sobota, 31 stycznia 2015

Co mam przeczytać w lutym?

Dzisiaj jest ostatni dzień na wybór książek do czytania dla mnie w lutym. Tytuły przeczytanych książek i linki do opinii są w zakładce WYZWANIA 2015.

Co mam dla Was przeczytać?

1) przeczytana
2) Przyjaciele - Marta Madera (książka z wymiany)
3) Kaszmirowy szal - Joanna M. Chmielewska
4) Poduszka w różowe słonie - Joanna M. Chmielewska (kupiona - Targi 2014) propozycja Melanii i Monweg.
5)  Dolina mgieł i róż - Agnieszka Krawczyk (kupiona - Targi 2014)
6) Kto wygra miliard - Vikas Swarup - propozycja nr 1 Evik oraz Magdalena Maciejewska
7) Świątynia muz -  Roberts John Maddox (wygrana w konkursie Kryminalnej Kawiarenki)
8) Kochając syna - Lisa Genova (kupiona - Targi 2014, czytałam obie poprzednie autorki, opinia o "Lewej stronie życia" TUTAJ) 

9) przeczytana
10) Demony na smyczy - Anna Onichimowska
(kupiona - Targi 2014)
11) Perełka na dnie - Hrabal  (kupiona - Targi 2014)
12) przeczytana

Swoje propozycje na dany miesiąc (tylko jedna miesięcznie) proszę wpisywać albo TUTAJ, albo pod postem z opinią o książce z poprzedniego miesiąca (np. na luty pod wpisem dotyczącym książki wybranej przez Was na styczeń).
Wpisywać propozycje można od chwili ukazania się opinii wyzwaniowej do 1 dnia miesiąca do godz. 23:59 :)
W razie "remisu" czyli równej ilości propozycji na książki z jednej kategorii czytam tę, która była zaproponowana pierwsza. 
Dlaczego to robię? Po prostu potrzebuję Waszej pomocy, żeby uporać się ze stosami nieprzeczytanych książek, które zalegają w moim domu. Jeśli się zobowiążę, to wykonam :)

Na dokładkę 10 pożyczek, które w tym roku przeczytam i oddam właścicielom.
Z tej puli także można mnie mobilizować jedną książką miesięcznie.

1) Muzeum niewinności - Orhan Pamuk
2) Historia Edgara - David Wroblewski
3) Marzenia i tajemnice - Danuta Wałęsa
4) przeczytana
5) Dziennik dla Jordana - Dana Canedy
6) Odpowiednie małżeństwo - Doris Lessing - proponuje na luty anek7
7) Prowincja pełna smaków - Katarzyna Enerlich - propozycja nr 2 na luty od Ejotka
8) Pieśń o poranku - Paullina Simons
9) Piąte dziecko -  Doris Lessing - propozycja nr 3 od Agi CM
10) Wszystkie uroki świata - Jarosław Seifert 

Co będzie, gdy nikt nie zgłosi zapotrzebowania na przeczytanie przeze mnie książki? Przeczytam sobie dowolną i wypadnie z puli :)






Oto moje 12 książek, czytelniczych wyrzutów sumienia:
 
1) Korekty - Johnatan Franzen
2) Nauczycielka muzyki - Janice Y. K. Lee
3) Prochy Angeli (inny tytuł to: Popiół i żar) - Frank McCourt - nr 3
od Moje Zaczytanie
4) I rzeczywiście -  Frank McCourt  (trzeci tom pt. "Nauczyciel" już przeczytałam) nr 3 od Moje Zaczytanie
5) Opowieści starego Kairu - Nadżib Mahfuz nr 3 od Moje Zaczytanie
6) Chet i Bernie na tropie - Spencer Quinn
7) przeczytana - propozycja nr 1 na luty Małgorzaty Zaczytanej
8) Zaczyn o Zofii i Oskarze Hansenach -  Filip Springer
9) Czytelniczka znakomita - Alan Bennet
10) Lala - Jacek Dehnel
11) przeczytana
12) Magiczne miejsce - Agnieszka Krawczyk - propozycja nr 2 od Aine.



Czas na propozycje trwa do końca 1 lutego 2015 roku do godziny 23:59

14/2015

wtorek, 27 stycznia 2015

Nie dam się oszukać Agacie

 "Nie dam się znowu oszukać Agacie Christie. Ależ tak - z pewnością dasz". Taki slogan reklamowy widniał na tylnej stronie okładek jej powieści - począwszy od najwcześniej wydanych w serii Crime Club po ostatnie.[1]

Tomik "Pułapka na myszy" zawiera tytułowe opowiadanie oparte na sztuce teatralnej oraz siedem innych opowiadań.
"Pułapka" jest to klasyk w stu procentach - dziecięcy wierszyk jako motyw przewodni, pensjonat odcięty od świata z powodu śnieżycy i ...rzecz jasna morderstwo. Kto zabił? Mógł to być każdy. Christie umiejętnie podsuwa nam kolejne tropy, aby obalić przekonanie, że zbrodni dokonała właśnie ta osoba, którą wytypowaliśmy.
Ciekawa jest też rzeczywistość, w której dzieje się akcja. Skończyła się druga wojna światowa, żywność i opał są racjonowane, ludzie powoli wracają do normalnego życia.

Pułapka na myszy [Agata Christie]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Głównymi bohaterami "Pułapki na myszy" jest młode małżeństwo Daviesów. Młodzi wzięli ślub dwa tygodnie po tym jak się poznali, niewiele o sobie wiedząc, co jest w czasach powojennych ponoć typowe. Molly odziedziczyła wielki, stary dom Monkswell Manor i oboje z mężem postanowili urządzić w nim pensjonat. "Doprawdy, Giles był bardzo zdolny. Tyle rzeczy potrafił zrobić. Wciąż odkrywała w nim nowe talenty. Mówił o sobie niewiele, więc dopiero stopniowo dowiadywała się, ile rozmaitych umiejętności posiadał. Mężczyzna, który służył w marynarce, zawsze jest "złotą rączką" - mówili ludzie."[2]
W pensjonacie pojawiają się pierwsi goście, a z prologu czytelnik wie, że Monkswell Manor jest kolejnym adresem na liście, którą znaleziono w notesie mordercy w Londynie. Mordercy, który pod nosem nuci piosenkę o trzech ślepych myszkach. 
Tymczasem Molly zachwyca się faktem, że ma własny dom, na dodatek wspaniale wyposażony, co po wojennej nie powinno  dziwić: "Jakże przyjemne są kuchnie! A tę uwielbiam. (...) Lubię kredens i talerze, i po prostu kocham to poczucie obfitości, które budzi przeogromna kuchnia węglowa - chociaż, oczywiście, jestem bardzo zadowolona, że nie muszę na niej gotować. (...) Epoka wiktoriańska - co to były za urocze i przyjemne czasy! Spójrz tylko na meble. Duże, solidne i trochę przeładowane ozdobami...ale, och, niebiańsko wygodne i pojemne, a każda szuflada wsuwa się i wysuwa z taką łatwością."[3]
Goście, którzy przybyli do Monkswell Manor to prawdziwa plejada ciekawych typów, od despotycznej pani Boyle zaczynając, przez noszącego ślady makijażu majora Metcalifa i przybyłego bez zapowiedzi Paravicciniego, na neurotycznym Christopherze Wrenie kończąc. Ale uf, możemy odetchnąć. Oto do zasypanego śniegiem domu przybywa na odsiecz na nartach, detektyw sierżant Trotter.
I wtedy ginie kolejna osoba.
Powolutku wychodzi na jaw sprawa sprzed lat, w którą, jak się okazuje, uwikłanych jest coraz więcej osób.
Ponoć widzowie, którzy oglądali sztukę na scenie, proszeni byli, aby nie zdradzać zakończenia innym osobom oraz, aby "drukowanej "Pułapki na myszy" nie publikować w Wielkiej Brytanii tak długo, jak długo wystawiana będzie ona w teatrze"[4] . Ponoć spadkobiercy Agathy Christie wytoczyli proces właścicielom Wikipedii za to, że ujawnili zakończenie utworu, co jest niestety, w przypadku Wikipedii, smutnym zwyczajem. 
Zatem i ja będę na ten temat milczeć.
Po lewej plakat zapowiadający premierę sztuki w 1952 roku
„Pułapka na myszy” autorstwa Agathy Christie to najdłużej bez przerwy wystawiana sztuka na świecie. Mimo, że od czasu premiery, na londyńskim West Endzie w 1952 roku, dano ponad 20 tys. przedstawień, nadal trudno dostać na nią bilety.[5]
"Pułapka na myszy" pojawiła się w 1947 roku "początkowo jako napisane na zlecenie dworu dla uczczenia osiemdziesiątych urodzin królowej Marii słuchowisko radiowe "Trzy ślepe myszki", w październiku pokazane także w formie spektaklu telewizyjnego." [6]"Christie przerobiła najpierw na opowiadanie, a później na sztukę teatralną"[7]

W listopadzie 2015 roku miną 63 lata "Pułapki na myszy"
Przyznam, że z przyjemnością zobaczyłabym tę sztukę na scenie, ale póki co, pozostaje mi tylko lektura i własna wyobraźnia.

Następne opowiadania to bardzo krótkie dziełka. Bohaterami czterech z nich jest panna Marple, a trzech Hercules Poirot. Krótkie, sympatyczne teksty, które pokazują jak mistrzowsko posługiwała się piórem autorka. Wystarczyło jej dosłownie kilkanaście stron, aby naszkicować tło obyczajowe, pełnokrwistych bohaterów i zagadkę kryminalną, której nie da się samemu rozwikłać, czyli to, na co obecnie autorzy kryminałów potrzebują sześciuset i więcej stron.

Warto i przyjemnie jest powrócić do klasyki i zafundować sobie spotkanie z prawdziwą mistrzynią!
-------------
 [1]  Curran John, „ABC zbrodni Agathy Christie: Sekrety z archiwum pisarki”, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2012, s. 26-27
[2] Christie Agatha, "Pułapka na myszy", tłumaczenie Drakowska Adela, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 1998, s. 8 
[3] Tamże, s. 12
[4] http://pl.wikipedia.org/wiki/Pu%C5%82apka_na_myszy_%28opowiadanie%29
[5] http://tadata.pl/tag/sztuka-2/
[6] Curran John, „ABC zbrodni Agathy Christie: Sekrety z archiwum pisarki”, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2012, s. 178
[7] Tamże, s. 241


Pułapka na myszy
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Biblioteczka Konesera".
Tłumaczenie Adela Drakowska
tytuł oryginału Three Blind Mice
wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 1998 (data przybliżona)
ISDN 837180217X
liczba stron 159

Ocena 5/6
13/2015



WYZWANIA 


 


 KLUCZNIKI na styczeń 2015
2. Niewspółcześnie
 

Jelenia Góra w Karkonoszach - album

Najnowszy album zdjęć Cezarego Wiklika zawiera informacje w trzech językach: polskim, niemieckim i angielskim. Może zatem stanowić pamiątkę lub prezent dla obcokrajowca, który chce zabrać ze sobą wspomnienia, albo my sami chcemy komuś podarować piękno Jeleniej Góry.
Ze wstępu dowiadujemy się, że prawa miejskie Jelenia Góra otrzymała w 1288 roku, ale legenda powiada, że miasto powstało w 1108 roku za sprawą Bolesława Krzywoustego. Następnie poznajemy króciutko historię miasta. 

Jelenią Górę poznajemy od jej serca, od rynku, poprzez krótką charakterystykę i mnóstwo zdjęć.

Rynek w Jeleniej Górze, fot. C. Wiklik
Po zaprezentowaniu ścisłego centrum oddalamy się wraz z autorem ku okolicznym ulicom, aby popaść w dygresję na temat secesji.
Potem poznajemy jeleniogórskie teatry, im. C. K. Norwida i Zdrojowy Teatr Animacji w Cieplicach, aby na następnych stronach zobaczyć starówkę z lotu ptaka. U nas, w Jeleniej Górze, wszyscy znamy pana Wiklika ze zdjęć, które robi z samolotu, ale i tak za każdym razem, wywołują w nas ogromne wrażenie. 

fot. C. Wiklik

fot. C. Wiklik
 Zataczamy coraz szersze kręgi, pomiędzy budynkami widzimy panoramę Karkonoszy. To widok, który wita rankiem wielu mieszkańców Jeleniej Góry.
Zachwycamy się nim, ale aparat fotografa skupia się też na szczególe, starym, historycznym lub nowym, niecodziennym.

fot. C. Wiklik
fot. C. Wiklik
Jest postać Ducha Gór, wykuta w kamieniu nad wejściem do budynku Głównej Poczty, otwór, w którym osadzano belki, napisy i ornamenty.
Jak krążący nad miastem ptak, oglądamy przynależne administracyjnie Cieplice, Sobieszów, Jagniątków czy Maciejową. "Miasto, które ma 32 km długości, w najwęższym miejscu liczy 800m szerokości." - czytamy na stronie 64.

fot. C. Wiklik
Odrębną część zajmują kościoły w Jeleniej Górze i okolicy, katolickie, protestanckie, wśród nich Kościół Łaski. 

fot. C. Wiklik
Kolejna część - W ciszy cmentarzy, pokazuje nekropolie z różnych okresów historycznych, różnych wyznań. Na cmentarzu każdy jest równy, niezależnie po której stronie barykady stał, jakiego był wyznania czy narodowości. Część zatytułowana Parki ukazuje nam urodę miejsc odpoczynku.
W następnej części - Zamki i pałace, autor zabiera nas w podróż po okolicy, aby podziwiać urok dawnych posiadłości, nie tylko arystokratów, ale i tzw. domów przysłupowych, w których mieszkali rzemieślnicy. 


Grzybek - fot. C. Wiklik
Zobaczymy też to, co się wiąże z działalnością ludzi - szubienice, krzyże pokutne, pręgierze, ale wesołe jarmarki, turnieje, uliczne teatry i trochę pięknej, górskiej przyrody.

fot. C. Wiklik
Ten wpis nie ma nikomu zastąpić architektury czy krajobrazu Kotliny Jeleniogórskiej. On ma spowodować, aby ktoś nabrał ochoty, żeby móc z nimi obcować codziennie.



Jelenia Góra w Karkonoszach
Wydawnictwo AD REM
data wydania grudzień 2014 (data przybliżona)
ISBN 9788364313639
liczba stron 191

12/2015


WYZWANIA

Czytamy książki nieoczywiste

 



KLUCZNIKI na styczeń 2015
1. Spod choinki


POLACY NIE GĘSI III

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Wyzwaniowo

Krótkie notki do książek, które przeczytałam w ramach wyzwań, ale nie nie wiem jak napisać coś więcej, na dodatek coś mądrego. Tak bywa. Nie wszystko człowiekowi pasuje.



Sońka
Wydawnictwo Literackie
data wydania 21 maja 2014
ISDN 9788308053539
liczba stron 208

Zderzyłam się z "Sońką",  z historią tak bardzo trudną i z obcym mi stylem opowiadania, aż zabolało. Ten styl jest według mnie mocno przekombinowany, taki typowo polski, a ja nie przepadam ani za realizmem magicznym, ani nie rozumiem wsi białoruskiej, ani nie widzę potrzeby kontynuowania tych słomianych wiejskich odniesień, które stale pojawiały się w lekturach. Rozumem je pojmuję, czegóż tu nie rozumieć, ale duszę mam ulepioną z innej gliny. Wolę, gdy mi się świat tłumaczy prosto i jasno, bez udziwnień.
A z drugiej strony trudno nie ulec urokowi tej opowieści, spowiedzi życia z jednej strony i cynizmowi Igora, z drugiej, metaforom. Gdyby napisać o Sońce reportaż, stałaby się zwykłą kobietą, do opowieści zajrzałaby wielka polityka, socjologia i inne mądre nauki. 
I tak sobie teraz siedzę i myślę, czy w świecie, który tak dobrze znam, który oswoiłam, jest dosyć miejsca, aby historię jakiegokolwiek życia tak pięknie opowiedzieć?

