niedziela, 26 października 2014

O LIBERATURZE słów kilka

Książki można wydawać najtaniej, zwyczajnie, sztampowo. Można też uczynić z tego sztukę.

Nazywa się to LIBERATURĄ.

"Czym zatem jest owa liberatura?

Liberatura to taki rodzaj literatury, w którym tekst i materialna forma książki tworzą organiczną całość, a wszelkie elementy, w tym również niewerbalne, mogą być nośnikami znaczenia. W utworze liberackim znacząca jest więc nie tylko warstwa słowna, ale także fizyczna przestrzeń i konstrukcja książki, jej kształt, format, układ typograficzny. 


Istotne mogą być wielkość, krój i kolor pisma, ale też niezadrukowana powierzchnia kartki, zintegrowany z tekstem rysunek czy fotografia, wreszcie rodzaj papieru lub innego materiału. Nie bez znaczenia są wszelkie wartości numeryczne: wymiary tomu czy liczba stron, słów, a nawet pojedynczych znaków. Czytelnik ma do czynienia z dziełem totalnym, które może przybrać dowolny wygląd (zgodnie z drugim znaczeniem łacińskiego liber), co w praktyce oznacza niekiedy radykalne odejście od tradycyjnej budowy książki. Jest to zarazem dzieło w pełni autorskie, kontrolowane przez pisarza na każdym etapie powstawania." - cytat pochodzi ze strony Co to jest liberatura.

Czy książki, które sfotografowałam można określić tym mianem, czy też nie, nie wiem. Ale jedno jest pewne. Są piękne. Oraz piekielnie drogie.

Kroniki Galla Anonima i Faksymile Biblii Gutenberga.








Trylogia nie byle jaka!



 Zdjęcie karty tytułowej proponuję powiększyć, aby przyjrzeć się twarzom na "litografii" :)
 To jest herbarz rycerstwa polskiego.



 
 


 

 


Recenzję książki, która JEST zdecydowanie LIBERATURĄ opisała na swoim blogu Książki Oli jego Autorka. Zapraszam do posta na stronie Oli, pod tytułem:  Podwójna wygrana jak nic, Raymond Federman.
To jest to. W akcji. W druku. A powyżej obrazkowo.

9 komentarzy:

  1. Bardzo interesujący wpis! Jestem pod szczególnym urokiem Trylogii. Nie wiem czy zdecydowałabym się czytywać takie dzieło czy to tylko można zamknąć za szkłem, ale jest piękne...
    Kiedyś napisałam recenzję, która może być nawiązaniem do tematu, który poruszyłaś (liberatura), a także pokazaniem - czym to zjawisko może być z drugiej strony...( http://ksiazkioli.blogspot.com/2013/01/podwojna-wygrana-jak-nic-raymond.html )
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten sygnał. Pozwoliłam sobie dodać do mojego postu link, do Twojej recenzji książki Raymonda Federmana "Podwójna wygrana jak nic". Tak, książka, którą opisałaś i pokazałaś przykłady, to właśnie jest liberatura.
      Ach! Ta "Trylogia"....ale masz rację, chyba stałaby za szkłem, a i z kilku wyjazdów wakacyjnych trzeba by było zrezygnować :)

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję. Zdecydowanie orbitujemy gdzieś blisko:)

      Usuń
  2. Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o tym pojęciu. Bałabym się czytać te dzieła, są takie piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awiolu, ja też zetknęłam się niedawno z pojęciem liberatury. Nie musi to być szata graficzna. Do posta dodałam link do recenzji Oli, gdzie na przykładach pokazuje jak to może wyglądać w druku.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. O pojęciu nie słyszałem, jednak widziałem to wydanie kroniki Anonima i tak stałem tam i patrzyłem, nie mogąc wyjść z podziwu.. Piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także Kamilu zetknęłam się niedawno z tym pojęciem. Nie musi to oznaczać niezwykłą formę graficzną. Do posta dodałam link do recenzji Oli, gdzie Ola na przykładach pokazuje jak to może wyglądać w druku.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Wstyd się przyznać, ale pierwszy raz spotkam się z pojęciem liberatura. Trochę jestem zaskoczona jego niezwykłą formą prezentacji.Toż to sztuka sama w sobie! Niezwykłe, fascynujące, aż brak mi słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liberatura to dosyć nowy nurt, sposób patrzenia czy tworzenia książki. Piękne wydania zaś były zawsze, obok wydań tanich, od czasów Gutenberga rzecz jasna :). Wcześniej książki były tak cenne, że przykuwano je łańcuchami do stołów :)

      Usuń