poniedziałek, 16 grudnia 2013

Sensacja w rytmie tanga

Bohaterami powieści jest dwóch byłych oficerów GROM, których po zakończeniu służby los rzucił w odległe rejony świata. Służący w ochronie amerykańskiego przedstawicielstwa handlowego w Iraku Jędrek Krzeptowski, cudem uniknął śmierci podczas zamachu terrorystycznego. Rusza w karkołomny pościg za sprawcą wybuchu wąskimi uliczkami Bagdadu na … harleyu. Ułańska fantazja, która go poniosła, pozwala mu odkryć coś zaskakującego.  
Następnie akcja przenosi się do Krakowa, gdzie Piotr Nadolski bada sprawę ich wspólnego przyjaciela, dziennikarza Marka. Marek wpadł na trop jakiejś kryminalnej afery, lecz zanim zdążył komukolwiek o niej opowiedzieć, wyskoczył przez okno. Wszystko wskazuje na samobójstwo, ale Piotr i narzeczona Marka, Zosia, ani trochę w to nie wierzą. Wspólnie docierają do części pozostawionych przez Marka informacji. Piotr odkrywa, że oboje znajdują się w niebezpieczeństwie. Zosia ukrywa się u krewnych na wsi, zaś Piotr wyrusza na Bliski Wschód. Angażuje się jako kierowca do konwoju pomocy humanitarnej, która jednocześnie wiezie archeologów na stanowisko badawcze. Nie tylko jednak Piotr nie jest tym, za kogo się podaje.
W tle sensacyjnej fabuły biegnie wątek romansowy, jest też akcent polski w postaci miejscowości Adampol w Turcji.

Najbardziej jednak oczarowali mnie bohaterowie. Oczywiście, w sytuacji kryzysowej wyrywa im się grubsze słowo, ale są to mężczyźni, którzy wiedzą, że nie przeklina się przy damach. Nie wiem czy są przystojni, lecz ich inteligencja i wrażliwość czyni z nich fascynujących facetów na miarę Jamesa Bonda. Damy zaś są kobietami, a nie cyborgami, które kładą wyszkolonego żołnierza jednym kopnięciem. Krzysztof Mazurek przywrócił postaciom literackim, wykreowanym w powieści sensacyjnej, ludzki wymiar.

Tango przewija się przez całą książkę. Piotr, jak talizman nosi ze sobą książkę „Podstawy tanga argentyńskiego” autorstwa Rubena Sotero, by wybierać na chybił-trafił strony, i z wylosowanych wersów odczytać wskazówkę dla siebie. Dla czytelnika, każdy cytat umieszczony na początku rozdziału to rodzaj prologu. Tango jest tańcem niezwykłym. Według słów Jorge Louisa Borgesa „Tango jest bezpośrednim wyrazem czegoś, co poeci często próbowali opowiedzieć słowami – przekonania, że można krok po kroku celebrować walkę.” [1]

Zachęcam do przeczytania tej książki każdego, dla kogo nie tylko liczy się akcja, ale przede wszystkim ciekawy bohater, piękny język i głębsza refleksja.

---------------
[1] Mazurek Krzysztof, „Osiem kroków tanga”, Wydawnictwo Baobab, Warszawa 2006, s. 5







sobota, 14 grudnia 2013

Rapsodia wigilijna

Wigilijny poranek na Jeżycach dla każdego oznacza coś innego. Ida niepokoi się brakiem białych pantofli i długością trenu ślubnej sukni tak bardzo, że zamiast miodu dodaje do świątecznego piernika słoik smalcu. Elka, córka Grzegorza Stryby, oczekuje wizyty Baltony, który obiecał przewieźć ją harleyem (co jak wiadomo jest szczytem marzeń każdej nastolatki).  Cyryjek cyzeluje uszka, a Ignacy Borejko spada z drabiny. U Żeromskich grasują bliźnięta, profesor Dmuchawiec zakochuje się w prawnuczce Kasi, natomiast pod tak zwanym rondem, pojawia się handlująca swoimi obrazami tajemnicza Terpentula.
Choć jest to zima niewątpliwie, to polskim obyczajem Gwiazdka jest „po wodzie”, czyli deszcz leje rzęsiście.

Między strugami wody co rusz przemyka osobliwa para, Elka Stryba i Tomek Kowalik, oboje przebrani, ona za Gwiazdkę, a on za Gwiazdora (poznańska wersja Mikołaja). Jak motyw przewodni utworu muzycznego, powracający co chwilę w różnych odmianach, pojawiają się w każdym domu „Jeżycjady”, spajają ułamki wydarzeń, które wraz z nimi oglądamy. A wydarzenia są raz wesołe, radosne i ciepłe to znów smutne lub nawet przygnębiające, bo życie takie właśnie jest, niezależnie czy to dzień zwykły czy święto.
Jacy są sami bohaterowie, którzy stanowią motyw przewodni, kwintesencję świąt, najbardziej oczekiwanych gości, bo z workiem prezentów? Czy dusze ich są anielskie i piękne tak jak oblicza? A właściwie to jakie jest oblicze Gwiazdora ukryte pod sztuczną brodą, sztucznymi wąsami i sztucznymi brwiami? Bo sprawa wyglądu bywa dla niektórych bohaterów bardzo ważna. Niezmiernie ważna. Chyba nawet za bardzo.

Wigilia to wieczór cudów, przemyśleń, przemian, a także wybaczania. Ktoś otrzymuje wymarzony prezent, żeby mu Mozart nie chrypiał, ktoś przestaje być samotny. Ktoś musi dorosnąć, zrozumieć coś i powiedzieć „przepraszam”.
Wielka improwizacja świąteczna pod rondem to kwintesencja tego magicznego wieczoru, gdzie barszcz z uszkami i karp nie są w ogóle głównymi bohaterami, ale coś zupełnie innego.

„Noelka” to piękna, mądra opowieść, poruszająca emocje i przywracająca świętom prawdziwego ducha. Specjalnie zostawiłam ją na czas grudniowy, żeby przygotowania do świąt nie dały się zdeptać komercji i wymogom kuchennych tradycji. Od lat święta są dla mnie czasem wzmożonej mobilizacji, egzaminem na świetnie zorganizowaną gospodynię domową, zadaniem logistycznym. Żeby choć odrobinę tej atmosfery, zapamiętanej z dzieciństwa znaleźć, szukam na ten czas odpowiednich lektur, okazji by iść na koncert do filharmonii, obejrzeć balet "Dziadek do orzechów", a nie tylko stać w ogonku za karpiem.

A Wy? Jak świętujecie święta poza wyjadaniem smakołyków podczas świątecznych dni?

Noelka 


seria/cykl wydawniczy: Jeżycjada tom 7
wydawnictwo: Akapit Press
data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN: 9788360773987
liczba stron: 186

piątek, 13 grudnia 2013

O dryfujących pedagogach

Główny bohater oraz narrator, Marcin Ciamciara zwany Ciamcią, wraz kolegami Józiem Pędzelkiewiczem zwanym Pędzlem, Słabińskim nazywanym Słabym oraz Zasępą uczęszczają do klasy ósmej, jedenastoletniej szkoły męskiej w Warszawie. Trwają lata ’60 XX wieku, szkoła jest wielce zasłużona oraz obfituje w absolwentów, którzy wsławili się rozlicznymi osiągnięciami na wielu polach. Natomiast uczniowie klasy ósmej A, z bardzo wielu powodów, z których główny stanowi lenistwo, reprezentowali tak niski poziom wiedzy, że ciało pedagogiczne postanowiło wziąć ich ostro do galopu.
Jak określił to wychowawca klasy pan Żwaczek „…to długi proces przejść wszystkie stadia rozwojowe od neandertalczyka do ucznia klasy ósmej Szkoły im. Lindego. Utrzymywał, że na razie jesteśmy w epoce kamienia łupanego.”
Profesor Żwaczek, jak można się domyślić z nazwiska oraz rodzaju porównania, był biologiem. Wśród plejady gwiazd pedagogicznych wspomnieć należy matematyka Ejdziatowicza, zwanego Dziadzią, wuefistę Nieruchę i chemika Farfalę, na którego lekcji Ciamcia unicestwił aparat Kippa, bo chciał zobaczyć co się stanie, gdy przekręci kurek.
Nie ma takiego nastolatka, który dobrowolnie zgodziłby się przysiąść fałdów nad książką. Chłopcy zaczynają szukać sposobu na swoich „gogów”, żeby tylko się nie uczyć. Źródłem wiedzy o tym, jak z „gogami” postępować, są uczniowie klas starszych, dziesiątej i jedenastej. Nie są jednakże skłonni dzielić się ciężko zdobytą wiedzą bezinteresownie. Koszty zaś przerastają możliwości chłopców poza …. sposobem na najpoczciwszego „goga” w szkole, historyka Misiaka, zwanego Alcybiadesem.
Czy sposób okazał się skuteczny i co z tego wynikło? I czym jest Dryf oraz dryfujący pedagog? Otóż efekty przeszły najśmielsze oczekiwania, szczególnie samych zainteresowanych. Jedynie nie był w ogóle zdziwiony niejaki Juliusz Lepki, zwany Szekspirem, uczeń klasy jedenastej.

Dobre pół wieku minęło od tego czasu. Czy przygody uczniów tamtej, warszawskiej szkoły mogą mieć coś wspólnego ze światem uczniów obecnych? „Ósma Legia” jak nazywał ich Alcybiades, to chłopcy w wieku gimnazjalistów, których uczę zawodowo. Kiedy czytałam o ich przygodach, to przed oczami miałam swoich, obecnych uczniów. Może zamiast ziela angielskiego żuli by gumę do żucia, zamiast znaczków zbierali naklejki, ale skłonność do migania się od nauki, jest taka sama.
Ta książka jest nadal jak najbardziej „na czasie”.

Sposób na Alcybiadesa



wydawnictwo: Firma Księgarska Jacek Olesiejuk
data wydania: 14 maja 2008
ISBN: 978-83-7588-699-3
Listopad - literackie Zaduszki

niedziela, 8 grudnia 2013

Duch Gór - opracowanie popularnonaukowe



Duch Gór, symbol Karkonoszy, doczekał się wreszcie swojego popularnonaukowego opracowania w języku polskim. Od lat '90 XX wieku przeżywa renesans, a właściwie trzeba powiedzieć, że zaczyna w polskiej literaturze i sztuce w ogóle istnieć. Zupełnie inaczej jest w w Czechach i w Niemczech. Tam, jako Krakonoš czy Rübezahl zadomowiony jest niemal od zawsze.

Właściwie książka jest dziełem stricte naukowym, z imponującą bibliografią, kolorowymi fotografiami obrazów olejnych, rycin, kart tytułowych starodruków oraz rękopisów partytur oper poświęconych władcy Karkonoszy. Pani Lucyna Biały, pod opieką profesora Jacka Kolbuszewskiego, opracowała kompleksowo genezę, wizerunek i upowszechnienie legendy Karkonoskiego Ducha Gór. W tym celu przeczytała kilkadziesiąt pozycji w języku łacińskim i niemieckim, rękopisów i starodruków od wieku XV do lat '80 XVII wieku, które zawierały teksty różnych baśni i legend.
Motyw Ducha Gór obecny był także w malarstwie i rzeźbie, a także w muzyce - są to pieśni oraz opery. Poza tak zwaną kulturą wysoką, Duch Gór stał się również bohaterem wielu utworów popularnych, ludowych. 
W poświęconej Rübezahlowi monografii, autorka analizuje  powstanie legendy w XV wieku, gdy przybyli na te tereny Walończycy, poprzez różne, historyczne dzieje. Pani Lucyna Biały prezentuje legendy, które zebrał w XVII wieku Johannes Paul Praetorius, następnie przytacza kilka legend zebranych przez Karla Augusta Musäusa w XVIII wieku, wszystkie z historyczną analizą. Następnie prezentuje postać Ducha Gór w muzyce, teatrze, filmografii i sztukach pięknych.
Kolejne rozdziały opisują rolę Rübezahla jako germańskiego herosa, by wreszcie ukazać go jako symbol więzi ze Śląskiem i Karkonoszami, jako Europejczyka.

Okładkę książki stanowi fragment obrazu H. Hendricha (z roku 1903) pt. Śpiący olbrzym.

 Duch Gór włada Karkonoszami, niezależnie od tego, jak zmieniały się frakcje polityczne i rządy ludzkie. Dla mnie, osoby urodzonej na Dolnym Śląsku, stanowi istotną część dziedzictwa kulturowego, z którym się identyfikuję. Postać Rübezahla wpisana jest w karkonoski krajobraz, architekturę, w moją duszę.
Zapraszam do poznania tej legendarnej postaci tak, jak znamy wiele innych, tworzących świat naszego dzieciństwa i naszej wyobraźni.


Duch Gór - Rübezahl. Geneza i upowszechnienie legendy.
Lucyna Biały
wydawnictwo: Wydawnictwo AD REM
data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 9788389863546
liczba stron: 192

























piątek, 6 grudnia 2013

Afrykańska przygoda Anny

Anna Beddingfeld, główna bohaterka powieści, rzuca się w wir przygód z podziwu godną odwagą, graniczącą niemal z brakiem zdrowego rozsądku.
Akcja powieści przygodowo-kryminalnej dzieje w egzotycznej scenerii, częściowo na statku płynącym do Afryki, a częściowo w RPA. Oczywiście jeśli w grę wchodzi RPA, nie może obejść się bez diamentów (nie zdradzam tu szczegółów fabuły, wszak widnieją one na okładce książki).
Cóż jeszcze spotkamy w tym kryminale, oprócz przygody i Afryki? Romans. Anna Beddingfeld zakochuje się, co rzecz oczywista, wpływa na jej większość decyzji. Jest to wątek, którego nie spotkamy w tomach poświęconych pannie Marple czy Herculesowi Poirot.
Kolejnym nowym elementem jest humor, który przenika całą fabułę, czyniąc ją mniej poważną od pozostałych kryminałów Christie. Ten humor uzasadnia wiele odważnych decyzji Anny, elegancko nazwanych "kobiecą niezależnością", a powodujących, że książka balansuje na cieniutkiej granicy tak zwanej literatury kobiecej.
Kto z nas nigdy nie marzył o porzuceniu dotychczasowego życia i wydaniu ostatnich oszczędności na bilet w egzotyczny rejon, niech podniesie rękę!
Nie widzę :)
Zatem zapraszam do Afrykańskiej przygody w wygodnym fotelu :)

Mężczyzna w brązowym garniturze [Agata Christie]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Mężczyzna w brązowym garniturze




tłumaczenie: Beata Długajczyk
tytuł oryginału: Man in the brown suit
seria/cykl wydawniczy: Klasyka kryminału
wydawnictwo: Dolnośląskie
data wydania: 15 kwietnia 2013
ISBN: 9788324592975
liczba stron: 280

niedziela, 1 grudnia 2013

Opowieść pełna magii

Księga druga „Drogi do Domu” ponownie przenosi nas w Góry Izerskie XVII wieku. Spotykamy znanych z części pierwszej bohaterów: Walona, Gucka i wilki, a także wiele, wiele nowych postaci. Jesteśmy też bardziej, niż w części pierwszej, osadzeni w konkretnych miejscach Gór Izerskich. Dla tych, którzy je znają z wędrówek, będzie to opowieść o miejscach, które odwiedzili i z łatwością je rozpoznają. Dla tych, którzy się tam wybierają, źródłem wielu zaskoczeń, gdy odkryją w rzeczywistości opisane skały, napisy i szczegóły, aż być może, zaczną poszukiwać śladów ognisk, które palili w lesie ludzie w kapturach.

Spokojne życie Walona zostaje zakłócone wydarzeniami, które stawiają na szali życie jego samego i jego przyjaciół. Z pewnych powodów, których nie zdradzę, Walon wraca do swojego domu po długiej nieobecności. Po drodze zatrzymuje się w hucie szkła, żeby nabyć szklanicę do piwa. Wraz z nim, mamy okazję zajrzeć do hali, gdzie hutnicy wytapiają szkło i wydmuchują piękne wyroby. Serce głównego bohatera jest rozdarte, bo huta daje ludziom pracę i zarobek, ale niestety niszczy piękne bukowe lasy. Huta potrzebuje drewna na opał i zasadą karkonoskich hut szkła było nieustanne wędrowanie. Gdy las dookoła został wycięty, hutę przenoszono w inne miejsce. 

Szybko jednak ten problem zostaje zepchnięty na dalszy plan, ponieważ okolicę zaczynają nawiedzać tajemniczy rabusie. Początkowo napadają na kupców wiozących towar z huty na targ, a potem ich postępowanie staje się coraz bardziej nieprzewidywalne. Chcąc, nie chcąc Walon zostaje wciągnięty w wir wydarzeń. Nie wszystko jest takie, jak się na początku wydaje, nie każdy przyjaciel faktycznie nim jest, a i wróg niekoniecznie musi być wrogiem. Podobnie napotkany w górach panicz w kolorowym surducie, który wędruje w delikatnych pantoflach i układa wiersze, niekoniecznie jest tym, za kogo się podaje.

