niedziela, 30 marca 2014

Męska wersja romansu

„Moja bratowa Annabel” to powieść o miłości. Głównym bohaterem oraz narratorem jest mężczyzna. Mężczyzna jest również autorem książki, co pozwala czytelnikowi domniemywać, iż świat emocji męskiego bohatera jest bardziej prawdziwy niż ten, który znamy z książek pisanych przez kobiety. Dla mnie, męski świat widziany oczami kobiety i widziany oczami mężczyzny, to dwa różne bieguny!

Nie ukrywam, że dla mnie męskie pojęcie o tym, co dzieje się w duszy kobiety, jest światem odległym o lata świetlne od kobiecej prawdy. Pamiętam z czasów mojej młodości, gdy pisarki jeszcze nie zabierały tak często głosu, a przynajmniej nie było łatwo o książki obyczajowe pisane przez kobiety, że nieustannie dziwiła mnie powierzchowność powieściowych bohaterek. U żadnej nie znalazłam tak wielu rozterek, przemyśleń i emocji, jakimi obdarzeni byli męscy bohaterowie. Nie dlatego, że one ich nie posiadały, ale dlatego, że autor-mężczyzna ich nie znał i nie potrafił ich sobie wyobrazić. Dlatego cenię sobie literaturę kobiecą, bo nareszcie odnajduję w niej emocje, które znam, a książka pomaga mi je zrozumieć. Dlatego chętnie sięgnęłam po książkę Patricka Bessona, aby poznać męski punkt widzenia.

Oczywiście ważne jest także środowisko, w którym rozgrywa się akcja, ponieważ krąg kulturowy, a jakim żyją bohaterowie, ma wpływ na ich sposób myślenia oraz wyznawane wartości. W „Mojej bratowej Annabel” jest to środowisko dziennikarzy, rzeczników prasowych oraz, przede wszystkim, aktorów. Tym ludziom nie brakuje pieniędzy, a tak zwane konwenanse, są zdecydowanie mniej sztywne, niż w innych kręgach. Ponadto ważna jest sława i kariera, to ona napędza wielu bohaterów książki.

Dwaj bracia: Gilles, który opowiada tę historię i młodszy od niego Fabienne mieszkają w Paryżu, a ich matka, z którą często się spotykają, mieszka w małej miejscowości Marolles w Szampanii. Fabienne jest przystojnym, robiącym karierę aktorem, obiektem zachwytów kobiet. Gilles jest dziennikarzem. Bracia rywalizują o kobiety i względy u matki. Jeden z nich jest zdecydowanie faworyzowany przez wszystkich, drugi zbiera tylko resztki po bracie, lub służy do tego, aby móc się do jego brata przybliżyć.
Nad całą fabułą zbierają się ciężkie gradowe chmury zapowiedzianego nieszczęścia. Cała historia jest nam opowiedziana przez Gillesa post factum, tak, jak opowiada się komuś historię swojego życia. Od początku zatem wiemy co się wydarzy i opowieść snuta jest przez pryzmat tego nieszczęścia. Emocje, które towarzyszyły Gillesowi, gdy działy się opowiadane zdarzenia zblakły i uległy transformacji w wyniku następnych zdarzeń, a szczególnie owej tragedii.
Myślę, że każdy z nas zna ze swojego życia wiele sytuacji, gdy w obliczu nowych faktów czy informacji, zmienia zdanie na temat wydarzeń, ludzi lub motywów ich postępowania. Autor powoli, krok po kroku odsłania tajemnice, które kryje rodzina, pokazuje ukryte motywy, jakimi kierują się bohaterowie, zdejmuje maski i pokazuje ich prawdziwe twarze. A wszystko to bez zbędnego sentymentalizmu, tym bardziej, że większość bohaterów okazuje się być bardzo wyrachowana.

Zakończenie zaskakuje. Los wywinął bohaterom kolejny, złośliwy numer i uwikłał ich na resztę życia w nieplanowane układy. 

Kto ile zyskał, a kto ile stracił na zakręconej jak francuski rogalik historii, tego nie zdradzę. Powiem tylko, że całość jest opowiedziana lekko, jak na rogalik z francuskiego ciasta przystało.

Moja bratowa Annabel

Patrick Besson
tłumaczenie: Walicka Barbara, Jatczak Joanna Jadwiga
tytuł oryginału: Belle-soeur
wydawnictwo: Philip Wilson
data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 9788372362377


Książka bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:





6 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa zakończenia i podoba mi się takie stopniowe wtajemniczanie czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w świetle nowych faktów, wydarzenia oraz dziwne postępowanie bohaterów, zaczyna nabierać sensu. A zakończenie mocno zaskakuje, jednocześnie będąc po francusku, dowcipne :)

      Usuń
  2. Jestem ciekawa tej 'męskiej wersji romansu' :)
    Książkę wpisuję na moją listę.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja wolę chyba romans z kobiecego punktu widzenia, ale... ten też warto poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak myślę, ot choćby z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń