niedziela, 29 listopada 2015

Wstydliwa historia majtek dla prawie dorosłych


Czyli luźne gadki na temat gatek

Nigdy nie dedykuję moich wpisów nikomu, jednakże zostałam o taką dedykację przez prawie dorosłą osobę poproszona. Nie chcąc jednak, aby pozostali Czytelnicy mojego bloga poczuli się urażeni wyróżnieniem kogokolwiek oświadczam, że dedykuję ten wpis wszystkim właścicielom dolnych niewymownych, zmienianych codziennie na czystą wersję. 
Mam nadzieję, że nikt nie czuje się pominięty ;)

Do lektury książki namawiam każdego, a w szczególności osoby zgorszone obecną modą i łapiące się głowę "do czego to dochodzi!".  Z niej również dowiemy się, skąd wzięła się nazwa niewymowne vel nieodzowne vel nogawice.
Natomiast Wydawca o książce napisał tak:

"Drogi Czytelniku, być może tytuł książki "Wstydliwa historia majtek dla prawie dorosłych" nie zachęcił Cię jeszcze do jej lektury. Niewykluczone, że historia majtek wydaje Ci się banalna i dobrze znana albo myślisz, że w tym wstydliwym temacie nie mogło zdarzyć się nic ciekawego. Jestem przekonana, że przeczytasz tę książkę jednym tchem. Intrygujący jest sam fakt, że człowiek, odkąd zaistniał jako homo sapiens, częściej na przestrzeni dziejów chodził bez majtek.
   Dzieje bielizny są tak długie jak historia naszej cywilizacji. Od starożytności, przez średniowiecze, aż po czasy nowożytne nasze stroje ewoluowały wraz ze zmieniającymi się na przestrzeni epok potrzebami i światopoglądem. Czytając tę książkę i poznając ludzi oraz ich bieliznę, prześledzisz bieg pasjonującej, małej historii, niezwykle rozciągniętej w czasie, pełnej barwnych postaci i niespodziewanych zwrotów akcji, znacznie zabawniejszej od tej wielkiej, składającej się z ważnych wydarzeń, o których rozpisują się podręczniki.
Pomimo że książka ta przedstawia tylko krótką historię majtek, dowiesz się z niej kiedy, po co i dlaczego ludzie zaczęli je nosić. Jak długo chodzili bez nich, kiedy zaczęli ich powszechnie używać oraz z jakiego powodu były uznawane za symbol zgorszenia i rozpusty, jeśli jeszcze nikt wtedy nie słyszał o stringach." [źródło

źródło ilustracji
Zapraszam do obejrzenia ilustracji pochodzącej z książki. No i wiemy już, skąd wzięła się nazwa figi!
Natomiast pierwszym, znanym właścicielem bielizny był znaleziony w Alpach Ötzi, który zamarzł ponad 5 tysięcy lat temu. Jego majtki stanowiła przepaska lędźwiowa ze zwierzęcej skóry. Jest to rozwiązanie bardzo praktyczne jeśli chodzi o ochronę "męskich klejnotów rodowych" i jest stosowane przez niektóre ludy do dziś.
Same majtki zaś, przez stulecia uważane były za rzecz gorszącą, nieprzyzwoitą i równoznaczną z upadkiem obyczajów. 


źródło ilustracji
Zaś "Angielski poeta, filozof i dyplomata Geoffrey Chaucer (1343-1400) w Opowieściach kanterberyjskich opisał mężczyznę, któremu spod tuniki wystawały pośladki, przypominające >>tylne części małpy w świetle księżyca<<."[str. 42] Był to bowiem czas, gdy odkryte pośladki lub męskie przyrodzenie nikogo nie gorszyły, a nawet stanowiły rodzaj modnego "ubioru". I my narzekamy na obecne trendy w modzie!
"XVIII-wiecznym damom z wyższych sfer nie przeszkadzał brak bielizny. Miały one bardzo specyficzne podejście do higieny. Kąpieli zażywały nader rzadko, uważając ją za szkodliwą dla zdrowia. Codzienna toaleta ograniczała się zazwyczaj do zamaczania koniuszków palców w różanej wodzie." [str.63] Nieprzyjemny zapach usiłowały zatuszować wylewając na siebie mnóstwo perfum.
źródło ilustracji

