środa, 12 sierpnia 2015

George Sand i Fryderyk Chopin na Majorce

Fryderyk Chopin - popiersie w muzeum Valldemossa


Miasteczko Valldemossa leży około 17 km od stolicy Majorki, Palmy, w dolinie Serra Tramuntana. Otoczone jest gajami oliwnymi i migdałowymi. 



Królewska Kartuzja pod wezwaniem Jezusa z Nazaretu to klasztor, który 1399 r. przekazano kartuzom z Tarragony.  Stanowił go kompleks budynków pałacowych, zmarłego bezpotomnie 75 lat wcześniej,  króla Sancha. Kartuzi rozbudowali to miejsce i przystosowali do użytku zgodnie z wymogami reguły zakonnej. Klasztor został zsekularyzowany w 1836 r.

Widok na Valldemossę
Cele klasztorne wykupili prywatni ludzie. Do takiego miejsca, na zasadzie (chyba) podnajmu, pewnej zimy z 1838 na 1839 rok, przybyli George Sand z dwójką dzieci i Fryderyk Chopin. Przypłynęli statkiem przewożącym... świnie, gdyż transportu osobowego, jeszcze wtedy w tamtym rejonie nie było.
Zima była wyjątkowo deszczowa, co źle wpływało na płuca Chopina, pianino zaginęło podczas transportu i dotarło z opóźnieniem, miejscowi ludzie nie akceptowali pary, żyjącej w nieformalnym związku.
Pomimo tego, George Sand opisała ich pobyt w książce "Zima na Majorce", a Chopin skomponował m. in. Preludium Deszczowe
W dawnym klasztorze obecnie jest muzeum poświęcone sławnej parze, w sali koncertowej odbywają się dla turystów koncerty, grane jest przede wszystkim Preludium Deszczowe oraz sierpniowe "Festiwale Chopinowskie w Valldemossie".


Valldemosa na Majorce - lokalizacja
W dawnych pomieszczeniach klasztornych można dzisiaj oglądać:
  • aptekę ze zbiorem starych naczyń i przyrządów (tutaj również sklepik z pamiątkami i książkami George Sand), - zdjęcia poniżej
  • rekonstrukcję dawnej, prostej celi klasztornej, m.in. z trumną w której zawsze sypiali zakonnicy,
  • zbiór eksponatów sztuki sakralnej, ksiąg oraz dokumentów historycznych zakonu,
  • kolekcję lokalnie wyrabianej ceramiki zdobionej charakterystycznymi niebieskimi malunkami,
  • pamiątki związane z pobytem w Valldemossie Fryderyka Chopina i George Sand (zakaz fotografowania).
21 września 1998 r. królowa Hiszpanii Zofia i żona prezydenta RP Jolanta Kwaśniewska odsłoniły popiersie Fryderyka Chopina dłuta Zofii Wolskiej, upamiętniające pobyt kompozytora w Valldemossie.


klasztor

Patio przed wejściem do klasztoru

Plakat i wejście do muzeum

Tablica nad wejściem do muzeum

Koncert muzyki Fryderyka Chopina


Taras należący do cel Sand i Chopina

Na tarasie, który należał do cel Sand i Chopina

Widok z tarasu

Tablica pamiątkowa

Zima na Majorce - George Sand, w wielu językach

Preludia ukończone podczas pobytu na Majorce

Pamiątkowe magnesy

Po polsku i po rosyjsku także!

popiersie Chopina

Apteka prowadzona przez zakon benedyktynów, czynna była jeszcze około 1930 roku.

kasetka na proszki
Wnętrze apteki

apteczne surowce

apteczne utensylia
 77/2015
 

14 komentarzy:

  1. Piękne miejsce i interesujące zdjęcia! Temat mnie niesamowicie przyciągnął, bo sama głęboko rozmyślam nad Majorką, ale poza sezonem rowerowo, bo inaczej temperatury by mnie pokonały. Zaczynam "zbierać" miejsca tamtejsze do odwiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sezon trwa od kwietnia do początku września. Potem wszystko jest zamykane, pada deszcz, może nie jakoś ulewnie, ale nie ma czego tam szukać. Ludzie raczej przyjeżdżają na wypoczynek, nurkowanie i sporty wodne. Rower, faktycznie w maju albo we wrześniu, bo teraz, to można odparować z asfaltu razem z trampkami :)

      Usuń
    2. Właśnie z tym rowerem to jest różnie. Moja koleżanka od jakiegoś już czasu lata z rowerem na Majorkę w przedziwnych miesiącach typu styczeń-luty i bardzo sobie chwali, bo wtedy temperatura wynosi ok. 18-20 stopni. Da się na spokojnie pedałować i zwiedzać bez ukropu. Aż sama byłam w szoku słysząc jej relacje...

