piątek, 11 września 2015

Z Przemkiem Żuchowskim spotkanie autorskie

Sandra Nejranowska i Przemek Żuchowski
9 września byłam na spotkaniu z Przemkiem Żuchowskim, autorem książek "Droga do Domu" Księga I i II. Spotkanie odbyło się w Książnicy Karkonoskiej i  prowadziła je Sandra Nejranowska z Wydawnictwa Ad Rem.
Pod koniec sierpnia przeprowadziłam na tym blogu wywiad z Przemkiem  i opublikowałam pod tytułem:  
Wywiad z Przemkiem Żuchowskim autorem „Drogi do Domu” (oraz niespodzianka)

Rozmowa w Książnicy krążyła wokół Karkonoszy i Gór Izerskich, Sandra i Przemek zastanawiali się nad tym, jaka może być przyczyna faktu, że okolice Szklarskiej Poręby są miejscem magicznym. Może to złoża ametystu pod ziemią mają jakieś oddziaływanie? "Wierzę w siłę kamieni" - powiedział Przemek.
Bo też zjeżdżają tu stale ludzie niezwykli, artyści, można ich spotkać na każdym kroku, a i w historii nie brakowało osobistości świata sztuki, którzy tu mieszkali. 

Wśród gości była pisarka pani Joanna M. Chmielewska (w centrum zdjęcia)
Kiedy rozmowa sięga historii, pojawia się wątek Walonów, tajemniczych przybyszy z obecnej północnej Francji i Danii. Autor opowiada o tym co oznaczało określenie kogoś Walończykiem w książce, i co to oznacza teraz. Bo Przemek Żuchowski jest Walończykiem nie tyle przez przynależność do Bractwa Walońskiego, ani przez prawo   noszenia walońskich szat i nie z powodu pochodzenia, lecz bycie Walończykiem jest przeżyciem wewnętrznym, tym, co nosi się w sercu. 

Dowiadujemy się, dlaczego walońskie szaty były purpurowe: bo czerwień oznaczała bogactwo, a oni byli bardzo bogatymi ludźmi i stać ich było na kupno czerwonego barwnika. Z daleka rozpoznawali się po tych sukniach, jak je nazywali, szczególnie, gdy handlowali kamieniami ozdobnymi, na placu Solnym we Wrocławiu. 

Sandra zapytała o kobiety walońskie, o wiedźmy, których określenie pochodzi od wiedzy, a nie czarów. I dlaczego w książce kobiety niemal się nie pojawiają. 

Przemek odpowiada nie wprost, mówi o mądrości walońskich kobiet, o tym, że poprzez ich zachowanie wobec głównego bohatera, chciał pokazać jego niezwykłość, że w księdze drugiej jest kobiet więcej, nawet jest wiedźma walońska,  postać ze wszech miar pozytywna. 

Opuszczamy ten niewygodny temat i Sandra pyta o to, jak Przemek postrzega postać Ducha Gór i czy Duch Gór mógłby zamieszkać, na przykład, nad morzem.

Duch Gór to jest zjawisko, a nie postać materialna, uczucie, które działa na podświadomość - odpowiada Przemek.
  
Kiedyś, gdy góry były dla ludzi straszne, kreowano go jako straszną postać. Duch Gór jest kapryśny jak pogoda w górach, w górach właśnie, a nie nad morzem. Im bardziej człowiek przestawał bać się gór, tym i oblicze Ducha Gór łagodniało. Nadal jest jednakże czymś w rodzaju genius loci dla wędrowców, a dla turystów, niestety, stał się śmieszną, drewnianą figurką. 

Z czym Duch Gór walczy obecnie?
Kiedyś walczył nawet ze smokiem i wygrał. Ale obecnie walczy z duchem mamony i tę walkę może przegrać. Wtedy zostanie tylko drewnianą figurką, breloczkiem przypiętym do kluczy. Zabijając tożsamość tego miejsca, zabijamy Ducha Gór.Trzeba mu dopomóc, aby Szklarska Poręba nie stała się kurortem w złym znaczeniu tego słowa.

