czwartek, 31 grudnia 2015

Tajemnica gwiazdkowego puddingu

Zbiór kojarzony jest z tytułowym opowiadaniem, zatytułowanym "Tajemnica gwiazdkowego puddingu". Hercules Poirot zostaje poproszony o odnalezienie kosztownego, skradzionego rubinu. W tym celu udaje się do domu pani Lacey, gdzie ma okazję spędzić święta w tradycyjnej, angielskiej atmosferze. 
Pojawienie się słynnego detektywa generuje szereg okoliczności, które nie należą do angielskiej tradycji, jak choćby morderstwo.
„- Dzieje się wiele rzeczy niewiarygodnych – rzekł Poirot. – Zwłaszcza przed śniadaniem. Tak powiada jeden z waszych klasyków. Sześć niemożliwych rzeczy przed śniadaniem.”

Czy wiecie jakiego klasyka miał na myśli Poirot? :)

Zawartość zbioru:
"Tajemnica gwiazdkowego puddingu"
"Zagadka hiszpańskiej skrzyni"
"Szaleństwo Greenshawa"
"Sen"
"Popychadło"
"Dwadzieścia cztery kosy"
"Zagadka hiszpańskiej skrzyni"


Tajemnica gwiazdkowego puddingu
Tłumaczenie Bockenheim Krystyna
tytuł oryginału The Adventure of the Christmas Pudding
data wydania 10 czerwca 2015
ISBN 13750619

120/2015



wtorek, 29 grudnia 2015

I nie było już nikogo



Powieść "And Then There Were None", znana przez lata jako "Dziesięciu Murzynków" ("Ten Little Niggers" lub nawet "Ten Little Indians"), a obecnie "I nie było już nikogo", została w 2015 roku, w 125 rocznicę urodzin pisarki, uznana za jej najlepszą książkę. Wyboru dokonali czytelnicy drogą  głosowania. Ponadto, jest to najlepiej sprzedająca się książka Agathy (sprzedano ponad 100 milionów egzemplarzy). 
Uwieńczeniem obchodów 125 rocznicy urodzin autorki było nakręcenie przez BBC One trzyodcinkowego serialu, stanowiącego adaptację tego kryminału. Wyemitowano go po raz pierwszy w dniach 26-28 grudnia 2015 roku.
Aby móc obejrzeć serial w języku angielskim (który rozumiem dość słabo), postanowiłam na bieżąco zapoznawać się z treścią książki po polsku. Wybrałam w tym celu wysłuchanie audiobooka Wydawnictwa Omega, w interpretacji Wojciecha Malajkata.

I nie było już nikogo [Agatha Christie]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Opowiedziana historia oparta jest na typowych dla gatunku powieści detektywistycznej, zasadach. Mamy klasyczny przykład tzw. locked-room oraz ulubione rekwizyty pisarki: wierszyk - dziecięcą wyliczankę oraz figurki żołnierzyków. Akcja dzieje się na Wyspie Żołnierzyków, dokąd przybyło dziesięć osób, bądź na zaproszenie niejakiego Owena, lub do pracy w charakterze obsługi albo, jak Vera, sekretarki. Gospodarz jednak na wyspie się nie pojawił. 
Podczas kolacji wszyscy usłyszeli głos z płyty gramofonowej, który oskarżył każdego z obecnych o popełnioną w przeszłości zbrodnię. Zbrodnię, która nie została udowodniona i ukarana przez wymiar sprawiedliwości. 
Sprawa wydaje się być absurdalna do czasu, gdy pierwszy z gości umiera, a z tacy na stole znika jedna, z dziesięciu figurek. Nad morzem rozpoczyna się sztorm i odcina wyspę od świata. 

"W książce wierszyk przewija się przez cały czas, zwłaszcza od momentu, kiedy bohaterowie zaczynają sobie uświadamiać, w jakiej sytuacji się znaleźli. Każda śmierć stanowi wierne odwzorowanie odpowiedniego wersu wyliczanki,"[1]

Towarzysząc uwięzionym na wyspie ludziom widzimy, jak puszczają im nerwy i spadają maski. Zamienieni w zwierzynę łowną szamoczą się w nadziei, że unikną tragicznego losu. Jednocześnie poznajemy myśli bohaterów, a z nich, stopniowo dowiadujemy się, jak naprawdę wyglądały ich tajemnice z przeszłości. Każdy z bohaterów powieści, na swój sposób radzi sobie z ukrywanym sekretem, ktoś racjonalizuje, inny pije, jeszcze inny popada w narkomanię lub maskuje strach aroganckim sposobem bycia. Od pewnego momentu, autorka "pozwoliła czytelnikowi poznać myśli pozostałych przy życiu sześciu osób, w tym mordercy (...), bez zdradzania tożsamości poszczególnych >>myślących<<"[2]

Atmosfera w domu na wyspie przypomina thriller, a nie kryminał, czy powieść detektywistyczną. Portrety psychologiczne postaci nakreślone są po mistrzowsku. 
Czy można odgadnąć kto był mordercą lub morderczynią? Oddam głos samej Agacie Christie: "Dopracowywałam tę książkę miesiącami, ale efekt wypadł jak należy. Fabuła jest prosta, klarowna, zagadka praktycznie nie do rozwikłania, chociaż da się sensownie wyjaśnić; gwoli wyjaśnienia musiałam dodać epilog. Książka się podobała, miała dobre recenzje, i to właśnie mnie zadowoliło najbardziej, ponieważ lepiej od wszystkich krytyków znałam stopień trudności."[3]

Zdecydowanie uważam, że to najlepsza z książek Królowej Kryminału!

[1] Curran John, „Sekretne zapiski Agathy Christie”, tłum. Długajczyk Beata, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2010, s. 105-106
[2] Tamże, s. 110
[3] Tamże, s. 107


Lektor - Wojciech Malajkat



I nie było już nikogo
Współtwórca:  Wojciech Malajkat (lektor)
Format:  MP3
Dla wielbicieli audiobooków szczerze polecam wysłuchanie jej w interpretacji Wojciecha Malajkata.



Premierę miniserialu obejrzałam na kanale BBC One w internecie. 

And Then There Were None: Philip Lombard (Aiden Turner), Thomas Rogers (Noah Taylor), Vera Claythorne (Maeve Dermody), AJ Marston (Douglas Booth), Dr Armstrong (Toby Stephens), Judge Wargrave (Charles Dance), William Blore (Burn Gorman), Emily Brent (Miranda Richardson), General Macarthur (Sam Neill), Ethel Rogers (Anna Maxwell Martin)( Image Credit: BBC/Mammoth Screen/Des Willie) źródło: BBC Blogs
Na wyspę płynie się łodzią, źródło: BBC Blogs




W każdym pokoju wisiał
oprawiony w ramkę
wierszyk, źródło: BBC Blogs


Vera Claythorne i Philip Lombard, źródło: BBC Blogs

Emily Brent, źródło: BBC Blogs

Obsada aktorska filmu jest rewelacyjna!  W roli generała Macarthura wystąpił Sam Neill, zaś w roli sędziego Wargrave'a - doskonały Charles Dance. To było starsze pokolenie aktorów. W przystojnego Philipa Lombarda brawurowo wcielił się Aiden Turner. Niedoszłą sekretarkę, Verę Claythorne, świetnie zagrała Maeve Dermody, a Miranda Richardson przekonująco odtworzyła leciwą i pobożną panią Emily Brent. Toby Stephens wykreował doskonale postać nerwowego doktora Armstronga. Rola kamerdynera, Thomasa Rogersa, przypadła Noahowi Taylorowi. Był wyśmienity! Już za sam wygląd powinien dostać nagrodę! 
Natomiast Anna Maxwell Martin jako kucharka i żona kamerdynera, Ethel Rogers, nie była dla mnie przekonująca, podobnie jak nieco sztuczny wydał mi się Burn Gorman jako były policjant William Blore. Natomiast Douglas Booth w roli lekkoducha Marstona był wyśmienicie wkurzający. Szkoda, że jego epizod był krótki.
Opanowujący bohaterów strach, puszczające nerwy, dziwne reakcje, które potęgowały się wraz z upływającym czasem i kolejnymi ofiarami oddane zostały po mistrzowsku.

Więcej o aktorach przeczytać można TUTAJ

Odstępstwa scenariusza filmu od treści książki były niewielkie i wyszły filmowi na dobre, podkręciły tempo akcji, dodały dramatyzmu. Była to wyłącznie niezbędna kosmetyka związana z innym niż powieść środkiem przekazu. Atmosfera grozy pokazana została wspaniale, reżyser sięgnął po kilka współczesnych tricków, ale nie popadł w przesadę z ich nadużywaniem. Scenografia dopracowana została z dbałością o najmniejsze szczegóły. Szeroki plan, pokazujący zagubioną na morzu wyspę, uzupełniony efektami dźwiękowymi dopełniał wrażenia niesamowitości. 

