poniedziałek, 6 lipca 2015

Nie zadzieraj z Molly Murphy!

Molly Murphy, imigrantka z Irlandii, ma rude włosy i charakterek, dzięki któremu co rusz pakuje się w kłopoty. Mieszka w Nowym Jorku, z trudem wiąże koniec z końcem i usiłuje zostać detektywem. Nie słucha nikogo, kto stara się jej wytłumaczyć, że nie jest to zajęcie dla kobiet.
Podczas upalnego lata na przełomie XIX i XX wieku, Molly zostaje zaangażowana przez kapitana nowojorskiej policji Daniela Sullivana do wyjaśnienia sprawy sióstr Sorensen. Otóż pod koniec dziewiętnastego wieku w Europie oraz Ameryce Północnej bardzo popularny był ruch spirytualistyczny. Ludzie chętnie uczestniczyli w seansach, gdzie mieli możliwość „rozmawiać” ze swoimi zmarłymi krewnymi. Policja podejrzewając mistyfikację postanawia przyłapać oszustki, panny Elly i Emily Sorensen, na gorącym uczynku. W tym celu potrzebna jest osoba nieznana w towarzyskich kręgach amerykańskich polityków, która udając irlandzką kuzynkę senatora Flynna, odkryje prawdę.
Akurat słynne spirytualistki goszczą w posiadłości senatora, nad rzeką Hudson. Rodzina, kilka lat wcześniej przeżyła tragedię, gdyż porwano syna senatora Flynna dla okupu. Sprawcę zastrzelono, ale dziecka nigdy nie odnaleziono. Molly jednak nie wolno zajmować się starą, zamkniętą sprawą, jej celem jest ujawnienie oszustwa sióstr.
Jak prosta dziewczyna z Irlandii poradzi sobie w tak zwanym „dobrym towarzystwie”? 
Czy wykona powierzone jej zadanie?

Rezolutna Molly natychmiast zyskuje sympatię większości mieszkańców Adare i zaczyna wtykać nos we wszystko, co się tam dzieje. Razem z bohaterką poznajemy tajemnice i sekrety mieszkańców oraz ich sąsiadów, nie zawsze czyste intencje i wzajemne powiązania. Uczestniczymy w seansach spirytystycznych, podczas których przemawiają zmarli, pojawiają się duchy oraz ektoplazma. Współczujemy Molly, gdy musi ściskać się gorsetem, co powoduje, że pierwszy raz w życiu zemdlała i nie może porządnie się najeść, ale dzięki sprytowi, wychodzi cało z wielu sytuacji.

Powieść napisana jest lekko i z wdziękiem, nie brakuje w niej elementów humorystycznych, jak choćby refleksja Molly na zachowanie się towarzystwa, które dowiedziało się o czyjejś śmierci: „Nikt się nie przeżegnał, co mogło oznaczać, że w grupie byli sami protestanci. Nikt nie płakał i nie lamentował, więc uznałam, że wśród zgromadzonych nie ma żadnych Irlandczyków.”[1]

„Pieniądze to nie wszystko” to czwarty tom z cyklu „Molly Murphy”, w którym nieustraszona i przebojowa Irlandka, usiłuje żyć po swojemu, stając nieświadomie po stronie sufrażystek. Jest to sprawnie napisany kryminał retro, który przyniósł sławę autorce, a dla czytelnika doskonała, wciągająca lektura.

Polecam z prawdziwą przyjemnością! 


----
[1] „Pieniądze to nie wszystko”, Bowen Rhys, tłumaczenie Orłoś-Supeł Joanna, Oficyna Literacka Nor sur Blanc 2015, s. 392


Quin-Harkin Janet (pseud. Bowen Rhys)
Rhys Bowen, właściwie Janet Quin-Harkin urodziła się w 1941 roku w Bath w Anglii, a obecnie mieszka w San Francisco. Zanim w latach dziewięćdziesiątych rozpoczęła przygodę pisarską, pracowała dla BBC i Australian TV. Dała się poznać serią powieści o przygodach konstabla Evana Evansa, ale dopiero cykl o śledztwach Molly Murphy ugruntował jej pozycję jako mistrzyni kryminału w stylu retro.[źródło]







Pieniądze to nie wszystko
Rhys Bowen
Cykl:
Molly Murphy (tom 4)
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Tłumaczenie  Joanna Orłoś-Supeł
tytuł oryginału In Like Flynn
data wydania 11 czerwca 2015
ISBN  9788373925410
liczba stron 456
62/2015
http://www.noir.pl/
Oficyna Literacka Noir sur Blanc


6 komentarzy:

  1. Przyznam, że nie słyszałam o tej książce. Ale skoro nie brakuje w niej humoru, to jestem jak najbardziej na tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest napisana lekkim piórem, a główna bohaterka to niezły numer. W jej towarzystwie nie sposób się nudzić :)
      Zamówiłam sobie z finty pierwszy tom. Lepiej czytać po kolei, bo losy Molly są bardzo ważne i pewne zdarzenia w dalszych tomach nawiązują do wcześniejszych, wywołując duże zaskoczenie, jeśli się je zna. Poza tym bohaterka "rozwija" się w swoim "fachu".
      Mam nadzieję, że wydane zostaną po polsku wszystkie tomy o Molly, a jest ich kilkanaście! :) Ten jest czwarty.

      Usuń
  2. To ja jeszcze podpytam tutaj... Z Twojego opisu odrobinę mi panna Molly przypomina pewną wiekową bohaterkę królowej kryminału (wiadomo_kogo). Czy według Ciebie można robić takie porównania? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie! Po pierwsze Molly jest młoda i niedoświadczona, raczej kąpana w gorącej wodzie niż mądra :) Bardziej przypomina mi bohaterkę książki "Małgorzata idzie na wojnę" (Lubawski Wojciech, Natkaniec Tomasz). Widziałam porównanie z Anią z Zielonego Wzgórza, chyba trafniejsze :)
      Jest to zdecydowanie literatura leżaczkowa :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Aj, napisałam i zniknęłam, bo mi się nazwiska obu panien pomyliły. A pisałam, że Ania z Zielonego Wzgórza też brzmi zachęcająco. A panna Marple chyba zawsze była stara chociaż zadzierzystości niejedna młoda mogłaby jej pozazdrościć. ;)

    OdpowiedzUsuń