Co napędza koło wydarzeń? Ludzka chciwość i legendy o walońskich skarbach, a także przyjaźń, honor i powierzona misja.
Gucek dorasta i Walon staje się jego nauczycielem oraz przewodnikiem duchowym. Uczy chłopca liter, a także ważnych w życiu reguł postępowania „…jak się chce mieć coś dobrego, to trzeba się trochę natrudzić.”[1]
To w jego, Walona, ustach zazwyczaj pojawiają się mądre sentencje, jak na przykład ta: „Nie zmienimy tego, co już się stało. Możemy ino próbować to naprawić.”[2]
Czy sama mądrość Walona wystarczy, by i tym razem pokonać przeciwników? Jaką rolę odegrają liczni przyjaciele, których główny bohater zjednuje sobie swoim postępowaniem? „On zaś [zakonnik] powiedział, żeś mi dał największy dar, jaki człowiek może dać drugiemu człowiekowi. Gadał, że życie to ważne jest, ale przebaczenie jeszcze dalej sięga i nawet gdyby mi umrzeć przyszło, to przebaczenie tam po drugiej stronie wielką siłę ma.”[3]. 

Inaczej niż w Księdze pierwszej, pojawia się wątek miłosny oraz piękna, a niezwykła kobieta.
W treść książki wplecione są karkonoskie legendy, jak choćby ta: „Czy to aby nie jeden z tych rycerzy, co się tu rabunkiem trudnili, a Duch Gór zamienił ich w czarne ptaki? — zląkł się wspominając legendę o Kruczych Skałach. — Oby to, jaki zły znak nie był.”[4]

Niezmienny jest baśniowy klimat opowieści, malarskie wręcz metafory i atmosfera magii, która mieszka w Izerskich Górach: „Słońce dopiero co zaszło za horyzont, ale ciemność nie przejęła jeszcze władzy i nie dopięła wszystkich guzików swojej szczelnej peleryny.”[5] Razem z legendami i okruchami historii, zgrabnie wplecionymi w fabułę, przenosimy się do świata, w którym żyli mieszkańcy tego regionu w XVII wieku.
Podobnie jak księga pierwsza, część druga kończy się widowiskową bitwą. Jest ona tym razem jeszcze bardziej brawurowa, a zwroty akcji mogą przyprawić o zawrót głowy. Trudno się od książki oderwać, gdy akcja od pierwszej strony rusza z kopyta, a następnie nabiera tempa, życie bohaterów wisi na włosku, a magia przenika ludzkie myśli.

Księga druga rozpoczyna się wstępem, w którym Autor zwraca się do czytelnika i zaprasza go do wspólnej wędrówki po kartach powieści: „Poprowadzę Cię do krainy, która jest obca tym, którzy spoglądając na drzewo, widzą jedynie drewno. Dotkniesz kamienia i już nigdy nie pomyślisz o nim – surowy głaz. On takim jest jedynie dla tych, którzy patrząc, nie widzą, a dotykając, nie czują”[6] Dedykowana jest Juliuszowi Naumowiczowi, zmarłemu 28 kwietnia 2013 roku twórcy idei walońskiej, pomysłodawcy, założycielowi i Wielkiemu Mistrzowi Sudeckiego Bractwa Walońskiego, który uczynił Szklarską Porębę „mineralogiczną stolicą Polski”.

Dla czytelnika, powieść jest piękną baśnią z wieloma realiami, które bawią i uczą. Dla mnie, mieszkanki Dolnego Śląska, to również fascynująca podróż w czasie do świata, który zdaje się istnieć nadal, w innym wymiarze. A na pewno istnieje w mojej wyobraźni.

Zapraszam do lektury Księgi II!

---------------------------

[1] Przemysław Żuchowski, „Droga do Domu. Księga II”,  Wydawnictwo Poligrafia AD REM, Jelenia Góra 2013, strona 110
[2] Tamże s. 230
[3] Tamże s. 20 i 21
[4] Tamże s. 25
[5] Tamże s. 110
[6] Tamże s. 3

Droga do Domu. Księga II


wydawnictwo: Wydawnictwo Poligrafia AD REM
data wydania: 7 grudnia 2013
ISBN: 9788364313196

Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuję Wydawnictwu Ad Rem w Jeleniej Górze.