poniedziałek, 8 czerwca 2015

Czeskie legendy o Karkonoszu

Legendy o Karkonoszu i z Karkonoszy można czytać dzieciakom co wieczór, a będą siedziały z rozdziawionymi buziami i domagały się więcej. Bo czyż nie podziała na wyobraźnię dziecka komoda, w której  Karkonosz przechowuje pogodę? Komoda ma dziewięć szuflad, a w nich "Majowy deszczyk", "Wielki grzmot", "Chlupot jak z cebra", "Śnieg", "Zawieruchy", "Gradobicie", a dalej jeszcze "Mgła jak mleko", "Mgła jak śmietana" i "Mgła jak ser". Do tego wietrzne konie, białogrzywe, które ganiają po firmamencie białe baranki i czarnogrzywe, burzowe.
Kto się po Karkonoszach nachodził, to wie o czym piszę.

A kiedy Duch Gór sobie  karkonoszował, to miał różne przygody. A to Panu z Trautenberku echo sprzedawał, a to z Kubową żur gotował a z Kubą piekł placek grzybowy (houbovec), z Antkiem piekł świąteczną chałkę, a jak szewc paradny but Karkonosza naprawiał, to żeby go wypastować musiał drabinę od strażaków pożyczyć "Postawił buta, stał ci on jak wieża widokowa na Żalym, oparł o niego drabinę i właził ze szczotką i pastą to w górę, to w dół i tak oto tego buciora polerował i nabłyszczał."[70] A raz się do królestwa Karkonosza Baba Jaga wprowadziła i wybudowała chatkę z piernika. Do zaczynu dodała dziewięć różnych przypraw i wypiekała pierniki przy blasku księżyca.

Pán hor - Krakonoš - kadr z filmu z 1974 roku

Pohádky o Krakonošovi

Bajka Jak się Karkonosz z rogatym mocował opowiada jak raz z lisiej dziury wylazł Czort, by łowić grzeszne ludzkie dusze.
"Przykucnął [Czort] w jeżynach przy miedzy i patrzy. Kuba z Kubową w polu, Kuba kosi a Kubowa zagrabia, Kuba co chwila dzwoni kosą a Kubowa za niego przeklina, by nie musiał wyjmować fajki z gęby.
— Przeklęte życie, owies ma ziarno marne a w dodatku jeszcze zniszczymy sobie kosę! Już teraz ma zębiska niczym krokodyl, paskudztwo pokraczne!
— Klną przy pracy z darem bożym — cieszył się Czort. — Każde grzeszne słowo liczy się więc za dwa!
Nastawił otwarty worek pod wiatr, by wszystkie grzeszne słowa mu tam powpadały, podparł otwór w worku badylem, potem zawiesiwszy się na pazurze w ciernistych krzakach wiercił palcem we włochatym pępku i nie mógł sobie nachwalić, jakie to wygodne życie go tu czeka."[74]

Krkonošské pohádky
Nauczył Karkonosz ludzi szkło wytapiać i robić szklane perełki, pomagał tkaczom, rozprawiał się z rozbójnikami i chodził w przebraniu do ludzkich chałup, żeby posłuchać jak im się żyje. Pracowitym pomagał, a tych, którzy bogacili się na krzywdzie innych, karał. 

Duch Gór mieszkał w Karkonoszach od zawsze, chociaż mu się ludzie zamieszkujący jego krainę zmieniali. Kiedy po drugiej wojnie światowej przybyli w Karkonosze Polacy, nie mieli o jego istnieniu pojęcia. Odkrywali go powoli, nie był to czas, żeby zawracać sobie głowę magicznym stworem, na dodatek obcego pochodzenia. Bo tak go początkowo postrzegano.
Jednak gór nie można nie kochać. A jak już kochać to ze wszystkim, z zamieszkującymi go duchami, demonami i strachami włącznie. I tak oto Duch Gór powoli zaprzyjaźnił się z Polakami, a może oni z nim, nie wiadomo.
W poszukiwaniu natury Ducha sięgnięto do literatury spisanej przez tych, którzy mieszkali tu wcześniej. I tak poznano Rübezahla, złośliwego i przewrotnego władcę z "Księgi Ducha Gór" Carla Hauptmanna (nie jest to książka skierowana do najmłodszych czytelników, ale jej walor poznawczy jest nie do przecenienia - moja opinia Księgi jest TUTAJ, notka odnośnie trzeciego, uzupełnionego wydania TUTAJ, relacja ze spotkania z tłumaczami, z okazji trzeciego wydania, w 100 rocznice pierwszego, niemieckiego wydania jest TUTAJ).

Krakonošovo čarobejlí


Baśń, legenda, klechda, wypływa z prosto z duszy ludzi, którzy ją opowiadają. Uczy patrzeć na świat i ustala zasady.  O ile niemiecki Rübezahl uosabia poczucie humoru Niemców, jest mroczny i rządzi twardą rękę, to czeski Karkonoš, także ludowy i swojski, jest całkiem inny. 
Czeski Duch Gór jest rumcajsowy. 
Owszem, stoi na straży lasów, gór i ich skarbów, ale daje się na przykład Kubowej żonie wodzić za nos. Serce ma bardziej miękkie od Rübezahla i choć mu nie w smak było początkowo, że ludzie mu się w królestwie zalęgli, to dba o nich, skoro już są. 
Karkonoš bywa też bardziej roztrzepany, niż złośliwy, bo jak inaczej nazwać sytuację, gdy się otoczy śnieżnymi chmurami, żeby go nikt nie podglądał, a potem śpi przez tydzień? A śnieg sypie, i sypie, i sypie....

