piątek, 7 listopada 2014

Powiedz to krótko i niebanalnie

Wydana we wrześniu polska edycja książki Dagmar von Gersdorff "Na całym świecie tylko Ona" w tłumaczeniu pani Grażyny Prawdy [MOJA RECENZJA KSIĄŻKI], stała się bohaterką romantycznego, listopadowego weekendu pod hasłem "Powiedz to krótko i niebanalnie".
Można zatem wziąć udział w konkursie na miłosny SMS, wziąć udział w grze miejskiej w pałacu Bukowiec, obejrzeć krótki spektakl i podyskutować na temat sztuki pisania listów (czy ona zanika, czy też jest wręcz odwrotnie), spotkać się z tłumaczką książki panią Grażyną Prawdą, obejrzeć film opowiadający o miłości polskiej księżniczki Elizy i Wilhelma I.

7 listopada w Książnicy Karkonoskiej odbyło się spotkanie z tłumaczką książki.
Pani Grażyna Prawda jako żona polskiego konsula, podczas pobytów na placówkach poszukiwała kobiecych postaci w historii, których los łączyłby oba kraje. W czasie pobytu w Berlinie odkryła mało znaną w Polsce historię wielkiej, gorącej miłości Elizy Radziwiłłówny i Wilhelma Pruskiego. Ponadto, podczas pobytu w Karkonoszach, gdy mąż pani Grażyny Prawdy jeździł na nartach, ona sama, w towarzystwie pana Przemka Wiatera, historyka sztuki ze Szklarskiej Poręby [profil w serwisie Lubimy Czytać], zwiedzała Kotlinę Jeleniogórską i poznawała historię tych terenów. Dowiedziała się o Arkadii Fryderyki von Reden oraz Dolinie Pałaców i Ogrodów.


Pan Przemek Wiater rozmawia z panią Grażyną Prawdą przed rozpoczęciem spotkania.

Spotkanie prowadziła Sandra Nejranowska z Wydawnictwa Ad Rem:

Kiedy Sandra zapytała: Dlaczego ludzie z Centralnej Polski nie wiedzą nic o Kotlinie Jeleniogórskiej? -  pani Grażyna wyjaśniła, że Dolny Śląsk jest położony daleko od Warszawy, postrzegany jest głównie jako atrakcja dla narciarzy, że przez wiele lat nikt o zabytki nie dbał, zatem nie istniały w świadomości Polaków. Obecnie, od 25 lat widać wolę władz lokalnych aby przywrócić historię tej ziemi, zabytki się restauruje, odtwarza ogrody. 

W Berlinie, pani Prawda była na spotkaniu autorskim z Dagmar von Gersdorff , pisarką, która wydaje biografie sławnych osób żyjących w  XIX wieku. Zapytała autorkę czy wie o tym romansie, a po roku od tego spotkania otrzymała informację, że książka o miłości Elizy Radziwiłł i Wilhelma Pruskiego, autorstwa Dagmar von Gersdorff jest już gotowa i złożona u wydawcy. Można zatem powiedzieć, że pani Grażyna Prawda stała się natchnieniem dla autorki do napisania tej książki.

Co by było, -  spytała Sandra, - gdyby doszło do małżeństwa księżniczki Elizy i księcia Wilhelma?

Okazuje się, że to pytanie zaczęli zadawać sobie także historycy niemieccy. Być może nie byłoby obu wojen światowych? Na pewno losy Europy byłyby inne niż obecnie.
Pani Prawda podzieliła się z nami ogromnie interesującą dygresją , która dotyczy polskiego kupca Jana Ernesta Gockowskiego. "W 1759 Rosjanie zajęli Berlin. Na mieszkańców nałożyli 4 mil. talarów kontrybucji. Była to suma niewyobrażalnie wielka. Gockowski znany w różnych kręgach przemysłowiec w kraju i zagranicą, dzięki swoim rozległym stosunkom wyjednał u okupacyjnych władz rosyjskich zmniejszenie kontrybucji do 1,5 mil. talarów. Władzom Berlina udało się jednak zebrać zaledwie pół miliona. Resztę Gockowski poręczył własnym majątkiem. Berlin przeżywał wówczas bardzo ciężkie czasy. Gockowski pomagał instytucjom i ludziom. Nazywano go wówczas "największym patriotą Berlina". - cytat pochodzi z artykułu Anny Poniatowskiej "Polacy w Berlinie" .

Kolejne pytanie Sandry dotyczyło problemu: Czy kwestie historyczne poruszane w książce są w stanie zatrzymać uwagę czytelnika, którego nie interesują romanse?

Pani Grażyna Prawda zauważa dwa interesujące aspekty, wyłaniające się z bogatego tła historycznego książki - zastanowienie się, czy to małżeństwo mogło rzeczywiście zmienić bieg historii? A także szersze zrozumienie stosunków, jakie łączą Niemcy i Rosję współcześnie. 

O swoim polskim pochodzeniu Eliza przekonała się dopiero wtedy, gdy pojawił się problem z uzyskaniem zgody na jej ślub. Pomimo tego, iż Antoni Radziwiłł, ojciec Elizy, prowadził w Berlinie salon polski, księżniczka nie znała języka polskiego, ponieważ wychowywała się w kulturze niemieckiej i francuskiej. Dopiero pod koniec swojego krótkiego życia zaczęła się uczyć języka polskiego, a w jej otoczeniu pojawiły się polskie arystokratki. 

Jutro, 8 listopada 2014 roku, w Bukowcu odbędzie się kolejne spotkanie
z panią Grażyną Prawdą. 



Ponadto zachęcam gorąco do przeczytania recenzji pt. 

MIŁOŚĆ W ARYSTOKRATYCZNYCH KRĘGACH, CZYLI BAŚŃ O KSIĘŻNICZCE BEZ HAPPY ENDU  

na blogu Książki Oli

 

 

Polecam także artykuł pt.  




Zapraszam także do fotorelacji z promocji książki
„Na całym świecie tylko Ona. Zakazana miłość księżniczki Elizy Radziwiłł i Wilhelma Pruskiego”
w Bukowcu,  na której obecna była autorka Dagmar von Gersdorff
pt. W gościnie u hrabiny von Reden w Bukowcu

              

6 komentarzy:

  1. "Dlaczego ludzie z Centralnej Polski nie wiedzą nic o Kotlinie Jeleniogórskiej?" - po przeczytaniu kilku książek Wydawnictwa Ad Rem – wydaje mi się nie tylko, że sporo dowiedziałam się o tym regionie. Wydaje mi się, że otwarły się przede mną wrota z nieprzebranymi skarbami…
    Jeszcze kilka lat temu usilnie staraliśmy się, by zostać uznanymi za prawowitych członków Europy. Czytając książki podobne do „Na całym świecie tylko Ona”, książki pani Lutowskiej, „ Niemieckich artystów w Karkonoszach…” – czujemy, że w tej Europie zawsze byliśmy!
    „Czy kwestie historyczne poruszane w książce są w stanie zatrzymać uwagę czytelnika, którego nie interesują romanse”? – to było prawdziwie przewrotne pytanie;) Przecież w tej książce odkrywa się nie tyle historię romansu tylko kawałek prawdziwej HISTORII.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twój wpis. Wynika z niego, że książki są najlepszym ambasadorem danego regionu :)

      Usuń
  2. Bardzo mi się widzi takie przywiazanie do regionu.Potwierdzam- jako mieszkanka Polski Centralnej, o Waszym rejonie nie wiem nic, choć zdarzyło mi się zajrzeć do Kotliny Kłodzkiej..No, może to nie to samo, ale jednak;-). Staram się jednak interesować własnym regionem, bo wychodzę z założenia, że kto ma lepiej reklamować własne podwórko, jak nie jego mieszkańcy;-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że mieszkańcy! Masz absolutną rację. Ale dlaczego mówisz, że nie wiesz o naszym regionie nic - czytałaś przecież "Miedziankę" Springera i kryminały Marka Krajewskiego, które zawierają sporo historii w tle obyczajowym.
      Powiedz, jako mieszkanka Polski Centralnej, co by musiało się stać, żebyś chciała i dowiedziała się więcej?

      Usuń
  3. To nie jest tak, że nie chcę :-). Po prostu mam nieco nie po drodze. Góry jednak mnie ciagna, a maż mój, który w tym roku biegał po Lubaniu, obiecał, ze zabierze mnie w te okolice kiedyś:-). Twoje, Magdaleno Wu, wpisy tylko mnie utwierdzaja w tym, że warto. Co do ksiażek, to "Miedzianka" mnie powaliła, a Krajewski irytował na tyle, że jakoś niespecjalnie ta rejonizacja mnie obeszła;-) . Acha, no i Wasz region całkiem ciekawie reklamował się w tv, z muzyka z gry "Wiedźmin" w tle;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak na tyle daleko, że na wakacje nie bardzo, a na tyle blisko, że trudno nazwać egzotyką? 😊
      Tak, Wiedźmin się tu spisał. Książki pani Magdaleny Kordel też, ale Ty nie czytałaś żadnej. To literatura obyczajowa raczej dla kobiet, ciepła i poprawiające nastrój. Ja uwielbiam mieć pod ręką egzemplarz tego gatunku na czarną godzinę 😀
      No i mnie pan Krajewski nie zauroczył, a "Miedzianka" za to ogromnie.

      Usuń