poniedziałek, 16 grudnia 2013

Sensacja w rytmie tanga

Bohaterami powieści jest dwóch byłych oficerów GROM, których po zakończeniu służby los rzucił w odległe rejony świata. Służący w ochronie amerykańskiego przedstawicielstwa handlowego w Iraku Jędrek Krzeptowski, cudem uniknął śmierci podczas zamachu terrorystycznego. Rusza w karkołomny pościg za sprawcą wybuchu wąskimi uliczkami Bagdadu na … harleyu. Ułańska fantazja, która go poniosła, pozwala mu odkryć coś zaskakującego.  
Następnie akcja przenosi się do Krakowa, gdzie Piotr Nadolski bada sprawę ich wspólnego przyjaciela, dziennikarza Marka. Marek wpadł na trop jakiejś kryminalnej afery, lecz zanim zdążył komukolwiek o niej opowiedzieć, wyskoczył przez okno. Wszystko wskazuje na samobójstwo, ale Piotr i narzeczona Marka, Zosia, ani trochę w to nie wierzą. Wspólnie docierają do części pozostawionych przez Marka informacji. Piotr odkrywa, że oboje znajdują się w niebezpieczeństwie. Zosia ukrywa się u krewnych na wsi, zaś Piotr wyrusza na Bliski Wschód. Angażuje się jako kierowca do konwoju pomocy humanitarnej, która jednocześnie wiezie archeologów na stanowisko badawcze. Nie tylko jednak Piotr nie jest tym, za kogo się podaje.
W tle sensacyjnej fabuły biegnie wątek romansowy, jest też akcent polski w postaci miejscowości Adampol w Turcji.

Najbardziej jednak oczarowali mnie bohaterowie. Oczywiście, w sytuacji kryzysowej wyrywa im się grubsze słowo, ale są to mężczyźni, którzy wiedzą, że nie przeklina się przy damach. Nie wiem czy są przystojni, lecz ich inteligencja i wrażliwość czyni z nich fascynujących facetów na miarę Jamesa Bonda. Damy zaś są kobietami, a nie cyborgami, które kładą wyszkolonego żołnierza jednym kopnięciem. Krzysztof Mazurek przywrócił postaciom literackim, wykreowanym w powieści sensacyjnej, ludzki wymiar.

Tango przewija się przez całą książkę. Piotr, jak talizman nosi ze sobą książkę „Podstawy tanga argentyńskiego” autorstwa Rubena Sotero, by wybierać na chybił-trafił strony, i z wylosowanych wersów odczytać wskazówkę dla siebie. Dla czytelnika, każdy cytat umieszczony na początku rozdziału to rodzaj prologu. Tango jest tańcem niezwykłym. Według słów Jorge Louisa Borgesa „Tango jest bezpośrednim wyrazem czegoś, co poeci często próbowali opowiedzieć słowami – przekonania, że można krok po kroku celebrować walkę.” [1]

Zachęcam do przeczytania tej książki każdego, dla kogo nie tylko liczy się akcja, ale przede wszystkim ciekawy bohater, piękny język i głębsza refleksja.

---------------
[1] Mazurek Krzysztof, „Osiem kroków tanga”, Wydawnictwo Baobab, Warszawa 2006, s. 5







sobota, 14 grudnia 2013

Rapsodia wigilijna

Wigilijny poranek na Jeżycach dla każdego oznacza coś innego. Ida niepokoi się brakiem białych pantofli i długością trenu ślubnej sukni tak bardzo, że zamiast miodu dodaje do świątecznego piernika słoik smalcu. Elka, córka Grzegorza Stryby, oczekuje wizyty Baltony, który obiecał przewieźć ją harleyem (co jak wiadomo jest szczytem marzeń każdej nastolatki).  Cyryjek cyzeluje uszka, a Ignacy Borejko spada z drabiny. U Żeromskich grasują bliźnięta, profesor Dmuchawiec zakochuje się w prawnuczce Kasi, natomiast pod tak zwanym rondem, pojawia się handlująca swoimi obrazami tajemnicza Terpentula.
Choć jest to zima niewątpliwie, to polskim obyczajem Gwiazdka jest „po wodzie”, czyli deszcz leje rzęsiście.

Między strugami wody co rusz przemyka osobliwa para, Elka Stryba i Tomek Kowalik, oboje przebrani, ona za Gwiazdkę, a on za Gwiazdora (poznańska wersja Mikołaja). Jak motyw przewodni utworu muzycznego, powracający co chwilę w różnych odmianach, pojawiają się w każdym domu „Jeżycjady”, spajają ułamki wydarzeń, które wraz z nimi oglądamy. A wydarzenia są raz wesołe, radosne i ciepłe to znów smutne lub nawet przygnębiające, bo życie takie właśnie jest, niezależnie czy to dzień zwykły czy święto.
Jacy są sami bohaterowie, którzy stanowią motyw przewodni, kwintesencję świąt, najbardziej oczekiwanych gości, bo z workiem prezentów? Czy dusze ich są anielskie i piękne tak jak oblicza? A właściwie to jakie jest oblicze Gwiazdora ukryte pod sztuczną brodą, sztucznymi wąsami i sztucznymi brwiami? Bo sprawa wyglądu bywa dla niektórych bohaterów bardzo ważna. Niezmiernie ważna. Chyba nawet za bardzo.

Wigilia to wieczór cudów, przemyśleń, przemian, a także wybaczania. Ktoś otrzymuje wymarzony prezent, żeby mu Mozart nie chrypiał, ktoś przestaje być samotny. Ktoś musi dorosnąć, zrozumieć coś i powiedzieć „przepraszam”.
Wielka improwizacja świąteczna pod rondem to kwintesencja tego magicznego wieczoru, gdzie barszcz z uszkami i karp nie są w ogóle głównymi bohaterami, ale coś zupełnie innego.

„Noelka” to piękna, mądra opowieść, poruszająca emocje i przywracająca świętom prawdziwego ducha. Specjalnie zostawiłam ją na czas grudniowy, żeby przygotowania do świąt nie dały się zdeptać komercji i wymogom kuchennych tradycji. Od lat święta są dla mnie czasem wzmożonej mobilizacji, egzaminem na świetnie zorganizowaną gospodynię domową, zadaniem logistycznym. Żeby choć odrobinę tej atmosfery, zapamiętanej z dzieciństwa znaleźć, szukam na ten czas odpowiednich lektur, okazji by iść na koncert do filharmonii, obejrzeć balet "Dziadek do orzechów", a nie tylko stać w ogonku za karpiem.

A Wy? Jak świętujecie święta poza wyjadaniem smakołyków podczas świątecznych dni?

Noelka 


seria/cykl wydawniczy: Jeżycjada tom 7
wydawnictwo: Akapit Press
data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN: 9788360773987
liczba stron: 186

piątek, 13 grudnia 2013

O dryfujących pedagogach

Główny bohater oraz narrator, Marcin Ciamciara zwany Ciamcią, wraz kolegami Józiem Pędzelkiewiczem zwanym Pędzlem, Słabińskim nazywanym Słabym oraz Zasępą uczęszczają do klasy ósmej, jedenastoletniej szkoły męskiej w Warszawie. Trwają lata ’60 XX wieku, szkoła jest wielce zasłużona oraz obfituje w absolwentów, którzy wsławili się rozlicznymi osiągnięciami na wielu polach. Natomiast uczniowie klasy ósmej A, z bardzo wielu powodów, z których główny stanowi lenistwo, reprezentowali tak niski poziom wiedzy, że ciało pedagogiczne postanowiło wziąć ich ostro do galopu.
Jak określił to wychowawca klasy pan Żwaczek „…to długi proces przejść wszystkie stadia rozwojowe od neandertalczyka do ucznia klasy ósmej Szkoły im. Lindego. Utrzymywał, że na razie jesteśmy w epoce kamienia łupanego.”
Profesor Żwaczek, jak można się domyślić z nazwiska oraz rodzaju porównania, był biologiem. Wśród plejady gwiazd pedagogicznych wspomnieć należy matematyka Ejdziatowicza, zwanego Dziadzią, wuefistę Nieruchę i chemika Farfalę, na którego lekcji Ciamcia unicestwił aparat Kippa, bo chciał zobaczyć co się stanie, gdy przekręci kurek.
Nie ma takiego nastolatka, który dobrowolnie zgodziłby się przysiąść fałdów nad książką. Chłopcy zaczynają szukać sposobu na swoich „gogów”, żeby tylko się nie uczyć. Źródłem wiedzy o tym, jak z „gogami” postępować, są uczniowie klas starszych, dziesiątej i jedenastej. Nie są jednakże skłonni dzielić się ciężko zdobytą wiedzą bezinteresownie. Koszty zaś przerastają możliwości chłopców poza …. sposobem na najpoczciwszego „goga” w szkole, historyka Misiaka, zwanego Alcybiadesem.
Czy sposób okazał się skuteczny i co z tego wynikło? I czym jest Dryf oraz dryfujący pedagog? Otóż efekty przeszły najśmielsze oczekiwania, szczególnie samych zainteresowanych. Jedynie nie był w ogóle zdziwiony niejaki Juliusz Lepki, zwany Szekspirem, uczeń klasy jedenastej.

Dobre pół wieku minęło od tego czasu. Czy przygody uczniów tamtej, warszawskiej szkoły mogą mieć coś wspólnego ze światem uczniów obecnych? „Ósma Legia” jak nazywał ich Alcybiades, to chłopcy w wieku gimnazjalistów, których uczę zawodowo. Kiedy czytałam o ich przygodach, to przed oczami miałam swoich, obecnych uczniów. Może zamiast ziela angielskiego żuli by gumę do żucia, zamiast znaczków zbierali naklejki, ale skłonność do migania się od nauki, jest taka sama.
Ta książka jest nadal jak najbardziej „na czasie”.

Sposób na Alcybiadesa



wydawnictwo: Firma Księgarska Jacek Olesiejuk
data wydania: 14 maja 2008
ISBN: 978-83-7588-699-3
Listopad - literackie Zaduszki

niedziela, 8 grudnia 2013

Duch Gór - opracowanie popularnonaukowe



Duch Gór, symbol Karkonoszy, doczekał się wreszcie swojego popularnonaukowego opracowania w języku polskim. Od lat '90 XX wieku przeżywa renesans, a właściwie trzeba powiedzieć, że zaczyna w polskiej literaturze i sztuce w ogóle istnieć. Zupełnie inaczej jest w w Czechach i w Niemczech. Tam, jako Krakonoš czy Rübezahl zadomowiony jest niemal od zawsze.

Właściwie książka jest dziełem stricte naukowym, z imponującą bibliografią, kolorowymi fotografiami obrazów olejnych, rycin, kart tytułowych starodruków oraz rękopisów partytur oper poświęconych władcy Karkonoszy. Pani Lucyna Biały, pod opieką profesora Jacka Kolbuszewskiego, opracowała kompleksowo genezę, wizerunek i upowszechnienie legendy Karkonoskiego Ducha Gór. W tym celu przeczytała kilkadziesiąt pozycji w języku łacińskim i niemieckim, rękopisów i starodruków od wieku XV do lat '80 XVII wieku, które zawierały teksty różnych baśni i legend.
Motyw Ducha Gór obecny był także w malarstwie i rzeźbie, a także w muzyce - są to pieśni oraz opery. Poza tak zwaną kulturą wysoką, Duch Gór stał się również bohaterem wielu utworów popularnych, ludowych. 
W poświęconej Rübezahlowi monografii, autorka analizuje  powstanie legendy w XV wieku, gdy przybyli na te tereny Walończycy, poprzez różne, historyczne dzieje. Pani Lucyna Biały prezentuje legendy, które zebrał w XVII wieku Johannes Paul Praetorius, następnie przytacza kilka legend zebranych przez Karla Augusta Musäusa w XVIII wieku, wszystkie z historyczną analizą. Następnie prezentuje postać Ducha Gór w muzyce, teatrze, filmografii i sztukach pięknych.
Kolejne rozdziały opisują rolę Rübezahla jako germańskiego herosa, by wreszcie ukazać go jako symbol więzi ze Śląskiem i Karkonoszami, jako Europejczyka.

Okładkę książki stanowi fragment obrazu H. Hendricha (z roku 1903) pt. Śpiący olbrzym.

 Duch Gór włada Karkonoszami, niezależnie od tego, jak zmieniały się frakcje polityczne i rządy ludzkie. Dla mnie, osoby urodzonej na Dolnym Śląsku, stanowi istotną część dziedzictwa kulturowego, z którym się identyfikuję. Postać Rübezahla wpisana jest w karkonoski krajobraz, architekturę, w moją duszę.
Zapraszam do poznania tej legendarnej postaci tak, jak znamy wiele innych, tworzących świat naszego dzieciństwa i naszej wyobraźni.