Pohádky z Krkonoš

Wydana w Polsce książka zawiera w sobie dwa zbiory podań: Legendy o Karkonoszu (Pohádky o Krakonošovi) i Legendy z Karkonoszy (Pohádky z Krkonoš). Mądre w przesłaniu, ciepłe i trafiające do wyobraźni dziecka bajki, bawią i jednocześnie stanowią skarbnicę wiedzy o historii Karkonoszy.
Aż szkoda, że książka nie była dostępna w wolnej sprzedaży (projekt UE) i teraz można ją przeczytać jedynie wypożyczając z biblioteki.
Niemniej gorąco polecam! Nie czytałam jeszcze legend, bajek czy podań z regionu Dolnego Śląska, które byłyby skierowane do dzieci i napisane tak pięknym, bajkowym językiem. I tak duchowo nam bliskie.

Legendy o Karkonoszu i z Karkonoszy
Tłumaczenie Karina Kurkova
tytuł oryginału Pohádky o Krakonošovi i Pohádky z Krkonoš
wydawnictwo Muzeum Karkonoskie
data wydania 2005 (data przybliżona)
ISBN 8389480050
liczba stron 198

Wydana pod honorowym patronatem Igora Šedo, Konsula Generalnego Republiki Czeskiej w Polsce i dofinansowana przez UE książka, powstała według pomysłu Stanisława Firszta, wówczas dyrektora Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze.

 *
W 1974 roku legendy zostały sfilmowane jako Krkonošské pohádky, na podstawie książek Marie Kubátovej scenariusz napisała Božena Šimková. 
Filmy na podstawie książek Marie Kubátovej  TUTAJ.
Krkonošské pohádky (1974) TUTAJ
*
Marie Kubátová urodziła się 8 sierpnia 1922 roku w Pradze. Tam spędziła lata dzieciństwa i młodości. Studiowała przyrodę na Uniwersytecie Karola. W 1946 roku rozpoczęła studia farmaceutyczne, które ukończyła w 1949 roku. Pracowała w aptekach w Pradze, Křincu, Vrchlabi, Špindlerovym Mlynie i w Hornim Maršově.
Od roku 1952 mieszka we Vrchlabi. Zafascynowana Karkonoszami często umieszczała je w swojej pracy literackiej.
Debiutowała w 1956 roku. Jej dorobek literacki to 55 tytułów książkowych, 5 sztuk teatralnych, programy radiowe i telewizyjne.
Zmarła 06 czerwca 2013 we Vrchlabí.[opis pochodzi z okładki książki, informacja o dacie śmierci z czeskiej wikipedii]




5 komentarzy:

  1. Piękny post o Duchu Gór, który ma wiele twarzy... Opisujesz z taką pasją, że chce się poznać od razu wszystkie wersje, i tę dla dzieci i księgę Hauptmanna. To prawda, że Polacy długo nie mieli okazji poznać Karkonosza. Pierwszy raz usłyszałam o nim ładnych parę lat temu u czeskich sąsiadów, na wycieczce w Skalnym Mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez długie lata w ogóle Duch Gór nie istniał w naszej świadomości. Jedynie w Legnicy funkcjonowała gra liczbowa Liczyrzepa, na wzór totolotka. Pomysł z Liczyrzepą nie należy do udanych i powoli, na szczęście znika.
      Obecnie i u nas zauważono komercyjną wartość tej postaci. Miejscowości turystyczne pełne są wersji kiczowatej Ducha Gór, a przecież ma on piękne, literackie oblicza, a także pięknie-bajkowe.
      Jestem bajkami Marie Kubatovej zauroczona do tego stopnia, że konieczność oddania przeczytanego egzemplarza książki do biblioteki, skłoniła mnie do zakupu na allegro własnego, po wręcz paserskiej cenie!

      Usuń
  2. A tam dzieciom! Sama chętnie bym poczytała takie perełki! Uwielbiam czeską kulturę, tak kolorową, niby po sąsiedzku, a zupełnie odmienną i zadziwiającą nas - Polaków. Jak "Legendy o Karkonoszu" to i przypomniało mi się, że jako dziecko uwielbiałam czeskie baśnie i legendy. "Straszniejsze" od naszych, bardziej surowe, bałam się ich a jednocześnie mnie fascynowały. Nawet ostatnio wykopałam z zakamarków strychu książkę z nimi, na marginesie - świetnie ilustrowaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa tych ilustracji, może pokusisz się aby tę książkę zaprezentować?
      Polskie wydanie Legend o Karkonoszu i z Karkonoszy także zawiera ilustracje, ale ich nie pokazałam, ani o nich nie wspomniałam, bo mi się nie podobały :(
      Zakładam, że to nie one są nieładne, ale ja się nie znam ;)

      Usuń
    2. Pewnie w wolnej chwili to zrobię :) Książka nazywa się "Baśnie czeskich dzieci" autorstwa Bozeny Nemcovej - autorki dosyć znanej, nawet jej wizerunek jest umieszczony na którymś z czeskich banknotów.
      A ilustracje - wiadomo, rzecz subiektywna - mi się podobają, ale może też działać sentyment z dzieciństwa.

      Usuń