poniedziałek, 10 lipca 2017

Cuda natury, kulturowe tradycje - jeziorka, stawy i wodospady polskich Sudetów i Karpat

"Trudno zaiste o piękniejszy widok od tatrzańskich jezior, wedle góralskiego obyczaju zwanych zwyczajowo stawami, rozlanych w polodowcowych kotłach, gdy w ich przepastnych wodach przeglądają się wyniosłe szczyty i skaliste turnie. Podobne wrażenia odnaleźć można i w Karkonoszach, gdzie Polacy na czarowne górskie jeziorka przenieśli bliską swemu sercu nazwę stawów. Ale przecież swój niezaprzeczalny urok posiadają i okolone zielenią lasów, osuwiskowe zazwyczaj jeziorka Beskidów. Stąd też pomysł na niniejszą książkę, która przybliżyć ma przepiękne cuda natury, jakimi bez wątpienia pozostają jeziora i jeziorka polskich gór. A że po raz pierwszy opisano wszystkie lub prawie wszystkie w jednym miejscu, nadaje to niniejszej publikacji poniekąd nowatorski charakter, który pozwala uzasadnić przed Czytelnikiem powstanie owej książki."[Wstęp, s. 8]
Jeziorka i stawy Gór Świętokrzyskich, Sudetów i polskich Karpat. Cuda natury, kulturowe tradycje
Bartłomiej Grzegorz Sala
Wydawnictwo: Ciekawe Miejsca
data wydania 2015 (data przybliżona)
ISBN 9788363424718
liczba stron 152

To pierwsza książka, która prezentuje miłośnikom gór, turystom oraz ludziom ciekawym świata znajdujące się w górach w Polsce jeziora i stawy. 
Autor krótko opisuje ich pochodzenie geologiczne, powierzchnię i głębokość, a także pochodzenie nazwy, historię turystyki w rejonie zbiornika, przytacza ciekawostki, informacje o zabudowaniach (schroniskach) czy ewentualnej ochronie, typu Park Narodowy czy Rezerwat Przyrody. 
Jeśli tylko opisywane jeziorko czy staw stały się modelem dla malarza, grafika lub poety, Bartłomiej Sala wspomina o tym, podając nazwiska twórców i tytuły prac. 
Pojawia się element folkloru, bardziej lub mniej wyrazisty, także w postaci legend. Ponadto poezja, pamiętniki, a nawet filmy, w których akwen wodny stanowił scenografię. 
Z karkonoskich zbiorników wodnych, najwięcej miejsca autor poświęcił stawom w Śnieżnych Kotłach, które już w 1933 roku stały się rezerwatem przyrody, a od 1959 roku objął je Karkonoski Park Narodowy. 
"Śnieżne Kotły słyną od dawna jako wybitna turystyczna atrakcja, zarazem stanowiąc unikalne stanowisko flory alpejskiej i reliktowej arktycznej oraz rzadkich gatunków zwierząt, roślin i grzybów. Występują tu m. in. płochacze halne, drozdy obrożne, zimozioły północne, pierwiosnki najmniejsze, sasanki alpejskie, róże alpejskie, niezapominajki alpejskie, świetliki maleńkie, skalice śnieżne (jedyne stanowisko w Europie Środkowej) i porosty z gatunku Rhizocarpon lecanorium."[s.18]

Zimoziół pólnocny (Linnea borealis), fot. Henripekka Kallio LINK
Śnieżne Kotły i Śnieżne Stawki pojawiały się w niemieckim malarstwie, w poezji w prozie, choćby opisy Izabeli Czartoryskiej i Rozalii Salusonowej, które autor cytuje, podobnie jak wiersze. Wielki i Mały Staw stały się filmowym plenerem w filmie Kazimierza Tarnasa z 1995 roku "Awantura o Basię", według prozy Kornela Makuszyńskiego. 

Obraz Hermanna Hendricha "Mały Staw albo Duch Gór jako śpiący olbrzym" (fot. www.facebook.com/przemek.wiater)
Folklor, znacznie skromniejszy w Karkonoszach w porównaniu z Tatrami czy Beskidami, głównie przetrwał w postaci legend. Bartłomiej Sala przytacza kilka z nich. 

Książka rozpoczyna się Jeziorkiem Szmaragdowym w Górach Świętokrzyskich, potem autor omawia akweny Sudetów, Karpat - Tatr, Gorców, Beskidu Sądeckiego, Beskidu Niskiego i Bieszczadów. Omawia je w taki sam sposób jak Śnieżne Stawy w Karkonoszach.

Książka jest bardzo popularną prezentacją jezior, wymienia wszystkie, ale traktuje je pobieżnie. Jeśli czytelnik jest zainteresowany zgłębianiem tematyki, musi sięgnąć choćby po umieszczone w "Wybranej literaturze" pozycje. Dla turysty, który wybrał się w jeden z górskich rejonów  naszego kraju i chciałby nieco poznać aspekt historyczno-kulturowy z nim związany, pozycja będzie satysfakcjonująca. Dla osób obeznanych z regionem, obawiam się, że nie wniesie wiele nowego.
Drażniły mnie powtórzenia - omawiając Wielki i Mały Staw w Śnieżnych Kotłach autor dwukrotnie umieścił ten sam tekst dotyczący filmu ""Awantura o Basię". Takich powtórzeń jest więcej i wywarły one na mnie niedobre wrażenie. 

W książce znajdują się strony z kolorowymi zdjęciami omawianych jezior i stawów. 

Zdjęcia Zimozioła północnego i obrazu Hermanna Hendricha nie ma w książce, dodałam je korzystając z zasobów internetu. 


Wodospady polskich Sudetów i Karpat. Cuda natury, kulturowe tradycje
Bartłomiej Grzegorz Sala
Wydawnictwo: Wydawnictwo CM
data wydania 2015 (data przybliżona)
ISBN 9788363424848
liczba stron 120

Książka "Wodospady polskich Sudetów i Karpat. Cuda natury, kulturowe tradycje" jest pozycją bliźniaczą, jak określił ją autor, w stosunku do tomu "Jeziorka i stawy Gór Świętokrzyskich, Sudetów i polskich Karpat". Z braku wodospadów brak w niej Gór Świętokrzyskich. 
Książka w taki sam sposób jak poprzednia pozycja omawia geologię, pochodzenie, historię, folklor oraz sztukę związane z poszczególnymi wodospadami. 

wtorek, 27 czerwca 2017

Nikomu się nie śniło - antologia opowiadań

Od początku, od tego Początku, na czele którego stało Słowo, minęło mnóstwo czasu i wiele wody upłynęło w rzece. Teraz, słowo jest na sprzedaż. 
Czy można kupić słowo? 
Dlaczego nie? Każdy może kupić słowo jak bułkę, jak kupon materiału. A potem autor, z tego słowa wyczaruje opowieść. Wykup Słowo to eksperyment literacki, to projekt, z którego dochód zostanie, w tym roku, przekazany Fundacji Światło. Fundacji, która pomaga pacjentom wybudzić się ze śpiączki. Stąd tytuł, nawiązujący do snu.
Żeby pomóc podopiecznym Fundacji, można było wykupić słowo, aby posłużyło jako tkanina do uszycia opowieści. Teraz, można także kupić - książkę.

W antologii "Nikomu się nie śniło" znajdziemy opowiadania znanych, lubianych pisarzy oraz bardzo udane debiuty. W czasach, kiedy forma opowiadania w świecie święci triumfy,  my także mamy czym się pochwalić.

A co takiego "nikomu się nie śniło"?

