piątek, 13 grudnia 2013

O dryfujących pedagogach

Główny bohater oraz narrator, Marcin Ciamciara zwany Ciamcią, wraz kolegami Józiem Pędzelkiewiczem zwanym Pędzlem, Słabińskim nazywanym Słabym oraz Zasępą uczęszczają do klasy ósmej, jedenastoletniej szkoły męskiej w Warszawie. Trwają lata ’60 XX wieku, szkoła jest wielce zasłużona oraz obfituje w absolwentów, którzy wsławili się rozlicznymi osiągnięciami na wielu polach. Natomiast uczniowie klasy ósmej A, z bardzo wielu powodów, z których główny stanowi lenistwo, reprezentowali tak niski poziom wiedzy, że ciało pedagogiczne postanowiło wziąć ich ostro do galopu.
Jak określił to wychowawca klasy pan Żwaczek „…to długi proces przejść wszystkie stadia rozwojowe od neandertalczyka do ucznia klasy ósmej Szkoły im. Lindego. Utrzymywał, że na razie jesteśmy w epoce kamienia łupanego.”
Profesor Żwaczek, jak można się domyślić z nazwiska oraz rodzaju porównania, był biologiem. Wśród plejady gwiazd pedagogicznych wspomnieć należy matematyka Ejdziatowicza, zwanego Dziadzią, wuefistę Nieruchę i chemika Farfalę, na którego lekcji Ciamcia unicestwił aparat Kippa, bo chciał zobaczyć co się stanie, gdy przekręci kurek.
Nie ma takiego nastolatka, który dobrowolnie zgodziłby się przysiąść fałdów nad książką. Chłopcy zaczynają szukać sposobu na swoich „gogów”, żeby tylko się nie uczyć. Źródłem wiedzy o tym, jak z „gogami” postępować, są uczniowie klas starszych, dziesiątej i jedenastej. Nie są jednakże skłonni dzielić się ciężko zdobytą wiedzą bezinteresownie. Koszty zaś przerastają możliwości chłopców poza …. sposobem na najpoczciwszego „goga” w szkole, historyka Misiaka, zwanego Alcybiadesem.
Czy sposób okazał się skuteczny i co z tego wynikło? I czym jest Dryf oraz dryfujący pedagog? Otóż efekty przeszły najśmielsze oczekiwania, szczególnie samych zainteresowanych. Jedynie nie był w ogóle zdziwiony niejaki Juliusz Lepki, zwany Szekspirem, uczeń klasy jedenastej.

Dobre pół wieku minęło od tego czasu. Czy przygody uczniów tamtej, warszawskiej szkoły mogą mieć coś wspólnego ze światem uczniów obecnych? „Ósma Legia” jak nazywał ich Alcybiades, to chłopcy w wieku gimnazjalistów, których uczę zawodowo. Kiedy czytałam o ich przygodach, to przed oczami miałam swoich, obecnych uczniów. Może zamiast ziela angielskiego żuli by gumę do żucia, zamiast znaczków zbierali naklejki, ale skłonność do migania się od nauki, jest taka sama.
Ta książka jest nadal jak najbardziej „na czasie”.

Sposób na Alcybiadesa



wydawnictwo: Firma Księgarska Jacek Olesiejuk
data wydania: 14 maja 2008
ISBN: 978-83-7588-699-3
Listopad - literackie Zaduszki

4 komentarze:

  1. Mam wielki sentyment do twórczości Niziurskiego. Tę książkę czytałam wiele razy. I zgadzam się, jest ponadczasowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. :))) A jakie inne z młodzieżowych książek lubisz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo książka podobała mi się, chyba nawet gdzieś leży w pudle w domu, muszę do niej powrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A to miło mi, że Ciebie zachęciłam :)

    OdpowiedzUsuń