Duch Gór - Rübezahl. Geneza i upowszechnienie legendy.
Lucyna Biały
wydawnictwo: Wydawnictwo AD REM
data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 9788389863546
liczba stron: 192

























piątek, 6 grudnia 2013

Afrykańska przygoda Anny

Anna Beddingfeld, główna bohaterka powieści, rzuca się w wir przygód z podziwu godną odwagą, graniczącą niemal z brakiem zdrowego rozsądku.
Akcja powieści przygodowo-kryminalnej dzieje w egzotycznej scenerii, częściowo na statku płynącym do Afryki, a częściowo w RPA. Oczywiście jeśli w grę wchodzi RPA, nie może obejść się bez diamentów (nie zdradzam tu szczegółów fabuły, wszak widnieją one na okładce książki).
Cóż jeszcze spotkamy w tym kryminale, oprócz przygody i Afryki? Romans. Anna Beddingfeld zakochuje się, co rzecz oczywista, wpływa na jej większość decyzji. Jest to wątek, którego nie spotkamy w tomach poświęconych pannie Marple czy Herculesowi Poirot.
Kolejnym nowym elementem jest humor, który przenika całą fabułę, czyniąc ją mniej poważną od pozostałych kryminałów Christie. Ten humor uzasadnia wiele odważnych decyzji Anny, elegancko nazwanych "kobiecą niezależnością", a powodujących, że książka balansuje na cieniutkiej granicy tak zwanej literatury kobiecej.
Kto z nas nigdy nie marzył o porzuceniu dotychczasowego życia i wydaniu ostatnich oszczędności na bilet w egzotyczny rejon, niech podniesie rękę!
Nie widzę :)
Zatem zapraszam do Afrykańskiej przygody w wygodnym fotelu :)

Mężczyzna w brązowym garniturze [Agata Christie]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Mężczyzna w brązowym garniturze




tłumaczenie: Beata Długajczyk
tytuł oryginału: Man in the brown suit
seria/cykl wydawniczy: Klasyka kryminału
wydawnictwo: Dolnośląskie
data wydania: 15 kwietnia 2013
ISBN: 9788324592975
liczba stron: 280

niedziela, 1 grudnia 2013

Opowieść pełna magii

Księga druga „Drogi do Domu” ponownie przenosi nas w Góry Izerskie XVII wieku. Spotykamy znanych z części pierwszej bohaterów: Walona, Gucka i wilki, a także wiele, wiele nowych postaci. Jesteśmy też bardziej, niż w części pierwszej, osadzeni w konkretnych miejscach Gór Izerskich. Dla tych, którzy je znają z wędrówek, będzie to opowieść o miejscach, które odwiedzili i z łatwością je rozpoznają. Dla tych, którzy się tam wybierają, źródłem wielu zaskoczeń, gdy odkryją w rzeczywistości opisane skały, napisy i szczegóły, aż być może, zaczną poszukiwać śladów ognisk, które palili w lesie ludzie w kapturach.

Spokojne życie Walona zostaje zakłócone wydarzeniami, które stawiają na szali życie jego samego i jego przyjaciół. Z pewnych powodów, których nie zdradzę, Walon wraca do swojego domu po długiej nieobecności. Po drodze zatrzymuje się w hucie szkła, żeby nabyć szklanicę do piwa. Wraz z nim, mamy okazję zajrzeć do hali, gdzie hutnicy wytapiają szkło i wydmuchują piękne wyroby. Serce głównego bohatera jest rozdarte, bo huta daje ludziom pracę i zarobek, ale niestety niszczy piękne bukowe lasy. Huta potrzebuje drewna na opał i zasadą karkonoskich hut szkła było nieustanne wędrowanie. Gdy las dookoła został wycięty, hutę przenoszono w inne miejsce. 

Szybko jednak ten problem zostaje zepchnięty na dalszy plan, ponieważ okolicę zaczynają nawiedzać tajemniczy rabusie. Początkowo napadają na kupców wiozących towar z huty na targ, a potem ich postępowanie staje się coraz bardziej nieprzewidywalne. Chcąc, nie chcąc Walon zostaje wciągnięty w wir wydarzeń. Nie wszystko jest takie, jak się na początku wydaje, nie każdy przyjaciel faktycznie nim jest, a i wróg niekoniecznie musi być wrogiem. Podobnie napotkany w górach panicz w kolorowym surducie, który wędruje w delikatnych pantoflach i układa wiersze, niekoniecznie jest tym, za kogo się podaje.

Co napędza koło wydarzeń? Ludzka chciwość i legendy o walońskich skarbach, a także przyjaźń, honor i powierzona misja.
Gucek dorasta i Walon staje się jego nauczycielem oraz przewodnikiem duchowym. Uczy chłopca liter, a także ważnych w życiu reguł postępowania „…jak się chce mieć coś dobrego, to trzeba się trochę natrudzić.”[1]
To w jego, Walona, ustach zazwyczaj pojawiają się mądre sentencje, jak na przykład ta: „Nie zmienimy tego, co już się stało. Możemy ino próbować to naprawić.”[2]
Czy sama mądrość Walona wystarczy, by i tym razem pokonać przeciwników? Jaką rolę odegrają liczni przyjaciele, których główny bohater zjednuje sobie swoim postępowaniem? „On zaś [zakonnik] powiedział, żeś mi dał największy dar, jaki człowiek może dać drugiemu człowiekowi. Gadał, że życie to ważne jest, ale przebaczenie jeszcze dalej sięga i nawet gdyby mi umrzeć przyszło, to przebaczenie tam po drugiej stronie wielką siłę ma.”[3]. 

Inaczej niż w Księdze pierwszej, pojawia się wątek miłosny oraz piękna, a niezwykła kobieta.
W treść książki wplecione są karkonoskie legendy, jak choćby ta: „Czy to aby nie jeden z tych rycerzy, co się tu rabunkiem trudnili, a Duch Gór zamienił ich w czarne ptaki? — zląkł się wspominając legendę o Kruczych Skałach. — Oby to, jaki zły znak nie był.”[4]

Niezmienny jest baśniowy klimat opowieści, malarskie wręcz metafory i atmosfera magii, która mieszka w Izerskich Górach: „Słońce dopiero co zaszło za horyzont, ale ciemność nie przejęła jeszcze władzy i nie dopięła wszystkich guzików swojej szczelnej peleryny.”[5] Razem z legendami i okruchami historii, zgrabnie wplecionymi w fabułę, przenosimy się do świata, w którym żyli mieszkańcy tego regionu w XVII wieku.
Podobnie jak księga pierwsza, część druga kończy się widowiskową bitwą. Jest ona tym razem jeszcze bardziej brawurowa, a zwroty akcji mogą przyprawić o zawrót głowy. Trudno się od książki oderwać, gdy akcja od pierwszej strony rusza z kopyta, a następnie nabiera tempa, życie bohaterów wisi na włosku, a magia przenika ludzkie myśli.