Epoka krynolin, która później nastała, nie uwolniła kobiet od męki, jaką musiały znosić w imię mody. Sztywne konstrukcje, na których układano suknię były na początku bardzo ciężkie. "Pod tak skonstruowanymi, długimi sukniami, których panowanie obejmuje XVII i XIX w., panie były zwykle nagie. Początkowo brak bielizny ułatwiał im załatwianie potrzeb fizjologicznych, bowiem ściśnięte gorsetami i uwięzione w krynolinowej klatce, nosiły suknie przez co najmniej kilka dni bez ich zdejmowania."[ str. 68]. Na dodatek, kobieta ubrana w suknię z krynoliną miała problem, żeby przejść przez drzwi (średnica drutu sięgała nawet 300cm), usiąść, pochylić się (obrywała suknią w nos, zaś z drugiej strony ukazywało się wszystko to, co znajdowało się pod suknią, nieubrane w majtki rzecz jasna, gdyż majtki były uznawane za gorszące). Ponadto zimny wiatr często podwiewał pod szerokie spódnice wywołując przeziębienia, suknię łatwo było przydepnąć i wywrócić się oraz .... spłonąć, gdyż suknie wykonane były najczęściej z jedwabiu, a komnaty oświetlano świecami. "Trudno w to uwierzyć, ale zaledwie w ciągu jednego dziesięciolecia, między końcem lat 50. i 60. XIX w., w Anglii spłonęło od własnych sukien aż 3 tys. kobiet."[str. 72] Do tego można dodać zieleń paryską, którą farbowano tkaniny, a jako, że zawierała arszenik, była kolejną przyczyną zgonów (czy my, współcześnie, nie martwimy się chemicznymi dodatkami do tkanin, zabawek i przedmiotów z tworzyw sztucznych?).

Zakładanie majtek przestało być czymś gorszącym dopiero na przełomie XIX i XX wieku, w dobie rewolucji przemysłowej, a nawet ich brak stał się przyczyną, dla której w 2014 roku odrzucono w Tuszynie propozycję lokalnych polityków o nadaniu placowi zabaw dla dzieci imienia Kubusia Puchatka (który, jak wiadomo majtek nie nosi). Można zatem śmiało stwierdzić, że powszechne noszenie tej części garderoby ma tylko nieco powyżej stu lat i nadal, jak przez stulecia, majtki lub ich brak są, w zależności od epoki, oznaką przyzwoitego prowadzenia się lub zgorszenia. Wszelkie zaś modowe nowinki możemy skwitować krótkim - nihil novi sub sole.
Książkę polecam wszystkim zainteresowanym, oraz zapraszam na wpis na temat kolejnej książki duetu Iwona Wierzba i Marianna Sztyma pt. Metryka nocnika

* * *

Marianna Sztyma urodzona w 1973 roku Absolwentka Akademi Sztuk Pięknych w Poznaniu. Dyplom zrobiła z grafiki warsztatowej u profesora Jackowskiego. Autorka ilustracji prasowych (m.in. dla „Twojego Stylu”, „Press”, „Newsweeka”, „Wysokich Obcasów”, „Zwierciadła”, „Elle” czy „Wprost”), ale także ilustracji do wielu książek dla dzieci. Zilustrowała między innymi: Oto kot Pauliny Wierzby, Parasol pana Pantalona Zbigniewa Dmitroca, Legenda o głowie wawelskiej, Jak zostałam wiedźmą Doroty Masłowskiej, Metrykę nocnika Iwony Wierzby oraz autorską Zajączkę. [źródło zdjęcia i tekstu]

Rysuje także komiksy i projektuje okładki. Wielbicielka opowieści graficznych, marzy jej się stworzenie książki, nad którą mogłaby pracować tak długo, żeby każda ilustracja miała czas dojrzeć, albo ona do niej. Mieszka we wsi Grudza na Pogórzu Izerskim z kotami i psami. 

Na swoim blogu Marianna Sztyma napisała:  Maluję i ilustruję. Najczęściej zajmuję się ilustracją prasową (m. in. dla Zwierciadła, Twojego Stylu, Pressu, Newsweeka, Wysokich Obcasów). A jak nie rysuję, to głaszczę koty i psy. Siedzę przed chatą, patrzę na góry i trochę się martwię, że wszyscy umrzemy.

Wstydliwa historia majtek dla prawie dorosłych [Iwona Wierzba]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
* * *

Wstydliwa historia majtek dla prawie dorosłych
Iwona Wierzba
ilustracje  Marianna Sztyma
Wydawnictwo: Albus
data wydania maj 2015
ISBN 9788389284358
liczba stron 136


104/2015