wtorek, 31 lipca 2012

Cudze chwalicie, swego nie znacie




"Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie".
Ten cytat nasunął mi się podczas czytania „Drogi do Domu” Przemysława Żuchowskiego. Pochodzi z wiersza Stanisława Jachowicza „Wieś”.

Weszliśmy do Europy i uzyskaliśmy możliwości swobodnego podróżowania. Korzystamy z tego przywileju. I bardzo dobrze. Czy jednak znamy własny kraj na tyle, że nic nas w nim nie zaskoczy? A może podczas zagranicznych podróży naszła Was refleksja -  co jest dla Was domem?  Główny bohater powieści, Walon, tak oto wyjaśnił to zaprzyjaźnionemu chłopcu:

„— To, na co patrzysz to tylko chata. Dach i ułożone drewniane bele, a prawdziwy dom powinien być tutaj  — Walon położył rękę na Gucka sercu. — Niby tak blisko, a jak czasami trudno do niego drogę odnaleźć.”[1]

„Droga do domu” jest opowieścią o tym, co znaczy kochać miejsce, gdzie się człowiek wychował, gdzie mieszka i jak żyć w zgodzie z naturą.

Akcja powieści rozgrywa się w dwóch światach – ludzkim i zwierzęcym. Bohaterami są mieszkańcy osady w Karkonoszach, a także zwierzęta. Personifikacja wilków, Proka i Army, stwarza baśniowy klimat opowieści.

W pierwszej części zatytułowanej „Osada”, poznajemy mieszkańców wioski, w tym samotnika zwanego Walonem. Mieszka w oddaleniu od pozostałych chat i utrzymuje się ze zbierania kamieni szlachetnych, które potem sprzedaje w Ciepłych Wodach, zwanych obecnie Cieplice i w Jeleniej Górze.
Kiedy w pobliżu wsi pojawiają się wilki, ludzie postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Niestety nie znają całej prawdy o grasujących wilkach.

W części drugiej, zatytułowanej „Strażnik”, Walon wyrusza po ratunek dla umierającego dziecka. Czytelnik nie tylko śledzi z zapartym tchem niezwykłe przygody bohatera, ale także poznaje wiele walońskich tajemnic. Wyprawa obfituje w niebezpieczeństwa. Żeby wędrować po górach, trzeba je znać, a to był przywilej niewielu ludzi. Przekonał się o tym na własnej skórze Gucek.
„— Ważne chłopcze, żebyś pamiętał, że kto ma w górach czyste serce i żadnego zła nie czyni, to Duch Gór go strzeże i pomocy udzieli jak trzeba, a jak który niecny jest, i chytry, to niech zanim wyruszy mocno się zastanowi, bo źle skończyć może — podsumował Walon. [2]

 „Polowanie” to część trzecia, najbardziej dramatyczna. Kto na kogo poluje, czy zwycięży dobro czy zło i jak zakończy się walka? Na te pytania trzeba szukać odpowiedzi w samej książce.

Akcja dokładnie jest osadzona w czasie. W roku 1675, w którym dzieją się opisane wydarzenia, od uderzenia pioruna spłonął należący do rodu Schaffgotschów zamek Chojnik. Tragedia ta wspomniana jest w książce, ponieważ zamek, zwany wtedy Kynast, wraz z otaczającymi ziemiami, należał do Krzysztof Leopolda Schaffgotscha. Zatem bohaterowie książki, byli jego poddanymi.
Wtedy to przybyli w Góry Olbrzymie, najprawdopodobniej już w XII w., z terenów dzisiejszej Belgii  i północnej Francji ludzie zwani Walonami lub Walończykami. Zajmowali się zbieraniem kamieni szlachetnych, a także wydobywaniem srebra i złota, praktykowali własne obrzędy. Sekrety wydobywania minerałów i kruszcu trzymali w tajemnicy. Do dziś na skałach można spotkać tajemne znaki, które pozostawili. Nikt już nie umie ich odczytać.
Wspomniany zaś Duch Gór, zwany także Liczyrzepą, Karkonoszem, Rzepiórem, Rübezahlem, a także nazywany Krakonoš lub Krkonoš to postać z legend polskich, niemieckich i czeskich. Nazwy pokazują historię regionu, który należał do różnych władców, wielokrotnie przechodził z rąk do rąk. 





Dodatkowym plusem dla książki oraz pięknym uzupełnieniem treści są ilustracje wykonane przez artystkę malarkę Paulinę Żuchowską, córkę autora.

Historia jest umiejętnie wpleciona w opowieść, fabuła budzi w czytelniku emocje, plus pięknie stylizowany język (nieco staroświecki, ale nie na tyle, by przeszkadzał w czytaniu) – to wystarcza, by osiągnąć satysfakcję z lektury. A jeśli dodamy do tego szczyptę magii,  bogactwo przyrody i wierną przyjaźń, to nie pozostaje nic innego, tylko dać się pochłonąć lekturze.
------------------
[1] Żuchowski Przemysław, „Droga do domu”, Wydawnictwo AD REM, Jelenia Góra 2012, s. 309
[2] Tamże, s.171

WYDANIE II 2015 rok - TUTAJ


Droga do Domu
data wydania 2015 (data przybliżona)
ISBN 9788362708543
liczba stron 294


wtorek, 24 lipca 2012

Depresja dla początkujących.



Kiedy chcemy dowiedzieć się czegoś o konkretnej chorobie sięgamy po poradniki. Ze swojego założenia mają nam przybliżyć dane zagadnienie oraz uporządkować chaos, jaki wytworzyły przypadkowe informacje zaczerpnięte z artykułów prasowych lub stron internetowych. Oczekujemy książki niezbyt obszernej i raczej popularnej niż naukowej. Mamy nadzieję, że poradnik krótko i treściwie da nam poprawne pojęcie o problemie. 
Pozycji tego typu jest mnóstwo i na początkowym etapie poznawania zagadnień depresji można uznać, że niemal każda się do tej roli nadaje. 

Niemniej chcę omówić tutaj dwie (bardzo dobrą i bardzo słabą jako poradnik) ze wspólnej kategorii cenowej oraz wspomnieć w kilku słowach o trzeciej. 

Depresja nie jest przeznaczeniem (Neumann BerndDietrich Detlef E.) jest według mnie poradnikiem idealnym. Liczy zaledwie 144 strony, nie przytłacza więc nadmiarem informacji, natomiast jest treściwa w sposób maksymalny i po niemiecku solidna. 
Książka zawiera wszystkie informacje, które na wstępie chcielibyśmy uzyskać – listę objawów depresji, proste testy diagnostyczne, krótkie omówienie odmian tego schorzenia, leczenie, czyli stosowane leki i terapie, wskazówki dla bliskich osoby chorej dotyczące rozpoznania epizodu depresyjnego u członka rodziny, formy pomocy i sposoby zadbania o siebie, jako człowieka opiekującego się w domu pacjentem. 
Książka zawiera cenne informacje dotyczące związków występowania depresji z cechami osobowości chorego, co nie oznacza, że każdy człowiek, który ma taką osobowość zachoruje. W czytelny i przystępny sposób w poradniku pokazano, zgodnie z najnowszymi badaniami, źródła depresji – podłoże genetyczne i rodzaje doświadczeń życiowych. 
Bardzo cenny jest fakt, że autorzy zwrócili uwagę na specyficzny sposób postrzegania rzeczywistości przez osoby chore na depresję w odróżnieniu od osób zdrowych, które doświadczyły podobnych przeżyć. Terapia skoncentrowana na zmianie sposobu myślenia i postrzegania świata wraz z lekami, a niekiedy zamiast leków, pomaga choremu wyzdrowieć i zapobiega nawrotom. 
Na uwagę zasługuję także szata graficzna książki, piękne fotografie przyrody, kolorowe elementy stron, wyróżniające poszczególne działy, kredowy papier oraz umieszczone na marginesach krótkie cytaty pochodzące z dzieł artystów oraz filozofów. Ludzie ci, pomimo, że sami chorowali na depresję, a może właśnie dlatego, mieli wiele celnych spostrzeżeń na jej temat. Żaden z cytowanych fragmentów nie jest smutny, przeciwnie, każdy niesie nadzieję. 
„<<Trzy rzeczy pomagają nieść ciężary życia: nadzieja, sen, śmiech.>> Immanuel Kant (1724-1804), wielki niemiecki filozof, sam cierpiał na depresję.”[1] 
Polecam bardzo gorąco. 

W lutym 2012 roku ukazał się poradnik o zachęcającym tytule Bo jesteś człowiekiem: Żyć z depresją, ale nie w depresji (Woydyłło Ewa (Woydyłło-Osiatyńska Ewa)). Książka zaczyna się zbiorem cytatów opisujących stan depresji. Ta przygnębiająca lektura pochodzi z różnych dzieł poetów i prozaików, których dotknęła owa choroba, aby czytelnik mógł wczuć się rozmiar cierpienia, który był ich udziałem. To nagromadzenie fragmentów poezji i prozy podtrzymuje, niestety, błędny mit, że jest to przypadłość elitarna i niechybnie świadczy o wielkim talencie. Zaś lektura tych ponurych opisów już na samym wstępie może u czytelnika spowodować zwątpienie w jakiekolwiek szanse na wyleczenie. Depresja jawi się jako ciemny loch, bez promyczka nadziei, a przecież nawet nieleczona w końcu samoistnie się cofa. 
Następnie autorka pokazuje jakie trudności napotyka osoba opiekująca się chorym i jak sobie z tym zadaniem poradzić. Jest to cenna część książki, podobnie jak rozważania, zgodnie z podobnym jak w poprzednio przeze mnie omówionej pozycji założeniem, na temat wpływu negatywnego sposobu myślenia na występowanie epizodów depresji. Nie są te opisy tak syntetyczne jak w książce autorów niemieckich, ale raczej wyrażone w formie pogawędki. 
Bardzo często autorka odnosi się do swoich doświadczeń związanych z terapią uzależnienia od alkoholu, sugerując, że depresja jest w gruncie rzeczy podobnym rodzajem nałogu. Przybliża też niemedyczne programy przeciwdepresyjne dostępne w Polsce, oparte na programie Anonimowych Alkoholików, czyli na słynnych Dwunastu Krokach. 
Dotarliśmy mniej więcej do połowy książki (całość liczy stron 281), po czym rozważania autorki stają się coraz bardziej ogólne. Wiele, skądinąd ciekawych, dygresji warto poznać dla poszerzenia horyzontów, ale nie mają one wiele wspólnego z poradnikiem. Ponadto razi mnie protekcjonalny ton pani Ewy Woydyłło, którym wyraża swoje poglądy oraz zbyt, według mnie, częste porównywanie depresji do alkoholizmu. 

„Poczucie bezsensu jest zawsze istotnym składnikiem ciężkiej depresji, skłaniającym chorych w skrajnych przypadkach do odebrania sobie życia. Tak więc depresja i alkoholizm współwystępują niemal zawsze nierozdzielnie, chociaż nie u każdej osoby z jednakowym nasileniem i w podobnym powiązaniu.” [2] 

„Depresja jest kondycją wprawdzie przykrą, ale mimo to dość wygodną, toteż łatwo się do niej przyzwyczaić.” [3] 

„Są też osoby, które odwrotnie, nawykowo oczekują szczególnych przywilejów. Gdy takiemu „dziecku szczęścia” nagle przytrafi się nieszczęście, to niezaprawione w radzeniu sobie z niepowodzeniami czuje się niezasłużenie skrzywdzone przez zły los. Nie mogąc pogodzić się z tym, że dobra passa się załamała, często reaguje wtedy depresją, która przypomina obrażenie się na cały świat. Zamiast zakasać rękawy i doprowadzić do porządku swoje sprawy, osoba taka może utkwić w depresji na lata.”[4] 

„Wyleczenie się z depresji jest podobne do wychodzenia z alkoholizmu albo powrotu do zdrowia po zawale serca czy wylewie do mózgu.” [5] 

„Gdy idzie o zdrowie, warto porzucić niekorzystne nawykowe ścieżki reagowania i zastąpić je bardziej korzystnymi. Tak czynią trzeźwiejący alkoholicy, którym starcza ochoty, inteligencji (wyróżnienie moje) i dyscypliny, aby nauczyć się radzić sobie ze swoimi „wyzwalaczami” inaczej, niż sięgając po kieliszek.”[6] 

W dalszej części książki autorka omawia zasady autoterapii rozumowej oraz psychoterapii interpersonalnej. Bardzo dużo miejsca, bo około 1/3 książki poświęcone jest demografii depresji w podziale na kobiety, mężczyzn, małe dzieci, nastolatki, pacjentów geriatrycznych i innych, czyli bezrobotnych, emigrantów, artystów, gejów i lesbijki oraz księży. 
Rozdział dotyczący zdrowia duchowego ma niewiele do zaoferowania pacjentowi niewierzącemu, poza zwróceniem uwagi na istnienie trendu Slow Life. Ostatni rozdział „Problem jest w nas”, poświęcony jest negatywnemu wpływowi popkultury, mediów i reklamy na kondycję psychiczną ludzi, a także korupcji w przemyśle farmaceutycznym, która powoduje wzrost ilości przepisywanych pacjentom leków antydepresyjnych i antylękowych, a te z kolei, poprzez „negatywne sprzężenie zwrotne” zmieniają funkcjonowanie mózgu i sprzyjają powstawaniu kolejnych epizodów depresji. 
Książka kończy się przypomnieniem historii wygnania Adama i Ewy z raju, jako świadectwem nieuchronności pojawiania się w naszym życiu bolesnych i tragicznych doświadczeń. 
Pozycja ta jest niezła jako książka, ale jako poradnik nie spełnia moich oczekiwań. 

Książka Żegnaj depresjo!: Poradnik dla osób pragnących odzyskać nadzieję w beznadziei(Nedley Neil) skusiła mnie piękną, radosną okładką, z której uśmiecha się do czytelnika kwiat. Podobnie jak pierwsza z omawianych przeze mnie pozycji wydana jest na kredowym papierze, kolorowa, pełna ładnych zdjęć. Objętościowo i cenowo jest podwojeniem obu poprzednich książek, także wagowo, można powiedzieć, że stosownie do wagi problemu. 
Informację o tym poradniku oraz mój ambiwalentny stosunek do niego umieściłam w poprzednim wpisie. 

------------------------------- 
[1] „Depresja nie jest przeznaczeniem”, Bernd Neumann, Detlef Dietrich, Wydawnictwo WAM, Kraków 2007, tłum. Urszula Poprawska, s.32 
[2] „Bo jesteś człowiekiem, żyć z depresją ale nie w depresji”, Ewa Woydyłło, Wydawnictwo Literackie 2012, s.39 
[3] ibidem s.49 
[4] ibidem s.53 
[5] ibidem s.56 
[6] ibidem s.68