Księga druga rozpoczyna się wstępem, w którym Autor zwraca się do czytelnika i zaprasza go do wspólnej wędrówki po kartach powieści: „Poprowadzę Cię do krainy, która jest obca tym, którzy spoglądając na drzewo, widzą jedynie drewno. Dotkniesz kamienia i już nigdy nie pomyślisz o nim – surowy głaz. On takim jest jedynie dla tych, którzy patrząc, nie widzą, a dotykając, nie czują”[6] Dedykowana jest Juliuszowi Naumowiczowi, zmarłemu 28 kwietnia 2013 roku twórcy idei walońskiej, pomysłodawcy, założycielowi i Wielkiemu Mistrzowi Sudeckiego Bractwa Walońskiego, który uczynił Szklarską Porębę „mineralogiczną stolicą Polski”.

Dla czytelnika, powieść jest piękną baśnią z wieloma realiami, które bawią i uczą. Dla mnie, mieszkanki Dolnego Śląska, to również fascynująca podróż w czasie do świata, który zdaje się istnieć nadal, w innym wymiarze. A na pewno istnieje w mojej wyobraźni.

Zapraszam do lektury Księgi II!

---------------------------

[1] Przemysław Żuchowski, „Droga do Domu. Księga II”,  Wydawnictwo Poligrafia AD REM, Jelenia Góra 2013, strona 110
[2] Tamże s. 230
[3] Tamże s. 20 i 21
[4] Tamże s. 25
[5] Tamże s. 110
[6] Tamże s. 3

Droga do Domu. Księga II


wydawnictwo: Wydawnictwo Poligrafia AD REM
data wydania: 7 grudnia 2013
ISBN: 9788364313196

Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuję Wydawnictwu Ad Rem w Jeleniej Górze.

środa, 20 listopada 2013

Powrót Szeherezady


Książki Wydawnictwa Lambook kuszą pięknymi okładkami, starannym wydaniem, troską, z jaką przygotowywana jest każda edycja. Już dzięki samej szacie graficznej mogą stać się eleganckim prezentem. Co, jednak, z zawartością?
Błękitna okładka „Zaklinacza słów” autorstwa Shirin Kader zahaczyła o mój wzrok na księgarskiej półce. To nie jest taki sobie błękit. To jest TEN błękit. Błękit, który kojarzy się z Orientem, okiem proroka, emalią barwy ultramaryny, wisiorkiem z kawałkiem lapis lazuli.
Teraz, gdy przeczytałam tę książkę wiem, że ona mnie przywołała. Zrobiła wszystko, aby zwrócić na siebie moją uwagę, spowodowała, że wróciłam do księgarni, aby ją mieć na własność, żeby pochłonęła mnie i przeniosła w tak wytęskniony, i zdawało się utracony w dzieciństwie, świat baśni z tysiąca i jednej nocy.
Najpierw przywitała mnie intrygująca sentencja: „Temu, kto stał się częścią pewnej przepowiedni i każdym słowem tej książki”.
Odwróciłam kartkę.
I przepadłam.
Nina, główna bohaterka, być może alter ego autorki, a być może nie, pokochała arabskie baśnie w dzieciństwie. Jako dorosła kobieta wyjechała do Londynu, aby studiować zawiłości arabskiej literatury. Londyn, w którym zamieszkała, okazał się w jej oczach, najmniej brytyjskim miastem na Ziemi. Dla Niny była to enklawa Wschodu, esencja Orientu. Dla niej w Londynie istniały tylko arabskie kawiarenki, w których zbierają się artyści, gościom podaje się wschodnie przysmaki, rozbrzmiewa muzyka pustynnych Beduinów, a w powietrzu unosi się aromatyczny dym fajek. „…w El Khimie spotykała się też arabska bohema, artyści, dziennikarze, kolekcjonerzy dzieł sztuki, biznesmeni z Bliskiego Wschodu, emigranci szukający swej oazy na pustyni obcego miasta.”[1]
Pewnego dnia w kawiarni, w której Nina jako studentka dorabiała sobie do stypendium, pojawił się on. Gabriel Stork. Bajarz. Hakawati. „Pojawiał się znikąd w paryskich kawiarniach i opowiadał ludziom historie.”[2] przeczytała na kartce, która w magiczny sposób wpadła w jej ręce.
Od tego dnia nic nie było już takie samo. Otaczające bohaterkę przedmioty ożyły, uzyskały duszę, a miasto osobowość. Historie zaczęły się same opowiadać, splatać ze sobą i żyć obok ludzi.
<<”Napisz o mnie” – powiedziałeś tamtego dnia, kiedy jechaliśmy londyńskim metrem.>> [3]

Napisała. Napisała o tobie, Gabrielu książkę, a my czytamy ją tak, jakbyśmy wkradali się w twoją duszę, podglądali cię przez dziurkę od klucza, aby z odłamków poskładać twój portret. Tchnęła w ciebie życie i uczyniła nieśmiertelnym tak, jak kiedyś, ktoś, napisał o Szeherezadzie.
„Przepowiednie mają to do siebie, że są nieuniknione. Możesz im nie wierzyć, odrzucać je albo próbować o nich zapomnieć, a i tak zawsze znajdą do ciebie drogę, choć spełniają się w różnej postaci.”[4]
Od chwili, gdy książka „Zaklinacz słów” wybrała sobie mnie spośród klientów księgarni, nie zlekceważę już żadnej przepowiedni.
A Tobie, Czytelniku, który zaglądasz tu w poszukiwaniu książki na jesienną chandrę, proponuję dobrą kawę albo herbatę i wieczór w towarzystwie opowieści Shirin Kader.

Zaklinacz słów [Shirin Kader]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


[1] Shirin Kader, „Zaklinacz słów”, Wydawnictwo Lambook, Kraków 14 października 2013, s. 31
[2] Tamże s. 22
[3] Tamże s. 11
[4] Tamże s. 306





Zaklinacz słów
Shirin Kader 
oprawa: miękka ze skrzydełkami 
format: 145×207 mm 
stron: 320 
ISBN: 978-83-63531-05-8
Wydawnictwo Lambook
data premiery: 14 października 2013

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Trójka e-pik

sobota, 16 listopada 2013

Dolnośląskie ścieżki

Alicja wybiera się na wakacje w Sudety. Nauczycielka wrocławskiego gimnazjum, singielka, w poszukiwaniu spokoju po wyczerpującym roku szkolnym, wynajmuje pokój w gospodarstwie agroturystycznym. W planach ma odpoczynek, czytanie książek i kilka niezobowiązujących wycieczek po okolicy. Dość szybko okazuje się, że „okolica” ma do zaofiarowania wiele interesujących miejsc, a przewodnikiem Alicji staje się pasjonat Dolnego Śląska, Michał. Rozwodnik, germanista, wykładowca w Kolegium Karkonoskim. Czytelnik jest świadkiem powoli rodzącego się uczucia dwojga ludzi, a także odkrywania przez nich tajemnic i skarbów okolic Jeleniej Góry. A to, co dla kogo jest skarbem, to już bardzo indywidualna sprawa. Dla Alicji są to losy ludzkie, zamknięte jak w kapsule czasu w pozostawionych przedmiotach, niedomkniętej furtce prowadzącej na cmentarz, opowieści trwającej w ludzkiej pamięci, filmie dokumentalnym lub fragmentach ruin. Zbiera je tak, jak inny turysta szukałby drogocennych kamieni ozdobnych, którymi usłana jest ziemia dolnośląska. I budzą w Alicji podobny zachwyt. Bo ścieżka, którą człowiek podąża w życiu, jest inna dla każdego. I celem każdego człowieka, jest ją dla siebie odnaleźć.
Dróżki, którymi podążają Alicja i Michał zbliżają się do siebie, a bohaterowie spotykają usadowione przy nich ślady przeszłości. Wystarczy odrobina wyobraźni, aby wyczarować piękną opowieść o tym, co zdarzyło się w Radomicach, gdzie na cmentarzu ktoś nie domknął furtki, zamykającej kute w żelazie ogrodzenie nagrobka. Furtka pozostała na zawsze uchylona, gdyż drzewo, które w niej wyrosło, przerosło przez żelazne pręty. Uchylona furtka do cmentarnej kwatery, jest w książce Małgorzaty Lutowskiej, uchyloną furtką do dolnośląskiej przeszłości. Michał, którego pasjonuje historia i ludzie, którzy pozostali po wojnie w tych rejonach mogą dużo opowiedzieć o losach tych, którzy żyli tutaj, kształtowali ten region i kochali go tak samo, jak obecni mieszkańcy. A poprzez wspólne miejsca oraz przedmioty, losy dawnych i obecnych mieszkańców splatają się i łączą.
Pięknie snuje się opowieść o Hannelore, dziewczynie, która nie lubiła prac domowych. Na nic się zdały wysiłki jej babki, Hannelore została konstruktorem mostów, a nieporadnie przez nią haftowana, niebieską nicią makatka, na zawsze stanowi świadectwo jej niezależnego ducha. Natomiast w ruinach zamku w Starej Kamienicy nadal ożywają głosy sprzed wieków, opowiadające o głośnej, niesłychanej zbrodni. Wierny do tej pory sługa, dopuścił się morderstwa na swoim panu. Cóż go przywiodło do tego straszliwego czynu? Oczywiście kobieta, piękna Emilia, która zauroczyła zarówno pana jak i jego sługę.
Czy poza historią, poza śladami przeszłości, można napotkać w Sudetach współczesne, interesujące miejsca oraz ciekawych ludzi? A jakże! I to całe mnóstwo! Mieszkańcy Kopańca założyli Teatr Ludowy i przygotowują spektakl, Holendrzy, którzy osiedlili się w Międzylesiu walczą z projektem budowy kopalni, która zrujnuje przyrodę okolicy, a pochodzący z Tasmanii pastor pomaga każdemu, kto pomocy potrzebuje. Jest i opowieść o prawdziwych skarbach, które Walończycy ukryli w Górach Izerskich, jest i legenda o skarbach schowanych przez Ducha Gór wewnątrz Wieczornego Zamku.
Trzeba dodać, że niemal wszystkie historie, które opowiedziane są w książce zdarzyły się naprawdę. A także znajduje się w niej kilka wątków autobiograficznych. Bohater książki, Michał, domagał się od swojej mamy, żeby przeczytała mu inskrypcję znajdującą się na murze otaczającym kościół w Cieplicach. Niestety mama nie mogła tego zrobić, gdyż napis był w języku niemieckim. Wtedy to Michał postanowił nauczyć się tego języka, żeby zrozumieć wszystkie słowa, jakimi przemawiają kamienie w jego ojczyźnie. Historia ta wydarzyła się naprawdę, ale dotyczyła nie bohatera książki, lecz jej Autorki.
Książka zdobyła w 2003 roku nagrodę Marszałka Dolnego Śląska, w konkursie na powieść współczesną o Dolnym Śląsku. Dla Czytelnika zaś, jest ona zaproszeniem, do odwiedzenia chociaż części, z opisanych miejsc.


Dla siebie znalezioną ścieżką
Małgorzata Lutowska
wydawnictwo: Wydawnictwo Poligrafia AD REM
data wydania: 14 kwietnia 2010
ISBN: 9788361719700
liczba stron: 256

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania czytelniczegoTrójka e-pik na październik


niedziela, 10 listopada 2013

Pierwsze, drugie - zapnij mi obuwie

„Pierwsze, drugie - zapnij mi obuwie; Trzecie, czwarte - zamknij drzwi otwarte; Piąte, szóste - dobierz patyczki proste; Siódme, ósme - ułóż je prosto; Dziewiąte, dziesiąte - kura tłusta na zachętę; Jedenaste, dwunaste - pułapki przepastne; Trzynaste, czternaste - dziewczyny zalecają się; Piętnaste, szesnaste - kucharki ciekawskie; Siedemnaste, osiemnaste - dziewczyny przyjazne; Dziewiętnaste, dwudzieste - moje talerze są puste.”

Dziecięca wyliczanka odlicza rozdziały książki. Fragmenty wyliczanki, są tytułami rozdziałów i odpowiadają treści. A może treść została przez Agathę Christie dopasowana do wyliczanki?
Niewinna zabawa nagle staje się realna, a jeszcze do tego śmiertelnie niebezpieczna.
Wszystko zaczyna się rzecz jasna niewinnie, Hercules Poirot odwiedza dentystę. Ten robi przegląd stanu zębów i tego samego dnia umiera. Detektyw podejmuje trop i nie rezygnuje nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy, gdy Scotland Yard uznał sprawę za rozwiązaną.
Bardzo pilnie starałam się ze śladów, tropów i sugestii wywnioskować kto zamordował nieszczęsnego stomatologa. Niestety. Zabójca oraz jego filozofia były dla mnie ogromnym zaskoczeniem.
Na szczęście Hercules Poirot nigdy się nie myli :)

Pierwsze, drugie... zapnij mi obuwie
Autor: Agatha Christie
tłumaczenie: Jan S. Zaus, Irena Ciechanowska-Sudymont
tytuł oryginału: One, Two, Buckle My Shoe
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 1998 (data przybliżona)
ISBN: 8370236367
liczba stron: 230

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania czytelniczegoTrójka e-pik na listopad

niedziela, 20 października 2013

Trójka e-pik, zaległości z września

Zaległości czas nadrobić!
Oto pozycja literatury francuskiej z wrześniowej Trójki e-pik!


Zbrodnia Sylwestra Bonnard
Autor: Anatol France
tłumaczenie: Jan Sten
tytuł oryginału: Le crime de Sylvestre Bonnard
seria/cykl wydawniczy: Arcydzieła Literatury Światowej
wydawnictwo: Zielona Sowa
data wydania: 2005 (data przybliżona)
ISBN: 83-7389-991-X
liczba stron: 152
Zbrodnia Sylwestra Bonnard [Anatol France]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Pokój pełen książek, wygodny fotel, ogień trzaskający w kominku i zwinięty w kłębek kot to raj dla bibliofila. W takim raju przebywa główny bohater, alter ego samego autora, Sylwester Bonnard. Dalekie są mu sprawy tego świata, jak choćby staranie się o rękę kobiety i małżeństwo. Nasz bohater zbyt mocno ceni sobie spokój, jaki daje mu studiowanie starych pergaminów. Ale czy jest on obojętny na ludzkie nieszczęście? Absolutnie nie! Pomoc, którą oferuje innym wypływa ze szlachetności jego serca i nie jest miłosierdziem na pokaz. Cóż, świat "odpłaca" mu w różny sposób. Niekiedy po wielokroć, za okazaną troskę, a niekiedy wpędzając naiwnego w swojej dobroci starszego pana, w porządne kłopoty.
Cieniutka książeczka zawiera dwie opowieści "Polano" i "Joasia Alexandre". Pełne uroku, z nieśpiesznie sączącą się fabułą opowieści zachwyciły mnie pięknem języka oraz mnóstwem zgrabnych, błyskotliwych myśli, włożonych w usta głównego bohatera.

Oto garść cytatów na zachętę:

„Postęp wiedzy zbytecznymi czyni prace, które niegdyś najbardziej przyczyniły się do tego postępu. Ponieważ teraz nie ma z nich wielkiego pożytku, młodzież w dobrej wierze sądzi, że nigdy niczemu nie służyły i gardzi nimi; a jeśli znajdzie się w nich jakaś myśl zbyt przestarzała, wyśmiewa je bez ogródki.”

„Pożądania, nawet najniewinniejsze, są szkodliwe gdyż oddają nas we władzę innych, czynią nas zależnymi.”

„Biedak bez pożądań posiada największy skarb, posiada sam siebie. Bogacz, który czegoś pragnie, jest nędznym niewolnikiem.”

„Po co sobie psuć podróż zbieraniem notatek? Bardzo zakochani kochankowie nie opisują swego szczęścia.”

Książka z kategorii Lata '20, lata '30 z wrześniowej Trójki e-pik, powstała w 1927 roku.

Wielka Czwórka
Autor: Agatha Christie
tłumaczenie: Jolanta Bartosik
tytuł oryginału: The Big Four
seria/cykl wydawniczy: Klasyka Kryminału
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 2012 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-245-9231-9
liczba stron: 200
Wielka Czwórka [Agata Christie]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Hercules Poirot musi rozwiązać problem, którym raczej powinien zająć się James Bond. Oto szajka nazywająca siebie Wielką Czwórką pragnie przejąć władzę nad całym światem. Niebezpieczny przeciwnik ma wyjątkowy talent do zmieniania wyglądu i wprowadzania detektywa w błąd. Oprócz szarych komórek Poirot musi wykazać się typową dla Bonda sprawnością fizyczną oraz umiejętnością oddziaływania na ... płeć piękną.
Odnoszę wrażenie, że Agatha Christie chciała spróbować sił w nieco innej konwencji niż dotychczas i nie była to próba, co prawda, bardzo zła, ale udaną też bym jej nie nazwała.
Ot, ciekawostka, na szczęście autorka nie napisała dalszych książek w tym stylu.

Trójka e-pik

niedziela, 13 października 2013

Pasionkowe Wyzwanie Czytelnicze

Nadszedł czas zdania relacji z mojego udziału w Pasionkowym Wyzwaniu Czytelniczym:



  1. Stephen King -"Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika", książka o tym, jak powstają bestsellery, a konkretnie, jaką drogą wędruje król bestsellerów i w jaki sposób powinno się pisać książkę. Autor skupia się na początkach swojej twórczości w dzieciństwie, a następnie na dalszych etapach życia. Najbardziej interesujące dla mnie było jego spojrzenie na warsztat pisarski oraz pisarski proces. Przyrównanie warsztatu pisarza do skrzynki z narzędziami uważam za rewelacyjne. Podczas lektur wielu książek nie zastanawiam się w jaki sposób autor ją tworzył, wciąga mnie opowiadana historia. King pozwolił mi zajrzeć "od kuchni" do swojej pracowni i pokazał mi jak przygotowuje to, po co później z taką ochotą sięgamy - dobrą książkę.



  1. Książka przygodowa lub fantastyczna - "Na psa urok", Spencer Quinn. Książka jest i przygodowa i  fantastyczna, ponieważ „słyszymy” myśli psa. Pod recenzją rozdawajka do pktu 10.  http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2013/08/pies-ktory.html

  1. Książka obyczajowa „Dom na Sycylii”, Rosanna Ley,  http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2013/07/gorace-lato-na-sycylii.html

  1. Bajka lub baśń – „Krabat” Otfried Preusslea, niemieckiego pisarza z Liberca. Przepiękna baśń (237 strony) oparta na legendzie łużyckiej, o dojrzewaniu, życiowych wyborach i sile przyjaźni. Nie tylko dla młodych czytelników. Niesamowity jest klimat opowieści, a reszty dopełnia okładka.
 


  1. Kryminał lub horror - "Kot który lubił Brahmsa" Lilian Jackson Braun http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2013/07/koko-i-yum-yum-na-wakacjach.html

  1. Komiks - „Kochać zbyt mocno, czyli o tym jak wygląda przemoc domowa”, Penfold Rosalind B. (pseud.),   http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2013/09/kapcie-potwora.html

  1. Opowiadanie – Andrzej Pilipuk – opowiadania fantasy „Szansa” i „Głowica”. „Szansa” to wizja alternatywnej historii, którą mogłaby się zdarzyć, gdybyśmy uzyskali możliwość podróży w czasie. Ale skoro jedna osoba znajduje taką możliwość, to niewykluczone jest, że znajdą ją też inni.
W „Głowicy”, tytułową głowicę jądrową znajduje Jakub Wędrowcz. To nie może skończyć się dobrze :)

  1. Książka polskiego autora lub autorki - Dyliżansem przez Śląsk : dziennik podróży do Cieplic w roku 1816 (Juillet 1816) Izabeli Czartoryskiej. Forma pamiętnika o ogromnej wartości faktograficznej. Książka napisana była osiemnastowieczną francuszczyzną i jest opisem podróży do uzdrowiska w Cieplicach (obecnie dzielnica Jeleniej Góry, istnieje tam sanatorium). Tłumaczyła Jadwiga Bujańska.