Mam nadzieję, że szybko doczekamy się polskiej wersji językowej ekranizacji! 
Z przyjemnością obejrzę film raz jeszcze, chociaż dzisiaj ....
nie wiem czy zasnę.

 Link do brytyjskiej Wikipedii, gdzie są informacje na temat ekranizacji znajduje się TUTAJ

czwartek, 24 grudnia 2015

Morderstwo w Boże Narodzenie

Z okazji Świąt składam wszystkim 
najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności!

* * *
„Krok po kroczku….” nadchodzą Święta, zewsząd słychać słodkie, świąteczne piosenki, oczy radują się widokiem tysiąca lampek, w reklamach zgodna rodzinka zasiada wspólnie do stołu, obdarzając się uśmiechami. Bajka.

Bajka, w którą staramy się wierzyć i której życzymy wszystkim, komu składamy życzenia. Padają słowa: „ciepłych, rodzinnych…”, „w gronie rodziny” i tak dalej, zupełnie tak, jakbyśmy zapadli na jakiś rodzaj amnezji. Jakbyśmy zapomnieli, że rok temu było nam przykro, bo ciotka znów rzucała kąśliwe uwagi na temat naszej bluzki, wujek nawet nie skwitował uśmiechem prezentu tylko skrzywił się pod nosem, matka cały czas narzekała, babka krytykowała potrawy kupione w sklepie, a dziadek po raz setny opowiadał znaną wszystkim historię o dubeltówce i tym podobne. A jednak odpowiadamy na zaproszenie, jedziemy, niekiedy przez pół Polski, chociaż nie mamy ochoty, aby Święta spędzić z krewnymi.

Nie inaczej było z dziećmi Simeona Lee, który wezwał swoich synów wraz z żonami, aby wspólnie spędzić Święta Bożego Narodzenia w ich rodzinnym domu Gorston Hall, Longdale, Addlesfield. Apodyktyczny staruszek z niektórymi z nich nie widział się nawet dwadzieścia lat. Przez ten czas synowie pielęgnowali urazy do ojca i do siebie nawzajem. Ich żony także nie były zachwycone perspektywą nudnych Świąt w towarzystwie nieznanego teścia. Jednakże sędziwy starzec był majętny i w zaproszeniu nie zapomniał napomknąć o zmianach w testamencie, które zamierzał poczynić. Ta informacja zmobilizowała synów oraz ich żony.
Na miejscu okazało się, że przybył również, przebywający za granicą Anglii, syn marnotrawny Harry oraz, ku zaskoczeniu wszystkich, jedyna wnuczka Simeona Lee. Jej nieżyjąca już matka była jedyną córką ekscentrycznego staruszka, zresztą wyklętą przez niego z powodu człowieka, którego wybrała na męża.

Tymczasem Herkules Poirot gościł u pułkownika Johnsona, szefa policji w Middleshire, gdzie wspominali słynne przestępstwa, o których było swego czasu głośno i dyskutowali o najlepszych sposobach ogrzewania. Pułkownik chwalił dobre kominki, zaś Poirot był zwolennikiem centralnego ogrzewania. Rozmowa zeszła także na temat zbliżających się Świąt:
„- Czas Bożego Narodzenia to czas przebaczania i dobrej woli. -  Johnson nie pozwolił mu kontynuować. – Wszyscy życzą sobie samych dobrych rzeczy, a spokoju przede wszystkim, świętują. Pokój całemu światu.
      Herkules Poirot usiadł głębiej w fotelu, splótł dłonie i przypatrywał się w zadumie swojemu gospodarzowi.
- Czy według pana czas Bożego Narodzenia nie sprzyja popełnianiu zbrodni?
- To właśnie miałem na myśli – potwierdził Johnston.
(...) Służący pułkownika wszedł do pokoju.
- Dzwoni inspektor Sugden, sir.
- W porządku. Już podchodzę.
      Johnson przeprosił Poirota i zniknął za ścianą. Wrócił po trzech minutach z ponurą, wzburzoną twarzą.
- A niech to diabli! Morderstwo! W samą Wigilię!
Poirot uniósł brwi.”[1]
      Ofiarą okazał się senior rodu, który przygotował sobie świąteczną zabawę polegającą na skłócaniu każdego z każdym. Jednakże, jak się powiada, niedaleko pada jabłko od jabłoni, krew nie woda i tak dalej, jeśli chodzi o genetykę w obiegowym wydaniu, czyli nie tylko Simeon Lee zaplanował niespodziankę na święta. Kiedy odkryto zbrodnię, padły cytaty z Biblii i z Szekspira, wygłoszone przez zszokowanych domowników. Większość przebywających w domu gości oraz służących, miało powód do popełnienia przestępstwa. Podczas śledztwa mnóstwo ciemnych sprawek, sekretów i oszustw ujrzało światło dzienne, jak i wiele silnych uczuć, łączących dwoje ludzi. 

Jednakże to, kim okazał się sprawca, przeszło moje najśmielsze oczekiwania! 
Polecam nie tylko na Święta!
-----------
[1] „Morderstwo w Boże Narodzenie”, Christie Agatha, tłumaczenie Mincarz Andrzej, Wydawnictwo Dolnośląskie 2014, s. 71-73



Zapraszam do dyskusji na temat tej książki na blogu Na tropie Agathy w ramach cyklu spotkań Herbatki u Agatki :)


Morderstwo w Boże Narodzenie
Tłumaczenie Andrzej Milcarz
tytuł oryginału Hercule Poirot's Christmas
data wydania wrzesień 2011 (data przybliżona)
ISBN 9788324590827
liczba stron 232
118/2015


 

środa, 23 grudnia 2015

Przyjaciele - Marta Madera

„Przyjaciele” to historia grupy bliskich sobie krakowian, opowiedziana w wielu odsłonach. Łączy ich przyjaźń, a przede wszystkim Kazimierz i knajpka Banaś - właściwie Smutny Banaś - w której spotykają się często, by komentować codzienne życie i miłosne rozterki. Tu podejmują - wzajem i za siebie - ważne decyzje i wspierają się w walce z nałogiem nikotynowym. „Zwyczajne” noce na Kazimierzu, błyskotliwe dialogi, świetny humor sytuacyjny i absurdy dzisiejszej polskiej rzeczywistości to materia tej książki.
Oczywiście wszelkie podobieństwa do realnych zdarzeń oraz osób są jak najbardziej przypadkowe - jeśli w ogóle możliwe.

Bo czy może istnieć ktoś taki jak Duduś: „człowiek o bliżej nieokreślonej profesji aktualnej i ściśle określonych potencjalnych możliwościach”.
[nota wydawcy]


Przyjaciele
Marta Madera
Cykl: Przyjaciele (tom 1) | Seria: Z Cynamonem
data wydania luty 2006
ISBN 8374692804
liczba stron 240
117/2015

Co mam dla Was przeczytać?


Nauczycielka muzyki - Janice Y. K. Lee

Nastrojowa opowieść o wojnie, miłości i zdradzie osadzona w Hongkongu w czasie II wojny światowej i okresie powojennym 1952-53. Rok 1952. Claire Pendleton, żona brytyjskiego inżyniera, zatrudnia się w charakterze nauczycielki gry na pianinie w domu bogatej rodziny Chen. Jako szofer pracuje tam Will Truesdale – wypalony emocjonalnie Anglik, który ciągle wspomina uczucie łączące go w czasie wojny z piękną Trudy Liang, egzotyczną i całkowicie zepsutą córką chińskiego biznesmena. Podczas okupacji Trudy była kochanką szefa japońskiej żandarmerii, urodziła mu niechciane dziecko i została przez niego zlikwidowana. Will i Claire nawiązują romans. Czy ciepła i nierozbudzona erotycznie Claire ma szansę wygrać w walce o miłość z duchem nieżyjącej piękności?
[nota wydawcy]



Nauczycielka muzyki
Janice Y. K. Lee
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie Zofia Uhrynowska-Hanasz
tytuł oryginału Piano teacher
data wydania 2010
ISBN 9788376590653
liczba stron 416
116/2015
Janice Y. K. Lee


Janice Lee urodziła się w Hong Kongu, w rodzinie koreańskiej. Mieszkała tam do piętnastego roku życia i uczyła się w szkole międzynarodowej. Potem wyjechał do szkoły z internatem w New Hampshire w USA, gdzie po raz pierwszy zobaczyła zimę.

