czwartek, 31 stycznia 2013

Definicja rodziny według Urszuli Jaksik






Dlaczego Julia szuka zabójcy dla samej siebie? Dlaczego Rita adoptuje groby? Czym może być rodzina, poza tradycyjnym znaczeniem tego słowa?
O tym opowiada Urszula Jaksik w „Zaułku szczęścia”. Opowiada w sposób, który nie pozwala odłożyć książki.

Autorka w powieści skupia się na problemach, związanych z koniecznością opieki nad starymi lub chorymi rodzicami. W sytuacji, gdy rodziny kurczą się liczebnie, a młodzież emigruje, problem staje się niemal palący.
Ale gdybym miała powiedzieć o czym n a p r a w d ę  jest „Zaułek szczęścia”, to powiedziałabym, że przede wszystkim o miłości matki do dziecka. Miłości odmienianej przez przypadki ludzkich losów, poświęceń, przeżytych tragedii.
Główna bohaterka, Julia, nie jest kobietą starą, ale dotkniętą chorobą, która uniemożliwia jej pracę, samodzielne funkcjonowanie i niezależność. Jedyny syn, Paweł, staje się dorosły i otrzymuje możliwość wyjazdu na rok za granicę, w celu kontynuowania nauki. Matka widzi, że jest dla niego obciążeniem i snuje sposoby rozwiązania problemu.
Z kolei dziewczyna Pawła niepokoi się, czy konieczność opiekowania się matką, nie pokrzyżuje mu związanych z wyjazdem planów. Sama była świadkiem opieki, jaką jej z kolei matka sprawowała nad babcią, poświęcenia, ograniczeń, straconych możliwości.

Czy Julia jest zgorzkniałą, kapryśną osobą? Absolutnie nie! Ma swoje codzienne przyjemności, czas na herbatkę i papieroska, na flirt przez Internet i dobrą muzykę. „Od jakiegoś czasu jego listy dostarczały jej jeszcze jednej atrakcji. Odkąd nieopatrznie wspomniała mu, że była bibliotekarką, każdy list rozpoczynał dowcipem związanym z biblioteką czy książką. (…) Dzisiaj brzmiało to tak: Wchodzi czytelnik do biblioteki i pyta: — Czy jest książka Galla?
— A no ni ma — odpowiada bibliotekarz.”[1]

Julia, zupełnie nieświadomie, wprawia w ruch cały, delikatny mechanizm wzajemnych zależności międzyludzkich. Kobieta, która może wydostać się z domu tylko na wózku inwalidzkim, cierpiąca z bólu, poruszająca się po mieszkaniu ostrożnie i powoli, jest w stanie wypuścić syna z rodzinnego gniazda oraz odmienić czyjeś życie. Los szukającej rozwiązania Julii, splata się z życiem Rity, dorosłej kobiety o traumatycznym dzieciństwie. „Siedziały na tej ławeczce bardzo długo, ponad trzy godziny. Rita snuła opowieść o kolejnych grobach, które stopniowo adoptowała, tworząc sobie z tych zmarłych, opuszczonych przez najbliższych, własną rodzinę. Matka, brat, ciotka…”[2]
Niemal każda bohaterka, a także jeden z bohaterów powieści, skrywają tajemnice, z którymi ciężko im jest żyć. Robią to w imię miłości do dziecka. Muszą podejmować trudne decyzje. Powiem szczerze, że nie chciałabym znaleźć się na ich miejscu, ale wiem, że bywają takie sytuacje, kiedy trzeba dokonać wyboru, chociaż wydaje się on niemożliwy. Przerasta człowieka i wymaga stoczenia walki z samym sobą.
W jaki sposób bohaterowie poradzili sobie z wyzwaniami stawianymi przez życie? Różnie, interesująco, nietuzinkowo.

W tej pięknej i mądrej opowieści nie ma sztampowej fabuły, przewidywalnych wątków, powielanych klisz. Jest w niej mnóstwo zwyczajnych ludzi, biednych familoków i śląskich, pięknych cech, takich jak pochwała gospodarności i hart ducha.

Przyznam szczerze, że okładka sugerowała babskie, lekkie czytadło, gdzie kobiety są piękne i młode, mężczyźni zdrowi i bogaci, samochody szybkie i czerwone, a kawior i szampan codziennym menu bohaterów. Nic nie zdradzało, że zawartość jest inna. Jakież było moje zaskoczenie! Pozytywne. Jak najbardziej pozytywne, bo wśród książek, gdzie wszyscy żyją jak w reklamie bardzo brakuje mi opowieści o życiu naszym codziennym, takim, jakie ono jest, o małych, szarych bohaterach, o których nikt nigdy nie usłyszy. O ludziach, którym bliżej do kresu życia, niż jego rozkwitu. O ludziach po przejściach, w których nadzieja już dawno zgasła i takich, których serca są ciągle wrażliwe.

Dlaczego warto przeczytać tę książkę? Ponieważ bije z niej siła i optymizm oraz wiara w zwyczajne ludzkie dobro. Ponieważ nasze, błahe często, problemy sprowadza do właściwych rozmiarów. Ponieważ mówi prawdę o polskiej rodzinie w XXI wieku, rodzinie, która najczęściej składa się tylko z dwóch osób. I wreszcie dlatego, że pokazuje miłość prawdziwą, miłość „pomimo”, a nie miłość „ponieważ’. Trudną, bezinteresowną, najpiękniejszą.


"Zaułek szczęścia" to Laureatka drugiej edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego ŚWIAT KOBIETY 2012, organizowanego przez wydawnictwo Replika.

-----------------------------
[1] Jaksik Urszula, „Zaułek szczęścia”, wyd. Replika, Zakrzewo 2012, s.23
[2] tamże s. 150




środa, 30 stycznia 2013

Koty konkursowe z obrazkami

Rzeczy, które dają szczęście, to nie rzeczy.  II miejsce w konkursie Pasji Pisania.

rys. Dorota Orlof

Wydawnictwu Replika dziękuję za nagrodę w postaci książki Urszuli Jaksik "Zaułek szczęścia".

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Wyniki konkursu Pasji Pisania wspólnie z wydawnictwem Replika

Konkursy pisarskie

Wspólnie z wydawnictwem Replika zapraszamy na świąteczny konkurs pisarski.
Laureat głównej nagrody w konkursie otrzyma książki:
”Zaułek szczęścia” - Urszuli Jaksik oraz „Warsztat pisarza. Jak pisać, żeby publikować” -
Dwigta V. Swaina
Kolejne dwie osoby otrzymają książkę Urszuli Jaksik „Zaułek szczęścia”
Waszym zadaniem będzie napisanie, krótkiego tekstu na temat:
„Rzeczy, które dają szczęście, to nie rzeczy”
Ważne: objętość tekstu - maksymalnie 1000 znaków.
Na Wasze teksty czekamy do 13 stycznia 2013 roku
Laureatów konkursu ogłosimy 21 stycznia 2013 roku
Prace prosimy przesyłać na adres: konkurs@pasjapisania.pl
Wyniki konkursu
Główną nagrodę w konkursie - książki: ”Zaułek szczęścia” - Urszuli Jaksik oraz „Warsztat pisarza. Jak pisać, żeby publikować” - Dwigta V. Swaina - otrzymuje
Katarzyna Nowicka
Drugą nagrodę - książkę Urszuli Jaksik „Zaułek szczęścia”- otrzymuje
Magdalena Woźniak  

Drugą nagrodę - książkę Urszuli Jaksik „Zaułek szczęścia”- otrzymuje
Anna Brzeska
Serdecznie gratulujemy!
Prace laureatów konkursu „Rzeczy, które dają szczęście to nie rzeczy”:



I miejsce - Katarzyna Nowicka
II miejsce - Magdalena Woźniak

Koty szły już drugi dzień. Zmokły i zmarzły.
— Jestem głodny i bolą mnie łapki — skarżył się Io.
Felix milczał.
— Rozchoruję się.
Lunął deszcz, koty schowały się w paśniku.
— Felix, czemu nic nie mówisz?
— Nie ma o czym.
— To nie był mądry pomysł, wskoczyć na wóz, którym gospodarz jechał do miasta.
— Zapomniałeś Io? Chciałeś kupić złotą rybkę.
— Będę szczęśliwy, gdy ją wreszcie dostanę. A ty, czemu wskoczyłeś?
— Lubię podróżować.
Zapadły w drzemkę. Deszcz ustał.
— Wstawaj młody, idziemy.
— Jestem głodny.
Zapolowały, zjadły skromny posiłek i ruszyły w drogę.
— Będę szczęśliwy, gdy zwinę się w kłębek koło pieca, a przed nosem będzie stała miseczka mleka — rozmarzył się młody.
— Teraz nie jesteś szczęśliwy?
Io zamyślił się.
— Wczoraj, żeby być szczęśliwym — ciągnął Felix — potrzebowałeś złotej rybki.
— A ty, nie będziesz szczęśliwy, gdy wrócimy do domu?
— Nie wiem, Io.
— Jak to?
— Ja jestem szczęśliwy teraz.
— Jesteś szczęśliwy, chociaż bolą cię łapki, masz mokre futerko i jesteś głodny?
— A co to ma do rzeczy?

 III miejsce - Anna Brzeska

środa, 23 stycznia 2013

Zadebiutuj z Publixo

Powiadają, że chwalić się nieładnie, "samochwała w kącie stała", ale też że trzeba siebie doceniać. Nie chwalę się zatem, a sama siebie doceniam.

Portal PubliXo ogłosił konkurs "Zadebiutuj z PubliXo". Oto wyniki konkursu:

Zadebiutuj z PUBLIXO, edycja I 2010-2012, wyniki

Zadebiutuj z Publixo

Edycja I - 2010-2012

Celem konkursu jest wyłonienie najlepszych utworów opublikowanych w portalu literackim PubliXo.com. Pierwsza edycja konkursu będzie obejmować teksty zamieszczone w okresie 1.09.2010-31.12.2012.

*** Lista utworów zgłoszonych do konkursu ***

WYNIKI

Komisja konkursowa złozona z naszych zaufanych recenzentów (janko, wrzos10, lilly, medicus) oraz administratora portalu (lotta) wybrała do pokonkursowej antologii następujące utwory:

LpLoginTytułGatunekNominacji
1Pani_WuANNA PELZELfantasy / SF5
2asiagiesen o przeszłościpoezja5
3AnatevkaJeleniesatyra / groteska5
4EwaI życzę ci żebyobyczajowe4
5keskese87kiedy byłam twojapoezja4
6estera_naga prawda o drzewachpoezja4
7winterolmostoverPółcieniepoezja3
8MichaszkaBogowie Olimpuobyczajowe3
9araksolDom mojej babcipoezja3
10chodackiAniołhistoryczne3
11piotrpaschkeRykoszet z kulą u nogipoezja3
12medicusHosannapoezja3
13a200640Ewaromans3
14gillyflowerDom z wieżyczkąobyczajowe3
15dbspiderViola z Alei Zapomnieniapoezja3
16annapelka1jesteś człowiekiempoezja3
17Wojtek81Zagubionyobyczajowe3
18reginaMgławica czasupoezja3
19patrycja_balcerzakMiłość w czasach popkulturyromans3
20chrisaellasWERAprzygodowe3

Gratulujemy! Do końca stycznia skontaktujemy się ze zwycięzcami w sprawie formalności związanych z publikacją. [papierową i elektroniczną]

Opowiadanie jest tutaj.


czwartek, 17 stycznia 2013

Człowiek udomowił trawę, a trawa „stworzyła” cywilizację.




Prasa straszy nas nadciągającą katastrofą ekologiczną, brakami w dostawach wody, efektem cieplarnianym, a ostatnio GMO. Z jednej strony chcemy zmieniać świat dla swojej wygody, ale z drugiej - nie chcemy ponosić konsekwencji tej działalności. Bywa, że słyszymy sprzeczne ze sobą informacje na temat tego, co jest, a co nie jest szkodliwe.

Krzysztof Pochwicki w „Cywilizacji traw” stara się rozwiać nasze wątpliwości i odpowiedzieć na dręczące nas pytania dotyczące przyszłości naszej planety. Snuje interesujące rozważania, które zadają kłam wielu obiegowym opiniom, biorącym się stąd, że „Oblicze świata wciąż kształtuje polityka i kultura masowa Zachodu”[1].

Na przykład nawołuje się, żebyśmy żyli w zgodzie z ekologią. Tylko czy wiemy, co to oznacza? „W państwach o rozwiniętym rynku konsumenckim pojawiają się rozmaite mody: obserwuję przykładowo rosnący opór przed wszystkim, co jest sztuczne w żywności. Ludzie ferują sądy, głoszą opinie, częstokroć wymuszają zmiany w produkcji lub sprzedaży, ale na ogół nie dysponują rzetelną wykładnią merytoryczną. Po prostu radykalizujemy, upraszczamy! Nie zawsze czynimy słusznie, często błądzimy”[2].

Na samym początku książki Autor przenosi nas w czasie do momentu, gdy zaczęło się udomawianie roślin. Wszyscy pamiętamy ze szkoły, że człowiek udomowił wiele gatunków zwierząt, ale rośliny? Otóż rośliny też. I jak dzicy przodkowie krów dawno wymarli, tak niekiedy trudno doszukać się dzikich przodków wielu jadalnych roślin. Czas, kiedy człowiek zaczął uprawiać ziemię, rozpoczął zmianę oblicza planety. Nieodwracalną. Ruszyło koło zależności liczby ludzi od ilości pożywienia. Społeczeństwa mogły się rozwijać dzięki udomowieniu dzikich traw. Zboże stało się kołem zamachowym naszej cywilizacji.

„Nasi rozumni przodkowie, czyli przedstawiciele „homo”, pozyskiwali niezbędne produkty bezpośrednio z otoczenia. Liczebność grupy oraz zasoby środowiska, w którym egzystowali – te dwa czynniki przede wszystkim dyktowały rozmiar terytorium niezbędnego do przetrwania”[3].

W obliczu faktu, że Ziemię zamieszkuje około 7 miliardów ludzi, rozważania na temat rolnictwa są konieczne. Ale zalewani informacjami o tym, co i w jaki sposób szkodzi nam oraz środowisku, musimy sobie zdawać sprawę z tego, że z obranej drogi nie możemy zawrócić porzucając nawozy, środki ochrony roślin czy nowe, wysokoplenne odmiany. „W trosce o przyszłość należy rozwiązać podstawowy problem: znaleźć metody wydajnej produkcji żywności, przy równoczesnym utrzymaniu stanu planety”[4].

W następnych rozdziałach Autor przechodzi do rozważań dotyczących spraw również bardzo ważnych i nierozerwalnie związanych z rolnictwem – zasobów wody, bez których rolnictwo nie istnieje i efektu cieplarnianego, który może wywrzeć na nie niespodziewany wpływ. Nie tylko negatywny.