Na pewno trzydzieści lat temu nie śniło nam się, że świat będzie wyglądał i funkcjonował tak, jak widzimy za oknem. W opowiadaniu "Powrót"  Hanny Bilińskiej - Stecyszyn, znajdującym się na początku zbioru, wielu z nas powróci we wspomnieniach do lat młodości. Zabawne perypetie głównego bohatera uświadamiają długą drogę, jaką przebyliśmy i zmiany, jakie zaszły w naszym kraju, w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Równie "wspomnieniowe" jest opowiadanie zamykające tom, "Karkonosze Cztery", Moniki Wasilewskiej, która przywołuje czasy kolekcjonowania zużytych kart telefonicznych.
Podobnie jak "Powrót" rozbawiło mnie przewrotne opowiadanie Michała Dębskiego "Nakazany owoc".  To, że owoc zakazany kusi, wiemy wszyscy, ale co nakazanym?

O tym, jak ludzie sobie (nie) radzą z traumatycznymi przeżyciami opowiada nam Hanka V. Moody w przejmującej "Sztuce chodzenia po linie", ale również Robert Małecki w doskonałym studium rodzinnej tajemnicy pt."Pustka". „Sąsiadka” Magdaleny Genow-Jopek, to historia starszej kobiety z bydgoskiego Fordonu, która była świadkiem morderstwa na osiedlu, na którym mieszka. Bardzo mocno wgryzła się w moją duszę czytelnika Marta Koton-Czarnecka opowiadaniem "Śniaki", którego finał zmusił mnie do zrobienia sobie przerwy, aby wrócić "na ziemię", czy nawet "dojść do siebie". To mocny, psychologiczny dramat.

Zupełnie inaczej bawią nas skojarzeniami K.B. Ambroziak, której "Finimondo" oraz „Kwadratowe kałuże” Joanny Chudzio wzbudziły mój szczery zachwyt. Niesamowita fantazja, sny na jawie i sny na życzenie, a także utrzymanie stylistyki opowiadań w konwencji snu niezmiernie mi się podobały.

Magdalena Niziołek-Kierecka, laureatka konkursu Książka Przyjazna Dziecku, zabiera czytelników w świat wyobraźni kilkulatków. "O tym, jak Szczupak, Przecinek i Pancernik odkryli tajemnicą kolorów" to opowiadanie, które mnie po prostu urzekło. Inaczej odczytają je dorośli, a zupełnie coś innego zobaczą w nim dzieci. To doskonała propozycja dla całej rodziny.

Natomiast Moomu Mu w "Dziewięć koma osiemdziesiąt jeden" i Przemek Morawski w "Życiu, o jakim śniłeś", w poważny sposób tropią naturę snu i jego zaburzenia o podłożu medycznym. Z Elżbietą Łapczyńską dowiemy się, czym jest "Wszystko, czego nie powiedziałem dziewczynie spod okna" i zejdziemy z głównym bohaterem do mrocznych zakamarków jego duszy.

Nie zabrakło też opowiadań kryminalnych. To, choćby, wywołujący ciarki na plecach "Scenariusz" Anny Rozenberg  oraz pełne proroczych snów opowiadanie Izabeli Szymczak ,"Sidła snów", lecz wątki kryminalne znajdziemy i w pozostałych historiach.

Z Marasem Pijanowskim podążymy tropem tajemniczego bractwa, które spotyka się w średniowiecznej kamienicy w Toruniu. W "Cieniu klabaternika" mamy zdradę, zemstę, poplątane losy i mnóstwo symboli, a sen staje się rzeczywistością. Lub odwrotnie.
Rzeczywistość z marą senną, a teraźniejszość z czasami sprzed dwudziestu lat mieszają się też w "Snach" Grzegorza Giedrysa.

Wreszcie, "I nikt cię nie usłyszy" Katji Tomczyk. Gęsta, duszna proza, wrzucająca czytelnika w świat majaków, chorób i miejsca, zwanego Finimondo, które zdaje się wysepką surrealizmu, w oceanie nieprzyjaznego świata, oazą na pustyni.

Na koniec, chociaż nie ostatnie w zbiorze, "Wilkiem" Doroty Szelezińskiej. Doskonała wiwisekcja związku między kobietą, a mężczyzną, wędrówka po zakamarkach, pełnej traum i blizn, męskiej duszy. To opowieść o miłości różnie pojmowanej, o (nie)umiejętności kochania, o uczuciu, które uzależnia, ubezwłasnowolnia, zatraca. I o odzyskiwaniu kontroli.

Antologia "Nikomu się nie śniło" jest książką, którą wzięłabym na bezludną wyspę, ponieważ zawiera w sobie mnóstwo opowieści, a te, po odłożeniu tomu, same się dalej snują, dopowiadają i śnią. Po każdym opowiadaniu robiłam przerwę, aby pobyć z tekstem, z puentą, w atmosferze, która wniknęła w moją duszę, posłuchać poruszonych strun i powyobrażać sobie dalsze ciągi. Aby posmakować słów i metafor.
Każde opowiadanie jest inne, uszyte z odmiennej tkaniny, uplecione niby z tych samych wyrazów, jak z klocków, lecz różniące się od siebie jak gotycka katedra, współczesna galeria handlowa i wiejska, drewniana chata. Na każde rzucałam się z zachwytem i wpisywałam nazwisko autora do wyszukiwarki z nadzieją, że natrafię na jego/jej książkę, która chwyci mnie w sidła tak, jak jego/jej, opowiadanie, i uwięzi na długie godziny.

Kawał dobrej roboty!
Polecam!


Nikomu się nie śniło 
Autorzy: K.B. Ambroziak, Hanna Bilińska-Stecyszyn, Joanna Chudzio, Michał Dębski, Magdalena Genow-Jopek, Grzegorz Giedrys, Marta Koton-Czarnecka, Elżbieta Łapczyńska, Robert Małecki, Hanka V. Mody, Moomu Mu, Przemek Morawski, Magdalena Niziołek-Kierecka, Maras Pijanowski, Anna Rozenberg, Dorota Szelezińska, Izabela Szymczak, Katja Tomczyk, Monika Wasilewska

Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania 15 marca 2017
ISBN 9788379766383
liczba stron 560

środa, 17 maja 2017

Emerycka szajka idzie na całość - Catharina Ingelman-Sundberg

"Emerycka szajka przywraca stary, dobry ład społeczny, który skończył się w latach '80 [XX wieku]." - ten cytat z trzeciej części książki zwięźle artykułuje motywy, jakimi kierują się sympatyczni staruszkowie w swojej przestępczej działalności. Wykształceni, żyjący kiedyś na dobrym poziomie ludzie, nie mogą pogodzić się z biedą jaka stała się ich udziałem w domu spokojnej starości. I nie tylko z tym. Nie mogą się także pogodzić z niesprawiedliwym, według nich, podziałem dóbr, zwłaszcza, że bogaci na różne sposoby unikają płacenia podatków, a to z nich opłacane są, na przykład, domy seniorów. Gdyby system podatkowy działał jak należy, to wtedy starsi ludzie nie byliby zmuszeni do egzystencji na skraju nędzy.
Emerycka szajka zatem, na wzór legendarnego Robin Hooda, odbiera bogatym, a daje biednym, czyli wyręcza państwo w ściąganiu podatków i przekazywaniu ich na społeczne cele oraz dofinansowanie takich miejsc, jak domy spokojnej starości. W dodatku nikt nie bierze na serio jakichkolwiek sugestii, że poruszający się z trudem i przy pomocy chodzika staruszek, mógłby okraść bank, muzeum narodowe lub uprowadzić jacht. 
Tak, zdecydowanie życie na emeryturze może być bardzo przyjemne, o ile ma się trochę pieniędzy. Myślę, że w Polsce, podobnie jak w Szwecji, raczej trudno liczyć na system emerytalny w tym względzie. Nie, żebym kogokolwiek namawiała do założenia polskiej emeryckiej szajki, raczej do zadbania o swoje finanse na przyszłość, ale na pewno zachęcam do wysłuchania trylogii (a kto wie, czy autorka nie pisze już kolejnej części?) Cathariny Ingelman-Sundberg o sympatycznych i przedsiębiorczych seniorach!
Ponieważ jestem wielką miłośniczką audiobooków, tym bardziej polecam trylogię w wykonaniu Artura Barcisia, który zinterpretował ją po mistrzowsku, dołączając do grona moich ulubionych lektorów, obok Krzysztofa Gosztyły, Ireny Kwiatkowskiej, Piotra Fronczewskiego, Zbigniewa Zapasiewicza i Marcina Hycnara.

