sobota, 14 grudnia 2013

Rapsodia wigilijna

Wigilijny poranek na Jeżycach dla każdego oznacza coś innego. Ida niepokoi się brakiem białych pantofli i długością trenu ślubnej sukni tak bardzo, że zamiast miodu dodaje do świątecznego piernika słoik smalcu. Elka, córka Grzegorza Stryby, oczekuje wizyty Baltony, który obiecał przewieźć ją harleyem (co jak wiadomo jest szczytem marzeń każdej nastolatki).  Cyryjek cyzeluje uszka, a Ignacy Borejko spada z drabiny. U Żeromskich grasują bliźnięta, profesor Dmuchawiec zakochuje się w prawnuczce Kasi, natomiast pod tak zwanym rondem, pojawia się handlująca swoimi obrazami tajemnicza Terpentula.
Choć jest to zima niewątpliwie, to polskim obyczajem Gwiazdka jest „po wodzie”, czyli deszcz leje rzęsiście.

Między strugami wody co rusz przemyka osobliwa para, Elka Stryba i Tomek Kowalik, oboje przebrani, ona za Gwiazdkę, a on za Gwiazdora (poznańska wersja Mikołaja). Jak motyw przewodni utworu muzycznego, powracający co chwilę w różnych odmianach, pojawiają się w każdym domu „Jeżycjady”, spajają ułamki wydarzeń, które wraz z nimi oglądamy. A wydarzenia są raz wesołe, radosne i ciepłe to znów smutne lub nawet przygnębiające, bo życie takie właśnie jest, niezależnie czy to dzień zwykły czy święto.
Jacy są sami bohaterowie, którzy stanowią motyw przewodni, kwintesencję świąt, najbardziej oczekiwanych gości, bo z workiem prezentów? Czy dusze ich są anielskie i piękne tak jak oblicza? A właściwie to jakie jest oblicze Gwiazdora ukryte pod sztuczną brodą, sztucznymi wąsami i sztucznymi brwiami? Bo sprawa wyglądu bywa dla niektórych bohaterów bardzo ważna. Niezmiernie ważna. Chyba nawet za bardzo.

Wigilia to wieczór cudów, przemyśleń, przemian, a także wybaczania. Ktoś otrzymuje wymarzony prezent, żeby mu Mozart nie chrypiał, ktoś przestaje być samotny. Ktoś musi dorosnąć, zrozumieć coś i powiedzieć „przepraszam”.
Wielka improwizacja świąteczna pod rondem to kwintesencja tego magicznego wieczoru, gdzie barszcz z uszkami i karp nie są w ogóle głównymi bohaterami, ale coś zupełnie innego.

„Noelka” to piękna, mądra opowieść, poruszająca emocje i przywracająca świętom prawdziwego ducha. Specjalnie zostawiłam ją na czas grudniowy, żeby przygotowania do świąt nie dały się zdeptać komercji i wymogom kuchennych tradycji. Od lat święta są dla mnie czasem wzmożonej mobilizacji, egzaminem na świetnie zorganizowaną gospodynię domową, zadaniem logistycznym. Żeby choć odrobinę tej atmosfery, zapamiętanej z dzieciństwa znaleźć, szukam na ten czas odpowiednich lektur, okazji by iść na koncert do filharmonii, obejrzeć balet "Dziadek do orzechów", a nie tylko stać w ogonku za karpiem.

A Wy? Jak świętujecie święta poza wyjadaniem smakołyków podczas świątecznych dni?

Noelka 


seria/cykl wydawniczy: Jeżycjada tom 7
wydawnictwo: Akapit Press
data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN: 9788360773987
liczba stron: 186