Ocena 5/6






Macocha
wydawnictwo FILIA
data wydania 12 marca 2014
ISBN 9788379880386

Nota wydawcy:
 Przezabawna i ciepła opowieść o tym jak trudno pokochać obce dziecko. Szczególnie jeśli ono jest dorastającą panną, ma pryszcze i dość szczególny światopogląd…
Roma wzięła ślub z fajnym facetem.
Mogli żyć długo i szczęśliwie
gdyby nie to, że pewnego dnia
w drzwiach ICH mieszkania stanęła JEGO córka...
Roma dobiega trzydziestki, kocha i jest kochana przez swojego męża - weterynarza Bruna.
Sielanka zostaje brutalnie przerwana przez wtargnięcie w ich spokojne życie czternastoletniej Kasi, córki Bruna z pierwszego małżeństwa.
Niezależna, czasami lekkomyślna i zupełnie do tego nieprzygotowana Roma zostaje z dnia na dzień macochą krnąbrnej i bezczelnej dziewczyny
o niewyparzonym języku.
Czy uda im się do siebie zbliżyć? Czy dwie tak silne osobowości potrafią żyć pod jednym dachem?
Jak zachowa się w środku tego huraganu Bruno?
Dowcipna i wzruszająca powieść o nietypowej rodzinie w nietypowej sytuacji.



Umordowałam się. Nie moje klimaty.  
Ocena 2/6

POLACY NIE GĘSI III




 


KLUCZNIKI na styczeń 2015

2. Niewspółcześnie


sobota, 24 stycznia 2015

100 lecie Księgi Ducha Gór


Wiał wiatr i spadł śnieg, nadając okolicy Domu Hauptmanna atmosferę zimowych opowieści autora. Wewnątrz domu, który w 1890 roku kupił Gerhart Hauptmann, i który "stał się zarówno rodzinną ostoją jak i miejscem pracy twórczej dwóch wybitnych pisarzy, braci - Carla i Gerharta Hauptmanów.  " [źródło] było zacisznie i ciepło.
„Po przebudowie zamieszkali w nim [tym domu] w 1891 r. wraz ze swymi rodzinami. Gerhart mieszkał tu niedługo, wyprowadził się w 1895 r., później osiadł w pobliskim Jagniątkowie. Carl pozostał do śmierci w 1921 r".[źródło]


Przybyliśmy na spotkanie z autorami trzeciego tłumaczenia Księgi Ducha Gór Carla Hauptmanna, Przemkiem Wiaterem i Emilem Mendykiem. Był 23 stycznia 2015 roku, spotkanie odbywało się w sali na piętrze. Po krótkim przywitaniu gości przez Gospodarzy Muzeum prowadzenie spotkania przejęła Sandra Nejranowska z Wydawnictwa Ad Rem, zadając obu tłumaczom pytania, zawiązane z pracą nad tekstem.

Przemek Wiater
Przemek Wiater stwierdził, że ma z Carlem Hauptmannem wiele wspólnego: urodził się równo sto lat później niż Carl Hauptmann, ma tak jak on doktorat i dwa fakultety, miał również dwie żony, podobnie jak pisarz jeździ na nartach, zagląda do okolicznych knajp na piwo oraz zbratał się z Duchem Gór. 

O tłumaczeniu Księgi Ducha Gór mówi, że można je porównać do tłumaczenia przez Niemca, na język niemiecki, Wesela Wyspiańskiego, który to tekst jest pełen odniesień kulturowych, ma wiele znaczeń. Na dodatek tekst Carla Hauptmanna  zawiera wiele nowych słów, które autor tworzył na potrzeby chwili, aby coś wyrazić.
Sandra Nejranowska (po lewej) prowadzi spotkanie
Ducha Gór z opowieści Hauptmanna należy rozumieć jako siłę sprawczą, personifikacji sił natury, dobrego sędziego, lubieżnego młodzieńca lub ciepłego płaszcza otulającego Góry Izerskie.
Książka powstała podczas I wojny światowej, w 1915 roku, której to wojnie autor był przeciwny. W Księdze Ducha Gór przemycił wiele aluzji do wojny, gdyż nie mógł swoich poglądów wyrazić otwarcie.
Największą, podstawową wartością książki jest miłość Carla Hauptmanna do gór.
Sala pełna gości
Tłumacza cieszą też częste odniesienia do laborantów i Walończyków, ponieważ sam z pasją bada ich dzieje.


Sandra Nejranowska stwierdziła, że książkę można odczytać na wielu poziomach, niektóre fragmenty są bardzo zmysłowe.

Wywiązała się dyskusja, czy Księga Ducha Gór jest dla dzieci. Dyskusja była gorąca, a pan Przemek  zażartował, że poleca czytanie jej tylko bardzo niegrzecznym dzieciom :)


Popiersie Carla Hauptmanna
Sandra Nejranowska zauważyła, że mamy do czynienia, poza autorem i dwoma tłumaczami, także z czwartym bohaterem – miejscem. Duch Gór nie mógłby mieszkać na nizinach mazowieckich, pośród płaczących wierzb. Bez tego miejsca, Księgi by nie było. Książka, oprócz fabularnych opowiadań zawiera wiele odniesień do topografii Karkonoszy i Gór Izerskich. Stąd pojawiły się przypisy, gdyż dla mieszkańców innych, niż Dolny Śląsk rejonów, niektóre szczegóły mogą być niezrozumiałe. 

Emil Mendyk
 Drugi z tłumaczy (kolejność przypadkowa, drugi wypowiadający się) Emil Mendyk (link do bloga) określił, że z Księgą Ducha Gór jest jak z bigosem, im częściej odgrzewany, tym lepszy.
Podczas pierwszego tłumaczenia, zastanawiano się nad polskim tytułem. Padało wiele propozycji, największe szanse miał Rzepiór. Okazuje się, że w ciągu ostatnich lat Duch Gór pojawił się w wielu, różnych działaniach, spotykamy go w wielu miejscach i dobrze się stało, że ostatecznie pozostał w tytule w obecnej formie. Książka stanowi dodatkowy wkład do skonkretyzowanej wizji regionu w świadomości ludzi. Duch Gór nadaje regionowi etykietkę, scala, jednocześnie staje się „worem”, do którego można wszystko wrzucić. Istnieje obawa, że jego istota się rozmyje. 
Sandra dodała, że historia Ducha Gór opowiada także o ludziach, którzy żyją w danym miejscu, o ich mentalności. Wcześniej Duch Gór był straszny i ludzie się go bali. Obawiali się zapuszczać na górskie ścieżki. Teraz łagodnieje, a ludzie zaczynają wkraczać w góry. Duch Gór hauptmannowski jest odzwierciedleniem epoki, w której żył pisarz, w formie jego przedstawienia w książce, można owego ducha epoki odnaleźć.
Kiedy o świcie słychać było tokowanie cietrzewia, a zwłaszcza jego charakterystyczne czuszykanie, to co mogli sobie pomyśleć Walończycy, gdy penetrując góry słyszeli takie dźwięki?





Po lewej pani Regina Chrześcijańska, szefowa Ad Rem i pisarka, pani Małgorzata Lutowska

Maria, druga żona Carla Hauptmanna
 Natomiast w Czechach Duch Gór jest pohadkowy (pohadka to forma literacka, opowieść ludowa, rodzaj bajki), mógłby stać obok Krecika. Ma też w sobie coś ze św. Franciszka. Jest dobrotliwy, bez pazura. Tak łagodnego nie spotkamy po naszej stronie Karkonoszy.

Czy my, Polacy, gospodarze tego miejsca, wypracowaliśmy już sobie własną koncepcję Ducha Gór? – zapytał Emil Mendyk.
Każdy, kto wyruszy w Karkonosze w pogodę inną niż ta z pocztówek, odkryje kolejne dna opowieści Carla Hauptmanna. 
To od nas zależy, którą twarz Ducha Gór zobaczymy - powiedział.
                                                            
Joanna M. Chmielewska (w środku, pierwszy rząd)
Sandra zapytała o technikę tłumaczenia.

Przemek Wiater jest zwolennikiem tłumaczenia
Pokój w muzeum
1:1, Emil Mendyk ma podejście zupełnie inne. Ponieważ Emil Mendyk dużo tłumaczy zawodowo wie, że nie da się przetłumaczyć żadnego tekstu dosłownie. W tłumaczeniu chodzi o przekazanie treści. Każdy język ma swoje kalki językowe, skojarzenia i bezpośredni przekład stałby się niezrozumiały. Efekt pracy obu tłumaczy zachowuje równowagę pomiędzy dosłownym przekładem, trzymaniem się wiernie tekstu źródłowego, a tłumaczeniem literackim. Tak czy inaczej, tłumacz staje się również twórcą dzieła.
Portret Carla Hauptmanna, niżej fotografia żony

Sandra - A jeśli przyjedzie tu ktoś z daleka i zechce się dowiedzieć czegoś więcej o tej ziemi? Co ma zrobić?


Emil Mendyk - . Żeby poznać smak wina, trzeba go skosztować. Żeby poznać Ducha Gór, trzeba się w te góry wybrać. Turysta to człowiek, który robi turę, wraca tam, skąd wyszedł. Aby doświadczyć Ducha Gór nie można założyć powrotu do miejsca, z którego się wyszło. To jest różnica pomiędzy turystą, a wędrowcem.

Głos z sali – pan Jerzy Klich, mieszkaniec Cieplic, pracuje w Obserwatorium Meteorologicznym na Śnieżce.
 – W żadnych górach, poza Karkonoszami, nie spotkałem archetypu Ducha Gór. Karkonoski Duch Gór jest fenomenem na skalę europejską. Żeby poznać kim jest, trzeba wyjść w góry niezależnie od pogody. Karkonosze nauczyły mnie spotykać go i zapewniam, że w każdych górach na świecie, spotykam tego samego Ducha.



Po lewej pan Jerzy Klich, po prawej pani Małgorzata Lutowska, pan Emil Mendyk w środku.




Sławomir Stankiewicz w rozmowie z Reginą Chrześcijańską
Głosy z sali - pan Sławomir Stankiewicz – przewodnik sudecki:
Czy język Carla Hauptmanna jest językiem barokowym?
Ile razy się pokłóciliście podczas tłumaczenia? Na przykład jak przełożyć na niemiecki taki fragment „Wesela”; „No, pan się narodowo bałamuci”?

Wiele legend, które znamy, są powtórką legend niemieckich, przywędrowały tu z ludźmi, ale Duch Gór i opowieści o nim, występują tylko tutaj.
Pierwszy Duch Gór kojarzył się Polakom z Niemcami, potem stał się socrealistyczny (nawiązanie do książki Naszej Księgarni wydanej wiele lat temu).

Po wojnie, w sierpniu 1945 roku Józef Sykulski napisał artykuł „Zły duch Karkonoszy” . To był znak czasów, zmian, które dokonywały się  po II wojnie światowej w Górach Izerskich i Karkonoszach.
Niemieckie cmentarze były przez przybyłych Polaków dewastowane, ale grób Carla Hauptamanna był w jakiś sposób nietykalny, jakby Duch Gór nad nim czuwał. W realiach lat ’50 XX wieku był mimo wszystko „chroniony”. Udomowienie Ducha Gór zaczęła dopiero gra liczbowa „Liczyrzepa”.
Obecnie Duch Gór, z jednej strony stał się kiczem, ale mamy też Ducha Gór Carla Hauptmanna.


Emil Mendyk - Nie przypominam sobie, żebyśmy się w ogóle kłócili :)

Tutaj występował jeden naród, Śnieżka była miejscem ważnym, o Polakach nie było mowy. Hauptmann pisał z tej perspektywy. Ostatni rozdział ma wątki patriotyczne, niemieckie, nie powinno nas to dziwić, bo Carl Hauptmann był niemieckim pisarzem, piszącym po niemiecku i był wyznania ewangelickiego.

Od lewej: Emil Mendyk, Przemek Wiater, w środku popiersie autora
Sandra -  czy książka odniosła w Niemczech sukces literacki? Przecież ten, kto pisze, chce zaczarować tego, kto będzie to czytał.


Przemek Wiater - Księga Ducha Gór miała jedno niemieckie wydanie w 1915 roku i wznowienie w 1996, co miało raczej odniesienia polityczne niż literackie [znalazłam niemieckie wydanie z 2011 roku oraz z lutego 2013]].  

