wtorek, 24 lipca 2012

Depresja dla początkujących.



Kiedy chcemy dowiedzieć się czegoś o konkretnej chorobie sięgamy po poradniki. Ze swojego założenia mają nam przybliżyć dane zagadnienie oraz uporządkować chaos, jaki wytworzyły przypadkowe informacje zaczerpnięte z artykułów prasowych lub stron internetowych. Oczekujemy książki niezbyt obszernej i raczej popularnej niż naukowej. Mamy nadzieję, że poradnik krótko i treściwie da nam poprawne pojęcie o problemie. 
Pozycji tego typu jest mnóstwo i na początkowym etapie poznawania zagadnień depresji można uznać, że niemal każda się do tej roli nadaje. 

Niemniej chcę omówić tutaj dwie (bardzo dobrą i bardzo słabą jako poradnik) ze wspólnej kategorii cenowej oraz wspomnieć w kilku słowach o trzeciej. 

Depresja nie jest przeznaczeniem (Neumann BerndDietrich Detlef E.) jest według mnie poradnikiem idealnym. Liczy zaledwie 144 strony, nie przytłacza więc nadmiarem informacji, natomiast jest treściwa w sposób maksymalny i po niemiecku solidna. 
Książka zawiera wszystkie informacje, które na wstępie chcielibyśmy uzyskać – listę objawów depresji, proste testy diagnostyczne, krótkie omówienie odmian tego schorzenia, leczenie, czyli stosowane leki i terapie, wskazówki dla bliskich osoby chorej dotyczące rozpoznania epizodu depresyjnego u członka rodziny, formy pomocy i sposoby zadbania o siebie, jako człowieka opiekującego się w domu pacjentem. 
Książka zawiera cenne informacje dotyczące związków występowania depresji z cechami osobowości chorego, co nie oznacza, że każdy człowiek, który ma taką osobowość zachoruje. W czytelny i przystępny sposób w poradniku pokazano, zgodnie z najnowszymi badaniami, źródła depresji – podłoże genetyczne i rodzaje doświadczeń życiowych. 
Bardzo cenny jest fakt, że autorzy zwrócili uwagę na specyficzny sposób postrzegania rzeczywistości przez osoby chore na depresję w odróżnieniu od osób zdrowych, które doświadczyły podobnych przeżyć. Terapia skoncentrowana na zmianie sposobu myślenia i postrzegania świata wraz z lekami, a niekiedy zamiast leków, pomaga choremu wyzdrowieć i zapobiega nawrotom. 
Na uwagę zasługuję także szata graficzna książki, piękne fotografie przyrody, kolorowe elementy stron, wyróżniające poszczególne działy, kredowy papier oraz umieszczone na marginesach krótkie cytaty pochodzące z dzieł artystów oraz filozofów. Ludzie ci, pomimo, że sami chorowali na depresję, a może właśnie dlatego, mieli wiele celnych spostrzeżeń na jej temat. Żaden z cytowanych fragmentów nie jest smutny, przeciwnie, każdy niesie nadzieję. 
„<<Trzy rzeczy pomagają nieść ciężary życia: nadzieja, sen, śmiech.>> Immanuel Kant (1724-1804), wielki niemiecki filozof, sam cierpiał na depresję.”[1] 
Polecam bardzo gorąco. 

W lutym 2012 roku ukazał się poradnik o zachęcającym tytule Bo jesteś człowiekiem: Żyć z depresją, ale nie w depresji (Woydyłło Ewa (Woydyłło-Osiatyńska Ewa)). Książka zaczyna się zbiorem cytatów opisujących stan depresji. Ta przygnębiająca lektura pochodzi z różnych dzieł poetów i prozaików, których dotknęła owa choroba, aby czytelnik mógł wczuć się rozmiar cierpienia, który był ich udziałem. To nagromadzenie fragmentów poezji i prozy podtrzymuje, niestety, błędny mit, że jest to przypadłość elitarna i niechybnie świadczy o wielkim talencie. Zaś lektura tych ponurych opisów już na samym wstępie może u czytelnika spowodować zwątpienie w jakiekolwiek szanse na wyleczenie. Depresja jawi się jako ciemny loch, bez promyczka nadziei, a przecież nawet nieleczona w końcu samoistnie się cofa. 
Następnie autorka pokazuje jakie trudności napotyka osoba opiekująca się chorym i jak sobie z tym zadaniem poradzić. Jest to cenna część książki, podobnie jak rozważania, zgodnie z podobnym jak w poprzednio przeze mnie omówionej pozycji założeniem, na temat wpływu negatywnego sposobu myślenia na występowanie epizodów depresji. Nie są te opisy tak syntetyczne jak w książce autorów niemieckich, ale raczej wyrażone w formie pogawędki. 
Bardzo często autorka odnosi się do swoich doświadczeń związanych z terapią uzależnienia od alkoholu, sugerując, że depresja jest w gruncie rzeczy podobnym rodzajem nałogu. Przybliża też niemedyczne programy przeciwdepresyjne dostępne w Polsce, oparte na programie Anonimowych Alkoholików, czyli na słynnych Dwunastu Krokach. 
Dotarliśmy mniej więcej do połowy książki (całość liczy stron 281), po czym rozważania autorki stają się coraz bardziej ogólne. Wiele, skądinąd ciekawych, dygresji warto poznać dla poszerzenia horyzontów, ale nie mają one wiele wspólnego z poradnikiem. Ponadto razi mnie protekcjonalny ton pani Ewy Woydyłło, którym wyraża swoje poglądy oraz zbyt, według mnie, częste porównywanie depresji do alkoholizmu. 

„Poczucie bezsensu jest zawsze istotnym składnikiem ciężkiej depresji, skłaniającym chorych w skrajnych przypadkach do odebrania sobie życia. Tak więc depresja i alkoholizm współwystępują niemal zawsze nierozdzielnie, chociaż nie u każdej osoby z jednakowym nasileniem i w podobnym powiązaniu.” [2] 

„Depresja jest kondycją wprawdzie przykrą, ale mimo to dość wygodną, toteż łatwo się do niej przyzwyczaić.” [3] 

„Są też osoby, które odwrotnie, nawykowo oczekują szczególnych przywilejów. Gdy takiemu „dziecku szczęścia” nagle przytrafi się nieszczęście, to niezaprawione w radzeniu sobie z niepowodzeniami czuje się niezasłużenie skrzywdzone przez zły los. Nie mogąc pogodzić się z tym, że dobra passa się załamała, często reaguje wtedy depresją, która przypomina obrażenie się na cały świat. Zamiast zakasać rękawy i doprowadzić do porządku swoje sprawy, osoba taka może utkwić w depresji na lata.”[4] 

„Wyleczenie się z depresji jest podobne do wychodzenia z alkoholizmu albo powrotu do zdrowia po zawale serca czy wylewie do mózgu.” [5] 

„Gdy idzie o zdrowie, warto porzucić niekorzystne nawykowe ścieżki reagowania i zastąpić je bardziej korzystnymi. Tak czynią trzeźwiejący alkoholicy, którym starcza ochoty, inteligencji (wyróżnienie moje) i dyscypliny, aby nauczyć się radzić sobie ze swoimi „wyzwalaczami” inaczej, niż sięgając po kieliszek.”[6] 

W dalszej części książki autorka omawia zasady autoterapii rozumowej oraz psychoterapii interpersonalnej. Bardzo dużo miejsca, bo około 1/3 książki poświęcone jest demografii depresji w podziale na kobiety, mężczyzn, małe dzieci, nastolatki, pacjentów geriatrycznych i innych, czyli bezrobotnych, emigrantów, artystów, gejów i lesbijki oraz księży. 
Rozdział dotyczący zdrowia duchowego ma niewiele do zaoferowania pacjentowi niewierzącemu, poza zwróceniem uwagi na istnienie trendu Slow Life. Ostatni rozdział „Problem jest w nas”, poświęcony jest negatywnemu wpływowi popkultury, mediów i reklamy na kondycję psychiczną ludzi, a także korupcji w przemyśle farmaceutycznym, która powoduje wzrost ilości przepisywanych pacjentom leków antydepresyjnych i antylękowych, a te z kolei, poprzez „negatywne sprzężenie zwrotne” zmieniają funkcjonowanie mózgu i sprzyjają powstawaniu kolejnych epizodów depresji. 
Książka kończy się przypomnieniem historii wygnania Adama i Ewy z raju, jako świadectwem nieuchronności pojawiania się w naszym życiu bolesnych i tragicznych doświadczeń. 
Pozycja ta jest niezła jako książka, ale jako poradnik nie spełnia moich oczekiwań. 

Książka Żegnaj depresjo!: Poradnik dla osób pragnących odzyskać nadzieję w beznadziei(Nedley Neil) skusiła mnie piękną, radosną okładką, z której uśmiecha się do czytelnika kwiat. Podobnie jak pierwsza z omawianych przeze mnie pozycji wydana jest na kredowym papierze, kolorowa, pełna ładnych zdjęć. Objętościowo i cenowo jest podwojeniem obu poprzednich książek, także wagowo, można powiedzieć, że stosownie do wagi problemu. 
Informację o tym poradniku oraz mój ambiwalentny stosunek do niego umieściłam w poprzednim wpisie. 

------------------------------- 
[1] „Depresja nie jest przeznaczeniem”, Bernd Neumann, Detlef Dietrich, Wydawnictwo WAM, Kraków 2007, tłum. Urszula Poprawska, s.32 
[2] „Bo jesteś człowiekiem, żyć z depresją ale nie w depresji”, Ewa Woydyłło, Wydawnictwo Literackie 2012, s.39 
[3] ibidem s.49 
[4] ibidem s.53 
[5] ibidem s.56 
[6] ibidem s.68 

2 komentarze:

  1. Często zaglądam do różnego rodzajów poradników. Niestety nie zawsze są godne polecenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Po pierwsze poradniki są skierowane dla różnych grup ludzi, od tych całkowicie nie mających pojęcia o problemie, do tych, którzy poszukują szczegółów. Z reguły poradniki są dla tej pierwszej grupy i w pewnym momencie, w ocenie czytelnika, nie wnoszą już nic nowego. Wtedy trzeba szukać literatury popularnonaukowej.
    Niemniej bywają poradniki bardziej wyczerpujące lub pobieżnie traktujące zagadnienie oraz bardziej klarownie podzielone tematycznie, lub wrzucone do jednego worka.
    Ja lubię tabelki, podpunkty, taki syntetyczny układ, schematy lub grafikę, która obrazuje omawiane zagadnienie. Dlatego bardzo spodobał mi się poradnik "Depresja nie jest przeznaczeniem" (Neumann Bernd, Dietrich Detlef E.).
    Natomiast książka pani Woydyłło jest dla mnie przegadana, raczej nie można jej określić mianem poradnika, a książki, w której autorka rozważa różne aspekty tego schorzenia.
    Ostatnia pozycja jest skierowana do osób wyznających konkretną odmianę religii chrześcijańskiej, o czym zapomniano poinformować w widocznym miejscu.

    OdpowiedzUsuń