poniedziałek, 19 grudnia 2011

Bajka dla zbyt grzecznych dziewczynek.





Kupiłam sobie bajkę.
Dla siebie, nie dla swoich dzieci, ani dla wnuków, które teoretycznie mogłabym już mieć.
Świadomie, celowo kupiłam bajkę dla siebie, a raczej dla tej małej dziewczynki, która mieszka we mnie.
Po co bajka dorosłej kobiecie? – spytacie.
Ponieważ to jest bajka o mnie, a właściwie o tej małej dziewczynce, we mnie.

Otóż mała, grzeczna dziewczynka z bajki, pewnego dnia znika. Staje się niewidoczna, ponieważ rozpływa się w ścianie. I wtedy w jej gardle coś rośnie, dławi i dusi. Jak dobrze znam to uczucie.
Niestety, bajka dotyczy mnie tylko do pewnego momentu. Przychodzi chwila, w której malutka bohaterka robi to, na co ja nigdy się nie zdobyłam. Prędzej bym umarła, niż popełniła takie przestępstwo.
Malutka bohaterka krzykiem wyrąbuje sobie drogę na wolność.
A za nią…?
…a  za nią wychodzą blade, cichutkie dziewczynki, kobiety, młode i stare, nawet prababcie, z nieśmiałym uśmiechem, że robią kłopot, przepraszają, że żyją i na końcu tego pochodu, ze ściany gramolę się ja. Ze swoim wiecznie ściśniętym gardłem i przyklejonym do twarzy uśmiechem.

Czytam tę bajkę raz po raz, a w mojej głowie zgrzytają trybiki, mnożą się pytania, z których najczęściej pojawia się „dlaczego?”.
I zastanawiam się czy pokazać tę bajkę mojej mamie, bo nie wiem czy będzie umiała wyjść ze ściany i czy będzie chciała? A może powie, że nie ma żadnej dziury?
Potem myślę o współczesnych małych dziewczynkach i zastanawiam się ile z nich znika w ścianie i czy ta bajka ma szansę do nich dotrzeć, zanim się w tej ścianie, z zastygłym na twarzy uśmiechem, zestarzeją?
I na końcu myślę o rodzicach małych dziewczynek, czy będą mieli odwagę kupić i przeczytać swoim córkom tę piękną, mądrą bajkę?


 Gro Dahle , Svein Nyhus, „Grzeczna”, Wydawnictwo EneDueRabe , Luty 2011


tłumaczenie: Helena Garczyńska
wydawnictwo: EneDueRabe
data wydania: 2011 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-62566-03-7

2 komentarze:

  1. Piękna, osobista recenzja...
    Bajka porusza ważny temat i udowadnia, że nie zawsze potrzebne są rozległe traktaty, by poruszyć coś w odbiorcy. Już nie mogę się doczekać, aby obejrzeć to małe dziełko. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :-)
    Masz rację. Sztuka może spełnić rolę traktatu, ale niekiedy czyni więcej. Dzieła naukowe docierają tylko do rozumu, a sztuka, bajka jest nią niewątpliwie, do emocji.

    OdpowiedzUsuń