Sandra
Własny dom czynimy sprzedajnym.... Wybór faktu, że jestem stąd, dokonuje się każdego dnia i polega na tym, że szanuje się to miejsce, dba o nie, a nie głupieje na widok pieniędzy. 
Oczywiście każdy musi zarabiać pieniądze, ale niech to nie będą oscypki i ciupagi, czy biały niedźwiedź, bo one nie są związane z tym miejscem.
No właśnie, oscypki. Widział pan w Karkonoszach owce?
Nie.
Ja też nie.
A wilki? - pyta Sandra. - W książce są wręcz uczłowieczone, identyfikowałam się z nimi, jako bohaterami.
Przemek opowiada, że pochodzi z rodziny leśników, o dziadku, który miał z nimi styczność i snuł opowieści o tym, jak inteligentne to są stworzenia. Tak się tych historii nasłuchał, że zaczął sam się interesować wilkami. 

Teraz Sandra chciała się dowiedzieć, jaki wpływ na książkę ma Przemka zawód, pielęgniarz dyplomowany ze specjalizacją ratownictwo medyczne. 
Nie ma w książkach niczego, co byłoby związane z pracą. Przemek oddziela te dwie sprawy, pisanie jest odskocznią od trudnych, zawodowych spraw. Szczególnie uwielbia kreowanie literackiego świata, ale też przytacza fragment rozmowy z pisarką Joanną Marią Chmielewską, która mieszka obecnie w Karkonoszach, a z którą niedawno dyskutowali o bohaterach, którzy się autorowi wymykają, uciekają i zaczynają żyć własnym życiem. 

Ile kubków kawy pan wypił podczas pisania książki? - zapytała Sandra.
Kubek mam jeden, odpowiedział Przemek, z napisem Szklarska Poręba, tyle, że stale dolewam do niego kawę :)

Maria Nienartowicz, autorka bajek o Karkonoskich Skrzatach
A czy współpraca z małym, lokalnym wydawnictwem miała wpływ na kształt pana książki?
Pani Sandro, trafiła pani do najlepszego wydawnictwa jakie istnieje. W nim panuje przyjacielska, domowa atmosfera.
 Plany?
Obecnie jest już na ukończeniu książka zupełnie na inny temat, poruszająca całkiem inny problem, sensacyjna. Część fabuły dzieje się w Lesznie, gdzie mieszkam, a część w Jeleniej Górze i Szklarskiej Porębie. 

Czy będzie Księga III "Drogi do Domu"?
Będzie :) I dowiemy się więcej o historii głównego bohatera. Chcę też pokazać w niej trochę miejsc, których często nawet miejscowi  nie znają. Będą też wilki. 
Trzeba powiedzieć, że trochę się jej obawiam, bo nawet przewodnicy  ostrzegają turystów przed moimi książkami. Otóż kiedy ukończyłem Księgę I, po wielu latach nieobecności wróciły w Karkonosze wilki. Księga druga kończy się pożarem i jak wiemy, spłonęła Juna....

Sandra: Uczy pan poprzez swoją książkę także zwracania uwagi na to, co jest tu i teraz, na unikaniu gubienia się w myśleniu o tym, co było, lub co będzie. Jakby pan mówił - obserwujmy naturę, uczmy się od niej, a nie walczmy z nią.
Ależ ja tylko opisałem to, co jest w informatorach przyrodniczych, tyle, że troszkę inaczej! Chciałem też udowodnić znajomym, że nie da się poznać gór w dwa dni. 
Jak by pan w pięciu słowach określił, czym jest dla pana pisanie?
Cztery razy przyjemność, a jeden raz praca. Dodałbym jeszcze przygodę :)
Nie lubię poprawiania tekstu, wtedy to jest praca.

Dwóch Przemków
Pani Maria Nienartowicz, autorka bajek regionalnych dla dzieci, zabrała publicznie głos. Zwróciła uwagę na piękny język, jakim Przemek napisał swoje książki oraz uniwersalność przesłania.  
Cieszę się, że pan jest, że tak pięknie pan pisze o naszych górach - powiedziała. 

Niektórzy goście przyjechali na spotkanie z bardzo daleka. Było małżeństwo z Gdyni, które spędza co roku wrześniowe dni w Szklarskiej Porębie, gdyż właśnie tutaj czują się bardziej "u siebie" niż nad morzem, i odwiedzają Przemka oraz Wydawnictwo Ad Rem. Przyjechał też z Czech pan Přemysl Špráchal, który jest fanem "Drogi do Domu" i zaprzyjaźnił się z Przemkiem Żuchowskim poprzez wspólną miłość do Karkonoszy. 
Děkuji, že jste přišli a za krásné fotky!

Była też jedna osoba, która wylosowała książkę na moim blogu i odebrała ją osobiście z rąk samego Autora.
Szkoda, że nie mogliście być ze mną na tym spotkaniu.




88/2015