Emil Mendyk - Carl Hauptmann żył i pracował w cieniu swojego wielkiego brata, stąd też mniejsza znajomość jego tekstów wśród ogółu. A pisał z ogromnym polotem. Można powiedzieć, że Gerhart pracował siekierą, a Carl, delikatnym dłutkiem, bawił się wręcz pisaniem opowieści, co można wyczytać z legendy o polskich muzykantach, którzy prowadzą niedźwiedzia na łańcuchu. 


okładka, zdjęcie z aukcji
Zapytałam o datę pierwszego wydania „Księgi Ducha Gór”, gdyż na stronie niemieckiej Wikipedii widnieje rok 1919, a w polskiej nie ma tego utworu wcale. Pokazano mi egzemplarz Rübezahlbuch w biblioteczce, z widoczną datą 1915 rok. Znalazłam taki sam na niemieckiej aukcji oraz w katalogu bibliotecznym University of Michigan

Na stronie Rübezahlbuch oryginalny tekst jest dostępny online.

To zdjęcie podarowałam Wikipedii
Rübezahlbuch, 1915, oryginał
Wprowadziłam zmiany na stronie polskiej i niemieckiej Wikipedii odnośnie daty pierwszego wydania, a także podarowałam Wikipedii zdjęcie książki.  

Oznacza to, że w tym roku Rübezahlbuch czyli Księga Ducha Gór świętuje 100 lecie.

Joanna M. Chmielewska i Emil Mendyk
Wśród gości spotkałam panią Joannę Marię Chmielewską, pisarkę, która od jakiegoś czasu mieszka w Szklarskiej Porębie. Chciałam wypytać, czy w nowej książce (ukaże się jesienią br) znajdą się jakieś wątki karkonoskie. Owszem, będą, ale szczegółów pani Joanna nie chciała zdradzić. 

Małgorzata Lutowska i Pani_Wu



Równie enigmatycznych odpowiedzi udzielała mi pani Małgorzata Lutowska, autorka "Powierzonego klucza", "Skarbów drzewa" i książki "Dla siebie znalezioną ścieżką".

Kiedy siedziałam wśród gości, słuchałam wypowiedzi tłumaczy oraz Sandry, notowałam skrupulatnie, aby Wam jak najwięcej przekazać, usłyszałam rozmowę dwóch osób:

Nie ma współczesnych opowieści o Duchu Gór, czyżby przestał działać?


Otóż nie panowie! Duch Gór pojawia się w obu księgach Drogi do Domu Przemka Żuchowskiego. A ostatnio odkryłam rzecz niesłychaną. Otóż w Księdze drugiej pojawia się jegomość, który nosi kolorowe, jedwabne kamizelki i deklamuje wiersze. Kto czytał mój wpis Księga Ducha Gór w nowej szacie domyśli się, kogo Przemek tak pięknie sportretował :) 

Rübenczal
Wieczór nie był wietrzny ani mroźny. Domu Hauptmannów pilnuje Duch Gór, dokładnie taki sam, jak setki lat temu. "(...) pierwsze jego przedstawienie, na mapie Śląska z 1561 roku, autorstwa Martina Helwiga, to dziwna, nierzeczywista postać, wędrująca po górach między Śnieżką (Risenberg), a Kowarami (Schmideberg). Podpis informuje, że jest to „Rübenczal”. Stwór o głowie orła z ogromnym jelenim porożem, trzymający w niedźwiedzich(?) łapach laskę lub kostur (symbol władzy), z ogonem lwa, skrzydłami na biodrach i kroczący na kozich(?) nogach. Podobnie przedstawiono go na mapie Simona Hüttla z 1580 roku, wykonanej po drugiej, czeskiej stronie Karkonoszy."[źródło]


Rübezahl strzeże Carla Hauptmanna
O naturze Ducha Gór, jego wielu twarzach, kulturowym fenomenie tej postaci oraz perypetiach podczas tłumaczenia książki, opowiedziała Wam w stulecie pierwszego wydania Rübezahlbuch Carla Hauptamanna - Pani_Wu

10/2015