środa, 2 lipca 2014

Tymczasem w Kopańcu….

Taką notkę mają zdjęcia Leszka i Agaty Różańskich umieszczane na facebooku. Stanowią mały suplement do wydanego Kalendarium, które opisuje fragment bezmiaru czasu i historii tegoż miejsca.

Jak to jest uciec od wielkiego miasta i zakopać się na głuchej wsi? Obecnie jest wysyp powieści, gdzie bohaterowie właśnie taką drogę wybierają, po czym żyją długo i szczęśliwie, można więc przeczytać wiele podobnych, bardziej lub mniej prawdziwych, historii.
Leszek Różański, absolwent Państwowego Liceum sztuk Plastycznych we Wrocławiu oraz magister kulturoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim wraz z żoną Agatą, artystą ceramikiem, po studiach zamieszkali z Górach Izerskich, wpisując się w ten modny obecnie trend, już w 1990 roku.
Jak napisał we wstępie Przemysław Wiater, sąsiad zza góry: „W ciągu minionych lat Leszek Różański zapuścił korzenie, omszał i wrósł w krajobraz Gór Izerskich. Stał się propagatorem nowego myślenia o kopanieckiej „małej ojczyźnie” i jej niekoniecznie tylko piastowskiej przeszłości.”[1]


Kopaniec bowiem, to nie tylko wieś sielska-anielska, lecz miejsce z wielowiekową historią. A „historia dopadła mnie bezlitośnie. Zamieszkałem w domu przysłupowym z połowy XVIII wieku, na szczycie Koziej Szyi. W domu stała szafa śląska z 1794 roku, a w niej wisiał surdut z początku XX wieku. Szpary na strychu zatkane były starymi książkami, w tym jedną z drugiej połowy  XVII wieku. Po całym domu walały się stare butelki, sztućce, narzędzia, ramki i tym podobne szpargały. Zacząłem ich używać, skoro były już na miejscu. Okazało się, że żywot przedmiotów jest trwalszy od życia ludzkiego.”[2] – opowiada w swojej książce autor, który postanowił dowiedzieć się czegoś więcej o historii miejsca, w którym mieszka.
Poszukiwania historii Kopańca doprowadziły Leszka Różańskiego do wielu odkryć, w tym najważniejszego: „Okazało się, że jestem jego [Kalendarium] częścią, tak jak częściami są jego byli, obecni i przyszli mieszkańcy. Poskładany obraz jest niekompletny, ale mam nadzieję, że pozwalający spojrzeć na historię Śląska przez pryzmat historii jednej wioski, położonej gdzieś w Górach Izerskich.”[3]
 

„Opis wypadków” zaczyna się przybliżeniem ginących w pomrokach dziejów początków wsi, rozlokowanej obok góry Ciemniak, nazywanej po niemiecku Górą Mgieł. W czasach przedchrześcijańskich mogło to być miejsce kultu dawnych Słowian.
Następnie autor wiedzie nas przez wydarzenia, które dla historii Śląska są kamieniami milowymi.
I tak, wieś założono za rządów Piastów, w latach 1343-1377. Znajdziemy też informacje o genezie jej nazwy Syfridishau (Seifershau).
Przez następne stulecia wieś przechodzi z rąk do rąk, pojawiają się susze, powodzie lub srogie zimy, klęski głodu, plagi szarańczy, myszy, pożary, a nawet trzęsienie ziemi, zaobserwowano zaćmienie słońca i kometę. Zmieniali się władcy, obowiązujące religie, a ludzie wytapiali szkło, trudnili się produkcją lnu, woali i welonów. Walończycy, którzy przybyli w te rejony z terenów obecnej północnej Francji, poszukiwali kamieni szlachetnych, pereł słodkowodnych i ziół. Nakazano uprawę ziemniaków, odbudowywano zniszczone budynki i budowano nowe. Rodziły się dzieci, umierali starcy, ludzie ginęli podczas wojen.

Ostatni rozdział: „1989. W III Rzeczpospolitej Polskiej. Po przemianach politycznych w 1989 roku.”[4] pokazuje współczesność wsi. Do Kopańca zaczynają zjeżdżać artyści – dwie muzealniczki z Berlina kupują dom, powstaje pracownia ceramiki artystycznej Agaty Różańskiej, a później autorska galeria sztuki „Kozia Szyja”, Tomasz Sikorski i Leszek Różański zakładają stowarzyszenie społeczno-kulturalne, wybudowano „Średniowieczną Osadę Kopaniec”. We wsi powstaje Teatr Ludowy, a Kopaniec pojawia się w powieściach Andrzeja Sapkowskiego, Henryka Wańka, Małgorzaty Lutowskiej i w sztuce Zbigniewa Rzońcy. Otwarta zostaje galeria sztuki „Wysoki Kamień”, potem w tym samym miejscu „Taberna pod Mnichem”.
Szkoła podstawowa uzyskuje imię Caspara Davida Friedricha, niemieckiego malarza pejzażysty, który zawitał do Kopańca w XVIII wieku.
Mieszkańcy w domach odkrywają przedwojenne skarby, a w lesie pozostałości średniowiecznej huty szkła. 

Historii nie da się bowiem wyzerować, zacząć od nowa, przekreślając wszystko, co było. Każde miejsce na ziemi naznaczone jest losami tych, którzy żyli tu przed nami i czy tego chcemy czy też nie, dzień po dniu, nas kształtuje. Musimy być bardzo uważni, gdy wybieramy miejsce, w którym zechcemy żyć. Powinniśmy czuć się odpowiedzialni za to, co od siebie wrzucimy do tygla historii. I jesteśmy winni pamięć tym, którzy żyli w tym miejscu wcześniej.
Jeszcze raz powtórzę słowa autora, Leszka Różańskiego: „Poskładany obraz jest niekompletny, ale mam nadzieję, że pozwalający spojrzeć na historię Śląska przez pryzmat historii jednej wioski, położonej gdzieś w Górach Izerskich.”[5]

Zachęcam gorąco do tej niezwykłej lekcji historii!


--------------
[1] Różański Leszek
Kopaniec: Kalendarium. Czyli niekompletny spis wydarzeń ważnych i zupełnie nie, zebranych i opracowanych przez Leszka Różańskiego tu zamieszkałego”,  Stowarzyszenie LGD Partnerstwo Izerskie 2012, s. 5

[2] tamże, s.7

[3] tamże, s.8

[4] tamże, s. 66

[5] tamże, s. 8



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:






 
 
1. Tomisko NIEopasłe - zaliczane będą książki NIE spełniające wymogów Opasłego Tomiska, czyli: wszystkie powieści jednotomowe o obszerności max. 399 stron