piątek, 28 lutego 2014

"Opowieści Ostateczne" na trzy sposoby.

Fotorelacja z promocji "Opowieści ostatecznych" Leszka Różańskiego, która odbyła się 27 lutego 2014 roku w Domu Hauptamannów w Szklarskiej Porębie.

Po wejściu do muzeum wita gości Duch Gór i piękna witrynka zaopatrzona w regionalne książki.




Zwiedziłam parter, gdzie zaprezentowano wnętrze śląskiej chaty.





 Z cudnie malowaną szafą śląską.





Ale do rzeczy (żeby nie powiedzieć: ad rem). 

Pierwszy sposób, w jaki opowieści są zaprezentowane to książka."Opowieści ostateczne".





Drugi sposób, to rysunki, także ostateczne,
Kaliny Jaśko.















A trzeci sposób, to piosenki, rzecz jasna ostateczne, Piotra Syposza.



Przybyli goście z bliższych i dalszych okolic. Autorzy i wydawca snuli opowieści o tym, jakie to niezwykłe rzeczy działy się podczas powstawania książki. Otóż co i rusz coś znikało, a to jedna z piosenek, a to ilustracja, bywało, że i człowiek. Na szczęście wszystko się na czas odnalazło.

Były zatem rozmowy na wysokim szczeblu. Tu, wydawca książki "Opowieści ostateczne" pani Regina Chrześcijańska i pan Przemek Wiater, autor książki "Walonowie u Ducha Gór. Podziemne skarby Karkonoszy".










Poniżej, rozmowy w kuluarach, na pierwszym planie zadumany Piotr Syposz.



Były też dyskusje w gronie mieszanym, po prawej
Leszek Różański.

Przybyła pani Małgorzata Lutowska, autorka choćby niedawno opisanych przeze mnie "Skarbów drzewa" i "Dla siebie znalezioną ścieżką". W środku Romuald Witczak, który współpracuje z Wydawnictwem Ad Rem w dziedzinie redakcji, korekty oraz recenzji.
 Ja także zostałam uwieczniona.




Pani Małgosia przyszła po autograf jak pisarz do pisarza.






A tego wieczora znikały jedynie pyszne, domowe wypieki. Jak wszem i wobec wiadomo, zjedzone w Tłusty Czwartek, nie tuczą.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz