który ma nick: zsiaduemleko. Prowadzi blog  KsiOnsHka. Pisuje także opinie w serwisie BiblioNETka, choćby tę:  O Muminkach, bo nie pasowało do recenzji.
Oraz zaglądam do serwisu Lubimy Czytać, gdzie człowiek o nicku: Gapcio pisze równie krótkie, a celne recenzje, często z humorem. Choćby jak ta, recenzja Dzienników gwiazdowych Stanisława Lema.

6.  Czy koty mieszkają z ludźmi, czy też to ludzie mieszkają z kotami? Niby to samo, a jednak nie do końca.
Oczywiście, że to nie to samo! Kot czyni człowiekowi zaszczyt pozwalając mu ze sobą mieszkać i opiekować się Jego Kocią Wysokością :) To oczywiste!


7.  Jaka jest najlepsza książka, w której występują zwierzęta jaką czytałaś?
Bardzo lubię książkę Spencera Quinna "Chet i Bernie na tropie" oraz pozostałe części przygód dwójki detektywów. To kryminały. Narratorem jest pies Chet. 
  8.  Jaki jest twój ulubiony zwierzęcy bohater książkowy?
 Chet :)


9. Jaką książkę uważasz za najgorszą lekturę w Twoim życiu?
Nie napiszę, bo autor tej najgorszej książki zażarcie się nade mną pastwił pod moją, niepochlebną  o niej, opinią. Wystarczy.

Po tak traumatycznym pytaniu pora na coś odprężającego:
  
10. Do jakiego fantastycznego miejsca, krainy pojechałabyś najchętniej (chodzi o miejsca wymyślone z książki, filmu, gry lub obrazu, jak np. pokład ,,Sokoła Milenium'' z Gwiezdnych Wojen albo Narnia)?
Do Świata Dysku według Terry'ego Pratchetta i Josha Kirby'ego:) 


Discworld, rys. Josh Kirby
  11. Jeżeli mam chandrę to...
Czytam, rzecz jasna! :)


Nie typuję nikogo. Serdecznie dziękuję za zabawę! :)