      Usuń
    3. Zaskoczyłaś mnie! Czyli letnie upały są dla mieszkańców Majorki tak samo uciążliwe (bo są, jeśli się nie uprawia plażingu tylko pracuje) jak dla nas zima? A ich zima to jak nasze lato?
      A jak owa koleżanka radzi sobie z zakwaterowaniem? Rezydentka (byłam na wczasach dla fum miejskich) mówiła, że od października do kwietnia wszystko jest zamknięte na głucho. Zwiedzanie w takich warunkach (18-20 stopni) to czysta przyjemność, ale chyba tylko we własnym zakresie, rower właśnie (dla tych, którzy praktykują) albo samochód.

      Usuń
    4. Właśnie najbardziej fascynowały mnie te ichniejsze zimy, które są u nas jak lato, bo już byłam gotowa sądzić, że koleżance w głowie się poprzewracało. Taszczenie roweru samochodem do Berlina celem zapakowania go ze sobą do samolotu... I właśnie wtedy spokojnie wszystko można zwiedzać, rowerkiem, bez dzikich tłumów turystów, w optymalnej dla nas temperaturze.

      Z zakwaterowaniem sprawa wygląda tak, że owa koleżanka ma znajomych posiadających tam mieszkanko własnościowe, więc korzysta z ich uprzejmości i gościnności, co upraszcza sprawę, gdyż wierzę na słowo, iż poza sezonem wszystko inne może być głucho pozamykane :(

      Usuń
    5. Teraz poczułam się jak niedźwiedź polarny, skoro do zwiedzania Majorki pasowałaby mi tamtejsza zima :)
      Jeśli jednak przyjmiemy, że turyści jeżdżą tam w celach plażowych oraz uprawiania sportów wodnych lub nurkowania, to zimą nikogo tam nie będzie (a zobaczyliby jakie potrafią być lata w Polsce ;)), zatem na pewno wiele (być może nie wszystkie) wakacyjnych baz noclegowych jest zamkniętych.

      Usuń
  2. Rozumiem, że jesteś szczęściarą, która ujrzała te skarby na własne oczy! Pamiętam, że byłam pod dużym wrażeniem filmu "Chopin. Pragnienie miłości". Chociaż też towarzyszył mi niedosyt... Od razu sięgnęłam po dramat Iwaszkiewicza "Lato w Nohant", który mnie zachwycił totalnie. Chciałabym kiedyś odwiedzić klasztor i wysłuchać koncertu w Valldemossie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, dlatego prezentuję tę ciekawostkę, innym ku natchnieniu :) Niestety polskie wycieczki mają dużą gęstość wydarzeń na jednostkę czasu, co nie pozwala zatrzymać się dłużej nad czymś interesującym. Na przykład nie miałam chwili, żeby dopytać w sklepiku o książkę ze zdjęciami cel, w których mieszkali George i Fryderyk ( tam zdjęć nie wolno było robić). Nie było w planie obejrzenia pozostałych, zabytkowych wnętrz klasztoru.
    Zbyt długo wahałam się nad kupnem "Zimy na Majorce", pobiegłam gonić grupę ( ostatecznie dzwoniłam do przewodniczki z pytaniem, gdzie poszli, a książki nie kupiłam i bardzo tego żałuję).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że programy wycieczek układane są w taki denerwujący sposób, by turyści zmuszeni byli deptać sobie po ozorach... Już się przyzwyczaiłam, że jeśli coś mi wpadnie w oko, to decyzja musi zapaść szybko, bo często szansa jest tylko jedna. Myślę, że klasztor w Valdemossie wymagałby zwiedzania indywidualnego... Może kiedyś mi się uda. To byłoby coś:) Lepsze od zobaczenia balkonu Romea i Julii, bo to "nasza" historia...

      Usuń
    2. Zawsze długo podejmowałam decyzje, nie znaczy to, że słuszne, a z wiekiem mi się pogłębia :)
      "Deptać sobie po ozorach...." - dobre! :)

      Usuń
  4. Pięknie nam się te szlaki chopinowskie ułożyły. Z ta różnicą, że Ty byłaś "nieco" dalej... :)
    Pamiętam deszczową Majorkę z filmu Antczaka. To miejsce, które bardzo chciałabym odwiedzić, ale te temperatury!
    Na razie podziwiam Twój szlak i zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dyskusji pod tym postem wynika, że w styczniu i lutym temperatury są bardzo przyjemne dla turystyki. Jednakże trzeba się liczyć także z deszczem. Zazwyczaj nie ma dużych opadów na Majorce, ale w czasie pobytu Szopena w Valldemossie wyjątkowo lało.
      Latem, temperatury są straszliwe! To cud, że nie wyparowałam zostawiając na chodniku wyłącznie sandały :)

      Usuń
  5. Fantastyczny wypad tym razem zrobiłaś...

    OdpowiedzUsuń