poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Pogaduchy przy kuflu piwa czyli prawdziwa sztuka ukryta w codzienności

Podtytuł "Rozmowy" wskazuje na formę zebranych w tomik, jedenastu opowiadań. Bohaterami są ludzie prości, banalni, wiele gawęd wydaje się być zasłyszanych w knajpach lub na ulicy. Przetworzone literacko przez Hrabala stają się znalezionymi w błocie perełkami, pysznymi anegdotami, które dowcipnie komentują rzeczywistość. Nie brak tu blagierów, którzy przechwałkami poprawiają sobie samopoczucie, nie zauważając, że dawno przekroczyli granicę absurdu, zmyślających jak z nut kolorowych typów, chwalipięt i mądrali.

W opowiadaniu "Wieczorna jazda" instruktor nauki jazdy na motocyklu o nazwisku  Fořtίk, słyszy od kursanta Hrabala mrożące krew w żyłach opowieści o motocyklowych podróżach autora z własnym ojcem. W końcu instruktor kończy palić papierosa i siada na tylnym siedzeniu: "Maszyna zagrzmiała, a mi się zdawało, że patrzy na mnie ta wieczorna Praga, chociaż nikt akurat nawet nie przechodził. A kiedy wrzuciłem jedynkę, cały świat słodko się wraz ze mną rozkołysał.
Pan Fořtίk pochylił się za mną i szeptał:
- Tylko spokojnie Hrabal... dodaj pan gazu, teraz się odwróć, czy nic za nami nie jedzie... pokaż pan ręką, że włączasz się do ruchu.... i puszczać sprzęgło.... tak, a  teraz skręcimy w lewo. I już wrzuć pan dwójkę! I szybko przyhamujemy, rozejrzymy się, tu jest znak, i pojedziemy w prawo, Kaprovą. Wystaw pan rękę... bardziej, bardziej! Porządnie, tak to wygląda, jakbyś się pan drapał w kolano albo jakby panu podwiązka spadła... straciliśmy szybkość, wrzuć pan tam jedynkę i od razu dwójkę, trójkę... starczy tak z czuciem, podbiciem... i koło nowego ratusza na rynek, pokażemy ręką, że skręcamy w stronę zegara, i od razu uważamy, czy nie wleci na nas coś z Paryskiej...tak. (...) Czy z pana ojcem też się kiedyś wywaliliście?
- Na laurinku nie... dopiero potem na bmw siedemsetpięćdziesiątce... Na laurinku ojciec wywalał się sam... matka na dłuższe trasy nie miała już nerwów, więc my jeździliśmy pociągiem, a ojciec zawsze miał dojechać na motorze. Ale nie dojechał nigdy. Kiedyś tak czekaliśmy z Brnie, a ojciec przyjechał pociągiem z ręką na szelkach i zabandażowaną głową, ale bynajmniej nie podłamany... Śmiał się! Gdzieś za Bίtovem wleciał do kościoła, do zakrystii.
- No! Do zakrystii? To nawet mi się coś takiego nie zdarzyło! Nawet do głowy by mi to nie przyszło."[s. 11-12]

"- Jeszcze mi się przypomniało, jak kiedyś jechaliśmy do uzdrowiska w Podiebradach. Ojciec kupił sobie długi płaszcz, było lato, cała rodzina odstawiona, ja z bratem w marynarskich ubrankach, ale za Kovanicami ten płaszcz, który tak pięknie ojcu powiewał, wplątał się w tylne koło...
- Łańcuchowe, Hrabal, się mówi.
- Tak... i to koło łańcuchowe zaczęło wkręcać ten płaszcz w tryby i ściągać ojca na mnie, jeszcze się starał dosięgnąć ręką gazu, ale wciąż go to ciągnęło do tyłu, a jego ręce natrafiały tylko na powietrze. Mnie już zaczynało kłaść na plecy...
- Świetna historia, Hrabal, pamiętaj pan, gdzieś ją pan skończył, ale skręcimy w prawo. I nie siedź pan tak kurczowo! Ja pana wyprostuję... tak... i skręcimy na Ječną. No, mów pan dalej.
- No przelecieliśmy przez rów i wpadliśmy w żyto. (...) No i ojciec leżał na mnie i tak ciągle jeździliśmy dookoła w tym życie, po samą szyję w życie..."[s. 14-15]