Krzysztof Pochwicki jest z wykształcania ekologiem, biologiem, historykiem, a także ukończył studia na Akademii Ochrony Narodowej w Rembertowie. W swoich rozważaniach cytuje tak znakomite i doskonale znane każdemu miłośnikowi przyrody dzieła, od „Potęgi wyobraźni” Jacoba Bronowskiego, „Punktu zwrotnego” Fritjofa Capry, „Samolubnego genu” Richarda Dawkinsa, przez książki popularnonaukowe Hoimara von Ditfurtha, po dane uzyskane ze stron internetowych. Bibliografia jest bogata, nie zabrakło w niej obowiązkowych „Roślin użytkowych” Zbigniewa Podbielkowskiego, „Ekologii” Charlesa J. Krebsa czy „Przyszłości życia” Edwarda O. Wilsona.

Autor snuje własne, oryginalne rozważania, wyciąga zaskakujące wnioski z pozyskanych informacji, łączy ze sobą fakty, pokazując nam zupełnie inne oblicze świata niż to, którego obraz stworzyliśmy sobie w głowie.

Badania w dziedzinach związanych z uprawami roślin, zwalczaniem szkodników oraz ochroną zagrożonych gatunków codziennie przynoszą nowe odkrycia. Zmusza to badaczy do zweryfikowania głoszonych poglądów. Dzięki pozycjom takim jak „Cywilizacja traw” wiedza ta dociera do szerokiego grona odbiorców. Tym bardziej, że książka Pochwickiego napisana jest lekkim stylem. Na uwagę zasługuje dopracowanie szczegółów i płynność tekstu.

Szybkość zmian w zakresie dostępnej wiedzy oraz wagę wielu odkryć widzę na własnym przykładzie. Jestem biologiem, staram się śledzić doniesienia o nowych badaniach na bieżąco. Przeglądam prasę popularnonaukową z zakresu nauk przyrodniczych, oglądam programy dokumentalne i serwisy internetowe. Mimo to nie jestem w stanie ogarnąć całości napływającej wiedzy, szerokiego strumienia informacji oraz pojawiających się nowych teorii. Dzięki książce Krzysztofa Pochwickiego udało mi się zweryfikować swoje poglądy na kilka spraw, m.in. stosowania środków uprawy roślin, znaczenia słów "różnorodna dieta", rozmiaru grożących nam klęsk oraz zrozumieć, jak silny, niemal symbiotyczny związek stworzyli człowiek i pszenica. Bez kilku gatunków traw nie byłoby miast, kultury, całego znanego nam świata. Niesamowite!



---
[1] Krzysztof Pochwicki, „Cywilizacja traw”, wyd. Novae Res, 2012, s. 80.
[2] Tamże, s. 125.
[3] Tamże, s. 21.
[4] Tamże, s. 74.

Cywilizacja traw [Krzysztof Pochwicki]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



piątek, 4 stycznia 2013

Książka "W niebie na agrafce" została bohaterką audycji radiowej.

 2.01.2013 roku w PR24 odbyła się rozmowa, którą redaktor Jan Gocel przeprowadził z Jakubem Winiarskim - nauczycielem kreatywnego pisania, m.in. w portalu Pasja Pisania oraz Iwoną Grodzką-Górnik, autorką książki "W niebie na agrafce", absolwentką warsztatów.
                                             

Pan Jakub Winiarski, oprócz tego, że prowadzi warsztaty kreatywnego pisania we współpracy z portalem Pasja Pisania, jest redaktorem naczelnym Nowej Fantastyki, a także prowadzi własną stronę internetową Literatura jest sexy.




Podczas audycji, słuchaczom, którzy przysłali e-mail, rozlosowane zostały dwie książki Autorki, z dedykacją dla słuchacza.

Audycji na temat warsztatów kreatywnego pisania można posłuchać tu: "W niebie na agrafce" na warsztacie pisarskim.

Dziś dostałam książkę z PR24 "W niebie na agrafce" Iwony Grodzkiej-Górnik z dedykacją dla słuchaczki :-)



 Zdjęcie okładki, żeby było wiadomo o jaką książkę chodzi.












I teraz mam dwie książki, ponieważ mam dwoje oczu :)