niedziela, 5 października 2014

Okładkowe Love


Bardzo spodobało mi się spontaniczne wyzwanie, które utworzyła na swoim blogu "Recenzje Ami" jego autorka.
Wyszukałam w swoim blogu książki, o których pisałam, a które mnie swoimi okładkami zauroczyły, przyciągnęły i zachwyciły. 

Oto i one!

Szczególnie pierwsza część "Drogi do Domu" (na dole w środku) zdecydowanie podbiła moje serce okładką. To dla okładki kupiłam tę książkę, bo opis z tyłu wzbudził we mnie ambiwalentne uczucia. Na szczęście książka bardzo mi się spodobała.
Tutaj także powinny znaleźć się jeszcze trzy książki:

 
A oto książki, o których nie pisałam, ale których okładki zachwyciły mnie. Bywało, że dla okładki książkę kupowałam lub pożyczałam do przeczytania:


 


A teraz książki, które chciałabym przeczytać, bo zauroczyły mnie okładki lub zauroczyły niezależnie od tego, że mam na nie ochotę:



 
Nie ma reguły, że tylko czarne z kolorowym akcentem lub pastelowe, w kolorach sepii. Wszystkie są po prostu piękne i czynią ten okładkowy post hołdem dla pracy grafików.



LOGO WYZWANIA



22 komentarze:

  1. Okładki potrafią zauroczyć i zachęcić do czytania i potrafią również zniechęcać do wzięcia książki do ręki.
    Ciekawy pomysł na post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! "Zaułek szczęścia" Urszuli Jaksik (jest recenzja na blogu) ma bardzo nietrafioną okładkę. Sugeruje zupełnie inną treść. Przeczytałam książkę tylko dlatego, że dostałam ją jako nagrodę w konkursie :) Bardzo mi się podobała.
      A i odwrotnie także bywało.

      Usuń
    2. I tak czasem można kierując sie wyłącznie okładką odrzucić wartościową książkę .
      Szkoda, że dzisiaj tak w sumie mało, bo niby tak nie jest, ale jednak przywiązuje się wagę do przekazu okładki.

      Usuń
    3. Na szczęście są blogi i portale książkowe. Dzięki opiniom czytelników nie odrzuciłam kilku wartościowych pozycji wyłącznie dlatego, że miały nieciekawe dla mnie okładki.
      Myślę, że kryzys w tej dziedzinie wynika z oszczędności. Nawet widziałam na blogach posty, w których pokazano kilka książek z ta sama okładką. Istnieją "supermarkety" z tanimi, gotowymi okładkami :(

      Usuń
  2. o jak się cieszę, że tym wyzwaniem sprawiłam Ci taką frajdę! :)
    ale pamiętaj proszę, że jeżeli będziesz zgłaszała jakieś pozycje to tylko te z recenzjami opublikowanymi po 1 października tego roku ;)
    pozdrawiam serdecznie i witam w gronie uczestników życząc świetnej zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo mnie ten pomysł zainspirował :)
      Pamiętam, oczywiście, że zgłoszę dopiero recenzje, które będę pisała. Nie mogłam się oprzeć żeby nie popatrzeć "jak to było" :)

      Usuń
  3. Ciekawe wyzwanie... musiałabym się zastanowić. A to trudne, bo cenię minimalizm w tej sferze... Oczywiście są takie okładki, które mnie porywają i idealnie oddają atmosferę książki i są takie, które wręcz wołają o pomstę do nieba. Na przykład chciałabym zobaczyć książki Munro w klasycznych okładkach... W zasadzie nigdy nie kupiłam książki dla jej okładki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyzwanie jest mało zobowiązujące. Trwa od 1 października do końca grudnia. Nie ma limitów ilościowych i czasowych. Można przyłączyć się w każdej chwili, np. gdy zauroczyła nas okładka :)
      Wyszukam sobie oryginalne okładki książek pani Munro. Zaintrygowałaś mnie.

      Usuń
    2. Jasne, to przecież zabawa:)

      Usuń
  4. O, bardzo lubię okładkę "Hakawati"... Zrozumie każdy, kto ją weźmie do ręki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli tę z niebieską obwolutą, której zdjęcie tu umieściłam? Jest piękna :)

      Usuń
  5. Okładka to w dzisiejszych czasach bardzo ważny element promocji. Niektóre tak mnie kuszą, że jestem w stanie kupić od razu daną książkę. Często też niestety są mylące, ale i tak się na ten zabieg nabieram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywają bardzo mylące i to w obie strony! Cóż! Prawo rynku.

      Usuń
  6. Oglądając Twoje okładki to na niektóre książki miałabym ochotę tylko dzięki okładce. Ale tak jest czasami okładka nas zachwyca a niestety treść nie, i bywa odwrotnie :) Fajne wyzwanie - pomyślę nad nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że zebrane razem najładniejsze okładki aż rwą oko? :)
      Wyzwanie znalazłam na blogu Recenzje Ami http://recenzjeami.blogspot.com/2014/10/okadkowe-love.html Pod tym linkiem są szczegóły. Trwa od 1 października do końca grudnia. Nie ma limitów ilościowych lub czasowych. Bardzo przyjemne wyzwanie :)

      Usuń
  7. Niektóre okładki faktycznie są takie, że hipnotyzują. Jednak nigdy nie kieruję się takim kryterium przy zakupie książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja daję się skusić pięknej okładce :) I bywa, że pluję sobie potem w brodę :D

      Usuń
  8. Niektóre z prezentowych przez ciebie okładek faktycznie zachwycają swoim niezwykłym projektem. Ja sama ostatnio byłam pod urokiem okładki 'Gdy zakwitną poziomki''- zjawiskowa w każdym calu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ją na Twoim blogu. Rzeczywiście przyciąga wzrok :)

      Usuń
  9. Widzę, że również i Ty skusiłaś się na to wyzwanie...

    OdpowiedzUsuń