  1. Książka o psach/kotach  - "Kot który lubił Brahmsa" Lilian Jackson Braun  http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2013/07/koko-i-yum-yum-na-wakacjach.html

  1. Podarowanie komuś książki - "Kot który lubił Brahmsa" Lilian Jackson Braun http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2013/07/koko-i-yum-yum-na-wakacjach.html  oraz  "Na psa urok", Spencer Quinn http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2013/08/pies-ktory.html



piątek, 27 września 2013

Skarby Jeleniej Góry

Wakacje to czas niespodzianek. Podczas wakacji może zdarzyć się wszystko, nawet nieoczekiwana przygoda we własnym mieście. A jeśli towarzyszy temu poszukiwanie skarbu, to satysfakcja jest gwarantowana.

Trójka młodych bohaterów: Daria, Marcel i ich kuzyn Kuba, który przyjechał z Opola, spędzają czas w Jeleniej Górze. Oczywiście głównie przy komputerze, ponieważ obiecane przez ciocię Agatę wycieczki muszą poczekać z powodu jej zawodowych obowiązków. Chłopcy grają w internecie, a Daria się nudzi i zaczyna im przeszkadzać. Nie może doczekać się kiedy skończą. Nareszcie! Chłopcy wygrali, zabawa jest skończona. Wtedy Daria wciska przypadkowe klawisze na klawiaturze i zdumionym gimnazjalistom ukazuje się dalszy ciąg gry, a raczej jej właściwy finał.
Teraz gra przenosi się z rzeczywistości wirtualnej do prawdziwej, a na przejście do kolejnego etapu  gracze mają tylko 24 godziny. Nagrodą jest odnalezienie zaginionej w minionych wiekach Książęcej Szkatuły. Zabawa polega na odszukiwaniu konkretnych informacji, znajdujących się w realnych miejscach miasta, aby odgadnąć kolejne hasła.  
Kierunek poszukiwań wyznaczają fragmenty opowieści, którą młodzi gracze codziennie oglądają na filmie. Niestety jest to zbyt mało, żeby odgadnąć hasło, nie ma także wszystkich potrzebnych informacji w Internecie. Nie pozostaje nic innego, jak wyruszyć w różne rejony Jeleniej Góry, żeby  sprawdzić, zobaczyć, dotknąć zabytków oraz poczuć atmosferę danego miejsca. Zabawa staje się grą terenową.
Dość szybko jednak okazuje się, że nie tylko „nasza” trójka bierze udział w tej grze, a także pojawia się zagadkowy, czarny kruk.

Czytelnik także zostaje zaproszony do zabawy. Fragmenty tekstów, które czytał na filmie narrator wyróżnione są specjalną czcionką i obramowaniem. Ponadto można ich posłuchać na dołączonej płycie CD. Lektorami są uczniowie jeleniogórskich szkół, którzy uczestniczyli w projekcie „Moja Mała Ojczyzna”, realizowanym pod kierunkiem nauczycieli i pod kuratelą Wydziału Oświaty i Wychowania w Jeleniej Górze oraz Książnicy Karkonoskiej. Książka zawiera również fotografie opisywanych miejsc.

Czy młodzi bohaterowie odnajdą Książęcą Szkatułę i czym jest tytułowy Skarb drzewa? Przyznam się, że nawet ja, mieszkanka Jeleniej Góry dałam się autorce zaskoczyć i z przyjemnością wzięłam udział w grze.

Małgorzata Lutowska jest znaną na Dolnym Śląsku autorką książek o tematyce związanej z regionem. Pochodzi z Cieplic, gdzie nauczała języka niemieckiego, jest także przewodnikiem sudeckim.

"Skarby drzewa", Małgorzata Lutowska
wydawnictwo: Wydawnictwo Poligrafia AD REM
data wydania: 20 listopada 2009
ISBN: 9788361719601
liczba stron: 207


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania czytelniczego Trójka e-pik


sobota, 21 września 2013

Kapcie potwora



Pojawia się coraz więcej książek na temat przemocy domowej. I dobrze. To temat tabu, który powinien całkowicie wyjść z ukrycia. Właśnie z powodu milczenia ofiar oraz otoczenia (co ja się będę wtrącać w cudze sprawy), tragedie wielu rodzin trwają latami. Sąsiedzi, znajomi i krewni uważają, że własne brudy należy prać w swoim domu, a nie na zewnątrz. Jest nawet przysłowie, że ”zły to ptak, który własne gniazdo kala”. Dla ofiar przemocy oznacza to zamknięte drzwi, zatkane uszy i zamknięte na ich ból, oczy. Znikąd pomocy. Wręcz sugestia, że jesteś ofiarą, bo jesteś ofiarą, bo sobie nie radzisz, coś robisz źle i na dodatek chcesz o tym rozpowiadać. Jesteś nie w porządku i trzeba się od ciebie odsunąć.

Autorka prezentuje nam pamiętnik niezwykły, bo rysunkowy. Oczywiście broniłam się przed nim, ponieważ nie jestem wielbicielką komiksów. Ale kiedy wzięłam do ręki tę książkę, natychmiast wsiąkłam. Ileż gorzkiej, bolesnej prawdy zawarła w niej autorka i jak mocno owa prawda dociera poprzez właśnie tę, niezwykłą formę.

Bohaterami książki jest Roz, która opowiada nam swoją historię i jej partner Brian. Historia zaczyna się wzajemnym zauroczeniem. Bohaterowie opowieści przypadkowo poznają się na imprezie u znajomych. Roz jest samotną businesswoman, a Brian wdowcem z czwórką dzieci. Romans rozwija się. Wtedy to z ust Roz padają znamienne słowa „W impulsywności Briana i nieprzestrzeganiu konwenansów było coś niesamowicie podniecającego.... Jego energia i bujny temperament sprawiały, że byłam pełna życia, a lekkomyślna żywiołowość mnie obezwładniała.” [str. 31]
Nastały miodowe miesiące, podczas których Brian „osaczał” Roz dowodami miłości. Padło zdanie, które powinno włączyć u bohaterki wszystkie dzwonki alarmowe: „Roz, nie rozumiesz, że nigdy nie pozwolę ci odejść?” [str. 40]
Dla Roz nastała emocjonalnie wyniszczająca huśtawka nastrojów, a Brian coraz bardziej stawał się doktorem Jekyllem i panem Hydem.
Odwracałam kartki i z przerażenia włosy jeżyły mi się na głowie. A przecież mnóstwo takich sytuacji jak te, które zostały narysowane i opisane, ma miejsce w wielu domach. Może nawet tuż za ścianą?

W książce znalazłam kilka niezwykle celnych zdań. W krótkim wstępie poraziło mnie stwierdzenie, które wydaje się być mantrą dla uwikłanych w przemocowe związki kobiet: „DLACZEGO BRIAN TAK SIĘ ZACHOWYWAŁ? Zamęczałam się niemal na śmierć, próbując znaleźć wytłumaczenie. (...) WIERZYŁAM, ŻE SIĘ ZMIENI... Wierzyłam, że zdołam chronić jego dzieci.... Wierzyłam, że moja miłość odmieni go na lepsze.... Stosowałam TYLE WYMÓWEK, by uzasadnić powody, dla których nie odeszłam, żeby nie widzieć prawdy. (...) W końcu dostrzegłam fakt, że NAJBARDZIEJ WSTRZĄSAJĄCĄ PRAWDĄ NIE BYŁO JEGO ZACHOWANIE, ALE MOJE -  ponieważ wciąż byłam z nim i pozwalałam na to, by mnie krzywdził. ” [wstęp, strony nienumerowane].
To jest według mnie najbardziej gorzkie ze zdań, które znalazłam w książce, ale też pokazujące przełom w myśleniu głównej bohaterki Roz. Wzięcie na siebie odpowiedzialności za swój los, za to, co nas spotyka, przyznanie się do współwiny (a jest nią przyzwolenie), to kamień milowy na drodze do uwolnienia się z toksycznego związku. Myślę, że ten moment może być porównywalny do przyznania się alkoholika przed samym sobą, że problem alkoholowy jest jego problemem.
Równie ważkie są słowa, wypowiedziane przez Briana: „Z chwilą, gdy ktoś przestaje się czuć bezpieczny, można z nim zrobić co tylko się chce” [str. 147] oraz przez terapeutkę: „Przerażające wydarzenia mają charakter uzależniający.”[str. 233].
Interesujące jest dla mnie wytłumaczenie powodu, dla którego ktoś tkwi w przemocowym związku tzw. syndromem sztokholmskim: „Zaczyna się to jak strategia przetrwania, żeby uniknąć cierpienia, chcesz zadowolić swojego prześladowcę, więc próbujesz go zrozumieć, przewidywać jego żądania. Ale, im bardziej się z nim identyfikujesz, tym bardziej się przywiązujesz.... A jednocześnie dystansujesz emocjonalnie poprzez wyparcie tego, co się dzieje.”[str. 235].

Kto kiedykolwiek był w przemocowym związku, czytając tę książkę natychmiast zobaczy typowy schemat, który mu towarzyszy. Jeśli ktokolwiek w takim związku jest i nie zdaje sobie z tego sprawy, może zidentyfikuje się z główną bohaterką, zauważy schemat, w którym tkwi i zada sobie to znamienne pytanie – dlaczego nadal z nim (z nią) jestem i pozwalam się krzywdzić?
Jeśli ktokolwiek myśli, że jest odporny i jego to nie spotka, niech posłucha Roz: „Pomyślałabyś, że silna, asertywna kobieta pozwoli się poniżać? Ja też nie, dopóki mnie to nie spotkało.” [str. 5].

--------------------------------------------------------------------------------------
„Kochać zbyt mocno, czyli o tym jak wygląda przemoc domowa”, Penfold Rosalind B. (pseud.), Wydawnictwo Nowa proza, 2007 rok

  Książka została przeczytana w ramach 

Pasionkowego Wyzwania Czytelniczego punkt 6 - komiks


poniedziałek, 2 września 2013

"Lato moralnego niepokoju" ma dobrą passę tego lata :)


Autorzy trzech opowiadań, zamieszczonych w antologii, wzięli udział w wydarzeniu  LiteraTura I, 31 sierpnia 2013 roku, we Wrocławiu.

Imprezę zorganizowało Stowarzyszenie Sztukater we współpracy z księgarnią Matrasprzy ulicy Świdnickiej 28 we Wrocławiu.


źr. profil na FB Katarzyny Georgiou


Przyjechało wielu autorów książek:
na zdjęciu od lewej - Magdalena Woźniak, Bożena Mazalik, Kamila Graczyk, Tomasz Szmich, Magdalena Zarębska, Joanna Bajer, Magdalena Zarębska, Karolina Znajomym Znana, Jacek Inglot, Anna Rychlicka-Karbowska, Anna Pasikowska, Sławomir Szmich, Krzysztof Pochwicki, Agnieszka Gil, Szymon Adamus, Anna Rybkowska, Kornelia Romanowska, Urszula Jaksik, Marek Dryjer, Katarzyna Georgiou, Anna Teluk-Lenkiewicz i Aleksandra Urbańczyk - autorzy książek spacerowali ulicami Wrocławia i rozmawiali z mieszkańcami o literaturze, zachęcali do czytania książek. Rozmowy z czytelnikami odbywały się także w samym Matrasie, jak i przygotowane przez niektórych autorów, wystąpienia. 

Ubraliśmy się na biało, jak czysta kartka, którą można zapisać. Nad takimi czystymi, białymi kartkami biedzimy się nieraz, gdy opuszcza nas wena. Wyglądaliśmy świeżo i niewinnie, anielsko niemal, widać było, że jesteśmy jednolitą grupą. Niesamowite przeżycie!



Krzysztof Pochwicki, Bożena Mazalik i Magdalena Woźniak w Matrasie.
A na półce nasza antologia (którą godnie reprezentujemy).

 


"Lato moralnego niepokoju", wydane przez wydawnictwo Ad Rem w Jeleniej Górze, na półce w Matrasie.

Pani Aleksandra Urbańczyk zamieściła relację z wydarzenia na swoim blogu Książki Oli. Wkrótce na wspomnianym blogu pojawią się wywiady z autorami, którzy wzięli udział w spotkaniu.

Polecam także relację Anny Rychlickiej na blogu Myśli i słowa wiatrem niesione.
 


I jeszcze kilka zdjęć:



Krystyna Januszewska i Jacek Inglot




Marek Dryjer, Katarzyna Georgiou,  gitarzysta ;)




 Anna Rybkowska i Karolina Wilczyńska




 Magdalena Zarębska, Anna Pawłowska Koziar, Anna Piecyk, fotograf niestrudzony :)




Paweł Pollak, Kornelia Romanowska i Kasia Szewczyk





Agnieszka Gil

Bardzo dziękuję Stowarzyszeniu Sztukater za zaproszenie mnie na wydarzenie kulturalne Litera Tura I, które odbyło się 31 sierpnia 2013 roku we Wrocławiu.

31 sierpnia 2013 roku ogłoszono także, że w plebiscycie na facebooku nasza antologia zajęła I miejsce w konkursie "Książka zamiast kwiatka", tym samym stając się KSIĄŻKĄ SIERPNIA!




Dyplom wygląda tak:   Dyplom na facebooku


Na blogu "Książka zamiast kwiatka" ukazała się także krótka notatka o naszej antologii:
"Lato moralnego niepokoju" - zbiór opowiadań

Zapraszam do lektury!