Stamtąd, przeniosła się na południe do Cambridge, MA, gdzie spędziła cztery lata w Harvardzie.
Po ukończeniu studiów na wydziale literatury angielskiej i amerykańskiej, przeniosła się ​​ do Nowego Jorku, gdzie dostała swoją pierwszą pracę jako asystent redaktora magazynu Ele.
Potem przeniosła się do magazynu Mirabella.  Następnie przeniosła się do Hong Kongu, wyszła za mąż, urodziła dzieci i wydała książkę.

Co mam dla Was przeczytać?

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Wyzwanie "w oryginale"!

W oryginale
Postanowiłam podszlifować swój angielski, dlatego pomyślałam o wyzwaniu na 2016 rok pt. Czytamy książki w oryginale. 

Czyli: Czytamy książki w obcym języku.

Ile? 4 w roku (jedną na kwartał) - można więcej :)

Jakie? Mogą być broszurkowe z ćwiczeniami, opracowane na każdy poziom od starter począwszy.

Języki? Wszystkie. I nawet można każdą książkę przeczytać w innym języku :)

Opinie: Kilka słów o książce, albo o fabule, albo ocena stopnia trudności, zrobionych postępów lub przygotowania publikacji dla osób uczących się (poza tymi, którzy czytają biegle, czego im zazdroszczę, bo biegli w czytaniu mogą napisać opinię o treści i to nawet w języku oryginału :)

Gdzie wrzucać linki? Tutaj :)

Zapraszam! (przecież sama nie będę się wygłupiać ;))


sobota, 19 grudnia 2015

Biblioteczka wykształciucha czyli o klęsce urodzaju

Kiedyś każdy szanujący się inteligencki dom mógł poszczycić się porządną biblioteczką.  Książki nie tylko się miało, ale i czytało, szperało w słownikach i encyklopediach. Książki kupowało się rzadko, bo nie wydawano dobrej literatury w ilościach hurtowych. Zresztą dobra literatura nigdy nie występuje w ilościach hurtowych, według zasady, że albo ilość, albo jakość. Czytadeł było znacznie mniej na rynku niż obecnie.

Kwartet Aleksandryjski Durrella z 1972 roku, komplet  za 260zł
Wiele książek to były tanie, kieszonkowe wydania, jak raz na uczniowską czy studencką kieszeń, ale były też wydania ekskluzywne, które miały stanowić ozdobę półki. Obecne czasy nauczyły nas, że książka to towar, a jej wartość zależy od tego ile ktoś jest gotów za nią zapłacić. Bywają rzadkie, niewznawiane rarytasy, które niemal rozpadają się w rękach, a chodzą na aukcjach za nieprawdopodobne kwoty. Przykładem są zaprezentowane przeze mnie egzemplarze Kwartetu Aleksandryjskiego Lawrence'a Durrella z roku 1972. Rzecz dziwna, bo najdroższy jest pierwszy tom, "Justyna".

Kwartet za 199,99zł
"Justyna", L. Durrell, 1972r. 70zł



















Natomiast trzeci tom, "Baltazar", z roku 1972 można spotkać za 12 zł, zaś wydanie Czytelnika z serii Nike za 50-60zł. 

"Baltazar", 12 zł
"Baltazar", 49-56 zł



















Fenomen Kwartetu nie dotyczy powieści innych autorów. Wielu starych książek, nawet znajdujących się w lepszym stanie, nikt nie kupi bodaj za grosze. Mało tego! Nikt ich nie weźmie nawet za darmo! A i Kwartet z lat '70 czy '90 przestanie osiągać tak zawrotne ceny, gdy jakieś wydawnictwo go wznowi. Wydany niedawno Kwintet Awinioński tegoż autora można kupić już za 50zł. Cały.

Kwintet Awinioński L. Durrella, 50zł komplet
Ponieważ inteligenci stali się wykształciuchami, a książka towarem szeroko dostępnym, możliwym do zdobycia w promocji, na wyprzedaży, za grosze, nawet za darmensa, informacje zaś, które żmudnie wyszukiwaliśmy w słownikach czy encyklopediach znajdujemy jednym kliknięciem hasła w wyszukiwarkę, idea biblioteczki zmienia oblicze, znaczenie i sens. Książka stała się towarem, który się używa i wyrzuca tak, jak wiele innych rzeczy. Już dawno przestała być lokatą kapitału (nie mówimy o kapitale intelektualnym).