źródło zdjęcia
Emerycka szajka idzie na całość
Catharina Ingelman-Sundberg
Tłumaczenie: Patrycja Włóczyk
Cykl: Liga Seniorów (tom 3)
Wydawnictwo: Sonia Draga
tytuł oryginału Rån och inga visor
data wydania 18 stycznia 2017
ISBN 9788379998975
liczba stron 448

Fragment audiobooka "Emerycka szajka idzie na całość" - Cathariny Ingelman-Sundberg w interpretacji Artura Barcisia TUTAJ

niedziela, 14 maja 2017

Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem - Catharina Ingelman-Sundberg

"Szampan zaraz po napadzie na bank nieco przytępia intelekt"
(Märtha, 79 lat)

Motto książki

Emerycka Szajka coraz lepiej radzi sobie z przestępczą działalnością. Jednocześnie, na wzór Robin Hooda, staruszkowie mają ambitny plan wspierania najbiedniejszych oraz naprawienia tego, co zaniedbało państwo - dofinansować domy opieki, instytucje kultury oraz dopomóc słabo opłacanym na emeryturze policjantom. Głową szajki nadal jest Martha, która obmyśla plan obrobienia kasyna w Las Vegas, hojnie częstuje pozostałych nalewką z malin moroszek i wpada na pomysł utworzenia pewnego funduszu. 
Sprawy ulegają komplikacji, gdy okazuje się, że Emerycka Szajka zamieszkuje w sąsiedztwie gangu motocyklowego. 
Akcja pędzi na łeb na szyję, komplikacje i nieporozumienia generują całe serie komediowych pomyłek, podobnie jak w części pierwszej, nie sposób się nudzić podczas lektury kolejnej części cyklu.
"Chwila, w której poszukiwana listem gończym siedemdziesięciodziewięcioletnia emerytka Märtha włożyła do swojej dużej materiałowej torby w kwiaty żółty ser, argentyńską kiełbasę i wykwintny pasztet z owoców morza, była początkiem nowego życia. Szumiała klimatyzacja, brzdękały koszyki, męczył
ją sklepowy gwar. Najwyższa pora wrócić do apartamentu w Hotelu Orleans, w którym mieszkała razem ze swoimi przyjaciółmi. Drink i małe co nieco będzie jak znalazł przed wieczorną rundką po kasynach. Przecież są w Las Vegas (...) Emerytowani przyjaciele Märthy: Geniusz, Grabi, Anna-Greta i Stina, przytaknęli, grzecznie zapłacili przy kasie za swoje sprawunki, a potem ruszyli za nią. Minęło ponad pół roku, odkąd opuścili Szwecję po ostatnim skoku à la Robin Hood i od tamtego czasu starali się nie zwracać na siebie uwagi. Ale mieli już dość. Nuda zabija. Najwyższy czas coś zrobić."[s. 9]
Polecam serdecznie ku poprawie humoru  :)

Fragment audiobooka "Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem" - Cathariny Ingelman-Sundberg w interpretacji Artura Barcisia TUTAJ




Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem [Catharina Ingelman-Sundberg, Patrycja Włóczyk]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem
Catharina Ingelman-Sundberg
Tłumaczenie: Patrycja Włóczyk
Cykl: Liga Seniorów (tom 2)
Wydawnictwo: Sonia Draga
tytuł oryginału Låna är silver, råna är guld
data wydania 13 lipca 2016
ISBN 978-83-7999-759-6
liczba stron 304



Zapraszam na rozmowę z autorką, 
panią Cathariną Ingelman-Sundberg: