piątek, 16 maja 2014

Pieski żywot

Na środku ulicy stał jakiś wynędzniały kundel, ziewając i przeciągając się w słońcu. Wyciągnąwszy tułów niemal do granic ekstazy, usiadł i zaczął się dokładnie drapać. Potem wstał, otrząsnął się i rozejrzał wokół, szukając kolejnych atrakcji, jakie mogło zaoferować mu życie.
Na poboczu drogi usypano stos śmieci i tam właśnie pobiegł, wsuwając pysk w oczekiwaniu przyjemności. Rzeczywiście, nos go nie zawiódł. Zapach tak wspaniałego rozkładu przeszedł jego najśmielsze marzenia! Węszył z rosnącym uznaniem, a potem raptownie zapomniał o rozsądku, wywrócił się na grzbiet i wytarzał ochoczo we wspaniałym śmietnisku. Tego ranka świat zamienił się w psi raj.

 Arlekin – Paul Cézanne [źródłó]

Wreszcie, zmęczony, wstał i znów wyszedł na środek ulicy. Bez najmniejszego ostrzeżenia zza zakrętu wyjechał z pędem rozklekotany samochód, uderzył prosto w psa i pojechał dalej, nawet nie zwalniając.
 Kundel podniósł się na nogi, stał przez chwilę, patrząc na pana Satterthwatte’a z niemym wyrzutem w oczach, a potem przewrócił się. Pan Satterthwaite podszedł bliżej i pochylił się nad nim. Zwierzę było martwe. Pan Satterthwaite ruszył swoją drogą, zastanawiając się nad okrucieństwem życia. Jakże dziwny był ten niemy wyrzut w psich oczach. „Och, ten świat – zdawały się mówić. – Cudowny świat, któremu zaufałem. Dlaczego mi to zrobił?”


Christie Agatha, opowiadanie pt. „Człowiek z morza”, z tomu „Tajemniczy pan Quin”, Wydawnictwo Dolnośląskie 2014, s. 120-121

Bardzo poruszyła mnie ta pięknie skonstruowana, bardzo smutna scena. Pokazuje, że Agatha była wnikliwą obserwatorką życia i wydarzeń, współczującą zwierzętom a kierowcy bez serca już ponad od stu lat zabijają zwierzęta na szosie. 
W opowiadaniu, scena ta pełni rolę metafory, ale sama w sobie, wydaje mi się przejmująca i piękna.  
Aby nie pozostać ze smutnymi wrażeniami, wklejam portret ulubieńca dzieci :)



8 komentarzy:

  1. Widziałam kiedyą jak samochód przejechał psa i od tego momentu mam zawsze fobię, jak widzę jakieś zwierzę przy ulicy. To było bardzo traumatyczne, nigdy tego nie zapomnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Z tego samego powodu :(

      Usuń
    2. Mam tak samo. Z tego samego powodu :(

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Ja raz weszłam na szosę, żeby uratować kota. Zrobiłam to głównie, dlatego że sumienie nie dałoby mi żyć, gdyby coś się stało kotkowi. Na szczęście, ani mi, ani kotku nic się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Reksio - moje szczenięce lata :D

    OdpowiedzUsuń