Do przemyśleń skłonił mnie post na zaprzyjaźnionym blogu Monotemy pt. 52 tygodnie czytania . Włączyłam się do komentowania wpisu. Dyskusja zbiegła się z pytaniem, który mój znajomy zadał mi na czacie o to, jaki czytnik ebooków najlepiej kupić (ponieważ wie, że takowy posiadam, zatem mogę opowiedzieć mu coś z praktyki użytkownika).

regał Decoria
Czy posiadanie czytnika uchroniło mnie od kompulsywnego kupowania książek? Zbliża się koniec roku, zatem podsumowałam tegoroczne wydatki na książki. Nie licząc wymian na fincie nabyłam za pieniądze około 60 książek, średnio jedna kosztowała mnie ok.30 złotych. Kupa kasy!
Przeczytałam z nich 13. To nawet nie jest 1/4. 
Co zatem czytałam oprócz nich? Książki zeszłoroczne i pożyczone.
Co zrobię z tymi, które kupiłam w tym roku?
Kiedyś wreszcie przeczytam. 
A co z nowymi pokusami? Przecież nie powinnam przez trzy lata kupić ani jednej książki, dopóki nie przeczytam tych, które mam!

Czy gromadzenie książek jest czymś lepszym od gromadzenia sukienek lub torebek? Nie mam pojęcia. I czy w czasach, gdy książki są dostępne na jedno kliknięcie w e-księgarni broni się wielki księgozbiór pełen starych woluminów? 
Jasne, widok półek pełnych ukochanych dzieł jest kojący, znam to i mam takie regały. Ale wiele książek, które posiadam to nie są cenne tomy, woluminy o wartości antykwarycznej, a i czytać je ciężko z powodu małej czcionki, gęstego druku, żółtego papieru etc. 

przykład aranżacji wnętrza z ksiązkami
Może idea biblioteczki współczesnego miłośnika książek to regał z tymi ukochanymi powieściami, do których się wraca, które mają swoją historię, dedykację, albo jest sto innych powodów dla których chcemy się z nimi codziennie witać, a pozostałe powinniśmy uwolnić, puścić w obieg, oddać, sprzedać, wymienić, zrobić z nimi cokolwiek, ale nie gromadzić, nie zagracać się, bo granica pomiędzy wartościowym księgozbiorem, a stosem makulatury stała się ogromnie płynna? 
Może w takim razie, skoro książka jako przedmiot traci na wartości, gdy tylko dostaniemy do ręki paragon,  powinniśmy się, jak we wszystkim, skupić na obniżeniu kosztów? Przecież żeby napić się piwa, nie kupujemy całego browaru, prawda? 
Wiem, znam stan zasobów w wypożyczalniach. Myślę o czymś pośrednim, o wypożyczalni, w której zasoby są ogromne (aczkolwiek nie wszystkie wydawnictwa z nią współpracują), a opłata za nielimitowane korzystanie to 1/5 tego, co wydałam w tym roku na papierowe tomy. 
A może powinnam wziąć udział w wyzwaniu (ktoś wie o takim?), kto przeczyta najwięcej książek w stosunku do zakupionych (czyli przeczyta pożyczone, zaległe, wydobyte skądś, albo przeczyta po kawałku w księgarni :)), byle mu koszt jednostkowy wyszedł jak najniższy?
Ktoś ma jakiś pomysł?
Na przykład kupię książki za 100 złotych, sprzedam książki z biblioteczki np. na allegro za 40 złotych, a przeczytam łącznie 120 książek, które mam w domu, pożyczyłam od znajomych, z biblioteki,  otrzymałam w prezencie, wymieniłam na fincie za te, które wystawiłam etc. to dzielę wydane 60 zł (nie ma znaczenia, czy zakupione książki przeczytałam, czy nie) na 120 i wychodzi mi 50 groszy za sztukę. Kto czyta taniej? :)

114/2015

piątek, 18 grudnia 2015

O mężczyznach - cytaty Agathy cz. 6

młoda Agatha
"Teraz, kiedy zaczynałam życie od nowa, należało podliczyć przyjaciół [Agatha była w trakcie rozwodu]. Ostatnie przejścia stały się czymś w rodzaju probierza. Do spółki z Carlo wymyśliłyśmy dwa ordery: Order Szczura i Order Wiernego Psa. (...) Szczurów było niewiele, trafiały się natomiast dość nieoczekiwane: ludzie, których uważało się za prawdziwych przyjaciół, którzy jednak pośpiesznie odcinali się osoby owianej nie tą co trzeba sławą. (...) Na Order Wiernego Psa zasłużyło wcale sporo panów. Chyba większość kobiet spotyka na swej drodze jakiegoś oddanego Dobbina; ten mój, zaiste wzruszający, przybył galopem. Przysyłał kolosalne bukiety kwiatów, pisał listy, a w końcu się oświadczył. (...) Jakkolwiek poruszona, bynajmniej nie marzyłam o zamążpójściu, nigdy też nie darzyłam tego pana aż tak gorącym uczuciem. Był dobrym "serdecznym przyjacielem", i tyle. Miło wiedzieć, że komuś zależy, ale to głupota wychodzić za mąż na pocieszenie, tylko po to, by mieć się komu wypłakać na ramieniu. 
A zresztą nie szukałam pocieszenia. Małżeństwo mnie przerażało. Zdałam sobie sprawę z tego - jak prędzej czy później zdaje sobie sprawę mnóstwo kobiet - że jedyna osoba, która potrafi zranić naprawdę do żywego, to mąż. Z nikim innym się nie jest równie blisko. Na nikim aż tak się nie polega w codziennych sprawach, w uczuciach, w całej materii związku. Już nigdy, postanowiłam, nie wydam się na niczyją łaskę. 
Dziwiło mnie natomiast, ilu panów ruszyło w zaloty, ledwie się znalazłam w cokolwiek dwuznacznej sytuacji kobiety samotnej czy zgoła rozwódki. (...) Z początku nie mogłam się zdecydować, czy takie atencje mnie cieszą, czy irytują. W sumie raczej cieszyły. Nigdy nie jesteśmy za starzy na to, by nas obrażać." [s. 369-370]
[Po oświadczynach Maxa Mallowana] "Jak ja się męczyłam przez następne tygodnie! Byłam taka zgnębiona, taka niepewna, taka zdezorientowana. Najpierw zdecydowałam, że małżeństwo absolutnie nie wchodzi w grę, że przede wszystkim muszę się chronić - chronić przed bólem, już nigdy nie dać się skrzywdzić, że nie ma nic głupszego, niż związek z mężczyzną o całe lata młodszym; (...) że właściwie dobrze mi się żyje samej." [s. 374]
"(...) otrzymałam od Rosalind [córka] istotną poradę w kwestiach małżeńskich:
— Czy wiesz, że po ślubie będziesz musiała spać z Maxem w jednym łóżku?
— Wiem — przyznałam.
— Rzeczywiście, niby powinnaś wiedzieć, przecież byłaś żoną tatusia, ale tak sobie pomyślałam, może akurat to ci nie przyszło do głowy?" [s. 378]

Autobiografia [Agata Christie]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 Jakże mocno życie zweryfikowało poglądy Agathy w tej sprawie, w porównaniu z tym, co głosiła jako młoda osoba (Wpis: O kobietach - cytaty Agaty cz. 5).

Autobiografia
Tłumaczenie Konikowska Magdalena, Lechowska Teresa
tytuł oryginału An Autobiography
data wydania 22 września 2010
ISBN 978-83-245-8956-2
liczba stron 480
113/2015
 


Cytaty Agaty na moim blogu:

1.  Remedium na finansowe kłopoty - cytaty Agaty cz. 1 (Autobiografia)
2.  Pasja kolekcjonerska - cytaty Agaty cz. 2 (Autobiografia)
3.  "Psie cechy" Agathy - cytaty Agaty cz. 3 (Autobiografia)
4.  O pracy - cytaty Agaty cz. 4 (Autobiografia)
5.  O kobietach - cytaty Agaty cz. 5 (Autobiografia) [15.12.2015]
6.  O mężczyznach  - cytaty Agaty cz. 6 (Autobiografia) [26.12.2015]
7. O zarabianiu na książkach  - cytaty Agaty cz. 7 (Autobiografia)  [29.12.2015]
8.  Agata sama o sobie - cytaty Agathy cz. 8 (Autobiografia) [27.01.2016]
Dalszych wpisów - cytatów szukajcie w zakładce  Na tropie Agathy (Christie)

czwartek, 17 grudnia 2015

Kochając syna - Lisa Genova

Pamiętaj, czego się nauczyłaś i znów się zakochaj.
Znajdź kogoś do pokochania i obdarz go bezwarunkową miłością.
Po to właśnie istniejemy.

Jak to jest kiedy synek nigdy nie patrzy Ci w oczy? Jeśli nie przytula się tak jak inne dzieci, i nieprzytomnie krzyczy, kiedy chcesz aby już wracał do domu i zszedł z huśtawki? Jak to jest kiedy tracisz dziecko?
Jak to jest kiedy kochany mąż odchodzi do innej kobiety? Jak to jest, kiedy gubisz gdzieś po drodze, między śniadaniem a odbieraniem dzieci ze szkoły, swoje marzenia?
Jak to się dzieje? Dlaczego? Po co?

Dwie kobiety, różne problemy, wielka samotność. Wyspa Nantucket smagana wiatrem, zapomniana. W tym surowym krajobrazie obie stawiają czoło swoim demonom. Los sprawia, że się spotkają, ich przyjaźń zdarza się jak bezcenny dar.
Dzięki sobie nawzajem, trochę przypadkiem, poznają odpowiedzi na stawiane nieprzerwanie pytania.
Niesamowita, wzruszająca i mądra powieść. O tym, czym jest autyzm, o samotności i odnajdywaniu sensu w życiu.
Na końcu świata, na skraju wytrzymałości, mimo wszystko.
[nota wydawcy]


Kochając syna
Lisa Genova
Wydawnictwo: Filia
tłumaczenie Joanna Dziubińska
tytuł oryginału Love Anthony
data wydania 8 października 2014
ISBN 9788379880539
liczba stron 436
112/2015

Co mam dla Was przeczytać?

środa, 16 grudnia 2015

O kobietach - cytaty Agaty cz. 5

Agatha (w środku) na lekcji tańca
"Sytuacja  kobiety z biegiem czasu zdecydowanie się pogorszyła. My, kobiety, zachowujemy się jak frajerki. Domagałyśmy się, żeby pozwolono nam jak mężczyznom pracować. Mężczyźni, nie w ciemię bici, odnieśli się życzliwie do takiego pomysłu. Po co utrzymywać żonę? Co może być złego w tym,j że żona utrzymuje się sama? Ona chce robić. Niech więc to robi, na Boga!

Autobiografia [Agata Christie]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 
Agatha (w środku) z kuzynką Flo i babką
Wydaje się smutne, że uplasowawszy się tak mądrze na pozycji "słabszej płci", upodobniłyśmy się teraz, z grubsza biorąc, do kobiet z prymitywnych plemion, które dzień cały pracują na polu, wiele mil przemierzają w poszukiwaniu opału, podczas wędrówek dźwigają na głowach wszystkie garnki i sprzęty domowe, a wspaniale odziany i przyozdobiony mężczyzna rwie do przodu nieobciążony niczym, prócz śmiercionośnego oręża służącego do obrony jego kobiet.
Powinnyście się uczyć od kobiet z epoki wiktoriańskiej, one potrafiły ustawić swoich mężczyzn tak, jak chciały. Uznały się za istoty delikatne, kruche, wrażliwe, wymagające nieustannej opieki i hołubienia. Czy pędziły żałosne, służalcze życie, były ciemiężone i gnębione? Nie jako takie je pamiętam. Kiedy wracam myślą w przeszłość, wszystkie znajome moich babek wydają mi się niezwykle pogodne i niemal zawsze umiejące postawić na swoim. Były to osoby twarde, uparte i wybitnie oczytane, jak również wykształcone."
[s.120]

Autobiografia
Tłumaczenie Konikowska Magdalena, Lechowska Teresa
tytuł oryginału An Autobiography
data wydania 22 września 2010
ISBN 978-83-245-8956-2
liczba stron 480
111/2015





Cytaty Agaty na moim blogu:

1.  Remedium na finansowe kłopoty - cytaty Agaty cz. 1 (Autobiografia)
2.  Pasja kolekcjonerska - cytaty Agaty cz. 2 (Autobiografia)
3.  "Psie cechy" Agathy - cytaty Agaty cz. 3 (Autobiografia)
4.  O pracy - cytaty Agaty cz. 4 (Autobiografia)
5.  O kobietach - cytaty Agaty cz. 5 (Autobiografia) [15.12.2015]
6.  O mężczyznach  - cytaty Agaty cz. 6 (Autobiografia) [26.12.2015]
7. O zarabianiu na książkach  - cytaty Agaty cz. 7 (Autobiografia)  [29.12.2015]
8.  Agata sama o sobie - cytaty Agathy cz. 8 (Autobiografia) [27.01.2016]
Dalszych wpisów - cytatów szukajcie w zakładce  Na tropie Agathy (Christie)