Poza humorem sytuacyjnym znajdziemy tu również wiele powiedzonek, bardziej lub mniej wartych zapamiętania,  jak choćby kwiecista przemowa Bedara do restauratora w opowiadaniu "Praskie jasełka":
"- Ma pan piękną restaurację, ja ją sobie zapamiętam. W każdej restauracji ktoś powiedział coś, o czym się dowiedzieć możecie tylko w uczonych księgach. U Pinkasów na przykład jeden gość płakał w piwo i mówił – prawdziwe wykształcenie oznacza zupełną ruinę. Pod Złotym Tygrysem powiedział jeden radca – z łajna bata nie upleciesz, a jak upleciesz, to z niego nie strzelisz. Na Kalczawce raz powiada harmonista – prawdziwy mężczyzna jest zawsze trochę podpity, troszkę zmarznięty i odrobinkę śmierdzi uryną. U Dwóch Babek mówił student okularnik - chłopcy, nowoczesna sztuka to kurze oko, do którego wpadło ziarno jęczmienia, a tego ziarna czepiła się śniedź zbożowa. U Rozkosznych mizerny konduktor rzekł - poczucie własnej niższości zdobi człowieka. Pod Złotą Palmą jeden pan w cwikierze przyznał się - cokolwiek powiem, zaraz temu zaprzeczę. To dopiero, nie? I w każdej restauracji coś pięknego się powiedziało i wciąż się mówi, prawda? [s. 206-207]

Polecam miłośnikom czeskiego humoru.


Bohumil Hrabal (1914–1997) – czeski prozaik, jeden z największych pisarzy XX wieku. Tłumaczony na wiele języków, nagradzany w kraju i za granicą. Do czasu „aksamitnej rewolucji” część jego twórczości ukazywała się tylko w drugim obiegu. Popularność przyniósł Hrabalowi cykl powieści i opowiadań zawierających wątki autobiograficzne: Lekcje tańca dla starszych i zaawansowanych czy Zbyt głośna samotność. Sławę międzynarodową zdobył dzięki powieści Pociągi pod specjalnym nadzorem, która została zekranizowana przez Jiřego Menzla. Hrabal wydał trylogię opartą na wspomnieniach z dzieciństwa: Postrzyżyny, Taka piękna żałoba, Skarby świata całego, autobiograficzną trylogię Wesela w domu oraz powieść Obsługiwałem angielskiego króla.[źródło]
Bohumil Hrabal


Kiedy ten zbiór został wydany w Czechosłowacji w 1963 roku, Bohumil Hrabal miał już 39 lat, więc jak na debiutanta, był to wiek zaawansowany. Jednak te, bardzo dowcipne, miniatury prozatorskie okazały się bardzo inspirującym materiałem, bo szybko zainteresowali się nimi młodzi czescy reżyserzy. Trzy opowiadania z tego tomu zostały przeniesione na ekran i powstał  film „Perełki na dnie”. M.in. Jiří Menzel, który tak później upodobał sobie dokonania Hrabala,  wybrał nowelę „Śmierć Pana Baltisbergera" - czyli opis wyjazdu rodziny pasjonatów sportu  na wyścigi motocyklowe, a pisarz sam również pokazał się w jednym z epizodów. (...) Jeżeli ktoś jeszcze twórczości pana Bohumila nie zna, to "Perełka na dnie" może być dla niego bardzo dobrym wprowadzeniem w nią.[źródło]



Perełka na dnie. Rozmowy
Tłumaczenie: Cecylia Dmochowska, Helena Gruszczyńska-Dębska, Edward Madany, Jan Stachowski, Mirosław Śmigielski, Józef Waczków, Emilia Witwicka
tytuł oryginału Perlička na dně. Hovory
wydawnictwo Czuły Barbarzyńca
data wydania 2012 (data przybliżona)
ISBN 978-83-62676-09-5
liczba stron 216


Ocena 4/6

41/2015




Co mam dla Was przeczytać?