sobota, 25 lipca 2015

"Ostatnia wola - Joanna Szwechłowicz" czyli prawie robi wielką różnicę

Bajecznie bogata baronowa Wirydianna Korzycka wiekiem zbliża się do setki, mieszka w pałacu w Janowcu, niedaleko Zbąszynia i jest śmiertelnie chora. Jest 30 grudnia 1938 roku. Pociągiem relacji Poznań - Zbąszyń podążają do Janowca krewni, których listownie wezwała wiekowa ciotka. W niezwykłej korespondencji zapowiedziała, że.... w sylwestrowy wieczór odbierze sobie życie, a wyznaczony przez nią spadkobierca otrzyma majątek tylko wtedy, gdy stawi się na spotkanie. 
Po kolei na scenę wkraczają bohaterowie dramatu, poznajemy ich gdy jadą pociągiem, a potem samochodami wysłanymi na stację. Wieczorem, w pałacu miejsce ma spotkanie krewnych z ekscentryczną ciotką. W nocy popełnione zostaje morderstwo. Odcięci od świata goście muszą sobie poradzić z zaistniałą sytuacją.

Wydawca w notce zaznaczył, że powieść napisana jest "w duchu mistrzyni gatunku, Agathy Christie". Poniekąd tak, poniekąd nie.


1) Morderstwo zapowiedziane jest listownie, podobnie jak w powieści A. Christie "Morderstwo odbędzie się" (tam było ogłoszenie w gazecie). 

2) Akcja dzieje się w odciętej od świata przez śnieżycę posiadłości, bez prądu i telefonu, jak w "Pułapce na myszy" (podobieństw do "Pułapki..." jest więcej). Pomysł ten wykorzystała także Katarzyna Kwiatkowska w "Zbrodni w błękicie". 

Ale:

1) Nie było ani jednej charakternej, smakowitej postaci, jakie zwykła była kreować Agatha. Żadnej panny Marple, żadnego Herculesa Poirot. I chociaż w rolę detektywa wszedł brat zakonny Aleksander Herbst, jeden z krewnych, i bardzo starał się być podobny do Sherlocka Holmesa, to do końca pozostał bezbarwny i papierowy. 
Tu, duży ukłon robię w stronę pani Katarzyny Kwiatkowskiej, która wykreowała wspaniałą postać Jana Morawskiego, jego lokaja Mateusza, a w czasie pobytu gości, w podobnej sytuacji, czytelnika niezmiernie bawiła osoba Wacława ("Zbrodnia w błękicie").

2) Pani Joanna Szwechłowicz nie wniosła od siebie niczego nowego. Wzięła kilka pomysłów Królowej Kryminału, wymieszała, przeniosła do Wielkopolski tam, gdzie miejsce akcji umieszcza Katarzyna Kwiatkowska i tyle. A ileż odniesień do klasyki polskiej literatury ukryła między wierszami autorka "Zbrodni w błękicie"! To była wspaniała uczta duchowa. Pani Szwechłowicz nie ukryła niczego. 

3) Nigdy nie miałam problemu z odróżnieniem postaci w książkach Agathy Christie. W powieści "Ostatnia wola" Joanny Szwechłowicz nagminnie wracałam i czytałam fragmenty tekstu ponownie, bo nie wiedziałam, kto wypowiada daną kwestię, albo do kogo się zwraca. Osoba ta na przykład, raz była Urszulą, raz pisarką, raz kuzynką, albo nie było określenia, kim jest  wcale, a każda z postaci nie różniła się niemal niczym od drugiej. 

Zastanawiam się jaki jest sens słabego kopiowania książek Agathy Christie, skoro dostępne są oryginały, napisane przez Królową Kryminału? 
Przeczytać można, ale żebym polecała, to nie! Nie polecam!


Ostatnia wola
data wydania  2 czerwca 2015
ISBN  9788380690042
liczba stron  280

71/2015


POLACY NIE GĘSI III


KLUCZNIK