niedziela, 3 sierpnia 2014

Biuro matrymonialne Perry'ego Masona



Erle Stanley Gardner (ur. 17 lipca 1889 w Malden, zm. 11 marca 1970 w Tescumeli) zadedykował tę książkę Johnowi Pilcherowi, wieloletniemu przyjacielowi oraz pionierowi w dziedzinie patologii sądowej. Obaj przez wiele lat byli członkami Amerykańskiej Akademii Nauk Sądowych.

W latach ’30 XX wieku, kiedy dzieje się akcja książki, John Pilcher był jedynym lekarzem sądowym w południowym Teksasie, w promieniu 75 mil. Zazwyczaj to sędzia pokoju działał jako koroner, zatem to sędzia oceniał czy śmierć ofiary nastąpiła w wyniku zabójstwa, samobójstwa lub z przyczyn naturalnych. Koroner, który nie jest dyplomowanym lekarzem patomorfologiem, może przeoczyć pewne istotne fakty związane z przyczyną śmierci. Natomiast towarzystwa ubezpieczeniowe, które za wszelką cenę pragnęły uniknąć wypłacania rodzinie zmarłego odszkodowania, miały własne metody prowadzenia dochodzenia. Łatwiej było także, popełnić morderstwo doskonałe.

Kwestia przyczyny śmierci męża Selmy Anson stała się osnową fabuły „Sprawy opieszałego Kupidyna”. 

Kiedy poznajemy Selmę Anson jest już od roku wdową, ma nieco ponad pięćdziesiąt lat, świetną figurę i prowadzi samodzielne życie, z czego jest bardzo dumna. W czasach, w których osadzona jest powieść, nie było wielu takich kobiet, o których można było powiedzieć, że są samodzielne.
Przyjaciel państwa Ansonów, Delane Arlington, był wdowcem od wielu lat. Po śmierci męża Selmy, nawiązał z nią romans. Delane Arlington nie miał własnych dzieci, ale miał bratanice i bratanków, po swoich zmarłych braciach, a także był bardzo bogaty.
Natomiast Selma Anson, została uposażona przez męża, który wykupił podwójne ubezpieczenie na życie. Wdowa dostała więc dużą sumę pieniędzy, którą jeszcze pomnożyła grając na giełdzie.

Mamy zatem duże pieniądze oraz wielu chętnych, aby uszczknąć z nich jak najwięcej czyli krewnych i towarzystwo ubezpieczeniowe. Mamy też nieboszczyka, którego śmierć przyniosła jego żonie niezły majątek.

 Życie bogatego Amerykanina jest narażone na tyle niebezpieczeństw, że posiadanie własnego prawnika jest nieodzowne. A jeśli potrzebny jest prawnik, to tylko najlepszy. Czy jest w Kalifornii lepszy adwokat niż Perry Mason? Oczywiście, że nie ma.
Perry Mason to specjalista od spraw wydawałoby się beznadziejnych, ogromnie zawikłanych i trudnych do udowodnienia. Jego sekretarka Della Street w lot łapie spojrzenie swego szefa i wspomaga go w wielu sytuacjach.

Z książki możemy także poznać technikę jawnego detektywa i wtyczki, jaką stosowała (może nadal stosuje) policja, ale i inne osoby, które chcą się czegoś dowiedzieć. Jawny detektyw chodzi za wybraną osobą tak, żeby śledzony zorientował się. Budzi to jego niepokój. Jednocześnie, przypadkiem poznaje kogoś, kto ma podobne do niego zainteresowania. Zaprzyjaźniają się. Poznana osoba jest wtyczką i najpierw została starannie dopasowana do śledzonej osoby oraz poznała jej zainteresowania oraz nawyki. Zadaniem wtyczki jest w obliczu niepokoju z powodu bycia śledzonym, wyciągnięcie od namierzonej osoby informacji, które mogą pomóc kogoś zdemaskować, dowieść, że oszukał towarzystwo ubezpieczeniowe etc.
Ach! A opieszały Kupidyn. W oryginale raczej nieostrożny, niedbały. Czyżby kolejna rola Perry’ego Masona?

Serdecznie polecam sprawdzić samemu!








Sprawa opieszałego Kupidyna

Tłumaczenie: Teresa Pisarek
tytuł oryginału: The Case of the Careless Cupid
Wydawnictwo Hachette
data wydania 1999 (data przybliżona)
ISBN  83-7184-277-5
liczba stron  196



Książki wysłuchałam w formie audiobooka w interpretacji Henryka Pijanowskiego.




Wyzwania czytelnicze:
1. Tomisko NIEopasłe
 2. Tytuł w trzech słowach

6 komentarzy:

  1. Kiedyś czytałam jedną z książek Gardnera, niestety nie pamiętam jej tytułu. Ta wydaje się ciekawa. Poszukam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z "gardnerek" jest warta przeczytania :)

      Usuń
  2. A ja mam kilka jego książek. Muszę zobaczyć dokładnie jakie, bo sama nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, to coś dla mnie, a tego autora chyba jeszcze nic nie czytałam - czas nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń