wtorek, 21 października 2014

O pisaniu, modelowym czytelniku, a także o tym, co obecnie znaczy być Polakiem…

Dobry wywiad lub ciekawa rozmowa nie zależą wyłącznie od tego, czy zaprosimy interesującego gościa. W równym, jeśli nie większym, stopniu zależą od nas samych lub osoby, która wywiad przeprowadza.
Nie bez przyczyny listy, które krążyły pomiędzy Stanisławem Lemem a Sławomirem Mrożkiem tak wspaniale się czyta. Obaj pisarze byli tęgimi umysłami i barwnymi, nietuzinkowymi osobowościami.

„Rok w rozmowie” Jarosława Czechowicza to trzynaście interesujących wywiadów, w których mamy możliwość poznać mniej, lub bardziej znanych, polskich pisarzy. Można powiedzieć, że autor książki, który wywiady przeprowadził, zjadł zęby na krytyce literackiej, a także słynie z dość ciętego języka. Nie jest jednakże zawodowym dziennikarzem, reporterem co to w butach albo przez okno, gdy drzwiami wyrzucą. To przecież bloger, belfer, polonista. Jak widać żyłkę dziennikarką ma.

Po pierwsze, co bardzo mi się podobało, jak mawiają Amerykanie - „solidnie odrobił pracę domową”. Jarosław Czechowicz przeczytał jeśli nie wszystkie, to większość książek swoich gości, zapoznał się z ich biografią oraz poglądami. Nie maca zatem na oślep, nie usiłuje dowiedzieć się czegokolwiek o osobie, z którą rozmawia, ale umiejętnie naprowadza i podpuszcza, aby owa postać zaprezentowała nam się z tej strony, z jakiej chce nam ją Czechowicz  pokazać.

Po drugie, nie rozmawia na kolanach. Obaj rozmówcy są sobie równi, nikt nikomu wazeliny nie wciska, a czasem jeden drugiego zaczepia.
W założeniu miało być wywiadów dwanaście, po jednym na każdy miesiąc, ale być może dwanaście miesięcy w roku to zabobon i przeżytek, skoro natura dała księżycowych miesięcy trzynaście, bo tyleż jest wywiadów. 

Na pierwszy ogień poszła Kaja Malanowska, tak, ta sama, której zdjęcie z napisem „Jestem pisarką, to nie znaczy, że pracuję za darmo” niedawno wywołało wiele dyskusji. Autorka szczerze pisze o swojej chorobie, emocjach i warsztacie pisarskim. Chwali polską literaturę za żywy język, ale martwi ją niedomoga w tworzeniu spójnych konstrukcji. „Ustawienie stabilnego rusztowania, na którym mogłaby się oprzeć książka, to chyba najtrudniejsza część pracy pisarza.”[1] – powiedziała Malanowska Czechowiczowi.

O tym, czy pisanie może być terapią autor „Roku w rozmowie” rozmawiał nie tylko z Kają Malanowską, ale również z Joanną Bator. A także o podróżach Joanny i potrzebie stabilizacji, o słowach, które przybywają znikąd i nakłaniają do napisania kolejnej książki. Joanna Bator bardzo broni swojej prywatności, uchyla drzwi leciutko, na chwilę, zerkamy przez wąską szczelinę i musimy uważać, żeby nie przytrzaśnięto nam nosa.
W podróży często jest także Anna Janko, podróżowała Kaja Malanowska, a Marta Syrwid przeprowadzała się wiele razy. Do miejsca, w którym mieszka, nie czuje się przywiązany Jacek Wangin. Czyżby tułacze życie sprzyjało literaturze?

Remigiusz Grzela, w lutym, podzielił się swoim doświadczeniem wykładowcy dziennikarstwa. Studenci, według Grzeli, dzielą się na tych „którzy fantastycznie opowiadają o tym, co chcą napisać, a nie piszą ciekawie. I są tacy, którzy nie potrafią opowiedzieć dobrze, a piszą fenomenalnie.”[2] Na wszystko jest sposób i autor uchyla rąbka tajemnicy, jaki. Jest także wątek fascynacji Remigiusza Grzeli Kafką (Franzem) i prozaiczną kawą, którą wąchał z kubka innego pacjenta w szpitalnej sali.
O kawie również, a także o snach i promocji literatury przez media elektroniczne Jarosław Czechowicz rozmawiał we wrześniu z Justyną Bargielską.
Żyjący na emigracji w Dublinie Piotr Czerwiński został w marcu wyciągnięty na zwierzenia o koneksjach, sitwach i układach związanych z rynkiem wydawniczym. Na pytanie „Co najbardziej wkurza cię w Polakach?” [3] odpowiedział „plebejska służalczość”[4] Grzegorz Kozera w czerwcu dorzucił „cierpiętnictwo, ponuractwo i chamstwo”[5]. Dzieli z Remigiuszem Grzelą fascynację Kafką i podobnie jak on, prowadzi literackiego bloga. Blogi piszą i inni rozmówcy, ma przykład Inga Iwasiów. W wywiadach pojawia się co rusz nazwisko Pawła Szweda, kiedyś wydawcy w Świecie Książki, dobrego ducha dla kilku polskich autorów, których twórczość dostrzegł oraz „legendarnego już redaktora Jana Koźbiela, który opiekował się (…) działem prozy polskiej w wydawnictwie Prószyński i S-ka”[6]
O tym ile jest „szołbizu” w literaturze i literatury w „szołbizie” Jarosław Czechowicz rozmawiał z Martą Syrwid, która zadebiutowała w wieku osiemnastu lat książką „Czkawka”. Po wydaniu książki „Bogactwo”, zaczęto porównywać Martę Syrwid do Doroty Masłowskiej.

A modelowy czytelnik?

Grzegorz Kozera wyobraża sobie modelowego czytelnika „jako osobę otwartą, tolerancyjną, oczytaną, z poczuciem humoru. Ale zarazem romantyczną, a nawet odrobinę sentymentalną.”[7] Natomiast modelowy pisarz dla Polski czytającej według Jacka Wangina to „Taki ktoś, kto pisze powieść na jedynie słuszny temat z listy aktualnie obowiązujących: homofobia, homoseksualizm, toksyczne relacje w rodzinie, niezniszczalny antysemityzm, martyrologia lub odniesienie do niej, feminizm, szeroko rozumiany bankiet życia, emigracja zarobkowa – to z grubsza w prozie.”[8] W dalszej części rozmowy panowie żartują sobie na temat dobrze sprzedających się autorów reportaży, autorów poczytnych kryminałów oraz piszących książki celebrytów, a także czy to jest jeszcze literatura, czy już stanowczo nie. Również Anna Janko z żalem zauważa, że „obecnie książka została uznana za towar i tak paskudnie jest traktowana. Że wychodzi z mody w jeden sezon, jak tiszert z nadrukiem.”[9]

Jak by jednakże nie pomstować na bardziej lub mniej sprawiedliwy podział pieniędzy ze sprzedaży książek, na trudności wydawców w finansowaniu mniej chwytliwych tytułów, na poziom bestsellerów, to każdy autor, z półki wysokiej, średniej czy tej, do której trzeba się czołgać po podłodze, ma rachunki do zapłacenia i musi z czegoś żyć. A na to, co kupi klient, autor wpływu nie ma.

Z rozmowy z Katarzyną Bondą dowiemy się o drodze pisarki od dziennikarstwa do literatury, jak sama autorka klasyfikuje gatunkowo swoje książki i jak się przygotowuje do ich pisania. Z wywiadu wyłania się obraz kobiety wręcz przesiąkniętej pasją poznania źródeł zła, a jednocześnie chwalącej moralność i honor, jako cechy ważne, a będące obecnie w zaniku. Kiedy w lipcu Jarosław Czechowicz zapytał Jacka Wangina „dlaczego w tym kraju więcej ludzi pisze książki, niż je czyta?”[10] rozmówca nie pozostawił na samozwańczych adeptach sztuki pisarskiej suchej nitki. 

Natomiast Katarzyna Bonda jest mocno zaangażowana „w MaszynęDoPisania.pl – wirtualną inicjatywę wzajemnego wsparcia dla pisarzy wielu gatunków.” [11] „Jest coś niesamowitego w tym, że coraz więcej ludzi odczuwa nieodpartą potrzebę pisania. Ludzie chcą pisać i piszą. Dlaczego nie pomóc im, by robili to świadomie, a nie tylko intuicyjnie? Jest wiele badań mówiących o tym, że jeśli długo nie ma wojny, ludzie zaczynają bardzo dużo pisać. Dlaczego? Potrzebują przeżywać emocje silniejsze niż w życiu, a na kartach opowieści emocje takie mogą bezpiecznie sięgać zenitu.”[12] – odpowiedziała.

O potrzebie adrenaliny w czasach pokoju mówił także Ignacy Karpowicz, ważący słowa jak cenny kruszec na jubilerskiej wadze. Podobnie jak w rozmowie z Joanną Bator pojawił się wątek ateizmu, a z Anną Janko wątek Boga. Co do polskości, która przewija się w wielu wypowiedziach, Karpowicz stwierdził, że „Prawdą jest jednak, że małe społeczności nie cechują się szczególną otwartością i tolerancją. Nie w tym kraju.”[13] Bo, jak odparł Czechowicz „w wielu krajach przymus politycznej poprawności każe im być otwartymi i tolerancyjnymi”[14].

Podobało mi się także, po trzecie chyba, że Jarosław Czechowicz nie lansuje swojej osoby. Pozostaje w tle, w cieniu, światło reflektorów kierując na zaproszonego gościa.

Czy jest coś, co mi się nie podobało? Owszem. Jarosław Czechowicz zdecydowanie zbyt często, według mnie, używał słowa: opresyjny.

Zaproszonych do rozmów autorów różni niemal wszystko, poglądy, gatunki literackie, biografie. Jedną cechę mają wspólną: męczy ich nadmiar ludzi wokół, wyjściowy strój, gala lub obowiązkowe piwo po autorskim spotkaniu. Lubią zaszyć się w ciszy własnego domu, w samotności, w dresie, pracować w spokoju lub po prostu robić nic. A jeśli spotkanie, to niezobowiązujące, w malutkim gronie wypróbowanych od lat przyjaciół. I prowadzą raczej tułaczy niż osiadły tryb życia. Parafrazując tytuł książki Carsona McCullersa, pisarz to samotny myśliwy.   
Serdecznie zachęcam do zapoznania się z polskimi pisarzami, na których „krytycznym okiem” spojrzał Jarosław Czechowicz. Zapewne jednych, tak jak ja, polubicie od razu, do innych, poczujecie niechęć. Z jednymi zgodzicie się, a z innymi chętnie wdalibyście się w polemikę. Być może, tak jak ja, zostaniecie zachęceni, by po jedną lub więcej, z wymienionych w wywiadach książek, sięgnąć.

---------
[1] „Rok w rozmowie: pisarze krytycznym okiem”, Czechowicz Jarosław, Wydawnictwo Simple Publishing, Poznań 2014, s. 14
[2] tamże s. 20
[3] tamże s. 37
[4] tamże
[5] tamże s. 75
[6] tamże s. 50
[7] tamże s. 72
[8] tamże s. 83
[9] tamże s. 143
[10] tamże s. 90
[11] tamże s. 127
[12] tamże
[13] tamże s. 136
[14] tamże

***

Wyzwanie czytelnicze


9 komentarzy:

  1. To prawda, że wysyp piszących jest ogromny. Ale czy wszystkich warto byłoby czytać?
    Interesujący post. Zostałam zachęcona do poznania tych wywiadów, i zrobię to jak książka będzie w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł :) Szczególnie, że w czasach wysypu, przewodnik po licznych zastępach piszących jest potrzebny jak nigdy dotąd.

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że udało Ci się jednak dowiedzieć czego chciałaś bez szwanku dla nosa;) (haha)
    Zaprezentowałaś książkę fantastycznie. Chce się po prostu poznać te rozmowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nos, jak najbardziej cały, ale mgła tajemnicy trzyma się mocno. I dobrze! W świecie publicznego obnażania duszy, gdy wszystko jest na sprzedaż i wszystkiego doświadczyliśmy, osoby pilnujące własnej prywatności stają się tym bardziej frapujące. Mnie się to podoba 😊

      Usuń
  3. Z wielką ochotą zapoznałabym się z ta publikacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam u wydawcy, ale widzę, że można znaleźć dużo taniej.

      Usuń
  4. Zachęciłaś mnie, mimo, że nie przepadam za autorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że trzeba jedno od drugiego oddzielić, tzn . książkę od jej autora. W przeciwnym razie, po ostatnich wydarzeniach trudno byłoby zabrać się za niektóre pozycje.
      Przyznam, że nie wiem jak mam przeczytać teraz "Sońkę" :(

      Usuń